Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2612 Location: z Carreras
Posted: Sat Jul 14, 2007 10:59 am Strach ma wielkie oczy
Jak już w temacie zmysłowym pojawiła się kwestia błyskawic i grzmotów...
Boję się burzy. Od... od dawna. Niby będę geografem, przyrodnikiem etc., ale burza mnie przeraża. Nie przeżyłam nigdy żadnej strasznej będąc na dworze, ale widziałam kilka przez okno. Nie mogłam spać. Brrr...
Poza tym boję się wielu różnych rzeczy, ale na szczęście, zwykle, zbyt często się z tymi lękami nie muszę mierzyć, a mianowicie: duże pająki, owady kłująco-brzęczące, ciemne ulice gdy idę sama, dresiarze...
No i są jeszcze takie lęki, które pewnie towarzyszą większości ludzi, lęki egzystencjalne, związane z samotnością, bólem, chorobami, umieraniem w cierpieniu...
Czego wy się boicie? Nie uwierzę, że niczego... ;P
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Ja się kidyśbałem burzy... Nie mogłem byćsam w domu w czasie niej, ale już mi przeszło... Strach zamienił się w fascynację.
Hmm... Nie wiem czy to mozna nazwać strachem... Po prostu brzydzę się małych szarych pająków, które zawsze mieszkają w naszych domach (u mnie na działce ), lecz już większe (czyt. minimum 6 cm) już mi się podobają.
Keira wrote:
umieraniem
Nie... Śmierci się nie boję... No może w małym stopniu... Tyle razy zastanawiałem się, jak się czuje człowiek gdy umiera i doszedłem do wniosku, że to nic strasznego - jedynie przejście nba drugą stronę...
Co prawda, nie wymieniłem czego się boję, a to dlatego, że dokładnie nie wiem co jest mi straszne (jeszcze się z tym nie spotkałem), a napewno takie rzeczy są lub będą...
_________________ Wielki Optymista
Moje posty nigdy nie wyrażają w całości mojego zdania, gdyż w danej chwili nie wszystko potrafie ubrać w słowa...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2612 Location: z Carreras
Posted: Sat Jul 14, 2007 11:42 am
BAT wrote:
Keira wrote:
umieraniem
Nie... Śmierci się nie boję... No może w małym stopniu... Tyle razy zastanawiałem się, jak się czuje człowiek gdy umiera i doszedłem do wniosku, że to nic strasznego - jedynie przejście nba drugą stronę...
Tendencyjnie mi wyciąłeś umieranie z kontekstu Tam było napisane umieranie w cierpieniu. Czyli np. podczas ciężkiej choroby albo w wypadku.
Czy boję się śmierci? Tego nie potrafię powiedzieć. Po prostu nie wiem.
Za to czasem z niepokojem patrzę jak moja rodzina się starzeje. Mama, ciocie, wujek...
I chyba bardziej boję się tego, że oni kiedyś odejdą niż tego, że sama kiedyś umrę
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Oj, boję się bardzo wielu rzeczy, ale rzadko się do tego przyznaję .
Najbardziej obawiam się bólu. Fizycznego, rzecz jasna. Dlatego na przykład, powinnam już dawno umówić się na wizytę o dentysty . Zresztą strach przed bólem pozostał mi po moich szpitalnych perypetiach.
Poza tym, boję się lekcji matematyki. Bez komentarza, to chyba oczywiste, bo z przedmiotów ścisłych jestem beznadziejna. Albo gorzej niż beznadziejna.
Boję się skorpionów i dużych, ale takich naprawdę olbrzymich pająków . Dzięki bogom, w Polsce jeszcze na takiego nie natrafiłam. Niektóre owady też potrafią mnie odstraszyć. Szerszenie, czy, jak to ujęła Kei, te inne kłująco-brzęczące.
A największą panikę wzbudza we mnie woda. Kiedy stanę na skraju głębokiego basenu robi mi się słabo, a najgorzej jest wtedy, gdy znajduję się na środku jeziora czy morza, w łódce albo kajaku. O, święta Eufrozyno, nie istnieje dla mnie większy koszmar, wpadam w panikę i żądam natychmiastowego powrotu na brzeg. Nie trudno się domyślić, że nie umiem pływać.
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Strach... Trochę tego typu rzeczy by się znalazło...
1.Wszystko, co kłuje...
Boję się, choć może to troszkę dziecinne, zastryków i pobierania krwi. Raz np. kazano mi się po pobieraniu krwi położyć - mama mi potem mówiła, że byłam bardzo blada. Kiedy miałam 7 lat byłam w szpitalu (zresztą błahego powodu - biegunka i od razu do szpitala, phi) i dwa razy zakładali i wyrywali mi wenflon, bo był żle wkłuty . W każdym razie nie cierpię strzykawki i tmy podobnych przyrządów.
Poza tym boję się wszystkich komarów, os i kleszczy. Pająków mniej. Ogólnie to prawie że jedyne zwierzęta, których nie lubię, oprócz:
2. Wałęsające się psy.
Strasznie się takich psów boję. To znaczy, boję się przede wszystkim gdy jestem sama lub prawie sama, a w pobliżu grasuje pies (nie musi być nawet wielki, takich mniejszych też się boję gdy zaczną się koło mnie kręcić).
Keira wrote:
Za to czasem z niepokojem patrzę jak moja rodzina się starzeje. Mama, ciocie, wujek...
I chyba bardziej boję się tego, że oni kiedyś odejdą niż tego, że sama kiedyś umrę
Właśnie, właśnie... Czasem, gdy o tym pomyślę, strasznie boję się śmierci bliskich, szczególnie rodziców. Urodziłam się późno - moja mama miała 37 lat, a tata 42. Tak okropnie mi jest pomyśleć, że gdy skończę 18 lat, mój tata będzie już 60-latkiem! Z jednej strony bardzo się tego boję, a z drugiej trudno mi sobie śmierć bliskich wyobrazić. W każdym razie, myśl o tym powoduje u mnie smutek i strach.
O swojej śmierci raczej nie myślę, tym bardziej, że jest dla mnie taka odległa, daleka. Myślę, że człowiek boi śmierci, gdy jest, blisko - w jakiejś niebezpiecznej sytuacji lub kiedy zbliża się z racji starszego wieku. Czy się boję śmierci - będę mogła powiedzieć w jej obliczu.
Czasami boję się też nocy, gdy jestem sama i muszę np. wyjść na podwóko. Ponieważ, jak już pisałam, boję się psów, wyobrażam sobie, że w ciemności oto czyha na mnie jakieś wielkie psisko I zresztą nie tylko to...
Oprócz tego towarzyszy mi też oczywiście wiele strachów okazyjnych lub dotykających większości ludzi, których nie ma sensu tu wymieniać - choćby te, które wymieniła wcześniej Keira. Życiu towarzyszy wiele strachów: dużych i mniejszych, bardziej lub mniej indywidualnych.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2612 Location: z Carreras
Posted: Sat Jul 14, 2007 1:42 pm
Jasna Pani, witaj w klubie Moja mama też miała 37 lat, kiedy się urodziłam A że jej siostry są od niej ok. 13 lat starsze no to już naprawdę robi się dość wiekowo...
Psy. Tak, też się obawiam takich wałęsających się albo spuszczonych ze smyczy i bez kagańca.
Poza tym zawsze napełnia mnie niepokojem, kiedy muszę wejść w jakąś nową grupę ludzi. Obawiałam się LO, studiów. Taki paradoks - nie mam łatwości aklimatyzacji w grupie, nawiązywania kontaktów, ale na każdym etapie znajdowałam/znajduję bratnie dusze
Od października znowu w jakimś stopniu zmieniam środowisko. Wczoraj miałam ostatnie zajęcia z moją starą grupą, na II roku częściowo nasze drogi się rozejdą. Będziemy się formalnie spotykać tylko na niektórych zajęciach i już nie będziemy jedną grupą
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Dobra, będziecie się śmiać...
ostatnio przesladuje mnie jeden sen. A mianowicie, że pojawiła się znikąd eks mojego narzeczonego i ze ślubu nici. Jak sobie pomyślę na zrowy rozum, to czym się prejmowac, ale dziś obudziłam się spanikowana jak nie wiem co. W ogóle tego ślubu się boję jak jasny gwint, stres mam niesamowity. A nawet nie potrafię określić czego w tej sytuacji najbardziej się boję. Chyba wszystkiego po trosze
_________________ Pozytywne nastawienie nie rozwiąże naszych problemów, ale może da się
w ten sposób przekonać ludzi, że warto próbować.
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2615 Location: Gorzów Wlkp
Posted: Mon Jul 16, 2007 2:02 am
Arina wrote:
W ogóle tego ślubu się boję jak jasny gwint, stres mam niesamowity. A nawet nie potrafię określić czego w tej sytuacji najbardziej się boję. Chyba wszystkiego po trosze
powiedz swojej Połówce by przekuł Cie do siebie kajdankami
ja się boję samotności... noo...
_________________ It's not the east or the west side.
No it's not!
It's not the north or the south side.
No it's not!
It's the Dark side
Jasna Pani, witaj w klubie Moja mama też miała 37 lat, kiedy się urodziłam A że jej siostry są od niej ok. 13 lat starsze no to już naprawdę robi się dość wiekowo...
Taaa, a moi rodzice oboje byli najmłodsi z rodzeństwa A przyrodni brat mojej mamy ma gdzieś 70 lat Poza tym żadnej babci ani dziadka nie mam, a babci od strony taty i dziadka od strony taty nawet nigdy nie widziałam Ostatnia babcia zmarła kilka miesięcy temu i miała 86 lat. Ale nie miałam z nią większego kontaktu, bo mieszkała przeszło 200 km ode mnie i widziałam ją kilka razy w życiu.
Keira wrote:
Poza tym zawsze napełnia mnie niepokojem, kiedy muszę wejść w jakąś nową grupę ludzi.
Ja też się boję nawiązywanie nowych kontaktów i przychodzi mi to z trudnością. Ale dotąd właściwie nie zdarzało mi się wchodzić do nowego środowiska bez żadnej znajomej mi osoby. Ale zapewne takie sytuacje będą się zdarzać coraz częściej...
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Sun Jul 22, 2007 1:53 pm
Nie wiek się liczy, a dusza człowieka, mówię wam ja . A tak na serio, to chyba co raz mniej się boję śmierci. Tzn. swojej śmierci się nie boję, zwyczajnie, a śmierci bliskich... Ujmę to tak: na pewno będzie mi smutno kiedy nadejdzie ich dzień, ale człowiek nie jest istotą cielesną z życiem duchowym, tylko istotą duchową, który posiada, życie cielesne, jak powiedział jakiś mądry człowiek. Nie boję się śmierci, to jest naturalny "stan" człowieka. Tak widać musi być.
A czego się boję? Że nie będę mógł komuś pomóc. Boję się sytuacji w której będę widział człowieka który potrzebuje pomocy, a ja nie będę mógł nic zrobić. Poza tym boję się trochę ciemności. Tzn. jak jest ciemno i idę gdzieś sam to jestem bardziej czujny, niespokojny. Boję się też małych zamkniętych miejsc. I czasem boję się siebie, tego co tam gdzieś na dnie leży i czasem wygląda na zewnątrz.
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
chyba bardziej boję się tego, że oni kiedyś odejdą niż tego, że sama kiedyś umrę
Jasna Pani wrote:
Czasem, gdy o tym pomyślę, strasznie boję się śmierci bliskich, szczególnie rodziców.
Ja staram sie nie myśleć o śmierci bliskich,ale kiedy juz przyjdzie mi to do głowy nie potrafię sobie tego wyobrazić i boję się tej chwili na pewno.
Wprost chorobliwie boje się pająków,i nie potrafię tego lęku za nic zwalczyć,a chciałabym.
Arina wrote:
Dobra, będziecie się śmiać...
Teraz dopiero będziecie sie śmiać...od małego czuje strach przed dentystą.Nie boje sie zastrzyków,szczepionek i tego typu rzeczy,ale dentysty...
Wałęsających sie psów,gdy zbyt się zbliżają także się boję,ale to chyba zdrowa i potrzebna reakcja.
_________________ "Nigdy nie zazna ukojenia ten,który poznał piękno i przepych świata gór.
Bo czyż natura ludzka może odczuwać równocześnie tęsknotę i spokój?"
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum