Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Może warto temat wskrzesić?
Długi, ale piękny wiersz Staffa:
"Wędrówka wesołego pielgrzyma"
Jest w dali miasto tajne, skryte w mgle,
W wieńcu ogrodów wiecznej, złotej wiosny...
Idę ku niemu przez mroki i dżdże,
A krok mój lekki i śpiew mój radosny.
Choć droga żmudna, uciążliwy szlak,
żądze wędrówki ku niemu nie zginą,
Póki choć jeden szczyty kocha ptak,
Póki choć jedna łódż płynie głębiną.
Na brudnych strzępach poszarpanych chmur
żegluje głucha, ziewająca nuda
I popiół strąca z swych obmokłych piór...
W rozciekłe błoto rozlewa się gruda.
Niebo roztapia szary smutek swój
W kałużach... Wierzba garbata przy płocie
Chłostana wichrem skarży się na znój,
Jęcząc pieśń słotną o chorej tęsknocie.
Zmokłe topole w dal wloką się - hen...
Czasem poruszą zaspanymi czoły,
Kroplami strząsną z siebie słotny sen
Szepcąc: "Świat płacze... Czemuś ty wesoły?..."
A ja radosny, nowy rzucam śpiew:
Zawsze-m wesoły i nic mnie nie smęci.
Niewdzięczńik bolom jestem... Znam ich gniew,
Lecz im nie daję wdzięczności pamięci
Odkąd mi człowiek, jako bratu brat,
W twarz patrzy, ledwo ćwierć wieku czas znaczy...
Jak śmiać się - biczem nauczył mnie świat!
Przeto wesoły mój żywot tułaczy...
Dalekie miasto gdzieś o tysiąc staj
Leży... Już długo wędruję ku niemu...
Co dzień przebiegam jakiś nowy kraj
Nieznany, jako ja sobie samemu...
Wytrwale zdążam i krzepki mój chód...
Cóż bardziej nęci nad miasto nieznane?
Może u jego jutro stanę wrót
Olśniony dziwem - albo i nie stanę. -
I posłyszała mej beztroski pieśń
Smutna, zmęczona trudem dróg niewiasta...
Litością piersi jej wezbrała cieśń:
"Wstrzymaj się! Nie ma tam żadnego miasta!
Wracam z odległych, tam gdzie zdążasz, stron...
Lecz wszędzie pustka, chwast ugor zarasta...
Wszędzie tam głusza, słota, lęk i zgon...
Tam nigdzie nie ma tajemnego miasta."
A jam jej starą ucałował dłoń:
Radość mi niosą słowa twe z łez zwite.
Gdyby to miasto kto znał, szedłbym-ż doń?
Dążę doń przeto, że jest nie odkryte.
Nie płacz, że próżno szał gna mię jak liść...
Jam rad, że ludzie tam jeszcze nie byli.
Mnie ono dotąd czeka... Mam gdzie iść...
Bóg spłać wieść twoją, daną w dobrej chwili!
Niewiasta leje siwe perły łez:
"Szał wieczny twoim zdradnym przyjacielem!
A gdy, nim dojdziesz, przyjdzie zgon i kres?"
Hej! I to miasto nie jest moim celem!
Każdy sam sobie ciągle jeno śni,
Przeżywa swoją własną baśń o sobie...
Im piękniej złoci mi się cel mych dni,
Tym większym drogę swą urokiem zdobię!
Tutaj w krąg błoto i słota, i dżdże...
Tam cuda, chociaż niewidne i mgliste.
A jeśli nie ma miasta, ja je śnię!
I to jest zdobycz moja - te sny czyste!
Niewiasta biada: "Lecz to jeno cień,
A tu jest prawda, ślepcze najbiedniejszy!"
Matko! Szczęśliwszy jednak mój jest dzień!
Wasz świat prawdziwy, ale mój - piękniejszy!
I przeto idę w miasto skryte w mgle,
Pośród ogrodów wiecznej złotej wiosny...
Idę ku niemu przez mroki i dżdże,
A krok mój lekki i śpiew mój radosny...
że mi na oczach sen mój złoty lśni,
Przeto pieśń moja nie jęczy w żałobie...
Każdy sam siebie ciągle jeno śni,
Przeżywa swoją własną baśń o sobie...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2593 Location: z Carreras
Posted: Sun Jul 31, 2005 12:51 pm
Chwila pogodnej ciszy...
Leopold Staff - Przedśpiew
Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów,
Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów,
Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska:
Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,
A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia -
Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach.
Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach
Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta,
Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni.
Kochałem i wiem teraz skąd się rodzą pieśni;
Widziałem konających w nadziejnej otusze
I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze;
Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.
Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 03 Aug 2005 Posts: 508 Location: a kto to wie ;p
Posted: Tue Aug 09, 2005 1:46 am
Tak mi jakoś spadła z komputera kartka z zanotowanym wierszem pana Wojaczka. Traktując to jako znak i rozkaz przepisuję posłusznie:
Sezon
Jest poręcz
ale nie ma schodów
Jest ja
ale mnie nie ma
Jest zimno
ale nie ma ciepłych skór zwierząt
niedźwiedzich futer lisich kit
Od czasu kiedy jest mokro
jest bardzo mokro
ja kocha mokro
na placu bez parasola
Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
Nie ma spać
Nie ma oddychać
żyć nie ma
Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew
rodzę czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi
Przepraszam, że zrobiło się mokro i pesymistycznie, takie prawo 1:45 w nocy, nocy niby sierpniowej, a jednak...
_________________ I po tym wszystkim przybywają jacyś nędzni nowocześni Amerykanie (...) i rzucają mu puszkę na głowę! To nie do zniesienia, żaden upiór w dziejach nie został w ten sposób potraktowany!
Moim ulubionym wierszem jest "Upior" Leopolda Staffa
Najbardziej lubie werset :"Twarz natrę sobie mąką, aby była blada"
Oni śpią w swoich izbach spokojni jak wczora,
A ja biadam i serce mi młotem się tłucze,
Bo dziś wieczór zamknąłem świątynię - i klucze
Z nieostrożnej mej dłoni wpadły w głąb jeziora...
Skroń swą ustroję liściem ogromnym łopucha,
Twarz natrę sobie mąką, aby była blada,
Ściągnę płaszcz wystrzępiony z żebraczego dziada
I pójdę między ludzi, w świat... udawać ducha...
Wiatr mi podarty łachman wydmie niby skrzydło
Nietoperza... W milczeniu północy ponurem
Będę pod ciche chaty skradał się, kosturem
Bijąc w uśpione okna, jak trupie straszydło...
Przerażę ich! Niech wyją i krzyczą na trwogę,
Byłem zgłuszył swe serce, co tłucze się młotem!
Niech ich skroń także zwilży się śmiertelnym potem!
Niech nie śpią tak spokojnie, gdy ja spać nie mogę...
Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal -- jak głuchy dzwon północy --
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król -- a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę --
ja piorun burz -- a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ochydę.
Ja -- otchłań tęcz -- a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach --
jam błysk wulkanów -- a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra -- kłębi się rajów pożoga --
i słońce -- mój wróg słońce! wzchodzi wielbiąc Boga.
Oto kwadrat. I nic prócz prostego kwadratu.
W uwięzi czterech linij zamknięta sprawa jedyna.
O, matematyko cierpka! Dałaś ty radę światu!
Zadrwiłaś z Boga i Czarta, o, heretyczko okrutna!
Kwadrat w chaos się wcina,
I piękniejszego nie ma poematu!
Oto skończoność, wiedza, ostateczność,
Dumna jedyność radosnego Prawa,
że czterema liniami stworzyłem konieczność.
Nic się tutaj nie dzieje. Trwa powzięta Sprawa.
Chrystusie! Gdybyś nie miał tej krwi gorejącej,
Co w niebo Cię porwała, by prawdę objawić,
Gdybyś dzień dłużej dumał, surowy, milczący,
Musiałbyś z linii prostych figurę ustawić
I nie męczyć nas krzyżem- ale cyrklem zbawić.
_________________ I po tym wszystkim przybywają jacyś nędzni nowocześni Amerykanie (...) i rzucają mu puszkę na głowę! To nie do zniesienia, żaden upiór w dziejach nie został w ten sposób potraktowany!
Jednym z moich ulubionych wierszy jest wiersz E.A.Poe'go wg mnie bardzo trafnie ukazuje ludzkie życie.A Edgar był po prostu genialny.
"Oto godowa noc
Śród lat, co w smętnych zgasły snach!
Skrzydlatych,jasnych duchów moc,
W zasłonach i we łzach,
Patrzy na dramat,który gra
Nadzieja,to znów strach,
A gędźbą sfer rozbrzmiewa donośną
Wszystek teatru gmach.
Aktorzy-z kształtu ni to Bóg,
Jak pszczelny szemrzą ul,
Błednie szukając dróg.
Te kukły swych się jęły ról
Z woli bezkształtnych jakichś lich,
Co sieją w tłumy,jak w skiby pól,
Z sępich,rozwitych skrzydeł swych
Niewidzialny ból.
Pstry dramat! Lecz po wieków wiek
Nie zginie o nim wieść:
Wiecznie trwać będzie Widziadła bieg
I tłumy za sobą wieść
Po kole...krążże więc,koło,krąż,
by znów się w siebie wpleść!
Te same szały i winy wciąż
I groza...dramatu w niej treść!
Lecz patrz! W poblize płochych rzesz
Potwór się chyłkiem wkradł-
Z wolna na scenę pełźnie od dźwierz
Ohydny,krwawy gad.
już wpełzł! Już straszny zaczął łów
Śród trwożnych ludzkich stad.
łkają serafy widząc,jak z kłów
Sączy posokę i jad.
Już koniec- światła już mrą...
Na ból, co każdy pręży nerw,
Z szelestem jak śmiertelne gzło
Spada zasłona,ale wpierw
Anioły w męce podnoszą głos,
Bladości swych nie kryjąc lic,
że dramat ten- to człowieczy los,
W którym mogilny zwycięża czerw."
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
w ogóle "poeci przeklęci" mieli dość interesującą twórczość
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Moim ulubionym wierszem aktualnie jest wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pt. " O mój ty smutku cichy", a dlatego, że ma bardzo ciekawe przesłanie, właściwie sami zobaczcie:
" O mój ty smutku cichy"
O mój ty smutku cichy,
smutku gwiazdek maleńkich,
nazywałem, szukałem,
brałem ciebie do ręki.
Jak to się ciało twarde
tak w piasek albo glinę
zamienia w moich dłoniach,
pragnienie każde- w winę.
Jak to się - kiedy dotknę-
kwiat przeobraża w ciemność,
a poszum drzew- w głuchotę,
a chmury - w grzmot nade mną.
Jak to ja nieobaczny
mijam, sam sobie błahy,
i rzeźbę zanim zacznę,
marmur wypełniam strachem.
Jak to ja nasłuchuję
błyskawic w niebie trwogi.
Jakże to ja nazywam
każde czynienie - Bogiem?
Otom strzę oderwany
od drzewa wielkich pogód,
sam swym oczom nie znany,
obcy swojemu bogu.
Oto słyszę, jak popiół
przemieniam się i kruszę.
I coraz mniejszy ciałem,
wierzę we własną duszę.
Moje to:
"Kowal" Leopolda Staffa
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem;
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte. "
i
"Padlina" Charlesa Baudelaira
"Przypomnij sobie, cośmy widzieli, jedyna,
W ten letni tak piękny poranek:
U zakrętu leżała plugawa padlina
Na scieżce żwirem zasianej.
Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,
Parując i siejąc trucizny,
Niedbała i cyniczna otwarła sekrety
Brzucha pełnego zgnilizny.
Słońce prażąc to ścierwo jarzyło się w górze,
Jakby rozłożyć pragnęło
I oddać wielokrotnie potężnej Naturze
Złączone z nią niegdyś dzieło.
Błękit oglądał szkielet przepysznej budowy,
Co w kwiat rozkwitał jaskrawy,
Smród zgnilizny tak mocno uderzał do głowy,
żeś omal nie padła na trawy.
Brzęczała na tym zgniłym brzuchu much orkiestra
I z wnętrza larw czarne zastępy
Wypełzały ściekając z wolna jak ciecz gęsta
Na te rojące się strzępy.
Wszystko się zapadało, jarzyło, wzbijało,
Jak fala się wznosiło,
Rzekłbyś, wzdęte niepewnym odetchnieniem ciało
Samo się w sobie mnożylo.
Czerwie biegły za obcym im brzmieniem muzycznym
Jak wiatr i woda bierząca
Lub ziarno, które wiejacz swym ruchem rytmicznym
W opałce obraca i wstrząsa.
Forma świata stawała się nierzeczywista
Jak szkic, co przestał nęcić
Na płótnie zapomnianym i który artysta
Kończy już tylko z pamięci.
A za skałami niespokojnie i z ostrożna
Pies śledził nas z błyskiem w oku
Czatując na tę chwilę, kiedy będzie można
Wyszarpać ochłap z zewłoku.
A jednak upodobnisz się do tego błota,
Co tchem zaraźliwym zieje,
Gwiazdo mych oczu, słońce mojego żywota,
Pasjo moja i mój aniele!
Tak! Taka będziesz kiedyś, o wdzięków królowo,
Po sakramentch ostatnich,
Gdy zejdziesz pod ziół żyznych urodę kwietniowa,
By gnić wśród kości bratnich.
Wtedy czerwiowi, który cię będzie beztrosko
Toczył w mogilnej ciemności,
Powiedz, żem ja zachował formę i treść boską
Mojej zetlałej miłości."
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2593 Location: z Carreras
Posted: Sat Mar 29, 2008 10:21 pm
Leopold Staff - Więc można kochać...
Więc można kochać i nie wiedzieć o tem?
Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu
Dłoń sobie wzajem podać w pożegnaniu
I w dusz spokoju odejść - z bezpowrotem...
Lecz już nazajutrz, ledwo po rozstaniu,
W dzień ów zabłądzić pamięci przelotem
I stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,
Uczuć się nagle sercem - na wygnaniu!
I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,
Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,
By coś w niej znaleźć, co było żywotem!
Lecz smęt mży jeno szarym suchym makiem,
Jak proch w klepsydrze, co szemrze: "Za późno!..."
Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem!
I Staff znowu... 2 lata temu przeczytałam po raz pierwszy ten wiersz i od razu stał mi się bliski... przynajmniej wtedy.
Gdzie się podziała...
Gdzie się podziała dawna miłość nasza?
Wszystko przemija, czas wszystko uśmierca
Jako kwaśnieje słodka wina czasza
Tak też i nasze zmieniły się serca.
Ach, kamień, który stopa nasza depce,
Trawa, o którą szata się ociera,
Wiatr, co nam muska włos, gdy w ucho szepce,
Wszystko nam cząstkę nas samych odbiera!...
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 504 Location: Białystok
Posted: Fri Apr 04, 2008 4:59 pm
Julian Tuwim - Do prostego człowieka (najlepiej w muzycznej adaptacji zespołu Akurat)
"
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!""
_________________ // Bowiem Tak Łatwo Ogłosić Się Bogiem - Jednym Słowem
Potem Opaść Wzdłuż
Bloku Okien
// Zawsze Szybko Umierają Tacy Jak Ja - Tacy Sami Choć Ciągną Inny Nitki Kolor
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum