Władca Pier¶cieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pier¶cieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowie¶ci z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat
Search found 203 matches
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Author Message
  Topic: Co dalej z Duaten?
Teluumen

Replies: 1
Views: 901

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Mon Feb 23, 2004 5:50 pm   Subject: Co dalej z Duaten?
Dochodze do pewnego wniosku. Na poczatku panuje zazwczaj podniecenie nowymi mozliwosciami ktore po pewnym czasie topnieja (bo moderator tak chce :) ). Tak wiec proponuje takie rozwiazanie. Ta czesc "...Cieni..." zostanie zamknieta i postawimy nowy akt. Wszystko sie bedzie dziac w Duaten. Wszystkie prosby i pomysly odnosnie wygladu miasta, mozliwosci jakie beda staly przed bohaterami kierowac do Nimrodel... Ja sie narazie odcinam od projektu... Wiecie... Maturka i te sprawy...
  Topic: Powrót Króla...
Teluumen

Replies: 75
Views: 3391

PostForum: Tworczosc Tolkiena   Posted: Wed Jan 07, 2004 2:52 pm   Subject: Powrót Króla...
Bylem na "Powrocie..." 2 stycznia. Poczekalem sobie do teraz bo wciaz nie wiedzialem co napisac. Tak pobierznie czytajac co tutaj nasmarowaliscie to sporo jest uwag a mniej zadowolenia z rozwiazania niektorych scen :) . Natomiast mi podobal sie wszystko od A do Z. Nawet zmiany z Sarumanem nie przyslonily calosci filmu czy jak ktos tu wspominal o Palantirze. Bylo to milo rozegrane wiec nie narzekam. Jeszcze teraz jak slucham muzyki to urzeka mnie w 100%. Bardzo ucieszylem sie slyszac piosenki Pippina i Aragorna. No poprostu atmosfera zwalila mnie z nog. Tak widac ze w tej wypowiedzi nie ma ladu i skaldu bo wciaz kreca mi sie w glowie te rozne wizje i nadal odczowam podniecenie. Film byl naprawde niesamowity i juz nie moge sie doczekac na wersje Extended ! :) PS. Przemowa Aragorna po koronacji byla spoko. Sam bym sie tak zachowal... W koncu ludek stal sie krolem! :) Zegna naladowany bomba optymizmu Teluumen
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Wed Jan 07, 2004 2:44 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Statki w oddali stanowily juz tylko senne mary nachodzace podroznikow nocnymi porami. Od tamtej chwili minely dwa dni. Dwa jakze dlugie dni spedzone na rozmowach, nauce zeglarskiego kunsztu, piciu duzych ilosci pokladowego wina. Jack okazal sie byc tak na stale pokreconym czlowiekiem, ale widac ze majacym doswiadczenie i wiedzacym po jakim swiecie chodzi. Jego zabawne anegdoty rozbawialy wszystkich procz zagubionego w myslach Teluumena i Lil nie mogacej odpedzic sie od skrytego wzroku elfa. Kali stal sie pokladowym kucharzem i swoja powinnosc czynil z najwyzsza precyzja acz nie byl tak towarzyska osoba co inni podroznicy. Wolal spedzac dlugie dni przed sterem nie mowiac czasem ni slowa przez dlugie godziny bedac jedynie watrzonym w morska dal...

Noca gwiazdy rospalaly sie niezwyklym swiatlem. Nimrodel lezala w takich momentach na glownym pokladzie majac glowe oparta o burty dziobu i wpatrywala sie w blyszczace punkciki przez cale noce o ile nie dopadal prodroznikow deszcz. Byla zachwycona widokiem, a to dlatego ze juz od wielu miesiecy nie mogla wyrnac poza swiatla miejskie i na wlasna reke popatrzec we wszechswiat. Czesm Teluumen sprawdzal czy elfka jeszcze oddych jak lezala tak wpatrzona w gore ale za kazdym razem okazywala sie szczesliwe ze tak. Nim podskakiwala wtedy jak porazona pradem do gory i nie miala pojecia co sie dzieje. Teli natomiast zwijal sie ze smiechu zapominajac o dotychczasowych udrekach...

Lil spedzala czas mozna nazwac dosyc tworczo. Znaczy studiowala przez dlugie godziny mapy pokladowe i przypominala sobie dawne wybrzeze ktore opuscila wraz z Leila dawno temu. Zaaprobowana tymi papierami nawet juz nie zwracala uwagi na wpatrzujacego sie w jej sliczne lica Xan'a grajacego z Jackiem w karty w kajucie kapitanskiej...

Tak czas mijal... Az trzeciej nocy na horyzoncie zamajaczyla we mgle piracka flaga...
  Topic: [P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem : Prop. Zakonczenia...
Teluumen

Replies: 9
Views: 1048

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 30, 2003 8:22 pm   Subject: [P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem : Prop. Zakonczenia...
albo zrobmy tak ze dopuki bohater tworcy przygody nie zginie to przygoda musi trwac? :) Naturalnie wiaza sie z tym wszystkie konsekwencje... Ale tylko Tworca moglby permanetnie usmiercic swoja postac.
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 30, 2003 8:13 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
- Kali? Czy ktos sprawdzil co jest pod pokladem i w kajucie kapitanskiej? - Odezwal sie Teluumen zaniepokojony ciesza na pokladzie.

- O cholera.. Ty to masz leb maly... Wedle tego jak wspomniales to pojdzie z Xanem sprawdzic co trzeba. - Starzez stojacy za sterem nalozyl sobie na glowe trojkatna czapke piracka i wyszczerzyl swoje zniszczone dlugoletnim piciem zeby.

"Blyskawica" miala z 50 metrow dlugosci. Szeroka na 10 i wysoka do burty na 4 byla idealnym statkiem morskim. Masz na 15 metrow dzwigajacy wieilkie biale zagle dodawal statku majestatycznosci i pokazywal kunszt architekta. Bogato zdobiony dziob z piekna syrena prul morze niczym noz. Faktcznie... Byl to najszybszy statek we flocie Irimy. Lecz teraz byl on celem 2 goniacych go...

Xan i Teluumen pochyleni nad drewniana krata do ladowni widzieli tylko tyle na ile pozwalalo im swiatlo rpzedostajace sie do srodka. - Chcesz to otwierac? - Zapytal Teluumen - No chyba. Jak kiedysp lynolem to zajelo nam to 5 dni drogi wiec warto by sprawdzic by nas nikt w nocy nie pozabijal. - odrzekl lekko wystraszony Xan. - 5 dni!? Niec mnie wichry pochlona.. Ja tu tyle nie wytrzymam. Prawda ze plywalem, ale zawsze blisko brzegu! - Teluuen ewidentnie zdradzal po sobie ciezkie obawy. - Nie boj sie.. jak kazdy sie przyzwyczaisz.. A teraz podaj mi tu ten bosak. -
Meszczyszni podwazyli krate i otworzyli ja. Na dole jakie pietro nizej staly jakies drewniane skrzynie. troche szmat i beczek. Xan zeskoczyl na dol a za nim Teli. - No tak... Troche tu ciemno. Gdzie tu sa swiecie? - Xan popatrzyl sie glupkowato na elfa i zaczal sprawdzac co jest w skrzyniach. Z poczatku twarde drewno stawialo lekki opor pod uderzeniami siekiery ale potem sprawa poszla latwo. Ku ich zdziwieniu wewnatrz bylo... Zloto...

Tony zlota. Cale skrzynie wypelnione po brzegi kosztownosciami, kielichami, monetami i innymi cennymi bibelotami. Towarzyszy zamorowalo jak tylko moglo. Nagle z oddali pokladu uslyszeli wrzaski - Ej! Wy tam! Moze byscie pomogli!? - Popatrzyli sie na siebie dwuznacznie. Przeli nie wiecej niz kilka metrow i zeszli na nizszy poklad. Tam mnustwo siana, workow z jedzeniem i dwie wielkie boksy wiezienne. W jednym z nich stal przy wyjsciu jakis mlody meszczyzna majacy nie wiecej niz 28 lat. Ubrany dosc dziwnie jak bo w czerwone szerokie spodnie, czarna skorzana kurtke, biala koszule i dlugie buty oficerki. Zarosniety niczym niedzwiedz z chusta na glowie przywolywal ich ruchami rak. - No! Nareszcie jacys normalni ludzie! Moze by tak ktorys z was dobrych duchow pomogl mi sie stad wydostac? - Jeglo szeroki usmiech prezentowal zadbane zeby a oczy powodowaly ze trudno mu bylo nie zauwac. Jego ruchy byly tylko troche dziwne bo ruszal sie jakby sie czegos mocnego napalil, lecz gdy klatke otworzono nie sprawial wrazenia pijanego czy odurzonego. - Moi mili wybawiciele. - Zdawalo by sie ze chce kazdego z nich przytulic lecz zblizal sie do nich bardzo blisko i wymawial swoja wdziecznosc. - Na imie mi Jack... Kapitan Jack Sparrow, do waszych uslug... - Tak.. On faktycznie musial przezyc cos niebywalego...

Nagle swits w powietrzu przywolal jedna mysl... - PADNˇĆ! - Kula armatnia walnela w glowny poklad i rozbila w pyl gorne poszycie pokladu odslaniajac ladownie. Z gory pobiegl krzyk Kain'a - NA POKłAD! Na poklad! -
  Topic: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
Teluumen

Replies: 161
Views: 4838

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 30, 2003 7:48 pm   Subject: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
Widacz oczekujecie odemnie bym sie poddal.. OK, moge sie poddac... Niech historia idze swoja droga...
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 30, 2003 1:05 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
- I ja mam uwierzyc ze oni tego prawa przestrzegaja? Przeciez jakis stek bzdur nam tutaj wciskasz. - Odpowiedziala Lil bedac w stu procentach szczera.

- Dobra.. Cisza! Poplyniemy ta lodzia to jest fakt. Ale przyznaje sie... Nie jest moja. Tylko miastowje floty kaperskiej. Na jedno wychodzi. Piraci tylko pod wladza burmistrza. Jeszcze jakies pytana? -

- Tak.. Jak masz zamiar ja zaabordowac skoro jest tak ze 30 zolnierzy. - Zapytal zaciekawiony Teluumen.

- Yyy... Tak to bedzie maly problem. - Odrzekl zbity z tropu stary Kali. - Ale nie mowie ze nie do rozwiazania.

-------------------------------------------------------------------------------------

- No dobrze. Wszyscy znaja plan? - glos Kaliego troche przytlumiony dawal znac ze tak samo jak reszta troche sie obawia konsekwencji.

- Tak, ale lepiej powtorz by wszystko poszlo jak trzeba. - Odparl Xan.

- Jak chcesz. Nimrodel i Lili, dostaniecie sie od wody na sasiedni statek "Danota" stojacy 150 metrow od "Błyskawicy" ktora mamy przejac. Line z waszej tratwy przeciagniemy ze soba. Dalem wam dwie laski dynamitu ktore maja rozwalic ster "Danoty". Mam nadzieje ze wiekszosc zolnierzy znajdzie sie w tym momencie na "Danocie". W tym czascie my trzej wezmiemy jedna z lodzi i trzymajac ja pod woda przejdziemy pod "Blyskawice". Wasza line przewiazemy do rufy "Blyskawicy" i tym sposobem wyciagniemy was z tego malego piekla jakie tam rozpetacie. Mam nadzieje ze poradzimy sobie z pozostala zaloga. Na szczescie "Blyskawica" za godzine ma odplywac i tylko co zrobimy to opuscimy zagle i odplyniemy najszybciej jak sie da. Spodziewajcie sie poscigu kochani... I mam nadzieje e umiecie ladowac dziala pokladowe. Tak wiec? Do dziela... -
  Topic: Konkurs na Najlepsze Opowiadanie
Teluumen

Replies: 12
Views: 959

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Mon Dec 29, 2003 7:22 pm   Subject: Konkurs na Najlepsze Opowiadanie
Rzucajmy kostkami k8 !!!!

Prosze

prosze

prosze ! :)
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Mon Dec 29, 2003 7:16 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
- Widac jestes glupcem skoro tak zostawiasz liny wiedzac ze kazdy idiota moze je wpchnac do wody... - Slowa byly ciche lecz odwazne. Teluumen patrzyl sie w szpary pomostu nie zwracajac w ogole uwagi na to co zamierza zrobic ten smiec.

- Cos Ty powiedzial? Chcesz dostac sukinsynu? Mama cie bila ze teraz tak sie stawiasz? -

- Napewno myla mnie czasem... W przeciwienstwie do Twojej... - Teluumen uniosl glowe. Wszyscy sie na niego patrzyli jak na masochiste. Jak na glupca ktory ma dosc swojego zycia. - Teli.. Cicho.. Nie rob tego... - przecedzila przez zęby Nimrodel. - Bo co mi zrobi? Pobije mnie?! Taki smiec? Co to nie wie jak sie z mydla korzysta? -

- Przegioles gnoju... Szykuj sie na spotkanie z dentysta... - Meszczyzna podniols dlugi bosak i wyskoczyl na pomost. Garys i reszta procz Teluumena chyba chciala dac elfowi naucze za jego zachowanie i cofnela sie dwa kroki w tyl. Elf doczekal swego...

Niewazne juz bylo o co sie bedzie bił...

Facet zamachnal sie bosakiem. Nieudolnie ale i tak uderzenie bylo silne. Teluumen momentalnie wyjal spod plaszcza dlugi sztylet i rozpolowil kij. Meszczyzne troche oszolomilo to lecz szybko skoordynowal ruchy i zamachnam sie polowa kija.Elf zablokowal uderzenie klinga nie pokazujac zadnych emocji. Oczy wurazaly obojetnosc. Usta spokojnie ulozone tak samo nie mialy wyrazu. Kij polecial do gory niczym kapelusz rzucony na wiatr. Pijak stal bezbronny i zasnanawial sie za co sie teraz zlapac. Teli schowal sztylet i podszedl do faceta walac go prawym sierpowym prosteo miedzy szczeke a ucho....

Pijaczyna zwalil sie jak kloda na ziemie. Bez wyrazu... Oczy zamkniete. Murowany wstrzas mozgu. Teli unisol go za brudny kolnierz i zaczal go okladac. Nie baczac ile zebow jegomosc stracil. Musial sie wyzyc. Rozladowac emocje. Wyciagnac z siebie caly gniew i smutek. Zal i tesknote...

Druzyna patrzyla sie na to krwawe juz widowisko. Az wreszcie Xan polozyl Teliemu reke na ramieniu... - Juz spokoj... Bo go zabijesz... Teli.. Spokojnie... - Teluumen wstal zziajany jak dziki zwierz i jeszczeraz ze zloscia na twarzy przykopal pijakowi. Druzyna nie byla jedynymi osobami patrzacymi na to widowisko. Inni... Inni zeglarze... Przechodnie...

- No ci co sie tak gapicie!? Do cholery jasnej! Won mi stad! - po tych slowach mozna bylo dokladnie powiedziec co elf przezyl. - Pieprzeni Ludzie! Niech was szlag! - Lil.. Nimrodel.. Xan... Oni rozumieli tragedie... Ale to co zrobil Teluumen...

Jedyne co mozna zrobic z takim wydarzeniem to zapomniec...

Tali wyciagnac z sakiewki kilka szterlingow... I rzucil pijakowi na zakrwawiona bluzke... - Masz... Smieciu... Ubierz sie przyzwoicie... Idziemy stad. Kali... Przepraszam... Prowadz mistrzu... -
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sun Dec 28, 2003 1:51 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
- Twoj z moim? Na Iluvatara... Faktycznie mieszkaja tu szalency... - Mowil do siebie elf wchodzac powoli po schodach. - Na dodatek to zagmatwane imie... Co ty bylo? Maruurk? Dziwak... - Stopnie lekko skrzypialy pod jego stopami. Z dolu dosil sie gwar zwyczajnego wieczornego picia piwa i gadania o wszystkim i o niczym. Teluumen doszeld na pietro i stanal przed dzwiami za ktorymi dawniej byli wszyscy razem zakwaterowani. Juz mial dotykac klamki lecz w jej odbiciu dostrzegl czyjas postac stojaca tuz za nim. Odwrocil sie spokojnie jak zwykl nie robic. Leila chwycila jego dlon i przylozyla sobie do ust jeden palec. Ten znak mogl znaczyc jedno... Spia... Dziewczyna pogladzila reka twarz zmaltretowanego przez te kilka dni elfa. Jej skora niczym jedwab uspokoila mysli elfa...

- Kto tam? - Odezwal sie glos z wewnatrz. Drzwi otworzyly sie i stnela w nich Nimrodel. Leila rozplynela sie w powietrzy tak szybko jak sie pojjawila. - O cholera... Teli... Ty... - wymamrotala dziewczyna.

- Na to wyglada, tez sie ciesze ze cie widze... - odpowiedzial Teluumen lecz jego twarz nie dawala poparcia w slowach. Byla zmeczona jak on caly.

- Niech to szlag.. Wchodz... Tylko cicho bo oni spia... Co sie z Toba dzialo? Gdzie Leila? - Slowo "Leila" przebilo elfa jak rozgrzany do czerwonosci pret. - Teli... Mow... Cos sie stalo? -

- Oj tak... Stalo sie... Leili juz nie... Jej juz nie ma... Miedzy nami... Nie ma... - Elf zalamal sie... Nareszcie pozwolil sobie na chwile slabosci. Pojedyncze krople lez splywaly po jego twarzy. Skulil sie jak dziecko i upadl na podloge pograzajac sie w smutku. Nim przykucnela przy nim i objela go czule.

- Spokojnie... Juz.. Wyplacz sie... Teraz naprawde warto... - Lica Nim takze pograzyly sie w smutku. Nie znala tam dobrze Leili... Ale byl to jej towarzysz... Jej kumpelka...

- Co sie tutaj dzieje? - Zapytala zbudzona łkaniem Lil. Tylko gdy uniosla glowe oczy Teluumena przykuly sie do niej jak haki.

- Leila?.... - Ten blagalny ton wydobywajacy sie z ust elfa pograzyl Lil w zaciekawieniu.

- Nie... Jestem Lil... Jej siostra.. Czesto nas myla... A ty jestes Teluumen... -

- O matko... Na bogow... Jak... Jak ja bede zyl bez niej... - zal sciskal jego srce niczym imadla...

- Bez niej?? Znaczy ze Leila... - Oczy Lil wpatrzone w twarz Teluumena mialy jedno zadanie... Dowiedziec sie wiecej mimo iz wiedzialy ze prawda jest okrutna... - Ona nie zyje? Tak!? Gadaj do cholery... -

- Zabili ja ludzie Neuera... Tak! Niezyje! Nienawidze sie za to... Nienawidze... - Lil stracila nadzieje... Wygladala jak po 30 kilometrowym biegu... Opadla na plecy... Wpatrzona w szary sufit probowala zrozumiec wszystko co sie stalo... Nimrodel patrzyla na nich i nie wiedziala czy ma cos powiedziec...

Kaszlniecie nieprzytomnego Xana przelamalo cisze... - Malam to zrobic wczesniej... Zabije go z przyjemnoscia.. Wylupie draniowi serce na zywca... Niech to szlag... Ze ja sie dalam namowic na udzial w tym calym spisku... -

- Jakim sposku? Lil.. Powiedz... - zapytala Nim.

- Neuer.. Swinia... W miescie rosnie poparcie dla handlarza z Duaten... Niejakiego Dabrosa... Dabros ma duze zaplesze w Duaten i innych miastach wybrzeza. Neuer przez niego traci dochody z portu dlatego pewnego dnia postanowil go nastraszyc. Ale zrobil to tak nieudolnie ze przerzucil na siebie cala agresje i teraz musi sie ukrywac. DLatego upozorowal swoja smierc... Dlatego opuscil miasto... Ale cholera wie gdzie on teraz moze byc... Jak u niego byla ostatni to bylo to 3 godziny drogi na wschod... A teraz nie wiem.. Poprostu nie wiem gdzie tego skurczybyka mozemy dorwac... Nie ma co czekac... Jutro rano zaczniemy go szukac... Jesli sie nie zgadzacie ide sama... Zemszcze sie... A zemsta bedzie slodka... - Zlosc przemawiala przez jej slodkie usta. Smakowala sie kazdym slowe okreslajacym cierpienie... Nimrodel teraz dopiero dojrzala prawde siedzaca tu od dawna... Pozostaly tylko rzeczy niewyjasnione z Xanem... Chocby "Czerwony Ksiezyc"...

Noc uspila wszystkich... Tylko Lili siedziala przy oknie wpatrzona w sparzataczy zcierajacych ze scian plamy krwi... Wciaz w glowie miala te slowa... "Jej juz nie ma..."
  Topic: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
Teluumen

Replies: 161
Views: 4838

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sat Dec 27, 2003 10:20 pm   Subject: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
Yyy... Tak.. Zagioles mnie... Poprostu nie wiem co powiedziec. Ale moze zbiore sie w sobie...

Znaczy nic nie namieszales.. Tylko dziwi mnie jedna rzecz. Mianowicie wczesniej czytalem tam posta Nimrodel i nie wiem co sie z nim stalo. Wyparowal zdaje sie. Ale wracajac do tego co napisales. Szkoda ze nie rozwijasz watku. Postac jest jak narazie jedna z tysiaca statystow jakie pojawia sie w przygodzie. Rownie dobrze jutro czy po jutrze moze zniknaz i nikt o niej nie bedzie pamietal. Wszystko to rowna sie temu ze popelniles jeden blad... Albo i dwa...

a) Nie piszesz z nami i nie probojesz naginac historii do wlasnych zyczen

b) Jesli piszesz to jest to tylko co praktycznie nic nie wnosi do ogolu i przez to twoje posty sa nazwyczajniej w swiecie ignorowane.

Ha.. Rozbawila mnie twa stanowczosc :) . nie wiem po co tak stawiasz sprawe. Ja sie naturalnie zgadzam ze zmianami w przygodzie ale chce jedynie kontrolowac by nikt nie palnal jakiegos glupstwa. Jesli dopiszesz cos wiecej o tym bohaterze lub stworzysz jego ID poza przygoda. OK. Potraktuje jako przemyslany i zamierzony krok ku lepszej grze. Ale jesli to ma byc takie frywolne wprowadzenie bohatera a potem zmiany wynikajace z nieprzemyslanie to niestety "Sorry Winetu"
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sat Dec 27, 2003 8:25 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Lecz wrocenie w takim momencie do przyjaciol oznaczalo jedynie poddanie sie... Moze Leila sobie by tego nie zyczyla? W jej mieszkaniu musi byc cos co chce pokazac...

Elf przykucnal nieopodal mieszkania Leili chowajac sie jednoczesnie tak by widziec drzwi. Powoli w miescie zaczal kropic deszcz. Mgla powiekszaa sie coraz bardziej pochlaniajac w sobie nowe polanie rzeczywistosci. Trzaski lamanych mebli przyprawialy Teluumena o bole w glowie. Pekniecia szkla stawaly sie meka. Zabojcy wykonywali swoja robote az za dobrze. Huki, zgrzyty...

Konie stojace przed drzwimi poderwaly sie gdy wyszli dwaj meszczyzni. Trzeci stanal w progu i wyjal butelke. Spokojnie wlozyl do srodka lekko zaczerwieniona szmate i podpalil jak jednym uderzeniem malutkich krzemieni. Plomien zajal momentalnie szmate... Butelka leciala przez drzwi... Pokoj... Stolik na ktorym kiedys staly szklanki po wodzie... Sofe na ktorej spoczela Nimrodel pierwszego dnia... Trzask szkla...

Ogien nie wybieral.. Pochlanial wszystko bez roznicy czy bylo to czujasc czy nie czyjas wlasnoscia... Dzialal jak Smierc...

Meszczyzni odjechali... Nie bylo juz slychac tetna kopyt... Tylko buchanie plomieni i kapanie deszczu. Elf stal w progu mieszkania. Patrzyl jak powoli pala sie kolejne czesci pokoju...

Nagle wszystko wydalo sie czarne... Nie bylo jush plomieni. Nie bylo deszczu. Przed Teluumenem stala eila i wziela go za reke. Weszli do pokoju. Przeszli spokojnie przez kuchnie i dotarli do pokoju w ktorym spal Teluumen. Dziewczyna przyklekla przy lozku i wyciagnela spod niego mala stalowa szkatulke. Puzderko nie bylo wieksze od papierosnicy. Bogato zdobione i pokryte w niektorych miejscach zlotem wydawalo sie bardzo wartosciowe. Dziewczyna usmiechnela sie do elfa i rozplynela sie w powietrzu...

Dopiero wtedy elf zdal sobie sprawe ze jest w pokoju pelnym ognia i ze do tej pory przechodzil przez geste plomienie. Nie mogl uwierzyc jak to sie stalo, ale teraz jedynym zadaniem bylo sie stad wydostac. Deski w suficie powoli zaczely trzeszczec i lamac sie pod ciezarem stropu. Nazewnatrz slychac bylo wolania - Pozar! Dawac Wody! Ktos tam jest?! Wody! -

Droga poprotna okazala sie jeszcze latwiejsza... Elf niczym duch opieral sie ogniu... Plomienie przechodzily przez jego rece i nie czynily mu zadnej szkody. Nadal nie wiedzial jak to sie talo... Ale wzial do wiadomosci ze widocznie to nie za jego sprawa. Widac Leila pokazala mu to czego szukami meszczyzni. Szkatulka teraz stala sie jedynym dowodem na istnienie Leili... Jedyna Jej rzecza jaka posiadal Teluumen...

Wyszedl nazewnatrz i zobaczyl mnostwo ludzi tloczacych sie i podajacych sobie wiadra. Widac nie zwracali na niego uwagi mimo iz wyszedl glownym wyjsciem. Nikt go nie widzial... Byl jak duch... Moze juz niezyl? Nie... To by bylo za proste...

nagle poczol ruch w swojej lewej kieszeni. Wlozyl tam reke i wyjal medalion ze smokiem na czubku. Plyn swiecil sie czerwonym swiatlem tak jak plomienie... Smok faktycznie sie ruszal. Patrzyl za Teluumenem i podarzl wzrokiem za ruchami palca. Lecz nie bylo teraz czasu na zabawy z halucynacjami. Musial wrocic do gospody i to natychmiast...
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sat Dec 27, 2003 5:41 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Ponownie zmrok zapadal nad miastem... Po ulicach jz nie chodzil prawie nikt porucz czlowieka podpalajacego latarnie. Teluumen synal jak zjawa po kamienistych brzegach ulicy. Plaszcz oslanial go przed ciekawskimi oczami. dawal mu oslona przed swiatlem latarni. Meczyl go nadal fakt ze nie ma przy sobie broni. Kiedys dobrze strzelal z luku lecz odkad zajal sie medycyna musial porzucic nauke strzelania. Choc moze lekcje ktorych pobieral dawniej teraz wyjada mu na dobre?

Zblizal sie do gospody delikatnymi krokami. Powoli na miasto zaczela sie wlewac mlista fala pochlaniajac wszystko co nizej umieszczone w gaszczu mlecznego dymu.

Czuj jej obecnosc przy sobie. Jakby dorownywala mu kroku... Stapala w tym samym czasie co on. Byla z nim... Patrzyla mu w oczy. Juz nic nie mowila tylko usmiechala sie lekko. Nagle wybiegla przed niego lekkim krokiem i zatrzymala sie przed skrzyzowaniem na ktorym Teluumen mial sie zwrocic ku zachodowi... Pokzazala mu reaka by sie zatrzymal... Tak tez uczynil.

-----------------------------------------------------------------------------------

- Wciaz sadzicie ze oni tu przyjda? Jesli w ogole jeszcze zyja? Bo po tym co elfowi ostatnio poczynilam to chyba moze miec nieada problemy. - zapytala Lil siedzac przy oknie i wpatrujac sie w zadumanych Xana i Nimrodel.

- Nie mow tak.. Oni napewno wroca. Znam Teluumena przeciez nie od wczoraj. Jestem pewien ze sobie poradzi. Mimo iz jest straszna pierdola. Leila takze wyglada na dobrze przystosowana przez zycie. - Odezwal sie poddenerwowany czarodziej.

- Ja tak nie moge! Ide ich szukac! Kto pojdzie ze mna? - Nim zerwala sie ze stolika majac nieprzecietny blysk w oku. - No co jest z wami! -

- Nigdzie nie idziemy. Co by bylo gdybysmy spotkami kogos kto by nas ponownie rozdzielil. W grupie sila moja droga. A tutaj mamy idealne miejsce dla spotkania. On wie gdzie to jest, my wiemy. - Odparl Xan

- Tylko jest jeden problem... - Zaczela Lil - Neuer takze wie gdzie to jest... A to jush jest nawet i wiekszy problem - Jej slowa byly twarde i stanowcze.

- Co prawda to prawda... - Nimrodel zbita z tropu widac ze dala sobie spokoj z nowymi pomyslami. Lecz los Teluumena i Leili nadal ja trapil.

- Wiecie co... Nie wiem czy to odpowiedni moment na takie prawdy, ale powinniscie wiedziec troche o nas. Znaczy sie o Mnie i Leili. Jestesmy siostrami. jak widac bardzo zadziornymi i czasem bedacymi po dwoch stronach barykady, ale nie zapomnialysmy o wzajemnych wiezach. - Powiedziala prosto i klarownie Lil nie zwracajac na niedowierzanie ze strony Nimrodel.

- Zaraz... Jakto!? Przeciez... Ile ty masz lat? - zapytala elfka

- A... To... No tak... A co wam Leila powiedziala? Ze zakochala sie w elfie? Tak.. Historyjke ladna wymyslila, nie mozna jej tego zapomniec. A tak serio to mam 133 lata. Tak samo jak i ona. Przyplynelismy tu jakies 40 lat temu. A nasza dlugowiecznosc jest efektem tego ze mialysmy rodzicow z troche rozniacych sie srodowisk. I tyle. Zapewne stad Lei wziela marzenie o tym elfie... Ja tam wole nic nie ukrywac bo i po co. -

Xan nawet nie drgnal po tej krotkiej historyjce z zycia wzietej. Nimrodel miala oczy wieksze niz denka od szklanek.

-------------------------------------------------------------------------------------

Minely ze dwie godziny. Noc opanowala jush na calego kazda ulicze miasta i tworzyla niespotykana atmosfere. Z reszta jak kazdej nocy. Zawsze gdy ktos wchodzil do karczmy "Pod Zielonym Smokiem" drzwi skrzypialy niemozebnie lecz nigdy nie znalazl sie smialek by owe drzwi naoliwic. Moze barman w ten sposob zaoszczedzal wydatek na stalowy dzwonek.

Drzwi zaskrzymialy jak zawsze. Otwieraly sie raczej wolno acz stanowczo. Do srodka weszlo trzech ludzi ubranych w czarne plaszcze. Roejrzeli sie po karczmi w ktorej siedzialo kilka osob lacznie z naszymi bohaterami. jeden z nich podszedl do karczmarza a dwoch innych zostalo przy drzwiach.

- Niech to szlag... Wypaplalam.. To ludzie Neuera... Ten znak na ich rekawicach... Widzisz Nim? - Wyszeptala Lil lekka przestraszona sytuacja.

- Przyszli tu po nas prawda? - zapytala elfka...

- A jak sadzisz mloda damo? - Odparl Xan siedzacy plecami do nowo przybylych.

Czlowiek rozmowil sie chwile z barmanem. Zostawil ja jego ladzie mala sakiewke ktora momentalie zniknela w czelusciach skrzynki obok karczmarza. Meszczyzna pokazal malo znaczaco palcem na trojke towarzyszy i podszedl do nich. Dwaj obok zrobili to samo i juz stali tuz za plecami czarnoksieznika.

- Mozemy panstwa prosic o wyjscie na chwile z gospody? Mamy mala sprawe do omowienia. - Odezwal sie wyzszy meszczyzna.

- Jak dziewczyny? macie cos przeciwko? Bo ja chetnie zaczerpne swierzego powietrza. Tak... Chodzmy wiec. - odezwal sie Xan.. Nie wygladal na przestaszonego. W kazdym badz razie dlaczego mialby sie bac trzech mlodych meszczyzn trzymajacych pod plaszczami po dwa pistolety i dlugie szable.

Wyszli nazewnatrz. Pierwszy wychodzil meszczyzna w czarnym plaszczu. Za nim Xan i dziewczyny a jako ostatni dwaj pozostali. Ich twarze nie zdradzaly niczego po sobie. Zadnego strachu. Zadnej litosci. Nic... Byli twardzi jak kamien.

Swita szabli Lil rozcial jednemu z meszczyzn stojacych za Elfka plaszcz. ich rekacja byla podobnie szybka i drastyczna. Jeden zlapal niespodziewanie Nimrodel pod szyje i przystawil jej noz do gardla. Drugi wyciagnal pistolet i wymierzyl w Xana glowe. Trzeci bez plaszcza zablokowal kolejny atak Lil dlugiem rapierem.

- Kochani... To nie musi sie tak skonczyc. Choc prawe mowiac musi. - Odparl meszczyzna z pistoletem. I wystrzelil ni z tego nie z owego Xanowi prosto miedzy oczy. Jego glowa odskoczyla ciagnac za soba reszte ciala skrecanego z drgawek. Padl na ziemie... A z jego czaszki szla struga dymu...

Na to Nimrodel chciala sie wyrwac z trzymania zabojcy ale widziala ze pomoze jej to jedynie stracic glowe. Lil zawachala sie i ta chwila pozwolila meszczyznie wybic jej bron z reki...

Byly tylko one... Bezbronne... Przeciw trzem meszczyznom ktorzy w kazdej chwili moge zabic obie w jednej sekundzie. Lecz nagle cialo Xana poczelo sie ruszac. Glowa przestala dymic, a rece zacisnely mocno piesci. Kolejny strzal padl z drugiego pistoletu. Przebite serce jednak wciaz bilo. Xan otworzyl oczy. Lecz nie byly to oczy czlowieka. Byly czarne jak zrenica. Saczyl sie z nich jakies plyn ktory powoli wylewal sie na zmasakrowana twarz Xana. To samo dzilo sie z dziura w klatce piersiowej. Nasiakala blyskawicznie czarnym plynem. Xanem rzycaly torsje. konczyny zaczely dygotac i rzucac sie. Meszczyzni tak samo jak i dziewczyny byly przerazone scena. Nagle z rzeber Xana wyrosly dodatkowe lapy jak u pajaka. Tylko ze byly czarne ze srebrzystym polyskiem. Palce czarnoksieznika przestaly miec cokolwiek wspolnego z ludzkimi. Zastapione szponami dlugosci maczet sialy groze w umyslach znajdujacych sie obok. Istota bedaca kiedys Xanem wstala. Byla wysoka niczym rosly meszczyzna. Poszerzony w klacie i ramionach potwor dyszal gleboko... Twarz pozostala ta sama tylko byla lito czarna a z oczu posiadajacych czarne dziury w sobie ciekla ciecz...

Terror zagosil w oczach meszczyzn. Lil i Nimrodel nie wiedzialy co zrobic. czy monstrum wie kim one sa? Czy tez zgina? Meszczyzni momentalnie rzucili bron... Lecz nie ustrzegli sie przez zemsta...

Reakcja przebudzeonego byla blyskawiczna. Wystarczyl ulamek sekundy by meszczyzna z pistoletami zostal rozpolowiony i rozszarpany na kawalki po calej ulicy. Nie zdarzyl nawet krzyknac... Pozostali dwaj poczeli uciekac, lecz szpony przebily ich miekkie ciala jak maslo. Obaj nabici na glugie jak wloczni ramiona bestii stracili jakakolwiek mozliwosc wydania dzwieku. Jednym uderzeniem Xan scial ich glowy a reszte cial rozsmaowal po pobliskiej scianie.

Dziewczyny upaldy na kolana przed Smiercia i podczolgaly sie do granicy ze sciana karczmy. Bestia stanela przed nimi gdy krzyk podniesiony przez postac na krancu ulicy odwrocil uwage "Czerni". - Dazgarath! -

Teluumen uniosl worek. Bestia nie baczac na nc dookola rzucila sie z niesamowiata predkoscia na elfa. Lecz ten twardo stal az do momentu gdy potwor mial na niego skoczyc i skonczyc jego istnienie rozsiewajac go po okolicy. Zawartosc worka wysypala sie... - Manas! - Bestia pograzona w pyle zawyla tak ze popekaly pobliskie szyby. Jasnosc ogarnela oboje postaci. Nie byla to zwykla jasnosc... Przechodzila ona przez drewno, kamienie... Cialo...

Xan lezal na ziemi w porozszarpywanym ubraniu. Teluumen klekal przy nim i trzymal go za glowe. - Powiedz ze zyjesz sukinsynu... Choc jedno slowo... -
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sat Dec 27, 2003 12:10 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Dzrzwi gospody byly zamkniete. Na klace wisiala karta "Kwarantanna, Zamkniete do odwolania!". Nie bylo to najlepsze co chcial zobaczyc Teluumen. Widac po wydarzeniach ze schwytaniem jego i jego dwoch towarzyszek wydarzylo sie tu cos jeszcze. O ktorym chyba nikt nie wiedzial procz jednej osoby - Xana.

Elf znajdowal sie w bardzo dogodniej pozycji. "Czerwony Ksiezyc" stanowil idealny punkt orientacyjny gdyz byl jako pierwszy na jego myslowej mapie miasta. Ruszyl w dol ulicy. Szturchany od czasu do czasu przez natretnych przechodniow przypominal sobie te noc... noc jak poznal sliczna dame...

- Niesamowite... - Teluumen stal przed ciezkimi drewnianymi drzwiami. Te same witrarze w oknach dajace tak malo swiatla. Wszedl do srodka. W mieszkaniu bylo duszno i widac bylo ze zostal naruszony oddawny spokoj przedmiotow. Zamknal drzwi na zasuwke by dalo mu to choc troche poczucia bezpieczenstwa. Na stole wciaz lezala ta stara scierka z lekka nasiaknieta czerwienia. Te same szklanki kolo zlewu. Drzwi do pokoju w ktorym nocowal elf nadal staly otworem. Nadal wewnatrz stalo lozko z tak samo niechlujnie pozostawiona posciela... - Teluumen... - Elf wypowiedzial swoje imie tak jakby chcial postawic obok siebie druga osobe. Osobe ktorej mogly zaufac... Ktorej moglby cos powiedziec w tych trudnych chwilach.

Szafa stojaca nieopodal lozka z wielkim lutrem i ciezkimi zamkami budowala natroj tego pomieszczenia. Elf podszedl do niej spokojnie... I otworzyl drzwiczki. Przestrzen wypelnialo mnostwo pieknych sukien. Sukien pasujacych tylko na jedna osobe... Ktorej do konca zycia nie zapomni i wciaz ja bedzie nosil w sercu... Jedwab splywal po palcach... Byl taki delikatny i piekny jak jej skora... - Leila... - zaintonowal cicho Elf..

- Tak Najdrozszy? Potrzebujesz czegos? - Jej glos wypelnil pomieszczenie. Teluumen obrocil sie spokojnie i ujrzal ja stojaca w drzwiach do pokoju. Patrzyla sie na niego swymi cudnmi oczami. Wlosy miala zwiazane z tylu w pojedynczy warkocz. Ubrana byla w szara sukieneczke idealna do prac domowych. jej sliczne rece trzymaly jakas scierke i starannie sie w nia wycieraly. - Dobrze sie czujesz? Moze bys sie polozyl bo widac ze nosic jakies ciezkie brzemie... Choc.. Utule Cie do snu... -

Oczy otworzyly mu sie spokojnie... Jak nigdy dotad. potrzebowal tego juz od dawna. By obudzic sie i nie musiec uciekac... Nie musiec nic robi tylko lezec i czekac na cos.. Tylko co...
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 23, 2003 9:09 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Wszystko bylo dokladnie takie samo jak zapamietal z poprzednich dni... Ale czegos brakowalo temu miejscu. Ogarnelo go dziwne uczucie. Nie bylo barmana ktory codziennie rano przeciez wycieral resztki po nocnych zabawach. Kazdy stol wiekszy czy mniejszy byl pusty. Zniknely szklanki, beczki za lada... Pomieszczenie bylo czyste jak nigdy dotad. Jedyne co moglo dodawac otuchy to swiecace za oknem Slonce. Teluumen podszedl do okna wychdzacego na ulice, lecz nie ujrzal ulicy... Widzial rozlegle morze... Szumiace tak samo jak dnia gdy poznal Nimrodel... Swiatlo odbijalo sie od fal i blyszczalo mu prosto w zaspane oczy.

- Hej Slonko... - Uslyszal ten znajomy glos za swoimi plecami... Faktycznie to byla Leila, opierala sie o pobliskie krzeslo i wygladala bardziej kuszaco niz zwykle. Miala na sobie biala lekko przeswitujaca halke a poza tym stala przed elfem naga... Zastanawiajace stalo sie czy to nie przypdkiem sen, ale Teluumen bal sie sprawdzac... Chcial tu zostac, chcial widziec dziewczyne taka jaka byla w tej chwili... Podszedl do niej... W pewnym malo oczekiwanym momencie zrozumial ze nie czuje bolu... Temblak zniknal jak znika poranna rosa a on sam czuje sie jak nowo narodzony. Leila patrzyla sie na niego zagryzajac lekko wargi. Nie znal jej takiej, ale mozna rzec bylo to dla niego bardzo mile urozmaicenie.

Dotknal nosem jej malego noska i spojrzal sie jej w glebokie oczy. Ale nie byly to te same oczy co poprzedniego dnia... Byly puste... nie dostrzegal w nich zycia i energii... Byly bez zycia... Z kazda chwila coraz bardziej blade i zabielone. Teluumena ogarnelo przerazenie... Nie wiedzial co ma zrobic. - Co sie stalo Skarbie? - Dziewczyna zapytala potulnym glosem. Elf przylgnal glowa do jej piersi i zobaczyl... ...Z brzucha dziewczyny splywala struga krwi. Bylo to za duzo jak na jeden moment... Odskoczyl gwaltownie od zmory... Teraz widzial wszystko dokladnie. Wlocznia przebila ja na wylot i tkwila tam jak przyspawana. _ Slonko co robisz? Boisz sie mnie? - Dziewczyna przechodzila coraz mocniej czerwienia i czernia. Teluumen opadal z sil i blad z sekundy na sekunde...

Dziewczyna ruszyla w strone elfa, wycianela ku niemu swoje blade i kosciste dlonie wciaz wpatrujac sie w niego swymi bialymi i pustymi oczami. Teluumen zawachal sie i nogi sie pod nim ugiely... Przeszyl go dotkliwy bol ktory mialby mu zaraz wyrwac mozg i rozsmarowac nim posadzke...

Mrok... Zdawal sie byc dookola... Pod... I nad... Nieslychane uczucie gdy ktos zasypia nawet nie wiedzac kiedy... Juz nawet nie obchodzi Cie co sie dzieje z twoim cialem.. Ma przeciez ono role tylko skorupy otaczajacej prawdziwe twoje zycie... Ale ten wirujacy przed toba przedmiot... Przypomina ci o czyms? Moze o kims? A moze widzisz go pierwszy raz... Moze kiedys procz niego zobaczysz cos jeszcze... Przedmiot zablysl zielonym swiatlem... Teluumen zblizyl sie i chwycil wirujacy wisior z zielonakwym plynem... Popatrzyl sie na smoka siedzacego na gorze buteleczki. Smok odwzajemnil spojrzenie... - Kim jestes ? - Zapytal elf godzac sie ze wszystkimi konsekwencjami. Smok odwinal swoj ogon z buteli i owinal go wookol przegubu elfa. Wskoczyl mu na dlon, natomiast butelka wciaz zwizala lekko w przestrzeni... - Potrafisz mowic? - zapytal ponownie... Ale smok spojrzal sie na Elfa i zasnal mu na reku...

Teluumen otworzyl oczy... Glowa pekala mu w kazdym miejscu. Dochodzil powoli do wniosku ze zachowaujac taki tryb zycia nie pociagnie napewno zbyd dlugo. Szczesliwei ta noc byla w miare ciepla i nie nabawil sie odmrozen... Rozejrzal sie dookola... "Czerwony Ksiezyc?" .. To jush wiem dlaczego jestem tu w rynsztoku...
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Tue Dec 23, 2003 12:12 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Uderzenia serca przyprawialy Teluumena o mdlosci... Wciaz nie byl pewien co sie tak naprawde dzieje dookola niego... Widzial zamazane ksztalty przypominajace raczej blyski swiatelek choinkowych nizli konkretne przedmioty... Czekal tylko na jedno... By otworzyc oczy i wstac z tego okropnego snu. Zapomniec i wiedziec ze wszystko to bylo tylko wytworem jego wyobrazni... Obudz sie... Tylko sie obudz...

Nadaremnie...

- Ruszaj sie elfiku... Zachcialo sie takimu wyrzutkowi przyjerzdzac do miasta ludzi... Nieslychane.. Ty to chyba basz szczescie do klopotow prawda? No ruszaj sie! - Zamaskowany meszczyzna zdzielil Teluumena wlocznia po nogach. Elf zachwila sie i prawie stracil rownowage. - No jak!? Idziemy czy nie? Nie mam ochoty sie z Toba bawic! -

- Uspokoj sie troche Ven... Neuer chce go w jednym kawalku... A ja chce dostac forse wiec nie przesadzaj z tym co tu wyprawiasz! Moje dzieciaki potrzebuja nowych ubran młotku - Odezwal sie drugi meszczyzna. Teluuemn wiedziedzial ze jak sie zatrzyma choc na chwile to jego dni beda policzone. Jednye co go trzymalo na nogach do pamiec o dzisiejszej nocy... I bijaca do zyl adrenalina...

Worek...

Ta mysl przeszyla jego glowe jak strzala...

Elf zaczal po kryjomu grzebac w przednich kieszeniach plaszcza. - Gdzie jestes.. Gdzie jestes... - Teraz tylko ta mysl pozwalala mu nie zalamac sie po srodku ulicy... Szli.. Elf z przodku.. Dwa z tylu... Szli...

- Jest... -

Reka powedrowala w zakamarki elfich kieszeni... Wziela garsc zawartosci worka...

Jedna mysl... Jedna sekunda... Wystarczyla by sytuacja zmienila sie diametralnie... Zamaszystym ruchem Teluumen odwrocil sie do sledczych i wypuscil zawartosc reki... Pyl zawisl w powietrzu tworzac pylista chmure...

- Naveras! - Teluumen po tych slowach padl na ziemie jak kloda...

Bysk wypelnil zaciemniona ulice. Pyl momentalnie zapalil sie i pochlonal meszczyzn w swojej otchlani. Oni zas mieli za malo czasu by skojarzyc wydarzenia.. Poddali sie bez walki... Chmura ognia wypelnila ulice i wzbila sie w gore przechodzac w czarny jak smola dym...

W oknach nieopodal zaczely zapalac sie swiatla... Ludzie zaczeli podchodzic do szyb i wygladac na zewnatrz... Drzwi otwieraly sie... Dookola gromadzilo sie coraz wiecej istot... Przygnadajacych sie trzem zweglonym lezacym na ziemi postaciom...

Zapadla cisza... Bloga cisza... Na ktora Teluumen czekal cale swoje zycie... Nie obchodzilo go co sie dzieje dookola... Nie bylo to wazne... Widzial tylko jej piekne oczy.. pogladal ponownie w wszechswiatl.. Nieprzemierzony, niezbadany... Pelen gwiazd i oblokow radujacych ziemskie oczy...
  Topic: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
Teluumen

Replies: 161
Views: 4838

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Mon Dec 22, 2003 10:24 pm   Subject: "Mroczne Cienie nad Duaten" Idea/Poprawki/Posby
HA! Zwyciestwo! Dziekuje Morgul ! Dziekuje! :P
  Topic: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Teluumen

Replies: 96
Views: 3974

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Mon Dec 22, 2003 3:01 pm   Subject: [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
- Teli... Hej Slonko.. Odezwij sie choc na chwile... - Leila kleczala przed lozkiem Teluumen'a. Dzien chylil sie ku zachodowi. Od momenty jak zmienili miejsce pobytu minely jakies 4 godziny. Domek stal na przedmiesciach, nie byl maly ani duzy. Ale fakt ze nikt w nim nie mieszkal juz od dobrych aru lat mozna bylo zauwazyc momentalnie po niszczejacym grewnie. Starymi drzwiamy przektore przeswitywaly wiazki swiatla. Pokj byl nieprzyjemny ale zdawal sie jednym schronieniem o ktorym nikt procz Leili nie wie. - Hej.. Powiedz cos... Wiesz ze wygladasz juz coraz lepiej? naprawde... Nareszcie masz wiecej kolorow na twarzy, przestales kaszlec... A rana przestaje sie powoli gnoic... Jest coraz lepiej z toba.. Tylko powiedz cos bo stesknilam sie za twoim glosem niepoprawny elfie... - Dziewczyna uronila lezke...

- Dziekuje... Ze sie mna zajmujesz... - Glos Teluumena byl bardzo cichy i chrapliwy. Nie otwieral nadal oczy. Powieki zdawaly sie dla niego ciezkie jak z olowiu. Doskonale wiedzial ze jego sily moga sie przydac na kolejne ucieczki.. Musial sie oszczedzac. Leila chwycila go za dlon i scisnela mocno tak by byl pewien ze dziewczynie na nim zalezy. - Leila.. Chcialbym bys wiedziala jedno... Troche niemilo sie czuje lezac tak przed toba i mowiac to.. Ale jak sadze nie znajde w najlizszym czasie takiej chwili by Ci to powiedziec... Gdy Cie pierwszy raz zobaczylem... Tam na ulicy... I spojrzalem w Twoje oczy dostrzeglem w nich wszechswiat. A najpiekniejsze bylo to ze ten wszechswiat patrzyl rowniez na mnie. Pomimo twojego zadziornego charakteru, pomimo wszystkich wad ktore posiadasz... Masz w sobie cos co przyciagnelo mnie do Ciebie bez opamietania... Nie wiem jak nazwac to uczucie... Poprosty za kazdym razem, gdy zamykam oczy widze ten wszechswiat zagladajacy w moja dusze... I wtedy przestaje sie bac.. Czuje ta sile... Leila... - Dziewczyna polozyla glowe elfowi na brzuchu... I polozyla mu reke na czole... I zaczela cichutko szlochac... - Nie placz Sloneczko... Tylko nie placz... -

Ciezkie uderzenia czuis butow zbudzily Leile w srodku nocy... Ktos byl nazewnatrz przed domkiem i trzymal latarenke. Jej swiatlo dokladnie badalo drewniane sciany domku i zagladalo do srodke pojedynczymi promyczkami. Teluumen spal tak samo.. Jeczac od czasu do czasu... Dziewczyna wstala i wyjela z pochwy sztylet. Stanela przy drzwiach i spokojnie nasluchuchiwala... - Sadzisz ze tam sa? - Powiedziala osoba po drugiej stronie drzwi. - no tak mowila ta glupia kurtyzana zza rogu. W koncu dales jej 10 szterlingow to nie powinna klamac. Ty.. Cicho... - Drugi glos pod koniec schiszyl glos bo widocznie cos zauwazyl... Leila nadal stala chochi przy drzwiach i trzymala sztylet tuz obok klamki. Nagle wszystko jakby zawirowalo jej w glowie...

Nie wiedziala co robic... Nie czula sil.. nie czuja nic.. Rak, nog...

Dluga wlocznia wystawal z jej piersi jak rog jednorozca. pojedyncze krople czerwonej cieczy dobywaly sie z niej i plamily jasno niebieska bluzke... Wiedziala ze to jej koniec... Odwrocila glowe s trone nieprzytomnego Teluumena... Probowala krzyknac lecz glos zamarl jej w gardle... Wszystko co czula.. Wszystkie doswiadczenia.. Prysly.. w mgnieniu oka... Ciemnosc zblizala sie wielkimi krokami... Teraz juz tylko jej cialo zwisalo przyszpilone do drzwi... konczyny opadly bezwladnie wzdloz ciala.. Sztylet upadl na ziemie wydajac metaliczny dziwek... Glowa poadla jej do przodu a wlosy zaslonily niewinna twarz...
 
Page 2 of 12
Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
recenzje anime, fanfiki
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów