Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Niech zrobią vcos z brakiem wyksztalcenia, głodem, i nie tylko tam, ale też w afryce, ameryce południowej i innych biednych krajach.
A czy Ameryka odpowiada za cały świat ? Dlaczego Europa nie ruszy dupy i nie zaradzi cos na głód w Arfyce czy Azji ? Europa nie potrafi zrobić porządku na własnym kontynencie, a co dopiero na całym świecie.
Ale ja wcale nie miałam na mysli ameryki. Chodizło mi o państwa zamożne. Amerykanie nie odpowiadaja za cały siwat, racja. Ale skoro juz skończyli wojnę w Iraku to moze coś z tym zrobią? Hussain schwytany, wiec w czym problem? Zaczeli-niech skoncza do końca. A Europa jak wspamniałas niech ruszy dupe i tez cos z tym zrobi.
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
Dobrze by było, gdyby na schwytaniu Hussaina zakończyła sie wojna w Iraku. A ona dopiero się zaczyna. Daleka niestety droga do usamodzielnienia się tego kraju.
A tak apropos to strasznie denerwuje mnie to jak Niemcy, Francja i parę innych krajów Europejskich, rzucają się o to, że nie moga brać udziału w stabilizacji Iraku (i przy okazji zarobić nieźle kasy...). Trza było pomóc Ameryce, a nie robić pacyfistyczne sceny ... brrrrrrrr
Frost Lady: Dlatego potrzeba czasu. Jak napisalem. Stany pokazaly, ze potrafia okupowac kraj, nie jak Rosja, wysysajac zen wszystko co sie da, ale budujac panstwo prawa i rownosci! Trzeba tylko odrobine cierpliwosci, i odwagi - to z naszej strony, bo koszty Amerykanow sa wieksze. Dlatego tez zarzut "wojna o rope" mnie denerwuje - Tak, jasne ze tak jest, ale dzieki temu za 50 lat ten kraj bedzie spokojny (na ile, zalezy od sasiadow) i dobrze prosperujacy. Ta wojna to byl rachunek. Ile bedzie ofia zostawiajac rane otwarta, niech sie babrze, czy brutalnie oczyscic z brudow (bolesne) i zdezynfekowac... Niestety, do czasu, gdy na swiece beda barbarzyncy, postawa czysto pacyfistyczna (w taka nie wierze, nie wierze, zebys nie stanela z nozem w reku wobec zagrozenia zycia rodziny) bedzie tylko zezwoleniem na zajecie przez nich [barbarzyncow] naszego miejsca.
Mam nadzieje, ze wiesz o co chodzi mi. Nie chodzi o nienawisc, ale o racjonalizm. Swiadomosc, ze jszcze jestesmy zwierzetami, powinnismy darzyc do "pokoju" ale bardzo ostrozenie
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Fri Apr 02, 2004 9:53 pm
no coz.. wczoraj w panoramie politycy stweirdzili ,ze teraz to jawnie polsce grozą ataki terrorystyczne..,
h.. dla mnie to to było wiadomo od dawna..a dla nich dopiero d wczoraj.. o coz..
według mnie to oni w tym Iraku od dawan siedziec nie powinni o to jeszcze sprawę pogarsza.. Niechby zostawili i niechby zyli tak jak by chcieli.. z pewnoscia to by sobie nie poradzili.. chociaaz kto wioe..:\
Tymi swoimi atakami terrorystycznymi to oni za wiee nie wskórają...
Ha! Ja już na samym początku zarejstrowania się na forum (wcześniej takze0 wiedziałam ze rozwalą nam Pałac Kultury czy coś takiego... Ale oby tylko nie zrobili czegos z naszym kochanym zamkiem krzyżackim bo to jedyna atrakcja Malborka. Ataki terrorystyczne... Ja dalej nie rozumiem po co to? Czy to cś daje?
Odpowiedx brzmi: NIE.
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Sat Apr 03, 2004 9:59 am
hm.. ja mysle ze tez to nic nie daje.. Palestynczycy tracą tylko ludzi a i nnic z tego nie maja..
Tak sobie myslę ze gdyby amerykanie nikopgo nie prowokowali to nie byłoby tego w hiszpani.. i wielu innych atakó na ludzi..
le i z drugiej strony amerykanie odpłacają za 11 wrzesnia.. chyba wszyscy to pamietaja..
Tak wiec wia lezy po obu stronach i nikt sie przyznac nie che kto zaczał..
;\
Nagg, jak juz nawiazalem w naszej rozmowie na gg, nie zgadzam sie z Toba w kwestii Hiszpanii. prawda jest, ze wycofanie ich wojsk z Iraku bedzie ich kleska. ale tylko polityczna. bo jesli dzieki temu uniknie sie chociaz JEDNEGO ataku, w ktorym NIE-ZGINIE chociaz JEDNA osoba, to bedzie to sukces. co prawda tylko Hiszpanii, gdyz wielce prawdopodobnym sie wydaje, ze ten przyklad sprowokuje terrorystow do atakow na kolejne kraje koalicji... i wtedy rowniez my, Polacy, jestesmy w klopocie. to jest minus... ale patrzac na to z perspektywy obecnej hiszpanskiej partii rzadzajacej - obiecali cos ludziom, powinni to spelnic. zadaniem rzadu jest troszczyc sie o wlasnych obywateli (brzmi jak sarkazm, ale taka jest teoria). i zapobiegajac potencjalnym kolejnym atakom ta obietnice spelnia.
teraz musze sie zwijac, posta rozwine przy najblizszej okazji.
na koniec tylko drobna ciekawostka. w koncu glownym przeciwnikiem USA jest Al-Kaida, czyz nie? to od tej organizacji sie wszystko zaczelo, planem Busha bylo jej zlikwidowanie. otoz jeszcze tydzien lub dwa temu, nie tak znowu daleko od Iraku, bo w Pakistanie (o ile mnie pamiec nie myli), nieduzy oddzial marines oblega (tak, to dobre slowo) nieduza wioske, w ktorej ukrywa sie znaczna liczba bojownikow Al-Kaidy. trwa to juz chyba kilka tygodni. i jak na razie, nie widac posilkow. USA pokonaly Irak, a nie moga zdmuchnac z powierzchni ziemi kilku domkow w gorach?
_________________ v3rt (malpa) o2 (kropka) pl
---------------------------------------
v3rt on #perverts @ IRCnet
GG # 2143856 | ICQ # 164660564
---------------------------------------
Always look on the bright side of life
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Sat Apr 03, 2004 10:55 am
v3rt wrote:
na koniec tylko drobna ciekawostka. w koncu glownym przeciwnikiem USA jest Al-Kaida, czyz nie? to od tej organizacji sie wszystko zaczelo, planem Busha bylo jej zlikwidowanie. otoz jeszcze tydzien lub dwa temu, nie tak znowu daleko od Iraku, bo w Pakistanie (o ile mnie pamiec nie myli), nieduzy oddzial marines oblega (tak, to dobre slowo) nieduza wioske, w ktorej ukrywa sie znaczna liczba bojownikow Al-Kaidy. trwa to juz chyba kilka tygodni. i jak na razie, nie widac posilkow. USA pokonaly Irak, a nie moga zdmuchnac z powierzchni ziemi kilku domkow w gorach?
hm.. widzisz.. i to jest taka amerykanska sprawnosc..
Jakby sami nie wiedzieli czy chca czy nie cchca.. moze sami dosonale wiedza ze tam właascwie poza tymi paroma niedobitkami nikogo nie ma...a to wszystko dltego zeby media miały o czym huczyc.. zeby mec czym ludzi uspokoic..
Moim zdaniem to i to wszystko moze i tak okazac sie jedna wielka pomyłką, przez którą gina tylko ludzie..
Acz Amerykanie mogliby sieroche spiac i raz adobrze łupnąc i byłoby po wszystkim.. nie wiem..
No i własciwie trzeba przyznac ze to wszystko i tak wymaga pewnej stroznosci.. wiadomo ze terrorysci to nie banda głupków biegających na widpku z amunicja i broia.. sa dobrze zorganizowani..
po kolei...
bo jesli dzieki temu uniknie sie chociaz JEDNEGO ataku, w ktorym NIE-ZGINIE chociaz JEDNA osoba, to bedzie to sukces. co prawda tylko Hiszpanii, gdyz wielce prawdopodobnym sie wydaje, ze ten przyklad sprowokuje terrorystow do atakow na kolejne kraje koalicji...
To jest i bedzie porazka! To jest zaakceptowanie metod gry. Bijemy ponizej pasa. To jest pokazanie - TAK TO NASZ SLABY PUNKT, ZAWSZE< GDY ZORGANIUJECIE ATAK TERRORYSTYCZNY W KTORYM ZGINA NASI NIEWINNI OBYWATELE, ZROBIMY WAM USTEPSTWO. Fantastyznie...
v3rt wrote:
w koncu glownym przeciwnikiem USA jest Al-Kaida, czyz nie? to od tej organizacji sie wszystko zaczelo, planem Busha bylo jej zlikwidowanie.
Ja bym to szerzej okresil, Al Quaida jest celem nr 1 a wrogiem sa wszelkie organizacje terrorystyczne i panstwa ten terroryzm wspomagajace (vide Irak). Tez sie zastanawialem od czego to sie zaczelo, i msle, ze chyba od Izraela, ktory mial na pienku z Palestyna (Izrael na ziemiach Palestyny zosatl utworzony, stad problem) no a jak wiemy, w USA Zydow troche jest, wiec sila rzeczy Izrael byl wspomagany... (o ile pameitam, nie od samego poczatku, od kiedy Palestyna chyba z ZSRR zaczela sie kumac). No a ze Zydow nienawidzi caly Islam (uproszczenie swiadome ) to sie zaczelo
v3rt wrote:
USA pokonaly Irak, a nie moga zdmuchnac z powierzchni ziemi kilku domkow w gorach?
Jest taka teoria, ze Osama jest juz schwytany, a Busz tylko czeka z ujawnieniem tego w najgaetszym momencie kampani wyborczej ktora bedzie na jesieni... Dwie stacje radiowe, Teherana i jakies Echo Moskwy niedawno podaly info ze Osama zostal zlapany, a USA zdementowaly. Jednak eksperci twierdza, ze te ozglosnie sa bardzo dobrze rozeznane w sytujacy na Bliskim wscodzie... Wnioski wyciagnijscie sami, ja sie do tych doniesien nieustosunkowywuje Podaje tylko pewna hipoteze.
Ciekawy sposób na zdobycie wyborców, lecz mam pewne wątpliwości, czy może przynieść jakieś ogrome skutki. Amerykanie chcą pokoju i stabilizacji swojej gospodarki, a nie kolejnych wojen z terroryzmem.
Zgadzam się w 200% z Naggiem. Uważam że Amerykanie zrobili 'dobry uczynek', że biorą udział w uniezaleznieniu Iraku. Bo mogli albo zrobić z Iraku kolonię, albo po odbiciu Bagdadu zabrać wojsko i 'radźcie sobie sami'. Bo oni nie mają korzyści ze stacionowania w obcym, pełnym terrorystu kraju.
Jeśli w ciągu 4 tygodni Hiszpanie nie wycofają wojsk z Iraku i Afganistanu, islamscy terroryści przeprowadzą kolejne zamachy. Tym razem celem mają być hiszpańskie firmy i placówki dyplomatyczne w Afryce.
Informację tę przekazał dziennik "El Periodico", powołując się na ambasadora Hiszpanii w Maroku.
Niewykluczone, że skrajni islamiści próbowali wczoraj wysadzić w powietrze pociąg relacji Madryt-Sewilla. Na torach znaleziono 12-kilogramowy ładunek wybuchowy. Po tym odkryciu hiszpańskie władze nakazały zaostrzenie środków bezpieczeństwa na kolei.
(...)
zaostrzanie zadan. Hiszpania okazala sie zyznym gruntem pod terrorystyczna dzialalnosc.
To jest i bedzie porazka! To jest zaakceptowanie metod gry. Bijemy ponizej pasa. To jest pokazanie - TAK TO NASZ SLABY PUNKT, ZAWSZE< GDY ZORGANIUJECIE ATAK TERRORYSTYCZNY W KTORYM ZGINA NASI NIEWINNI OBYWATELE, ZROBIMY WAM USTEPSTWO. Fantastyznie...
nagg, gadasz jak polityk nie rob tak wiecej a tak serio... tak, to jest slaby punkt. niestety, nie podam rozwiazania problemu, bo go nie znam. Ty tak? masz konkretny plan? chetnie poslucham.
skoncentrujmy sie na samej tylko Hiszpanii. ktos obiecal ludziom wycofanie ich synow/braci/przyjaciol z niebezpiecznego miejsca jakim jest Irak. ktos powiedzial, ze pchanie sie tam to byl blad (czego nie mam zamiaru oceniac) - i ci ludzie uwierzyli. i aby dac wyraz temu zaufaniu, zaglosowali na partie. coz, czy byla to racja, czy blad - to juz kazdy oceni sam. grunt, ze po szoku jakim byl niewatpliwie dzien 11 marca, nastroje sie zmienily. ludzie, ktorzy o owym konflikcie slyszeli wylacznie w radiu lub tv nagle stali sie nie tylko swiadkami, ale wrecz ofiarami tej wojny. wojny, ktorej wiekszosc z nich nie rozumie.
takim samym szokiem byl dla Ameryki 11 wrzesnia. mozna by sie zastanawiac, co spowodowalo ten atak. w koncu zadnego konkretnego powodu nie ma (przynajmniej oficjalnie). nastapil znienacka - podstepnie pozbawiono zycia wiele istot ludzkich. co lezy u podstaw? ja osobiscie nie wierze, aby byla to wylacznie religia.
sprobojmy sobie wyobrazic takiego np. Bin Ladena nie jako fanatyka religijnego, ale jako ogarnietego pragnieniem zemsty skrzywdzonego czlowieka. moze i on kiedys nie przejmowal sie polityka, moze mial rodzine, moze jego dzieci zginely od bomb "pokojowych" wojsk USA podczas wojny w zatoce? w tym momencie spekuluje totalnie i w zaden sposob nie chce usprawiedliwiac tego czlowieka (powtarzam: nie usprawiedliwiam jego czynow). moze najprostszym wyjasnieniem jest to, ze agresja rodzi agresje?
a tak na koniec... nagg, sproboj sie postawic w takiej sytuacji. mieszkasz w Hiszpanii, po ataku 11 marca rzad oglasza, ze nie wycofa swojego wojska, ze sie nie ugnie... i tydzien, dwa pozniej w kolejnym zamachu ginie ktos z Twoich bliskich pomysl, jak kazda wojna wplywa na zycie jednostki. rozejrzyj sie wokolo, popatrz na swoich przyjaciol, znajomych i zastanow sie, ze smiercia ilu z nich moglbys sie pogodzic dla idei pomocy USA w wojnie z terroryzmem. ja wiem, ze to cholernie nudna retoryka. ja wiem, ze to jest patowa sytuacja... ale coz qrka robic? w takich czasach przyszlo nam zyc i juz...
PS: odnosnie jednostek... kilka razy przewinal sie tutaj temat Japonii i bomby atomowej... nie radzilbym stapac po tym gruncie... w sumie to uwazam, ze zeby ktos wyrobil sobie opinie na ten temat to najpierw powinien przeczytac "Testament dzieci Hiroszimy". bez tej lektury ani rusz...
PS 2: wlasnie przemknelo mi przez mysl, co by bylo, gdyby jutro Bush wystapil z oredziem w tv, w ktorym oglosilby, ze wycofuje z Iraku wojska, pozostana jedynie pracownicy cywilni, ale zarazem apeluje o pokoj i zaprzestanie wszelakich zamachow. wiecie, taki gest dobrej woli, ktory totalnie zaskoczylby terrorystow. hehe... ta wizja jest tak niedorzeczna, ze az troche smieszna no coz... pomarzyc mozna
_________________ v3rt (malpa) o2 (kropka) pl
---------------------------------------
v3rt on #perverts @ IRCnet
GG # 2143856 | ICQ # 164660564
---------------------------------------
Always look on the bright side of life
nagg, gadasz jak polityk nie rob tak wiecej a tak serio... tak, to jest slaby punkt. niestety, nie podam rozwiazania problemu, bo go nie znam. Ty tak? masz konkretny plan? chetnie poslucham.
... Dziekuje! Moj plan to plan USA. Niestety. Wiem, ze nie jest idealny, ale dla mnie - mniejsze zlo.
v3rt wrote:
ktos obiecal ludziom wycofanie ich synow/braci/przyjaciol z niebezpiecznego miejsca jakim jest Irak.
Zolnierz nie po to jest zolnierzem zeby biegac po koszarach, ale po to, by w razie rozkazu byc gotowym zginac. Do Iraku nie jada poborowi, tylko zawodowi zolnierze. Ich rodziny musza miec swiadomosc, ze moze ta osoba zginac. Tak samo jak rodzina gornika zyje w tej swiadomosci. Taka praca.
v3rt wrote:
ktos powiedzial, ze pchanie sie tam to byl blad (czego nie mam zamiaru oceniac) - i ci ludzie uwierzyli. i aby dac wyraz temu zaufaniu, zaglosowali na partie.
Tak, i nie mam pretencji do lewicy, ktora moze miec taki poglad, tylko do Hiszpanow, ktorzy przed 11 III w sondazach popierali Aznara, a po wygral Rodrigez... Poddali sie - ich wola, swieta wola, ale moim zdaniem - zla.
Czemu? Wywodzilem wyzej. Kazdy ma prawo sie zgadzac, lub nie. Ale by mnie przekonac, potrzebuje argumentow.
v3rt wrote:
moze mial rodzine, moze jego dzieci zginely od bomb "pokojowych" wojsk USA podczas wojny w zatoce? (...) moze najprostszym wyjasnieniem jest to, ze agresja rodzi agresje?
No to stajemy przed problemem, co bylo pierwsze. Nie rozstrzygniemy tego.
v3rt wrote:
i tydzien, dwa pozniej w kolejnym zamachu ginie ktos z Twoich bliskich pomysl, jak kazda wojna wplywa na zycie jednostki. rozejrzyj sie wokolo, popatrz na swoich przyjaciol, znajomych i zastanow sie, ze smiercia ilu z nich moglbys sie pogodzic
Ok, to ja powiem, ze nie, nie chcialbym wycofania wojsk (Pzypuszczam, bo powiem szczerze, ze watpie, ze ktos moze sie w takiej sytuacji postawic... i wydac szczey osad. Nie wiem, co bede zul, co bede mysla). A to z glebokiego przekonania, ze gdy sie bijesz na ringu, i dostaniesz sierpa w trwarz, to nie opuszczasz gardy liczac, ze to straczy... Ale jak mowie, to jest przekonanie...
Ale z kolei ja pokaze Ci analogiczna sytuacje. Atak, wojska sie wycofuja, miesiac spokoj (ataki u innych, nic nie daja...), a potem znowu atak, i zadanie zerwania stosunkow dyplomatycznyc z USA, znowu atak, znowu, zrywasz... zadanie amnestii dla Isalmistow, atak, atak, atak... zwalniasz... zadanie... Ile atakow wytrzymasz miedzy jednym rzadaniem a drugim. Powiesz, ze mozesz wykonywac odrazu zadania? To powiem, ze jestes pod zaborem cieni.
v3rt wrote:
dla idei pomocy USA w wojnie z terroryzmem.
No ale od kiedy ja zostane zaatakowany przez terrorystow, to ja czuje sie jak zaatakowany kraj. Automatycznie jestem w stanie wojny z najezdzca! Jasne, ze moge sie odrazu poddac. Roznica taka, ze wojska nie ma, i ze zamiast odrywanai terytoriow karta przetargowa sa decyzje na arenie miedzynarodowej.
v3rt wrote:
gdyby jutro Bush wystapil z oredziem w tv, w ktorym oglosilby, ze wycofuje z Iraku wojska, pozostana jedynie pracownicy cywilni, ale zarazem apeluje o pokoj i zaprzestanie wszelakich zamachow.
Terroryzm nie jest ruchem zcentralizowanym. Wiele jest odlamow, ktore samowolnie chcialyby osiagnac swoje cele, zwlaszacza widzac, ze Amerykanie boja sie zamachow. Zrozum, ze jesli sie znajdzie sposob oddzialywania na wladze (skutkujacy) to predzej czy pozniej ktos bedzie chcial nim manipulowac, i osiagac swoje wlasne cele.
nadal gadasz jak polityk nagg... a politycy na ogol zyja w sferze mitow w kwestii wojny terrorysci sa jak wiatraki - walka z nimi do niczego nie prowadzi to nie jest jeden czlowiek czy nawet grupa ludzi, ktorych mozna policzyc i zapisac w kartotece, aby pozniej po kolei eliminowac powtarzam jeszcze raz - to jest calkowicie, totalnie, idealnie patowa sytuacja, z ktorej ja wyjscia nie widze. ten, kto znajdzie rozwiazanie, zasluguje na nagrode Nobla. albo nawet dwie
spojrz prawdzie w oczy nagg. ta wojna byla przegrana zanim jeszcze sie zaczela. i oczywiscie wiekszosc rzadow bedzie deklarowac niezlomnosc i wiare w zwyciestwo. a rownolegle z tymi deklaracjami beda ginac ludzie i z kazdym atakiem zwolennikow wojny bedzie ubywac
poza tym, mowisz, ze Twoim planem jest plan USA... poczekamy jeszcze troche i zobaczymy czy jest to plan USA czy tylko plan Busha...
ja nie daje zadnych rozwiazan - po prostu ich nie znam. ale Ty tez ich nie dajesz
_________________ v3rt (malpa) o2 (kropka) pl
---------------------------------------
v3rt on #perverts @ IRCnet
GG # 2143856 | ICQ # 164660564
---------------------------------------
Always look on the bright side of life
nadal gadasz jak polityk nagg... a politycy na ogol zyja w sferze mitow
No wiesz, nie spodziwalaem sie. Jesli traktujesz decyzje politykow jako mity... Narod -> Polityk -> wladza -> Narod. Ja nie widze tu miejsca na mitologie! Co jest dla Ciebie mitem? Wiara, ze mozna wygac z przweciwnikiem? Terrorysta? Nie, nie rozumiem...
v3rt wrote:
w kwestii wojny terrorysci sa jak wiatraki - walka z nimi do niczego nie prowadzi to nie jest jeden czlowiek czy nawet grupa ludzi, ktorych mozna policzyc i zapisac w kartotece, aby pozniej po kolei eliminowac
Terrorysci sa jak wiatraki, ale tylko dlatego, ze maja moc odradzania sie - jak hydra. Da sie ich policzyc, i wyeliminowac. Nie absolutnie wszystkich. Ale mozna zmarginalizowac ich moc razenia. Poprzez obalanie rezimow ich wspomagajacych. Poprzez odcinanie kanalow finasowania. Popatrz, musialo minac POLTORA ROKU, by nastapil kolejny atak. Ponoc byly inne proby, ktore zostaly uziemione. 11 III sila razenia byl nieporownywalnie slabysz do 11 IX. Dla mnie jest to wymierny efekt prowadzenia dzialan antyterrorystycznych.
v3rt wrote:
powtarzam jeszcze raz - to jest calkowicie, totalnie, idealnie patowa sytuacja, z ktorej ja wyjscia nie widze. ten, kto znajdzie rozwiazanie, zasluguje na nagrode Nobla. albo nawet dwie
Stac w miejscu, znaczy cofac sie. Historia oceni, czy aktywne przeciwstawienie sie terrorowi bylo dobrym posunieciem. Dlatego na poczatku odwolalem sie do historii, ktora biena postawe wobec Hitlera, moim zdaniem, ocenila jednoznacznie...
v3rt wrote:
a rownolegle z tymi deklaracjami beda ginac ludzie i z kazdym atakiem zwolennikow wojny bedzie ubywac
Az zgina wszyscy, i zostaniemy podpozadkowani Islamskiemu dyktatowi. Badzo prosto odbije pileczke. Z kazda Amerykanska bomba zwolennikow terroryzmu bedzie ubywac...
v3rt wrote:
poza tym, mowisz, ze Twoim planem jest plan USA... poczekamy jeszcze troche i zobaczymy czy jest to plan USA czy tylko plan Busha...
Hehe, ej, to troche cios ponizej pasa :P:P A na serio - wiesz doskonale, takie gadanie. Bush wygral wybory, jest glowa panstwa. Jego polityka = polityce USA. Nawet jesli w narodzie byloby 5% poparcia dla wojny, to jego polityka jest polityka USA. Od tego sa konstytucyjne mechanizmy odsowania politykow od wladzy, by w takim momencie ich uzyc (wotum nieufnosci etc) Wiec takie gadanie mnie nie rusza.
v3rt wrote:
ja nie daje zadnych rozwiazan - po prostu ich nie znam. ale Ty tez ich nie dajesz
Daje, tylko Ty ich nie akceptujesz. Moze to sie poprostu nazywa rownowaga. Jesli ja sie wyzekne sily jako argumentu, zostane podporzadkowany. Wynika to z pazernosci ludzkiej. Zadzy wplywania na innych, i pragnienie szybkiego dobrobytu. Dopoki bedziemy stawiac opor - rownowaga ostanie zachowana. Gdy przestaniemy - ktos inny to podejmie. Rozumiesz o co mi chodzi??
dyskusje z Toba to przyjemnosc, nagg wysluchalem Twoich argumentow, rozumiem Twoj punkt widzenia i chociaz sie z nim nie do konca zgadzam, to jednak go szanuje. mam nadzieje, ze Ty wysluchales mnie rownie uwaznie.
wiem, ze oboje moglibysmy tak jeszcze bardzo dlugo, ale proponuje na tym etapie sie zatrzymac. z kilku powodow. po pierwsze primo, kiedy tylko zaczynamy dyskutowac to inni uzytkownicy omijaja ten watek z daleka po drugie primo, czas dla nas obojga jest obecnie bardzo cenny, czyz nie? po trzecie, czas pokaze co bedzie...
takze proponuje wstrzymanie sie z nasza polemika na kilka miesiecy lub do jakiegos waznego wydarzenia. co Ty na to?
_________________ v3rt (malpa) o2 (kropka) pl
---------------------------------------
v3rt on #perverts @ IRCnet
GG # 2143856 | ICQ # 164660564
---------------------------------------
Always look on the bright side of life
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum