Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Tue Apr 27, 2004 9:27 pm Wpływ bliższych jednostek względem własnej osoby...
W tym temacie chodzi mi przede wszystkim o wasze opinie na temat tego jak wpływają na wasze życie codzinnie osoby najbliższe... rodzina, chlopak/dziewczyna... przyjaciela... Jestem ciekawa tych wypowiedzi co wiecej są mi one potrzebne do pracy z zajęć profilowanych więc chętnych prosiłabym o współpracę... Z góry dziękuje...
_________________ Wtul się w mój kokon zostaniesz Motylem, już...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Tue Apr 27, 2004 9:51 pm
No cóż, "z kim się zadajesz, taki się stajesz" Rodzina nie ma na mnie jakoś takiego "zmieniającego" wplywu, to raczej na pewno znajomi. To jest fakt, "przechwytujesz" zachowania innych. Po pewnym czasie, tak po prostu, z niczego. Nie wiem dlaczego, ale tak jest, i rowniez w moim przypadku to występuje. Tak po prostu.
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Ja jestem wyznawca zasady "Tabula rasa" - uwazam, ze czlowiek jest wylacznie ksztaltowany przez otoczenie - osoby i wydarzenia Dlatego znam potege wplywow innych na mnie. Mimo, ze czesto sobie z tego sparwy nie zdaje, to wiem, ze w ogromnym stopniu ksztaltuje mnie rodzina (nawet teraz - bo piec lat temu to bylo jasne ) znajomi - w sumie kazda osoba z ktora zachodzi jakas "reakcja" - scieranie sie form kasztaltuje nowe - modeluje I smieszy mnie takie gfadanie, ze ktos jest bossem, i z nikogo przykladu nie bierze - bo nie chodzi o to, ze jak kumpel kupi rozowe sznorowki, to ty tez masz kupic, to badzo gleboko zakorzenione procesy, ktore "ucza sie" na innch - analizuja, i wyciagaja wnioski - stad sie bioral dane dzialania
No dobrze. Upodobnienie się do społeczności w której przebywamy.
Wiecie co nie uważam, żeby do końca cały ten wpływ był pozytywny. Często następuje zjawisko sobowtórstwa, bycia na fali i bezmyślnego upodabniania się do większości jednostek. Większość z grup rówieśniczych właśnie tak się zachowuje, zatracając swoje szczegółowe cechy, które są głęboko zakorzenione ale też i ukryte, właśnie tym co nazywamy "topem". Może napisane przeze mnie kwestie odnośnie tego tematu są prozaiczne, jednak właśnie tak postrzegam większość (w ktoś musi się wybić, nieprawdaż?) polskiej młodzieży. Pusta, bez celu, bez konkretów, bez przyszłości a tymbardziej własnego ja.
_________________ Wtul się w mój kokon zostaniesz Motylem, już...
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2572 Location: stamtąd :P
Posted: Sat Feb 24, 2007 11:12 pm
jak to mówią "wychowała mnie ulica" ... i taka jest prawda, że to podwórko i koledzy/koleżanki kształtują nasze poglądy...jeśli nasi kumple zaczną słuchać metalu, to my również...i potem staniemy się jego wielkimi fanami, a w przyszłośći założymy swoją kapele może nawet...ale kto by pomyślał, że ten kawałek Mansona o którym opowiadał nam Tomek rozpocznie to wszystko? gdyby nie Tomek to pewnie byśmy słuchali techno jak Paweł...
rozumiecie o co mi chodzi?
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Sun Feb 25, 2007 11:54 am
Rozumiemy i zgadzamy się . Jakby mój brat nie słuchał rocka to ja bym pewnie teraz był wielkim fanem HH. Nie da się całkowicie obronić przed wpływem innych na nas samych, ale jak dochodzi do tego, że całkowicie i świadomie naśladujemy innych, to jest już trochę gorzej. Np. zaczynamy palić bo kumpel z klasy też pali.
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
Na mnie ludzie nie wpływają w ogóle... Jestem jaki jestem i sięnie zmienię. Lubie byćinny od ludzi, którzy mnie otoczają (np. wszyscy moi kumple oglądają kryminalnych, a ja nie bo ich nie lubie), a moga mnie ***** obchodzi
_________________ Wielki Optymista
Moje posty nigdy nie wyrażają w całości mojego zdania, gdyż w danej chwili nie wszystko potrafie ubrać w słowa...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2579 Location: z Carreras
Posted: Sun Feb 25, 2007 3:03 pm
BAT wrote:
Na mnie ludzie nie wpływają w ogóle... Jestem jaki jestem i sięnie zmienię. Lubie byćinny od ludzi, którzy mnie otoczają (np. wszyscy moi kumple oglądają kryminalnych, a ja nie bo ich nie lubie), a moga mnie ***** obchodzi
Skoro lubisz się wyróżniać, to znaczy, że jak najbardziej ludzie mają na ciebie wpływ. W innym wypadku nie miałbyś wzorca do negowania
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Tue Feb 27, 2007 8:50 pm
O właśnie. Jak podobnie Włóczek, nie ulegam modom, w ogóle mnie one nie interesują, mam swoje zdanie itp. ale wiem, że inni ludzie mają na mnie wpływ, bo żeby żyć całkowicie poza wpływami, trzeba żyć w całkowitej samotności. Wtedy znajdziemy się pod własnym wpływem. Po prostu w jakimś stopniu każdy zmienia się przez otaczające go społeczeństwo. Albo się do niego upodabnia, albo wręcz przeciwnie.
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
Ja ulegam modom, widzę to często choć tego nie lubię i nie chcę. Widzę, że zachowuje się jak chorągiewka na wietrze, ale bez przesady. Różnie to można rozumieć jedni zmieniają zdanie poznając czyjeś argumenty inni zmieniają zdanie bo są w mniejszości, jedni słuchają takiej muzyki bo im się spodobała, a inni bo to jest teraz na topie. Wydaje mi się, że należę do tych pierwszych, ale lubię zmiany i nie bronie się przed nimi pod warunkiem, że nie robię nic wbrew sobie!
P.S.: Tak o samotności - nigdy nie czułam się samotna - nie chcę się tak czuć, zawsze jakoś uda mi się dostosować do otoczenia.
_________________ "Czy można mówić o jakim takim porządku,
jeżeli nawet gwiazd nie da się porozsuwać,
żeby było wiadomo, która komu świeci?"
z "Psalm" Wisławy Szymborskiej
Raczej nie nadążam za modą, bo śmieszą mnie stada kserokopii, czy to w takiej odzieży, czy innej, chichoczących, bądź zawodzących smętnie. Na pewno najblizsi mają i mieli duży wpływ na to, jaka jestem, ale też staram się nie podporządkowywać i nie powielać pewnych schematów. Chyba najbardziej zmieniają mnie sytuacje i decyje jakie podejmuję,
_________________ Pozytywne nastawienie nie rozwiąże naszych problemów, ale może da się
w ten sposób przekonać ludzi, że warto próbować.
Zgodzę się z tym, że nie zawsze trzeba biec za stadem. Ja się prawie zawsze od niego oddalam... Jednak czasami trzeba być w nim... Ja niestety, czasami nie nadążam (chyba)...
Gollum12 wrote:
Ale jak na mój gust to opłaca się.
Wybacz mi, ale chyba nie wiesz co to znaczy "czuć się zamotnym"... Dziwne i okropne uczucie... Czujesz w sobie taką "pustkę"...
_________________ Wielki Optymista
Moje posty nigdy nie wyrażają w całości mojego zdania, gdyż w danej chwili nie wszystko potrafie ubrać w słowa...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum