Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 11 Oct 2006 Posts: 71 Location: Jezioro Lothlorien
Posted: Sat Nov 11, 2006 2:20 pm W magicznej karczmie na skraju lasu..........
Ten pierwszy post to jeszce nie początek opowadania czy gry..to zachęta aby wszyscy biorący udział w życiu forum przyłączyli się do wspaniałej przygody (mam nadzieje) i pisali, pisali, jeszce raz pisali;)
[ Dodano: Sob Lis 11, 2006 2:31 pm ]
Gdzieś tam daleko, jest wioska, zwykła mieszkają w niej ludzie, elfy, krasnoludy. Leży ona przy wielkim, lesie , do którego nikt z mieszkańców nie ma odwagi wejśćJ Ludzie żyją w miasteczku spokojnie, ale nie wiedzą że inni mieszkańcy (tzn. elfy, krasnoludy itp.) tylko mówią że mieszkają w miasteczku tak naprawdę gdzieś daleko, w lesie mają swoją siedzibę.
W głębi lasu, jakieś 40 km na wschód od miasta leży karczma.....mieszkają tam elfy, półelfy ,krasnoludy, nawet jest kilku ludzi no i inne stworzenia. Wielki , 2- piętrowy budynek z drewna na polanie, w głębi lasu w, którym zatrzymują się wszystkie podróżujące stworzenia. Jest to główna karczma, bowiem oprócz niej znajduje w tym lesie jeszcze kilka innych karczm, jedna z nich jest mroczna, należy do ciemnego władcy...
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2568 Location: stamtąd :P
Posted: Sat Nov 11, 2006 6:03 pm
Do niej nikt się nie zbliża, poza złymi stworzeniami. Wilkami, orkami, czasami jakiś elf, lub krasnolud zapuści sie za daleko i wpada w ich pułapke. Ciemny władca, nikt naprawde nie wie jak sie nazywa, skąd tu przybył, a ni jakiej jest rasy. Jedni mówią, że to mag, czarnoksiężnik i przybył ze wschodu, z dalekiego kraju ludzi. Drudzy mówią, że to elf, którego opętała zła moc. Co jakiś czas, strażnicy stojący u bram miasteczka, krzyczą na alarm, gdy widzą maga, ale gdy reszta wojowników przybiegnie...już jest cicho, a strażnicy leżą martwi. Próbowano zastawiać pułapki na maga, wielu elfów wprawionych w tropieniu wyruszało w głąb lasu na poszukiwanie tej karczmy, bo nikt naprawdę nie wie gdzie dokładnie ona leży. Jednak ślad po nich znikał. Któregoś dnia, grupka krasnoludów wyprawiła się zbrojnie i przez ponad 2 tygodnie przychodziły od nich wieści, że szukają, że są coraz bliżej...Ostatnią wiadomość jaką przysłał od nich orzeł była "Trafiliśmy na ślady trolli i orków, a w nocy słyszeliśmy jakieś dziwne krzyki, jakby tłumione, jakby wydobywały się spod ziemi"
[ Dodano: Sob Lis 11, 2006 6:04 pm ]
Do niej nikt się nie zbliża, poza złymi stworzeniami. Wilkami, orkami, czasami jakiś elf, lub krasnolud zapuści sie za daleko i wpada w ich pułapke. Ciemny władca, nikt naprawde nie wie jak sie nazywa, skąd tu przybył, a ni jakiej jest rasy. Jedni mówią, że to mag, czarnoksiężnik i przybył ze wschodu, z dalekiego kraju ludzi. Drudzy mówią, że to elf, którego opętała zła moc. Co jakiś czas, strażnicy stojący u bram miasteczka, krzyczą na alarm, gdy widzą maga, ale gdy reszta wojowników przybiegnie...już jest cicho, a strażnicy leżą martwi. Próbowano zastawiać pułapki na maga, wielu elfów wprawionych w tropieniu wyruszało w głąb lasu na poszukiwanie tej karczmy, bo nikt naprawdę nie wie gdzie dokładnie ona leży. Jednak ślad po nich znikał. Któregoś dnia, grupka krasnoludów wyprawiła się zbrojnie i przez ponad 2 tygodnie przychodziły od nich wieści, że szukają, że są coraz bliżej...Ostatnią wiadomość jaką przysłał od nich orzeł była "Trafiliśmy na ślady trolli i orków, a w nocy słyszeliśmy jakieś dziwne krzyki, jakby tłumione, jakby wydobywały się spod ziemi"
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 11 Oct 2006 Posts: 71 Location: Jezioro Lothlorien
Posted: Sun Nov 12, 2006 2:05 pm
Od niedawna wiedziano również, że w północno-zachodniej części lasu jest tajne zejście do podziemi, wiedziano również że prowadzi ono do jakiejś starej, zapuszczonej świątyni, e której przed laty składano dary oraz ofiary...
[ Dodano: Nie Lis 12, 2006 2:34 pm ]
Był 10 dzień po pełni księżyca, lato. Elfka o imieniu Lia, wyruszyła gdzieś wczesnym rankiem. Zapuściła się w głąb lasu, szła tak dość długo, a gdy była u końca swojej drogi spotkała gnoma, który ględził bezsensu coś o jakiejś bitwie. Lia nie przejęła się tym i poszła dalej.
W końcu dotarła do celu, weszła do karczmy, którą dobrze znała, znała ten las bowiem tu się urodziła. Jej matka była mieszkańcem tego lasu a ojciec mieszkańcem miasteczka. To właśnie po ojcu odziedziczyła chatkę w miejscowości. Oboje rodziców zginęło w trudnej bitwie, oboje, podobnie jak Lia byli elfami- wojownikami. Córka odziedziczyła po nich odwagę i zdolność do walki w trudnych warunkach. Miała jednak słabość i coś co ją rozwścieczało, jej matka zabita została przez trolla przybranego w kolorowe piórka, od tej pory w brutalny sposób wszystkich tak przybranych. Ma słabość do walecznych i pięknych elfów.
Pagada tej wiosny była naprawde piękna. Śniego stopniał zaledwie tydzień temu, a słońce już ogrzewało leśne polany niczym w środku lata. W promieniach światła stała dumna i niewzruszona stara karczma.
Przez lekko uchylone drzwi wślizgnął się gnom, noszacy wiele imion nadawanych mu przez ojca, matkę, klan, znajomych. Obecnie używał jednego ze swoich najmniej kontrowersyjnych, Doderik. Był on wyraźnie poddenerwowany. Rzucił tylko nieprzychylne spojrzenie na elfke, która nie mała najmniejszej ochoty się nim przejmować i usiadł w pustym stoliku nic nie zamawiając.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 11 Oct 2006 Posts: 71 Location: Jezioro Lothlorien
Posted: Sun Nov 12, 2006 7:07 pm
Elfka wolny krokiem podeszła do karczmarza i zamówiła 2 kufle piwa, poprosiła by przyniósł je do stolika, po czym podeszła do stolika przy, którym siedział gnom i powiedziała:
- Witaj. Czy mogę się przysiąść??
Nie czekając na odpowiedź Lia usiadła w milczeniu obok Doderika, wypiła piwo poczym zamówiła pokój i zniknęła na krętych schodach prowadzących na 2 piętro.
Joined: 12 Nov 2006 Posts: 1 Location: Strzemieszyce
Posted: Mon Nov 13, 2006 7:38 pm
Była pełnia. Krasnoludy miały zgromadzenie w pewnej, starej karczmie. Zgromadziły się by omówić wielką bitwe. Usiadły przy stoliku zamawiając po kuflu piwa dla każdego. Gdy jeszcze byli tzreźwi omówiły główny plan spustoszenia pewnej wieśniackiej wsi. Niestety kolejnego dnia tak ich bolały łby że nie chciało im się wyjść z łóżek a co dopiero toczyć bój.
Joined: 11 Oct 2006 Posts: 71 Location: Jezioro Lothlorien
Posted: Mon Nov 13, 2006 8:00 pm
Lia dziś wstała wcześnie szybko założyła swoje ubranie i zbiegła na dół po schodach. Już przed swoim pokojem zaniepokoiła ją bezwzględna cisza, każdego ranka w karczmie wszyscy jedzą śniadanie, jest gwarno. Elfka zeszła z pośpiechem na dół. Przeraziła się: na podłodze leżał zabity niziołek a nad nim na czarnym koniu siedział czarny władca, nie mógł on jednak wejść dalej do karczmy ponieważ chroniła ją elficka klątwa. Zobaczywszy Lie powiedział: jeszcze się zobaczymy...i odjechał;)
Lia w tym momencie podbiegła do niziołka by zobaczyć co z nim.
Niziołek leżał i sie nie poruszał Lia myślała że niziołek nie żyje lecz gdy przyłożyła ucho do jego klatki piersiowej usłyszała leciutkie bicie serca .
Natychmiast zabrała go i położyła na łóżku podała mu jakiś elficki lek lecz niziołek ani drgną.
Ale po kilku nastu minutach gdy Lia traciła już nadzieje że uda sie hobbitowi przeżyć ten sie zbudził
...
_________________ Kto rzuci wyzwanie i lud z pomroki wskrzesi zapomniene. Potomek tego któremu przysięgli w wyrocznej godzinie drzwi przekroczy na ścieżce umarłych.
*Zawiasy w drzwiach skrzypnęły cicho, do karczmy weszła wysoka elfka, swe kroki skierowała do szynku* Gospodarzu dzban przedniego wina, proszę* Gdy karczmarz postawił przed nią dzban ze szkarłatnym płynem, wysypała na szynkwas tuzin złotych monet z sakiewki , poczym schowała ją do płaszcza , wzięła podany dzban i kielich i usiadła przy wolnym stole w cieniu, bacznie przyglądała się obecnym*
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 471 Location: Białystok
Posted: Fri Dec 22, 2006 3:04 pm
Spod stołu wytoczył się pijany młodzianin, gdyby nie jego zarost i wysoki wzrost można go wziąć z dziecko... Miał zaledwie lat 16 i długie blond włosy, których jeden kosmyk dzięcieco spadał mu na czoło.
- P-P-P... raszam, ale ja tutaj siedzę pięknooka... znAsz może Fervalive ?
_________________ // Bowiem Tak Łatwo Ogłosić Się Bogiem - Jednym Słowem
Potem Opaść Wzdłuż
Bloku Okien
// Zawsze Szybko Umierają Tacy Jak Ja - Tacy Sami Choć Ciągną Inny Nitki Kolor
Och , przepraszam nie zauważyłam Cię * Uśmiechnęła się lekko zaskoczona i speszona* Stół wyglądał na wolny. Fervalive? Nie nie znam . *pokręciła głową* Przepraszam jeszcze raz*Usiadła przy stole obok*
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 471 Location: Białystok
Posted: Sat Dec 23, 2006 8:16 pm
- NIkt nie zna Fervalive? Nie możliwe... jestem perkusistą tego zespołu... grałem nawet w Go..oooo...ndorze... i tam miałem nawet OKLASKI ! Idę się zabić chcesz mi towarzyszyć ( nałożył długi płaszcz i skierował isę ku wyjściu... tuż przed drzwiami odwrócił się i zapytał) - No to jak idziemy?
_________________ // Bowiem Tak Łatwo Ogłosić Się Bogiem - Jednym Słowem
Potem Opaść Wzdłuż
Bloku Okien
// Zawsze Szybko Umierają Tacy Jak Ja - Tacy Sami Choć Ciągną Inny Nitki Kolor
Siadaj, Panie. Do śmierci nie ma co się śpieszyć , jak będzie chciała to sama przyjdzie po mnie, bądź po Ciebie. Lepiej napijmy się wina.. *wskazała mu na krzesło* A może opowiesz mi coś o tym zespole, hę?
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum