Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
- Nie denerwuj się - uspokajam Morgona i lekko go odsuwając podchodzę do osoby w zielonym płaszczu.
- Przepraszam cię, kimkolwiek jesteś. Czy mógłbyś poświęcić nam chwilę?
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
Mężczyzna podnosi głowę i patrzy Ci prosto w oczy. Po plecach przechodzi Ci lodowaty dreszcz. Jest to młodzieniec o ciemnych włosach i czarnych, kocich oczach. Uśmiecha się lekko. Białe zęby są nieco przeciwstawione oliwkowej karnacji nieznajomego. Nawet Ty - mężczyzna możesz bez najmniejszego zawahania powiedzieć, że przybysz jest wręcz nieziemsko przystojny (ehhh Tak to jest jak MG staje się kobieta...). Z drugiej strony emanuje z niego spokój i pewność siebie i jeszcze... cos nieokreślonego. Może pewnego rodzaju wyższość, ale Ty masz wrażenie, że to istota niezwykle honorowa, choć nigdy nie sądziłeś, że można określić to po samym tylko spojrzeniu.
- Jestem Seher [czyt. Zeher]. Co, nie ma wśród was Aeth ?? Phiii. Dałem jej tyle czasu - jego głos jest mocny, pewny i dźwięczny. - No cóż, mówi się trudno. Prawda Galdorze ? Jak mija wam podróż ??
- Podróż? Można by powiedzieć, że nieźle, gdyby nie dwa fakty: po pierwsze, zaraz po wyjechaniu z miasta dopadli nas zbójcy, a po drugie zaginęła jedna osoba spośród naszej drużyny.
Ale zaraz, czy mówiłeś coś o Aeth? To właśnie ona zginęła, może coś o niej wiesz?
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
- Owszem, owszem. Coś o Aeth wiem - oczy młodzieńca rozbłysły lekko - Hmm Ale jak wiecie informacje kosztują i to zawsze... Hmmm Powiedzmy, że Aeth jest elementem uładanki. Ale to nie ważne... Więc wracając do tematu wiem coś o dziwczynie, ale co możecie mi zaoferować w zamian ???
Będę mówił krótko - macie pewien przedmiot, którego hmmmm potrzebuję. Chyba wiesz o czym mówię. - Seher patrzy Ci prosto w oczy. Uśmiecha się lekko, nieco szelmowsko. - Oddajcie mi go, a Aeth sie odnajdzie. A ja, w ostateczości, mogę wynająć was do innego, równie dobrze płanego zadania...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Fri Sep 10, 2004 8:46 pm
Ozz
Próbuje bezszeelstnie zajść go od tyłu - w końcu jestem w lesie i gostek raczej o tym nie wie - a potem przykładam mu miecz od tyłu do gardła i łapie za ręke, po czym ją wykręcam do tyłu
- Mów co wiesz, suko(wiem, że to koles).
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Nieznajomy jednym szybkim ruchem wyślizguje Ci sie z uchwytu. Nawet nie zauwazasz kiedy to zrobił, ale stoi za Twoimi plecami, miecz lezy przed Tobą na ziemi. Obracasz głowę, Seher uśmiecha się lekko. Zupełnie spokonie podosi z ziemi miecz i oddaje Ci go Osłupiony patrzysz jak siada spowrotem na tym samym miejscu.
- Spodziewałem się tego, Avarmacil. Ale mnie nie tak łatwo pokonać. Jedyne co mi zostaje to ponowić swoją ofertę...
P.S. Przepraszam jeśli nudzi was doskonałość postaci Niedługo to się zmieni.
- Widze, że nie tak łatwo będzie nam coś z ciebie wyciągnąć. Nad twoją propozycją muszę się naradzić z innymi
Odchodzę na taką odległość, by nas nie słyszał i przywołuję do siebie innych.
- Słuszeliście, czego chce? Moim zdaniem powinniśmy mu to dać, wypytać się o wszystko, a potem zabić, gdy będzie spał. Kiedyś przecież musi zasnąc.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - mówie w głębokim zamyślemniu - On może nam sie przydać... Ale jakoś mu nie wierze. Ja bym mu nie dawał naszej przesyłki.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
- Tak w sumie... - przez chwilę zastanawiam się - Co nas zobowiązuje do dostarczenia przesyłki? Mówił, że ma dla nas zadanie - jeśli zapłaci lepiej od tego dziwaka z gospody to czemu nie dać mu listu i nie wziąć zadania od niego?
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
Odwrócony do nieznajomego plecami udając że przysłuchuje się rozmowie rozkazuje korzeniom go oplątać i unieruchomić...
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
Nieznajomy nagle zrywa się na równe nogi. jeden z korzeni oplata mu jednak nogę. Nagle wykonuje coś na wzór fikołka, nie wiecie czy celowo, czy potykając się o korzeń. W pewnym momencie oślepia was jasny błysk. MłODZIENIEC ZNIKNĄł !!!
- No to możemy przypuszczać coś się stało z Aeth. - stwierdza jeden z was
Panuje iezręczna cisza. Przerywa ją Doderik
- I co teraz chłopaki ??
- na Erythnulla, co za... [censored]. Nie widziałeś, co zrobił z poprzednim idiotą? Mogliśmy coś zarobić, odzyskać Aeth, a ty go zaatakowałeś! - krzyczę zdenerwowany w stronę Morgona.
- Co teraz? Teraz idziemy dalej i liczymy, że łaskawy los ześle nam Aeth na głowy. - przez chwilę stoję cicho i powoli się uspokajam.
- Więc tak: albo idziemy dalej, albo czekamy tutaj. Ja wolę iść niż stać bezczynnie w oczekiwaniu na cud. Postępujmy dalej według planu.
Wprowadzam moje słowa w czyn i z mieczem w ręce idę ścieżką.
- Patrzcie uważnie pod nogi i na boki, mogą tu być jakieś ślady. A ty, Morgon - mówię szybko widząc, że zaraz wybuchnie - Uspokuj się i nie bierz moich słów poważnie. Byłem potwornie wkurzony.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
-Ja tylko chciałem żeby nam powiedział co to za zadanie zanim mu oddamy list... Poza tym, po co nam Aeth? Nie, nie, zostawcie miecze, tylko żartuje sobie...
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
- A czy ma jakiś sens stanie tutaj bezczynnie? Pójście dalej ma na pewno większy sens - mówię uśmiechając się lekko. Narzucam kaptur na głowę i powoli oddalam się od towarzyszy (jeśli nie idą za mną)
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
- Też racja! - mówie zdecydowanie i zaczynam biegnąć za Gladorem, bo moje małe hobbickie nogi nie nadążająza nim - W każdym razie w tą strone jest nasza zapłata - mówie i uśmiecham sie - Oczywiście największą zapłatą dla mnie jest uwolnienie Aeth - dodaje szybko
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum