Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Przez chwilę stoję bez ruchu. Podchodzę do najbliższego drzewa i staram się na nie wejść tak aby mag mnie nie zauwarzył. Jeśli udaje mi się wejśćniezauwarzony obserwuje postać i zajmuje taką pozycję aby w razie potrzeby skoczyćna nieznajomego z mieczem w ręku.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - w najbliższej okolicy nie ma drzew. Przed wami rozciąga się strome wzgórze, po którym nie da się wejść bez liny. U jego podnóża znajduje się mag razem z koniem. Wy sami kryjecie się w gęstych i wysokich krzewach...
Rzucam kamieniem, patykiem lub jakimkolwiek innym przedmiotem w wzgórze, tak aby zrobić hałas i aby mag odwrócił się w tamtą stronę. Jeśli udaje się to rzucam się na maga i staram się go obezwładnić, tak aby nie mógł rzucić czaru.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - kamyk poleciał z łoskotem. Skalne echo, aż poraziło wasze uszy w dotychczasowej nocnej ciszy. Zakapturzona postać zabulgotała coś groźnie i oderwała się od resztek końskich zwłok. Wykorzystałes ten moment nieuwagi i rzuciłeś się na maga. Padliście obaj na ziemię, pośród szamotaniny i zadawanych ciosów, nieopatrznie magowi zsunął się kaptur z głowy. Dopiero teraz dostrzegłeś, że zamiast główy, na karku "pozostała" mu jedynie goła czaszka z resztkami nadgniłej skóry. Święcące się w pustych oczodołach ogniki do końca wyprowadziły cię z równowagi. Z przerażeniem odskoczyłeś od kreatury, która wtem chwyciła twą twarz swą zimną, szpiczastą ręką. W jednej chwili zacząłeś czuć senność, zimno i przygnębienie, które nasilały cię z każdą chwilą. Po chwili nogi się pod tobą załamały. Mając przed oczyma rękę maga i jego szkaradną twarz, zacząłeś powoli zasypiać...
Nimrodel - bezszelestnie zblizyłaś się do Berena, który o dziwo klęczał przed magiem, trzymany za twarz jego żylastą reką. Blade oblicze kompana i prawie goła od nadgniłej skóry czaszka zszokowła cię kompletnie. Ciche westchnienie mimowolnie wydobyło się z twych ust. Para czerwonych ogników skierowała się antychmiast w twoją stronę. Kreatura, której miejsce w naturze nie ma prawa bytu, wolną rękę zwróciła gwałtowni w twoją stronę. Nagle poczułaś mocne uderzenie niewidzialnej siły i lecąc kilka metrów wylądowałaś w kolczastych krzewach.
Beren - senność nasiliła się jeszcze bardziej. Zmęczenie stało się nie do wytrzymania. Opanowała cię chęć poddania się. Dania chwili wytchnienia bolejącym mięśniom, poranionej skórze i własnym powiekom. Jednak gdy już chciałeś paść w zapomnienia, otrzeźwił cię nagły podmuch powietrza. Wtem na nowo, w trochę zamglonym już obrazie, spostrzegłeś kontury potwornego maga i jego ręki, niczym szpon uczepinej twej twarzy...
Zbieram wszystkie siły jaki mi pozostały i staram tak uderzyć rękę przeciwnika, aby uwolnić się od uścisku. Jeśli udaje się to wstajęi wyciągam miecz aby zniszczyć stwora.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - otumaniony, zdaje się w ostatneij chwili oderwałeś się od ręki maga, nim ostatki energii doszczętnie z ciebie uleciały. Chcą wstać i dobuć miecza poczułeś jak prawie juz bezwładne nogi załamły się w jednej chwili przed tobą, przez co znowu wpadłeś na czaszkogłowego. Ten zabulgotał w charakterystyczny dla siebie sposób i obaj znowu podliscie na ziemię...
Nimrodel - nieco oszołomiona z niemałym trudem wydostałaś się z kolczastych krzewów. Nie bacząc na liczne zadrapania, dotarłaś mniej więcej w miejsce gdzie przed chwilą stali Beren i mag. Nagle usłyszałaś jakieś nieludzkie bulgotanie i coś w rodzaju szamotania.
Beren - prawie bezwładny z wyczerpania, czujesz jak czaszkogłowy wierci się i rusza gwałtownie macając twój płaszcz i nie przerywając okrpnego bulgotania...
Beren - drżącą ręką dobyłeś sztyletu. Niestety, dotychczas pewne ramię tym razem cię zawiodło. Widząc jak przez mgłę pośród nocnej toni celując w jakiś punkt witalny ugodziłeś kreaturę w ramię, które prawie zetknęła się z twoją twarzą. Mag złapał się za złamany przegub, na którym chybatała się bezwładnie szpiczasta dłoń i zabulgotał doniośle.
Nimrodel - posłałaś w kierunku czaszkogłowego dwie strzały, jednak czy to rzez ogłuszenie spowodowane atakiem wroga, czy też zbyt ciemną (bezksiężycową), obie świsnęły tuż obok złowieszczego maga.
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Fri Nov 21, 2003 10:18 pm
Wyostrzam wzrok i słuch i próboje strzelac dlaej. Wołam Berena jednak wiem ze on moze mnie nie usłyszeć.. Strzelam na oslep.. modle się o to by trafic..
Nimrodel - niczym z opaską na oczach zaczęłaś miotac strzały gdzie popadnie. Dopiero po kilku pociskach wstrzymałaś się słysząc złowieszczy, piskliwy bulgot i... ludzki jęk.
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Sat Nov 22, 2003 11:08 am
Pochodzę niepewnie i widze zarysy postaci. Boje sie ze trafiłam Berena...
nie jestem tez pewna czy trafiłam mnstrum..moze tylko udaje..Cicho mówię '' Beren?...''
Oboje poznajecie się po niespełna chwili, wśród nocnej głębi.
Nimrodel - spostrzegłaś, że Beren trzyma się kurczowo za przebite strzałą ramię. Na jego twarzy rysował się grymas bólu. Tymczasem nieopodal zwijał się z bólu znajomy mag, bulgocząc niewiadomo czy przez niewiarygodne cierpienie, czy też ze wściekłości. Zauważyłaś, że jedna z elfich strzał ugodziła go w nogę, z której wydawało się jakby dymiło. Sama strzała jaśniała lekkim niebieskim blaskiem. Czaszkogłowy, najwyraźniej słysząc waszą rozmowę, opanował się rpzez chwile i skierował swe czerwone ogniki już po raz drugi w twoja stronę.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum