Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
- Wszyscy już kupili? - zwracam się do reszty. - to teraz musimy już tylko ustalić, gdzie jechać. Czy ktoś włąściwie wie, gdzie jest ten Evelar?
Po tych słowach patrzę pytająco na innych.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
Zdziwionym wzrokiem przypatruje się kompanom.
- Chyba za dużo wypiłem piwa... Widze dwie mapy. Miała być jedna.
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
- Jakiego stołu? Przecież jesteśmy na środku rynku!
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
- Może zabierzemy zapasy jedzenia z gospody, zapakujemy je na konie i... i inne środki transportu i wreszcie wyruszymy. Mamy tylko 200 dni!!! ja nie mam zamiaru tak długo czekać na forse!!!
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
- Czy wy naprawdę nie mozecie nic sami ustalić? - pytam zirytowanym tonem - Idziemy do pokoju "27", zabieramy ekwipunek i prowiant i wyjeżdżamy. Jak słusznie zauważył Doderik mamy 200 dni, musimy się pospieszyć.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
- Gdybyśmy wszyscy mieli smoki lub pegazy, byśmy byli na miejscu za 25 dni a z powrotem za 50
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Mon Jun 28, 2004 4:05 pm
Avarmacil
I gdy kłótnia trwa, ja po angielsku, kryjąc się w cieniu, odsuwam się na bok i zmierzam do owej gospody i pokoju 27, biore swoje rzeczy, i na dole zamówiwszy grzańca z sokiem, czekam na swoich towarzyszy, aż przyjdą i zrobią to samo. Podczas picia w rogu pomieszczenia, z powodu dość wysokiej temperatury, opuszczam kaptur, nie przyciągam jedank spojrzeń pijackiego otoczenia [/b]
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Last edited by Ozz on Mon Jun 28, 2004 4:35 pm; edited 1 time in total
Szybkim krokiem idę za Avarmacilem. Wchodzę do pokoju, pakuję rzeczy i ładuję je na przywiązanego przed wejściem konia. Potem siadam przy oknie, by pilnować zwierzęcia i zamawiam butelkę wina. W miarę możliwości staram się nie zwracać uwagi na otoczenie i nie prowokować zaczepek.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
Joined: 17 Mar 2003 Posts: 1006 Location: Warszawa
Posted: Mon Jun 28, 2004 4:35 pm
Meredith
Jka dwaj kompani ide do gospody. Ide po prowianr i inne rzeczy zosawione przez zleceniodawce. Potem do pokoju. Wkladam wszytskie flakoniki do kieszen w nowym plaszczu. to samo robie z ziolami. Krotki miecz za pas, luk na plecy razem z kolczanem zatrutych strzal. Rozdzke wkladam do plaszcza do wewnetrzej kieszeni. Wiedzac ze reszty kompanow jeszcze nie ma klekam na podlodze i zaczyman medytacje.
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Idę do pokoju 27 za towarzyszami, biorę swój prowiant i wychodzę poczekać przed gospodę.
_________________ "Jeżeli kiedyś poczujesz się naprawde mały i bezbronny, pomyśl sobie, że byłeś największym i najsilniejszym plemnikiem w swojej bandzie."
Pozostali członkowie drużyny także zabierają swój prowiant i wreszcie w komplecie spotykacie się pod gospodą.
Oglądacie jeszcze raz mapę, ustalacie plan drogi na kilka najbliższych dni, dosiadacie swoich koni, smoków i pegazów i nareszcie ruszacie w drogę. Po kilkunastu minutach znajdujecie się przed jedną z bram miasta. Bez sentymentu żegnacie Valessę i ruszacie starą, ale dobrze utrzymaną drogą. Słońce powoli kryje się za chmurami, wieje lekki wiaterek, jest przyjemny chłodek.
Wtem nagle i niespodziewanie na drogę wyskakuje kilku mężczyzn dosiadających jakiś smoko (a raczej jaszczuro) podobnych stworzeń. Po chwili kolejni dwaj stają za waszymi plecami uniemożliwiając wam ucieczkę. Czujecie jak wali wam serce.
- E ty !! - krzyczy jeden z przeciwników ochrypłym głosem w stronę Morgona - aby dosiadać smoków trzeba mieć specjalne zezwolenie !! Jak nie masz to musisz oddać smoka i zapłacić karę. Zaraz wszyscy oddają konie i wyskakują ze złota. Tylko żwawo !!!!
- Kim jesteście, że pozwlacie sobie nam rozkazywać? I kto powiedział, że trzeba mieć zezwolenie na smoka? - mówię głośno, prawie krzyczę, by przestraszyć bandytów - Wydaje mi się, że to raczej wy bęziecie musieli oddać broń.
W czasie mówienia wyciągam łuk i nakładam strzałę. Na razie trzymam go opuszczonego, ale w każdej chwili mogę podnieśc i wycelować.
- Myślę, że w waszym interesie dobrze by było przepuścić nas. Może o tym nie wiecie, ale większość z nas potrafi posługiwać się magią. Jeśli nie ustąpicie, prawdopodobnie zmienicie się w coś małego i zostaniecie rozdeptani.
_________________ Kids! Bringing about Armageddon can be dangerous. Do not attempt it in
your home.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum