W³adca Pier¶cieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
G³ówna: W³adca Pier¶cieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowie¶ci z Narnii, Wiersze mi³osne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat
Search found 3 matches
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Author Message
  Topic: LoL czyli najlepsze kawa³y jakie s³yszeli¶cie
Crisis

Replies: 46
Views: 4601

PostForum: Humor, szkola, sport   Posted: Tue Jul 24, 2007 2:35 pm   Subject: LoL czyli najlepsze kawa³y jakie s³yszeli¶cie
Ty jeste¶ suchy xP
  Topic: Eddings i jego twórczo¶æ...
Crisis

Replies: 2
Views: 664

PostForum: Forum Fantasy   Posted: Fri Apr 20, 2007 3:37 pm   Subject: Eddings i jego twórczo¶æ...
Znacie moze takiego pisarza jak David Eddings? Znany jest g³ównie jako autor cykli Malloreon i Belgariada.. Nie bêde was tu zasypywa³ nie potrzebnymi informacjami, a mam jedno pytanie, w³asciwie dwa, moze trzy ^^
Czytali¶cie jego ksia¿ki? I czy kojarzycie chocia¿ tego autora? :sun:
  Topic: Pionek proroctwa - Opowie¶æ o Navarionie
Crisis

Replies: 0
Views: 841

PostForum: Tworczosc wlasna / Opowiadania   Posted: Sun Feb 18, 2007 1:22 pm   Subject: Pionek proroctwa - Opowie¶æ o Navarionie
Rozdzia³ I – Tajemniczy Starzec.

To mia³ byæ ten sam kolejny nudny wieczór spêdzony w tawernie. Navarion jak zawsze siedzia³ w najmroczniejszym k±cie. Lubi³ to miejsce i darzy³ je specjalnym uczuciem. Ludzie w tawernie wiedzieli, ¿e to jego teren i nie nale¿y tam siê zbli¿aæ. Uwa¿any by³ za dziwaka, za wybryk natury. Nikt nie wiedzia³ jakiej jest rasy ani sk±d przyby³. Wiele plotek kr±¿y³o na jego temat. Jedni my¶leli, ¿e pochodzi z Rivy, dawno zapomnianego Królestwa, a inni my¶leli, ¿e jest po prostu Obie¿y¶wiatem zwiedzaj±cym ponure zakamarki Palanen. Jednak by³ punktualny i zawsze siada³ w tym samym miejscu i o tej samej godzinie.
W tawernie siedzia³o sporo ludzi. Za barem rezydowa³ do¶æ krêpy karczmarz. By³ kompletnie ³ysy i nosi³ poplamiony bia³y fartuch. Na imie mia³ Joe, a mo¿e tylko tak na niego wo³ano. W krainie Palanen nikt nie ma jednego imienia. Gdy zwiedza siê ¶wiat dostaje siê wiele imion. Takie ju¿ prawo rz±dzi tym ¶wiatem.
- Joe!!
Joe wiedzia³, ¿e to g³os Navariona... I szybko pobieg³ sprawdziæ, czego chce.
- Proszê, przynie¶ mi piwo... – szepn±³ Navarion
- Taak, prrrosze pana ju¿ podaje – odrzek³ grubym g³osem karczmarz.
Bez s³owa pobieg³ i przyniós³ mu najlepsze, piwo jakie mia³. Navarion zawsze zamawia³ to samo, wiêc karczmarz nie musia³ d³ugo my¶leæ...
Nagle tok rozmów i sielanki w karczmie przerwa³ huk obijanych drzwi. Oczy wszystkich zwróci³y siê na nowo przyby³ego osobnika. Mia³ na czarn± tunikê, u boku przypasany worek i laskê, któr± g³o¶no stuka³ o posadzkê. Tak¿e mia³ za³o¿ony kaptur na g³owie. Po chwili wszyscy wrócili do rozmów. Przybysz siad³ i zdj±³ kaptur, poniewa¿ w karczmie by³o parno. Navarion ca³y czas siê mu siê bacznie przygl±da³. By³ to starszy cz³owiek, w³óczêga s±dz±c po wygl±dzie. Mia³ siwe w³osy do pasa zwi±zane w kitê, do¶æ charakterystyczne lekko jarz±ce siê niebieskie oczy, a tak¿e zmarszczki i blizny na twarzy. W m³odo¶ci musia³ byæ przystojnym cz³owiekiem. Wszyscy wiedzieli, ¿e w karczmie nie nale¿y siê wypowiadaæ na g³os bo mo¿na sobie tym przysporzyæ k³opotów. Zbyt wielu ró¿nych ludzi siedzia³o tutaj by siê na to odwa¿yæ. ³otrzykowie, z³oczyñcy i wiele innych typów spod ciemnej gwiazdy. Starzec wsta³ i spokojnym g³osem przemówi³.
- Przepraszam, ¿e przerywam wam rozmowy, ale chcia³bym oznajmiæ co¶ wa¿nego! Nazywam siê Voltan..
Oczy Navariona siê rozszerzy³y. Ju¿ gdzie¶ s³ysza³ to imie. O dziwo wszyscy w karczmie siedzieli cicho i s³uchali nowo przyby³ego go¶cia.
- Wielu ludzi mnie tak zwie wiêc pos³u¿ê siê tym imieniem. Jestem bajarzem, ale tym razem nie opowiem wam bajki, s³uchajcie!
Dawno temu jak g³osi legenda w harmonii ¿y³o 6 bogów. W³adali oni magi± o jakiej nikt nigdy nie ¶ni³. Stworzyli oni ¶wiat ³±cz±c siê i wypowiadaj±c jedno zaklêcie.
Ka¿dy z Bogów mi³owa³ ponad wszystko swoje ludy. Califax zebra³ wokó³ siebie m±dre i rozs±dne istoty, poniewa¿ to odzwierciedla³o jego duszê. Dunendal najm³odszy z bogów umi³owa³ sobie silne i odwa¿ne istoty. Haldir kocha³ piêkne i delikatne, a zarazem waleczne istoty. Za¶ Tunhaad ¿y³ w odosobnieniu i nieliczni byli jego uczniami. Tanin by³ najdostojniejszym z bogów i jemu powierzano najwiêksze ho³dy. Ludy zachodu sk³ada³y mu najwiêksze dary w czasach jego ¶wietno¶ci. By³ tak¿e Shiriokel. To on da³ istotom talenty i moc pasji, tak by ich ¿ycie nie by³o nudne i monotonne. Jego ludy by³y najbardziej zdolne i tworzy³y najwspanialsze dzie³a. Jednak ¿yj±cy w odosobnieniu Tunhaad stworzy³ co¶ co dawa³o mu potê¿n± moc. Tworzy³ tym przedmiotem cuda o jakich nikt nie ¶ni³. Dowiedziawszy siê o tym Tanin zapragn±³ zobaczyæ ten przedmiot. Z³o¿y³ Tunhaadowi ma³± wizytê i gdy spa³ ukrad³ mu kamieñ zachodu, bo tak go nazwa³ samotny Bóg. Gdy Tunhaad siê zbudzi³ wiedzia³ ju¿ o co chodzi. Jedynie istoty nie pragn±ce w³adzy mog³y u¿ywaæ Kamienia Zachodu. Za to Tanin by³ zadowolony i u¿ywa³ do woli Kamienia Zachodu pragn±c przy tym absolutnej w³adzy. Jednak kamieñ sprzeciwi³ siê jego chêci zniszczenia innych bogów i promieniuj±c wypali³ mu na twarzy wielkie znamiê Kamienia Zachodu. Gniew Tanina nie mia³ granic. W¶ciek³y rzuci³ kl±twê na Tunhaada i innych bogów. Jednak nie odda³ Kamienia Zachodu i zatrzyma³ go sobie. Tak przez wiele tysiêcy lat kamieñ by³ w posiadaniu Tanina. Ludy wszystkich bogów postanowi³y zebraæ siê i odebraæ z³emu bogu kamieñ. Rozegra³a siê najwiêksza bitwa w historii Palanen. Wszystkie ludy ruszy³y przeciwko miastu Tallengard. Jednak Tanin by³ dostatecznie silny by odeprzeæ si³y wrogów. Lud Califaxa postanowi³ wybraæ dziesiêciu najodwa¿niejszych i postanowili wykra¶æ po kryjomu Kamieñ Zachodu Taninowi. Gdy z³y bóg Tanin spa³ ¶mia³kowie zakradli siê i ukradli kamieñ! Ukryli go bezpiecznie w krainie Calterix gdzie ka¿dy z linii rodu Califaxa przechowywa³ pieczo³owicie Kamieñ zachodu by nie móg³ go dosiêgn±æ Tanin. Wszak gdy z³y Bóg siê zbudzi³ jego gniew nie mia³ granic. Jednak wiedzia³, ¿e póki Kamieñ jest w posiadaniu ludu Califaxa nic nie mo¿e zrobiæ. Kamieñ Zachodu za który tak drogo zap³aci³ przepad³. Jednak on nigdy nie odpu¶ci. Bóg odszed³, ale w tajemnicy powiedzia³ swemu ludowi, ¿e pewnego dnia wróci i rozpêta wojnê jakiej Palanen nie widzia³o! A wiêc okrê¿n± drog± dotarli¶my moi mili towarzysze do sedna sprawy. Uwa¿ajcie na znaki na niebie bo ten dzieñ w³a¶nie nadszed³! Tanin powróci³ by rozprawiæ siê z ludami zachodu! Jest tu jedna osoba, która s³ysza³a ju¿ t± przypowie¶æ, mówiê to ze wzglêdu na ni±...
Po skoñczeniu tych zdañ starzec po prostu siê rozp³yn±³. W karczmie nasta³a wielka cisza. Ka¿dy my¶la³ o s³owach Voltana..
Navarion w tym czasie uk³ada³ my¶li i wiedzia³, ¿e s³ysza³ ju¿ t± opowie¶æ o Bogach i ¿e pewnego razu z³y bóg Talin wróci. Czy¿by to o nim wspomnia³ Voltan?

Rozdzia³ II - Wizyta

Navarion jest do¶æ wysokim cz³owiekiem, o ciemnej karnacji i tajemniczych niebieskich oczach. W³osy ma do¶æ d³ugie, poniewa¿ ca³y czas podró¿uje i nie ma najmniejszej okazji by je ¶ci±æ. Zazwyczaj nosi skórzan± zbroje, za¶ pod spodem mia aksamitn± bia³± koszulê. Jego spodnie i buty s± tak¿e ze skóry. Kraina Palanen jest niebezpiecznym miejscem wiêc uzna³ za stosowne, ¿e noszenie przy sobie dwóch sztyletów jest m±dr± decyzj±. Biegle siê nimi pos³uguje i rzadko dobywa miecza. Jest tak¿e dobrze umiê¶niony od pracy na ró¿nych farmach. Podró¿uje tu i tam przechadzaj±c siê od zajazdów po najró¿niejsze tawerny, tak¿e wiedzia³ co siê dzieje na okolicznych wioskach. Z Navarionem podró¿uje tak¿e Silas. Znaj± siê od bardzo dawna i s± dla siebie jak bracia. Gdy byli dzieæmi ,byli nieroz³±czni i jeden od drugiego uczy³ siê wszystkiego. Silas jest skromnej budowy. Ma haczykowaty nos i bystre oczy. Kompan Navariona jest mistrzem kamufla¿u, oraz biegle targuje siê z innymi kupcami. Wygl±da niepozornie co czêsto myli innych.
Navarion zbudzi³ siê i nad sob± zauwa¿y³ ¶miej±cego siê Silasa.
- Co¶ czujê, ¿e dzisiaj buk³ak bêdzie ci towarzyszy³ przez resztê dnia – za¶mia³ siê d¼wiêcznie Silas
- Kiedy¶ odetne Ci ten parszywy jêzyk Silasie – mrukn±³ Navarion, rozcieraj±c mocno g³owê.
Zdecydowanie wczoraj w karczmie za du¿o wypi³ piwa. Jednak ca³y czas jego my¶li kr±¿y³y wokó³ wizyty Starca. Niema³e zamieszanie wzbudzi³o tak¿e jego znikniêcie. Bez w±tpienia ten cz³owiek by³ czarodziejem.
- Silasie podejd¼ tu. Powiem Ci co wczoraj wydarzy³o siê ciekawego w karczmie
- Wiem Navarionie, siedzia³e¶ i ¿³opa³e¶ piwo hektolitrami. Tak zawsze jest nie musisz mi o tym mówiæ – odrzek³ Silas
- Nie, nie to zupe³nie co¶ innego. Podejd¼ tu wreszcie i zostaw te pieni±dze w spokoju!
Silas w³a¶nie liczy³ kolejn± udan± transakcje.
- No dobrze. S³ucham!
- No wiêc gdy wczoraj siedzia³em w karczmie...
- Jak zawsze, jak zawsze...
- Zamknij siê! No wiêc wracaj±c do tematu, gdy tak siedzia³em do karczmy wszed³ pewien starzec. Normalnie nie zwróci³bym na niego uwagi. Ca³y czas go obserwowa³em i widzia³em jak co¶ majstrowa³ przy swoim worku. Odwróci³em od niego wzrok i zobaczy³em jak wstaje i przemawia.
- W karczmie?! Jaki¶ zwariowany ten stary pryk! – wykrzykn±³ Silas
Navarion nie zwracaj±c na temperament przyjaciela kontynuowa³ dalej.
- O dziwo nikt mu nie zabroni³ mówiæ. Przedstawi³ siê jako Voltan...
Silas z wytrzeszczonymi oczami patrzy³ siê na Navariona. Zacz±³ ca³y dygotaæ i mówi³ wci±¿ siê jakaj±c.
- Navvarrionie, czczy ty kim jest Voltan?! Powiniene¶ czytaæ wiêcej ksi±¿ek. To uczeñ samego Tunhaada! My¶la³em, ¿e to bajka i s±dzi³em, ¿e Voltan jest tylko legend±. Jest to najlepszy uczeñ Samotnego Boga i prawdopodobnie najwiêkszy mag chodz±cy jeszcze po ¶wiecie!
Navarion tak¿e wytrzeszczy³ oczy. Nie wiedzia³ nic o ¿adnym Voltanie.
- Wiedzia³em, ¿e gdzie¶ s³ysza³em to imiê! Ale nie zgadniesz co powiedzia³...
- Mów jestem ogromnie ciekaw! – krzykn±³ Silas
- Wiêc opowiedzia³ legendê o Bogach, na pewno j± znasz. Jednak opowiedzia³ j± w inny sposób ni¿ s³ysza³em. Doda³ na koniec, ¿e z³y Bóg nied³ugo wstanie ze swojego wiecznego spoczynku i rozprawi siê z ludami Zachodu. Tak¿e powiedzia³, ¿e mówi to ze wzglêdu na jedn± osobê, która zna ju¿ t± opowie¶æ...
- To niemo¿liwe. Kamieñ zachodu spokojnie le¿y sobie Calterixie i nikt nie ¶mie go nawet ukra¶æ. – odpar³ m±drze Silas
- Sk±d wiesz? Wszystko jest przecie¿ mo¿liwe – prychn±³ Navarion
- Nadal nie rozumiem co sk³oni³o wiecznego Voltana do z³o¿enia wizyty w tak ponurej knajpie. Navarionie prawda, ¿e ty s³ysza³e¶ te opowie¶æ?
- Tak s³ysza³em j±. Kiedy na farmie stary dobry Fantes mi j± opowiada³. Pamiêtam to jak dzi¶.
- No wiêc chodzi³o o Ciebie Navarionie! Jestem tego pewien.
- Drogi Silasie, zauwa¿, ¿e wiele osób by³o w karczmie. Niczego nie mo¿na byæ pewnym – odpar³ Navarion
- Gadasz jak moja matka – powiedzia³ Silas i odszed³ od ³ó¿ka
W pokoju by³o brudno. Mieszkali w przydro¿nym zaje¼dzie, za który drogo nie p³acili. W³a¶cielem lokalu by³ znajomy Silasa. Zreszt± on wszêdzie ma znajomo¶ci co znacznie im u³atwia³o ¿ycie. W pokoju znajdowa³y siê dwa ³ó¿ka, du¿a szafa i dwie komody, w których oboje trzymali swoje rzeczy. O pieni±dze siê nie martwili, poniewa¿ Silas by³ ¶wietnym kupcem i zawsze wychodzi³ korzystnie na ró¿nych transakcjach. Gdy ogarniali pokój do drzwi kto¶ zapuka³. Navarion szed³ ju¿ do drzwi, gdy Silas poci±gn±³ go za ramiê.
- Pozwól, ¿e ja otworze
- Dobrze, niech Ci bêdzie! – rzuci³ Navarion
Gdy podchodzi³ bli¿ej drzwi, kto¶ je otworzy³ uprzedzaj±c Silasa. Wszed³ jaki¶ starzec i podpieraj±c siê lask± odrzek³.
- Ile mo¿na czekaæ, a¿ ³askawi panowie otworz± drzwi? Oh, gdzie moje maniery. Nazywam siê Voltan.
- Tak wiem, nie sposób Ciê zapomnieæ po ¶wietnym wystêpie w karczmie – odpowiedzia³ z ironi± Navarion
- Zapewne tak Navarionie – odpar³ spokojnym g³osem starzec
- Sk±d znasz moje imiê?! Nikomu nie mówi³em jak mam na imie i w±tpiê, ¿eby kto klowiek wiedzia³ jak siê nazywam!
- Pozwól, ¿e zachowam to dla siebie. Mo¿e kiedy¶ Ci powiem.
- Czemu od tak ,sobie wchodzisz sobie do naszego pokoju? - powiedzia³ Silas w³±czaj±c siê do dyskusji
- Witaj Silasie. O twoich wyczynach s³ychaæ w ca³ym królestwie Elriel. Jestem zaszczycony móc Ciê poznaæ.
- Nadal nie uzyskali¶my odpowiedzi! – zauwa¿y³ Navarion.
- Nie takim tonem ch³opcze. Jestem o wiele starszy od Ciebie ,co pewnie ju¿ zauwa¿yli¶cie. Mo¿e usi±d¼my?
- No dobrze usi±d¼my – rzek³ Silas
Poszed³ szybko po trzy krzes³a i poda³ je wszystkim. Zasiedli do sto³u czekaj±c na ruch Voltana.
- Herbaty bym siê napi³, a macie co¶ do jedzenia? Przyjemniej by siê rozmawia³o – rzek³ starzec
- Mam jakie¶ herbatniki, zaraz przyniosê – odpar³ Navarion
Wsta³ od sto³u i poszed³ do swojej komody by wzi±¶æ herbatniki. By³y do¶æ stare, ale wci±¿ zdatne do jedzenia.
- Teraz ju¿ jest lepiej – odrzek³ starzec i wzi±³ siê ochoczo za herbatniki
- No wiêc opowiadaj, jeste¶my bardzo ciekawi, co nie Navarionie?
- Tak i to bardzo – powiedzia³ Navarion
- No dobrze... – rzek³ odk³adaj±c herbatniki
- Sprawy zaczê³y siê komplikowaæ. Co raz wiêcej Torgali widuje na ulicach królestwa. Tak¿e nachodz± niepokoj±ce wiadomo¶ci z innych dolin. Udaj± kupców, a pod przykrywk± zasiêgaj± jêzyka wszêdzie gdzie mog±. Ich z³oto przekupuje wszystkich. Maj± go bardzo du¿o i zawarta w nich magia, która dzia³a na ludzi dziwnie, poniewa¿ chc± ich ca³y czas wiêcej. S±dze, ¿e wiecie jaka jest moc z³ota Torgali. Przypuszczam, ¿e Ciê szukaj± Navarionie. Nie powiniene¶ przesiadywaæ ci±gle w tej karczmie...
- Mnie?! A z jakiego to niby powodu. Nikomu krzywdy nie robie i prowadzê swoje spokojne ¿ycie.
- Spokojnie? – rzek³ z ironi± starzec
- Nie omawiamy ¿ycia Navariona! Mów... – zauwa¿y³ Silas
- Jeste¶cie zbyt m³odzi.. O ile sobie przypominam Navarionie masz nieca³e 18lat. Jest to ma³o, ¿eby mieæ w ogóle o czym¶ pojêcie.
Navarion oszo³omiony nie wiedzia³ sk±d ten stary g³upiec mia³ o nim tyle informacji. Jednak nic nie powiedzia³ i pozwoli³ mu kontynuowaæ.
- Chcê by¶ wyruszy³ ze mn± Navarionie – rzuci³ bez pardonu starzec
- Przychodzisz i prosisz mnie o tak± rzecz? Chyba jeste¶ nie powa¿ny – prychn±³ Navarion
- Grozi Ci niebezpieczeñstwo g³upcze! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie to ma znaczenie! Czy w dzieciñstwie nie zauwa¿y³e¶ czego¶ dziwnego? Jakiej¶ dziwnej aury broni±cej Ciê przed niebezpieczeñstwami?
Istotnie Navarion pamiêta³, ¿e mu nigdy nic z³ego siê nie sta³o. Ca³e ¿ycie poszkodowany by³ w³a¶nie Silas. Nie potrafi³ tego wyja¶niæ i uznawa³ to za szczê¶cie.
- Tak wiele dziwnych rzeczy siê dzia³o, ale co z tego? – odpar³ Navarion
- To ja Ciê chroni³em przez ca³e ¿ycie! Gdy doros³e¶ nadszed³ czas, ¿eby¶ siê ze mn± spotka³. Moim zadaniem jest zabraæ Ciê w podró¿ i uchroniæ
- Nie pójdê nigdzie z tob±! Mam w³asne ¿ycie! – krzykn±³ Navarion
Do drzwi kto¶ zapuka³.
- Otworze - powiedzia³ Silas
- Stój g³upcze! To Torgale. W tej chwili uciekamy, macie tu jakie¶ boczne wyj¶cie?
- Owszem, tu za kominkiem jest tajemne przej¶cie ,które kana³ami prowadzi za mury miasta – rzek³ Silas
- Nic mi o tym nigdy o tym przej¶ciu nie mówi³e¶ Silasie! Poczekaj no jak Cie dorwê...
- Nie czas teraz na g³upoty! Idziemy – odpar³ starzec
Silas podszed³ pierwszy i nacisn±³ prawie nie widoczny przycisk. Nie widzialne drzwi otworzy³y siê i ca³a trójka w po¶piechu przesz³a przez nie.
- Kiedy¶ oberwiesz za te tajemnice
- To moja natura drogi przyjacielu – powiedzia³ Silas lekko siê usmiechaj±c
- Istotnie. To i¶cie w stylu zwyk³ego Lrodara – odpar³ starzec
- Do us³ug o wszechmocny – hukn±³ ¶miechem Silas
- Koniec rozmów ,idziemy!
Do pokoju wpadli Torgale i z hukiem zaczêli wszystko rozwalaæ. Nosili czarne kaptury. Jednak pod nimi widoczna by³a ciemna twarz, a na niej widoczne blizny. To cecha po której mo¿na by³o odró¿niæ Torgala w¶ród t³umu. Byli tak¿e wyczuwalni z innego powodu. Nie znosili wody i na prawdê rzadko siê k±pali.
- Ruszaæ siê! Nie ma ich tu idioci! Czego wy jeszcze szukacie ?! – krzykn±³ Morgul, najwiêkszy z Torgali
Droga kana³ami by³a ciê¿ka i mêcz±ca. Do¶æ d³ugo szli w milczeniu. Navarion potyka³ siê ca³y czas, nie wiedz±c zupe³nie o co. W oddali zobaczyli ¶wiat³o.
- Ju¿ koniec drogi, zaraz wyjdziemy na ¶wie¿e powietrze – rzek³ Silas
- Nareszcie, mam dosyæ tych cuchn±cych kana³ów – powiedzia³ Navarion
Wyszli szybko i starannie zamknêli poros³± mchem pokrywê.
- Konie zostawi³em w stajni nieopodal miasta. Chod¼cie i od razu ruszamy w drogê.
- Spokojnie staruszku. Chcesz nas od tak zabraæ? My¶lisz, ¿e siê zgodzimy? – odpar³ Silas
- Mogê to zrobiæ i si³±, ale to chyba nie bêdzie konieczne. Spójrzcie do ty³u.
Rzeczywi¶cie w oddali zauwa¿yli zbli¿aj±cy siê nie ma³y legion. Z twarzy Silasa zblad³ u¶miech.
- No to ruszamy w drogê – odpar³ Navarion patrz±c na Silasa
- Ciesze siê, ¿e siê zdecydowali¶cie – u¶miechn±³ siê Voltan.

[ Dodano: Czw Mar 15, 2007 3:13 pm ]
Dziêkuje za komentarze :)
 
Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
anime, opowiadania
Domy i Dzia³ki NLP Online S³ownik synonimów