Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 27 Sep 2004 Posts: 36 Location: z nie teraz i nie stąd
Posted: Mon May 16, 2005 11:36 am Zło i Dobro w świecie Tolkiena
chciałbym rozpocząc dyskusję dotyczącą wizerunku zła i dobra (takich przez DUżE litery, których nie chce mi się wciskać) w twórczości tolkiena. bo wbrew pozorom nie są takie sztampowe i płyciutkie, jak w wielu innych dziełach z podobnego gatunku. zdaję sobie sprawę, że to będzie obszerny i "scalajacy" temat, że niektóre kwestie zostały napisane i przedyskutowane wcześniej, ale chciałbym spróbować.
:tak:mni
mnie na przykład fascynuje odwieczne pytanie heretyków, filozofów i mistyków: czy zło jest złe i na czym owo zlo polega?
Tolkien nie odpowiada na nie jednoznacznie, ale możemy sobie pogadać, nie?;]
_________________ nie ma czasu dla czasu i miejsca dla przestrzeni
no faktycznie byl podobny temat -> http://www.wladcapierscie...topic.php?t=640 mozna sprobowac przepuscic to przez pryzmat tworczosci tolkiena. Proponuje jednak, bys Ty zacza. Moze postaw jakas teze - latwiej wtedy podjac dyskusje. Najlepiej by bylo gdybys sam sobie odpowiedzial na pytanie, zinterpretowal jakies kawalki WP. Wtedy mozna zaczac sie sprzeczac
Joined: 27 Sep 2004 Posts: 36 Location: z nie teraz i nie stąd
Posted: Tue May 17, 2005 9:46 am
no dobra, w takim razie spróbuję.
z punktu widzenia człowieka złem jest to, co wyrządza cłowiekowi krzywdę i co jest dla niego nieprzyjemne. czyli zarówno wywołanie wojny, jak również to, że sąsiad napluł mi do zupy, czy powódź zalała chałupę.
a właśnie - jeśli się weźmie pod uwagę to ostatnie, to przecież kompletna bzdura. powódź nie ma moralności - nie może więc być zła.
teraz przechodzę do Zła u Tolkiena.
melkor, pierwszy i początkowo najpotężniejszy z Valarów, jest uznawany za prekursora Zła i w ogóle postać obrzydliwą. przy czym co jest podstwaą jego Zła? to, że zbuntował się przeciw Iluvatarowi i pofałszował trochę? bez sensu... Przeciez Iluvatar powiedział Valarom, że nawet dysonanse melkora mają miejsce w Melodii,, nie mówiąc o tym, że dzięki nim powstało coś tak cudownego jak śnieg
może więc niechęć do pracy zespołowej, skrajny indywidualizm i pragnienie władzy? powstaje pytanie, czy indywidualizm jest zły. chyba nie do końca, bo wówczas nie istniała by żadna siła napędowa i wszyscy gnusnieli by i zanudzali się na śmierć a więc pragnienie władzy. tu mogę się zgodzić. zwłaszcza, że NIKT, a już zwłaszcza istoty klasy Iluvatara władzą dzielić się nie lubią. ale tu wychodzi sprzeczność. melkor mamiejsce w planach iluvatara. jego bunt i charakter zostały zaplanowane, a Iluvatar jest DOBRY.
idziemy dalej - w "Silmarilionie" Tolkien stwierdza, że (nie pamiętam dokładnie, a nie mogę sprawdzić) Melkor "zaraził" sie niesubordynacją i złem wędrując po wszechświecie w poszukiwaniu światła (tak a propos, lubię te nawiązania kulturowe) . czyli spotkał Zlo totalne albo przynajmniej jego emanacje. tylko skąd ono sie wzieło? z Melkora czy jako cień Iluvatara? ( tu dygresja - bardzo podobał mi sie motyw Siewcy z "Siewcy wiatru" Kossakowskiej) i tak na prawdę na czym polegało? raczej nie na tym, że melkor komuś napluł do zupy...
tyle na początek. następnym razem się rozwinę
_________________ nie ma czasu dla czasu i miejsca dla przestrzeni
Joined: 12 Sep 2004 Posts: 296 Location: Mszana Dolna
Posted: Wed May 18, 2005 2:20 pm
Według mnie Melkor jednak był czy może stał się zły, bo mimo wszystko mieszkańcy Śródziemia nie czuli radości z jego istnienia. Wystarczy pomyśleć ile nieszczęść byłoby mniej gdyby on i jego stwory nie nękały mieszkańców świata. W końcu u poczatku Wielkiej Muzyki zaczynano od harmonijnego śpiewu.
Czy Iluvatar skąpił swojej władzy też trudno powiedzieć, bo przecież przekazał władzę Valarom, którzy chcieli osiąść w stworzonym świecie, a wcześniej pozwolił Ainurom przekształcać podsunięty motyw muzyczny. Melkor nie próbował tak jak naprzykład twórca Krasnoludów Aule stworzyć czegoś obok dzieł Iluvatara tylko zakłócał to co powstawało, czyli jego ambicje były kierowane w zły sposób w świetle tego co zostało przedstawione.
A same słowa Iluvatara, że mimo wszystko Melkor stał się narzędziem w jego rękach mógł po prostu być zwykłą sugestią, że złe czyny zbuntowanego nie są w stanie mimo wszystko zburzyć tego co zostało stworzone.
_________________ Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
Ale Melkor był zły od samego początku. Szukał nowych tonów, by stworzyć własną muzykę. Tworzył fałszywe tony, chcąc, aby były tylko jego, aby stanowiły jego własną część stworzenia. Zanim powstała Arda sprzeciwił się Iluvatarowi, najpierw skrycie, potem juz jawnie. Za każdym razem Eru, obracał jego próby buntu na swoją korzyść i to jeszcze bardziej drażniło Melkora. Pragnął władzy, podziwu dla swej potęgi, zazdrośił Iluvatarowi, a najbardziej zazdrościł Manwemu, najmilszemu Stwórcy. W taki sposób narodziło się zło, zamin powstała Arda, zło, które przerażało Pierworodnych, zło, które doprowadziło w ciągu tysięcy lat do Wojny O Pierścień...
Tak, poza tym witam po bardzo długiej, chociaż nie zamierzonej nieobecności
Joined: 26 Mar 2005 Posts: 73 Location: Emyn Arnen
Posted: Wed May 25, 2005 5:27 pm
jak już powiedzieliście Melkorowi chodzilo o indywidualizm ale to przerodzilo się w końcu w pragnienie panowania nad Śródziemiem, a wiadomo że jego jedynym władcą byl Iluvatar, Melkor więc chciał mu dorownać, zbuntował się niszczyło to wszystko co inni Valarowie robili na cgwałe Iluvatara, Melkor okazał się niewdzięczny bo gdyby nie
Eru jego by przecież nie było. Był jak nieposluszny syn, ktory gdy nie może dorownac ojcu, chce z nim rywalizować, a gdy widzi że jego bracia sa z ojcem i cieszczą się jego łaską niszczy to co oni robią bo wie że z nimi może wspłozawodniczyć, może się z nimi rownać. Ciekawe co by było gdyby już na początku pomiedzy nim a Manwe i Iluvatarem było jakieś wzajemne zrozumienie,czy wszystko potoczyło by się inaczej??
zgodnie z tym twierdzeniem Eru stworzył go już złym i po to by zło czynił, a to jest niezgodne z koncepcją samego Eru, który jest twórcą dobra. Melkora nie został stworzony złym ale ambitnym i obdarzono go wszelkimi przymiotami i umiejętnościami znacznie chojniej niż pozostałych Ainurów. Dostał też,, jak i pozostali, tzw. wolną wolę. I to z własnego wyboru stał się żądnym władzy i przerosły go własne ambicje.
wkradł mi się błądek, musiałam poprawić
Last edited by Kiane on Thu Jun 02, 2005 10:44 am; edited 1 time in total
Pisząc zły od początku, miałam na myśli, zanim stworzono Ardę. A Iluvatar nie stworzył go złym. Przecież na początku Melkor (Ten co Powstaje z Mocą) był najpotężniejszym z Valarów, silniejszym, o ile pamiętam, nawet od Manwego, był najbliżej Iluvatara. Jednak świadomość potęgi Eru, nie dawała mu spokoju, podsycała jego ambicję i zazdrość, chciał władzy...Być może w zamyśle Eru był taki plan... Kto wie...Równie dobrze można by było napisać, że w zamyśle Boga było stworzenie diabła, bo niby skąd się wziął? Tajemnice stworzenia dobra i zła zarówno w Biblii, jak i Silmarillionie, są nieprzeniknione. Kto wie, gdzie jest początek wszystkiego?...
Joined: 26 Feb 2004 Posts: 52 Location: Taur-nu-Fuin
Posted: Wed Jun 01, 2005 3:23 pm
Melkor był pierwszy po Eru. Z przyjemnoscia znajde cytaty na udowodnienie jego potegi.
Silm wrote:
Melkorowi dana była szczególna władza i wiedza, a nadto udział we wszelkich darach, rozdzielonych między innych jego braci Ainurów.
Silm wrote:
Wielką moc mają Ainurowie, a najmocniejszy z nich jest Melkor
Kwestia jego zmiany polegala na indywidualizmie samego Melkora. Szukal Niezniszczalnego Płomienia dobrze zdajać sobie sprawę ze swojej pozycji, wladzy i wiedzy jaka dysponowal - badz, jaka dal mu sam Eru. Mial potencjal, wiec nie rozumial,dlaczego nie moze tego wykorzystac.Rosla jego irytacja, sama mu sie nie dziwie. Byl niepokorny,mial nad soba przeciez tylko samego Eru. W takim przypadku ciężko mu bylo jej sie nauczyc.
Eru stworzyl Ainurow ze swojej mysli - stworzyl tez Melkora takiego jakim on byl.
Dal im temat muzyczny by wpletli tam cos swojego, i Melkor to zrobil.
Silm wrote:
.Słowa Eru - Ty zaś, Melkorze, przekonasz się, że nie można wprowadzić do symfonii żadnego tematu, który by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi, okaże się w końcu tylko narzędziem moich planów, ujrzy bowiem rzeczy wspanialsze niż wszystko, co sam zdolny jest sobie wyobrazić.
Czyz trzeba tłumaczyc ten cytat? Wychodzi tu jasno, ze wszystkie dysonanse i wtręty byly przez Eru przewidziane, a nawet zaplanowane. W tym swietle Melkor byl tylko narzedziem w rekach Eru.
Dobro nie mogło by zyc bez zla - idea jing i jang. Melkor byl potrzebny Eru po to by, by pokazac dwa bieguny dzialan istot. A może tylko po to , by bardziej pokochaly i docenily to co dobre,czyste, bez skazy ? by bardziej zachwycaly sie zachodem słońca?
"Wielką moc mają Ainurowie, a najmocniejszy z nich jest Melkor(...)", "Lecz najpotężniejsi wśród Ainurów, gdy zapatrzeni w objawioną im wizję ujrzeli to miejsce i zbudzone w nim dzieci Iluvatara, ku niemu skierowali wszystkie swe myśli i pragnienia. A ich przywódcą był Melkor, najmożniejszy początkowo z Ainurów, uczestniczących w tworzeniu Muzyki(...)", "Ze wszystkich Ainurów, którzy weszli w obręb świata, najpotężniejszy był na początku Melkor, lecz Manwe, najmilszy Iluvatarowi, najlepiej rozumie zamiary Jedynego, toteż on miał być, gdy się dopełni czas, pierwszym z Królów Ziemi, władcą całej Ardy i wszystkiego, co na niej istnieje", "Na końcu trzeba wymienić Melkora(...)Przez Iluvatara obdarzony został wielką potęgą, na równi z Manwem. Przypadła mu cząstka siły i wiedzy danych wszystkim Valarom, ale źle użył tych darów(...)Był wielki, lecz przez pychę zaczął gardzić wszystkim poza sobą(...) Tak wielką miał bowiem moc, że niegdyś w niepamiętnej przeszłości współzawodniczył z Manwem i innymi Valarami i przez długie lata panował nad większością krain Ardy" - to tylko niektóre fragmenty z Silmarilliona świadczące otym, jak potężny był Melkor. Zniszczyła i upodliła go nienawiść, byc może nawet Iluvatar nie przewidział, jak wielka i przewrotna może być siła zadrości i chęć panowania nad światem i istotami go zamieszkującymi.
Joined: 26 Feb 2004 Posts: 52 Location: Taur-nu-Fuin
Posted: Thu Jun 02, 2005 10:08 am
Ann wrote:
Zniszczyła i upodliła go nienawiść, byc może nawet Iluvatar nie przewidział, jak wielka i przewrotna może być siła zadrości i chęć panowania nad światem i istotami go zamieszkującymi.
Ja myslę,że Eru to przewidział.. przeciez jasno mowi o tym w slowach :
Quote:
Kto się o to pokusi, okaże się w końcu tylko narzędziem moich planów
a one maja kolosalne znaczenie w tym przypadku.
Eru wiedzial, ze Melkor bedzie szukal i "urabial"swoja pozycje. Wiedzial,że bedzie ja budowal i umacnial. Mial w koncu potencjal.wystarczylo go wykorzystac. Dzieki Melkorowi powstalo wiele zywiolow na Ardzie.poznano na niej smak dobra ,zla i zawisci.Dzieki temu wiedziano,jak i czego unikac.
nienawisc .na poczatku to byla wscieklosc wynikajaca z niemocy.a potem wielka , przerazajaca chec udowodnienia wszystkim,nawet Eru,ze Melkor cos moze i ze moze wiele.Sam.Byl egocentrcznym megalomanem. Robil po prostu na zlosc - z tego wszystkiego dopiero pojawila sie nienawisc do wszystkich dziel Eru i Valarow.
Patrzac w ten sposob mozna powiedziec ze Melkor "odwali swoja robote".. Eru go podpuscil,a Melkor zrobil to, co zaplanowal Eru. Dzieki wszystkim zlym uczynkom Melkora, nowa odtworzona Arda bedzie czystsza i piekniejsza. Wyparte zostanie z niej zlo. toz to bedzie raj na ziemi
Tak wlasnie to widze
Rzecz w tym, że sam Eru niczego nie robił bezmyślnie ani przez przypadek. W związku z tym nie bez przyczyny uczynił Melkora takim właśnie a nie innym, tzn. najpotężniejszym wśród potężnych. Eru nie jest eksperymentującym naukowcem, mieszającym czynniki by zobaczyć co z tego wyniknie. Cała emocjonalna ewolucja jaka przechodzi Melkor, żądza władzy, chęć udowodnienia wszystkiemu swojej wyższości i marny upadek to dokładny plan. Przypadkowość tego planu jest pozorna, bo rozciągnięty jest na wiele epok, które trudno ogarnąć umysłem istocie śmiertelnej. Pamiętajmy, że wieczność nawet Valarom nie łatwo było ogarnąc swoim istnieniem i brali oni pod uwagę możliwość zmęczenia egzystencją na Ardzie. Melkor w sumie przeliczył się w swoich rachubach. Pozostając najpotężniejszym nie był jednak doskonały. Tego nie wziął pod uwagę i skończył tam gdzie siedzi do dziś tz. w Ciemności, ale jak wiadomo jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, wciąż wisi w powietrzu Ostatnia Bitwa... Poza tym "zło", "dobro" to pojęcia niezwylke trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Zawsze należy je rozpatrywać w odniesieniu do wielu czynników, a nie zawsze te czynniki są takie same. Kultury, religie, filozofia, warunki życia itd. itp... W świecie Tolkiena też jest pewnen margines, a granica pomiędzy tym co dobre a złe jest w jakimś sensie płynna.
Joined: 27 Sep 2004 Posts: 36 Location: z nie teraz i nie stąd
Posted: Mon Jun 06, 2005 10:06 am
Kiane napisała
Kiane wrote:
zło", "dobro" to pojęcia niezwylke trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Zawsze należy je rozpatrywać w odniesieniu do wielu czynników, a nie zawsze te czynniki są takie same. Kultury, religie, filozofia, warunki życia itd. itp... W świecie Tolkiena też jest pewnen margines, a granica pomiędzy tym co dobre a złe jest w jakimś sensie płynna.
a ja zgadzam się z tym całkowicie. w końcu zawsze przyjmuje sie punkt widzenia jednej ze stron.
niemniej wydaje mi sie, że istnieja Zła uniwersalne - jak chociażby pozbawianie kogos lub czegoś życia. przy czym Zła owe sa tak silnie wbudowane w struktury świata ( także tego tolkienowskiego), że niekiedy ich nie zauważamy. bo zauważcie jakże często pozytywni i świetliści bohaterowie Silmarilionu stosuja odpowiedzialność zbiorową niszcząc czy to nieszczęsny Numenor - czyżby bezwzględnie wszyscy jego mieszkańcy, prócz znanej garstki sprawiedliwych ( klaniaja się Lot i Noe tak w ogole), zasługiwali na śmierć w odmętach? a zwierzaki? gdzie więc dobro Eru i Valarów? kogo każą? głupiutkie białkowe stworzonka? (ta nazwa dotyczy także ludzi ) czy świadczy to o potędze?
druga rzecz. co do powstania Dobra i Zla. tego Tolkien nie rozstrzyga w Silmarilionie. nie wiemy, czy owe obrzydliwe emanacje z krańców wszechświata zostały stworzone przez niego (chyba tak. i podejrzewam, że specjalnie stworzył melkora takim a nie innym, żeby tam polazł, zaraził się złem i robił potem burdy na Endorze, wtedy Eru przynajmniej się ie nudzi), czy tez istnieje sobie istota równorzędna - potężne, metafizyczne Zło, ktorego nie umiemy sobie wyobrazić.
rzecz trzecia: Tolkien stwierdza, że "nawet sauron nie był zawsze zły". to logiczne. twór Eru nie powinien być zły. musiał więc owo zlo skądeś podebrać. przy czym ów straszliwe zły Sauron jest jedną z najwierniejszych i najlojalniejszych postaci w Śródziemiu ( co z tego, że wobec Melkora).
rzecz czwarta: przypatrzymy się dobru Gandalfa. jest on jak najbardziej po jasnej i sprawiedliwej stronie, ale czyz ie sotrzgacie jego stosunku do Hobbitów, ludzi i całej reszty? gandalf wspiera Dobro metafizyczne, totalne, a niedość, ze popycha do wojny ( sorry, ale wojna sprawiedliwa to odwieczny chwyt propagandowy), to jeszcze wyzyskuje wiarę, ufność i naiwność poglądów przedstawicieli najrózniejszych ras. oczywiście, każdy powie, że Dobro musi walczyc ze Złem, tylko czy przystępując do tej walki tak bardzo róznią się miedzy sobą? uznajemy, że pokora i brak przeciwstawienia sie Złu jest równoznaczne ze Złem , ale żeby Złu sie przeciwstawić trzeba wyzwolić w sobie złość i gniew - niezbyt pozytywne cechy. zobaczcie jak bardzo zmienaja się Hobbity we WP. nie są juz słodkie i wesołe. walczyły w wojnie Zła i Dobra. i wiecie co, myslę, że smutek Froda wziął się stąd, że nie dostrzegł zbytniej róznicy między oboma frakcjami...
_________________ nie ma czasu dla czasu i miejsca dla przestrzeni
Joined: 26 Feb 2004 Posts: 52 Location: Taur-nu-Fuin
Posted: Mon Jun 06, 2005 11:57 am
Ta..w dużej miere zgadzam sie z tym, co napisał sauronek.
Kwestia pochodzenia zla. Tu sie troszke namyslam. Czy zlo powstalo po przejściu Melkora na "ciemna stronę mocy" czy duzo wcześniej? Eru powiedzial ze ktokolwiek będzie czynil źle prekona sie ze wypelnia plan Eru.Więc jak to jest z tym zlem? Mysle, że ono ma źrodlo w Eru. On jest i dobrem i zlem. Stworzyl Melkora, takiego jakim on sie stal, zatopil Numenor, pozwalal na wojny...
Wojna w imie dobra - przypominaja mi sie fanatyczne hasla wojen krzyzowych czy akcji terrorystycznych.
Każdy po stronie dobra na wojnie musial zrobic cos złego - zabic istote zyjącą. Czy czynienie zla deprawowalo ? czy cel uswieca środki? Ktoś kto zrobil cos tak zlego nie bedzie juz tym samym dobrym czlowiekiem / hobbitem. Czy w imie dobra mozna czynic tak wielkie zło ?
Czym było zlo w WP? Sauron chcial jedynie wprowadzić swoje rzady. Komu oceniać, czyja wizja świata byla dobra a ktora zla?
Każdy po stronie dobra na wojnie musial zrobic cos złego - zabic istote zyjącą. Czy czynienie zla deprawowalo ? czy cel uswieca środki? Ktoś kto zrobil cos tak zlego nie bedzie juz tym samym dobrym czlowiekiem / hobbitem. Czy w imie dobra mozna czynic tak wielkie zło ?
problem w tym (będę się powtarzać, ale co tam), że nie ma jedoznacznej definicji dobra ani zła. Mało tego, jeśli nawet ktoś pokusiłby się o wyznaczenie takich definicji, pomijając już fakt, że rzecz to karkołomna, to pewnie bardzo szybko okazałoby się, że wprowadzenie ich w życie jest po prostu nierealne. Tolkien chcąc nie chcąc trzyma się pewnych schematów, ogólnie przyjętej ludzkiej etyki. Stara się być jak najbardziej uniwersalny. Moim zdankiem, pojęcia dobra i zła w jego twórczości są ogólnie strawne właśnie poprzez ową uniwersalizację i nieprzypisywanie ich do jakiegoś konkretnej religii czy kultury. Na dobrą sprawę można znaleźć tu elementy niemal wszystkiego co człowiek na przestrzeni dziejów sprawdził i wypraktyował. To chyba stanowi o tym, że wartości zawarte w pismach Tolkiena są ponad podziałami, które dzisiaj waśnią ludzi. Równocześnie jest w nich jakaś refleksja nad skłonnością ludzkiej natury ku temu właśnie co w większości kultur postrzegane jest jako zło. Ów wciąż czający się gdzieś w pobliżu mrok, takie błądzenie w ciemnościach, poszukiwanie. Uważam, że atmosfera tej literatury doskonale oddaje ludzką naturę, zabłąkaną i niepewną. I jest chyba jakaś taka prawidłowość, że podążanie ku dobru wiedzie między innymi przez zło. Jak rzekł Eru:
Quote:
nie można wprowadzić do symfonii żadnego tematu, który by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi, okaże się w końcu tylko narzędziem moich planów,
Paradoksalnie zatem, chociaż samo zło jest przeciwieństwem dobra, jednak pozostaje w służbie tego drugiego.
Elsilwen wrote:
Komu oceniać, czyja wizja świata byla dobra a ktora zla?
Joined: 26 Feb 2004 Posts: 52 Location: Taur-nu-Fuin
Posted: Wed Jun 08, 2005 8:33 pm
Wlaśnie w tym sęk Kiane moja droga ! Ludziom zdaje się , żę mozna byc ot tak sobie dobrym. Tym, ktorzy przeczytali WP wydaje sie, że Tolkien bardzo jasno przedstawil bitwe dobra ze zlem. Nic bardziej mylnego! Mamy dwie armie na przeciw siebie - bialą i czarna. Tyle, że malo kto widzi walke dobra ze zlem jaka musza stoczyć w sobie uczestnicy tychze armii. Ci po stronie dobra nie sa calkiem dobrzy, a ci po stronie zla nie sa calkiem zli. Nikt nie jest tam krystalicznie czysty. Nawet elfowie nie sa z gruntu dobrzy.
Nie da sie wykorzenic zla calkowicie, ponieważ jest w kazdej istocie zyjącej. To wlasnie pokazal Tolkien a nie wyidealizowana walke dobra ze zlem. Tolkien nie przedstawil bajki z moralem, to raczej prawdziwa opowiesc o wewnetrznych wyborach. Czasem trzeba dokonać czegos zlego, by zrobic więcej dobrego. Tak mniej wiecej to wyglada.
Kiane wrote:
Uważam, że atmosfera tej literatury doskonale oddaje ludzką naturę, zabłąkaną i niepewną. I jest chyba jakaś taka prawidłowość, że podążanie ku dobru wiedzie między innymi przez zło.
Rozterki natury dotyczą nie tylko ludzi ale i wszelkie zyjące istoty w Środziemiu. Dobro nie ma czystych rąk. I to jest tak naprawdę najbardziej szokująca prawda jaką przyswoil sobie niejeden z tych, ktorzy przeczytali uważnie WP.
Kiane wrote:
Elsilwen napisał/a:
Komu oceniać, czyja wizja świata byla dobra a ktora zla?
filozofom
taak ale oni to sobie moga na to pozwolic. Ich nikt poważnie nie bierze
Joined: 27 Sep 2004 Posts: 36 Location: z nie teraz i nie stąd
Posted: Wed Nov 02, 2005 10:32 am
Jak to ślicznie ujął pan Goethe:
jam jest tą świat cząstka drobną
co wciąż zła pragnąc
ciągle czyni dobro
tak...
nic dodać nic ująć. ale czasami trudno ogarnąć. bo w końcu ??
_________________ nie ma czasu dla czasu i miejsca dla przestrzeni
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum