Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Zaciągam obojga elfów w jakieś miejsce w którym jesteśmy niezauwarzeni. Rozpalam ogień z drewna pochodzącego z przewróconego wozu. W świetle ognia staram się ocucić nieprzytomnych i bandarzuje ich rany.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - rozpalenie ogniska narobiło ci nie mało trudu, jednak po wielu próbach w końcu udało się skrzesać iskrę. Teraz zająłeś się nieprzytomnymi towarzyszami. Nimrodel nie odniosła poważniejszych obrażeń - nawet nie wymagała bandażowania. Po kilku chwilach obudziłeś ją. Jednak wręcz przeciwnie był z Palvenardem. Miał głębokie przecięcie w prawym boku, podrapane nogi i plecy. Lewą rękę miał złamaną. W dodatku przeraźliwie spuchł mu tył głowy. Gdy próbowałeś cucić, chwilami wahałeś się czy jeszcze żyje. Jednak w końcu udało ci się go przebudzić. Gdy z ledwością otworzył prawe oko i lekko spojrzał na swoje poharatane ciało, rzekł z uśmiechem:
Nic się takie nie stało, w końcu jeszcze żyję...
Po czym padł znowu nieprzytomny. Co dziwne jego zdrowa ręka nadal ściskała coś uparcie, wewnątrz jednej z kieszeni za pasem...
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Tue Sep 30, 2003 1:43 pm
ja wstaje i ogladam palvenarda...
po czym mowie do Berena:" Powinnismy zobaczyc co tak skrywa..wiem ze nie powinnismy tykac jego rzeczy"..
|Po czym schylam sie nad nim i patrze na jego twarz by przypadkiem nie wybudził się..
Odpowiadam Nimrodel: "Masz racje. Musimy to zobaczyć" Po czym upewniając się od Nimrodel czy Pelvenard jest nieprzytomny otwiaram dłoń nieprzytomnego i staram się wyciągnąć zawartość kieszeni.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren i Nimrodel - Doglądając łowczego w skupieniu, oboje nieopatrznie zderzyliście się czołami, zamroczyło to was na chwile. Gdy doszliście do siebie, spostrzegliście z ulgą, że Palvenard nadal leży śpiąc kamiennym snem. Beren delikatnie odchylił zaciśniętą dłoń niedoszłego paladyna. W jednej chwili jego czoło oblał zimny pot - w momencie wsunięcia jego ręki za pas łowczego, Palvenard zaczął majaczyć i mimo że spał, usiłował omacznie skierować zdrową dłoń na poprzednie miejsce. Jednak szybka reakcja przyjaciela elfów i jeden jego wprawny ruch wystarczył, by tajemnicza zawartość znalazła się w jego rękach - ku zdziwieniu wszystkich, były to dwie fiolki zawierające jakąś zieloną substancję...
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Wed Oct 08, 2003 1:47 pm
z niepewnościa spogladam w strone krzewów i nasłuchuje parskanie..
Słyszysz? rzekłam do Berena,,,tymczasem podeszłam do krzeówó i odgarnęłam kawałek ręką
Nimrodel - widząc, że Beren zapatrzony w ampułki z zieloną cieczą nie reaguje, odważyłaś się sama zajrzeć do tajemniczych krzewów. Chwilę niepewności przedłużyło odgarnianie licznych gałązek, obficie zaopatrzonych w kolce. Gdy w końcu przedarłaś się przez gąszcz, uradowana spostrzegłaś dwa koniki skubiące nerwowo trawę. Wydało ci, że są to rumaki z wywróconego wcześniej wozu.
Beren - trzymając nerwowo ampułki w ręku, kilka chwil gorączkowo zastanawiałeś się co mogą zawierać... Aż tu nagle twoich uszu dobiegł znajomy, ochrypły głos:
Khu khu... Berenie, trzymasz w ręku miksturę leczenia. Dawka w tej ampułce wystarczy bym w krótkim czasie doszedł do zdro...
łowczy przerwał znowu zasypiając pod wpływem intensywnej gorączki. Nagle pewna myśl przemknęła ci przez głowę: "Przecież mówił tylko o jednej ampułce, a ta druga której nie zauważył... A może by tak..?"
Wołam Nimrodel i jeśli przychodzi tłumacze jej co znajduje się w ampułce. Mówie do niej "może to go wyleczy?" i otwieram jedną. Przykładam ją Palvenardowi do ust.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - Nimrodel zniknęła gdzieś, nie wiesz czy cię usłyszała. Po krótkiej chwili oczekiwania, postanowiłeś zaryzykować i podać porcję z jednej ampułki nieprzytomnemu łowczemu. Spostrzegłeś, że po wypiciu zielonego płynu, na ciele Palvenarda zaczęły zrastać się zadrapania, a rana w rozciętym boku po chwili zasklepiła się i zabliźniła. W dodatku zeszła opuchlizna z jego tyłu głowy. Widząc, że niedoszły paladyn śpi spokojnie, przypomniałeś sobie o zniknięciu Nimrodel...
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Fri Oct 24, 2003 1:44 pm
myślac ze beren wie gdzie jestem..w koncu mogł mnie zobaczyc wkroczyłam za kolejne krzewy , trzymajac dłon na łuku.,.w kazdym momencie owa istota mogłaby mnie zaskoczyc..
Nimrodel - wkraczjąc niepwenie w krzewy skradałaś się kilka metrów. Przyczajona na skraju polany, z łukiem gotowym do użycia w każdej chwili, obserwowałaś stojącą nieopodal postać. Gdy ta zaczęła zbliżać się do ciebie, o mało co nie dałaś jej do posmakowania grotu lefiej strzały. Bowiem był to Beren, który rozpoznał cię, również dopiero teraz.
Tymczasem waszych uszu dobiegł tęten kopyt i rżenie koni. Widocznie coś spłoszyło rumaki, skubiące dotychczas rosnącą nieopodal trawkę...
Nie wiedząc o co chodzi Nimrodel podchodzę wolnym krokiem do niej i mówie jej, ze odkryłem włąsciwości płynu w ampułce i że Palvenard jest zdrowy i śpi.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Beren - przedzierając się przez kłujące chaszcze krzewów, w końcu dotrałes do Nimrodel. Gdy dotknąłeś jej ramienia, na znak by zwróciła się w twym kierunku, ta o mało nie wypróbowała na tobie jednej ze strzał. Jednak w porę się opamiętując, zatknęła palcem zwęrzone usta, jednocześnie wskazując na postać w czarnym jak noc płaszczu z kapturem nasuniętym na głowę. Ta dusiła leżącego konia i w tej pozie wydawała ci się magiem z rozbitego powozu...
Beren - pośród liści i kolczastych gałązek, niezauważony zakradłeś się w pobliże maga i konia, z którego najpewniej ulatywało życie. Wtem nieopatrznie nadepnąłeś na jakąś suchą gałązkę. Trzask wzmugł czujność zakapturzonej postaci - ten odwrócił się sztywno za siebie i zabulgotał coś niezrozumiałego. Jednak szkarłatna ciemność i krzaczasta gęstwina, jak narazie nie pozwoliły mu dostrzec ciebie ani Nimrodel (która również zniknęła ci z oczu).
Nimrodel - po kilku chwilach, gdy Beren zniknął pośród kolczastych krzewów (mniej więcej wiesz gdzie się znajdue w obecnej chwili), spostrzegłaś jak istota w czarnym płaszczu gwałtownie obróciła się za siebie i wydała jakiś neizrozumiały bulgot...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum