| Author |
Message |
Topic: Sciąganie:)))))) |
Adela
Replies: 91
Views: 5771
|
Forum: Humor, szkola, sport Posted: Fri Apr 21, 2006 2:29 pm Subject: Sciąganie:)))))) |
| Ja czasem umawiam się przed lekcją i piszemy sobie z koleżanką nawzajem odpowiedzi do pytań na marginesie sprawdzianu (zwykle, kiedy mamy różne grupy) |
Topic: Kim chcielibyście zostać w przyszłości?? |
Adela
Replies: 125
Views: 4987
|
Forum: Poufne ;) Posted: Fri Apr 21, 2006 2:10 pm Subject: Kim chcielibyście zostać w przyszłości?? |
-biolog
-archeolog (koniecznie w Egipcie!)
-astronom
-malarka
-architekt
-pisarka
-dziennikarka
-kura domowa
Mogłabym też ewentualnie prowadzić jakiś program podróżniczy |
Topic: Inne fora |
Adela
Replies: 54
Views: 4660
|
Forum: Gry i Komputer / Internet Posted: Thu Apr 20, 2006 2:34 pm Subject: Inne fora |
http://www.forumowisko.pl
Bardzo rozbudowane |
Topic: "Zmierzch Tannoru" |
Adela
Replies: 3
Views: 1310
|
Forum: Tworczosc wlasna / Opowiadania Posted: Tue Apr 18, 2006 11:57 am Subject: "Zmierzch Tannoru" |
Avarmacil dopił piwo i zaczął uważniej obserwować tłum. W gospodzie było tak głośno, że ktoś bez odpowiedniego treningu nie mógłby dosłyszeć osoby stojącej dalej niż metr, ale on miał za sobą lata praktyki. Teraz zupełnie swobodnie zaczął przysłuchiwać się rozmowie właściciela gospody i jednego z pięciu kupców, którzy przed chwilą zarezerwowali pokoje na noc.
-Nikt nie zechce nam towarzyszyć - powiedział ponuro brodacz w jasnym stroju z godłem gildii handlarzy na piersiach - Szerzą sie wieści, jakoby zbójcy zjednoczyli się i planowali na nas zasadzkę, gdy ruszymy w dalszą drogę. Dlatego ich dotąd nie napotkaliśmy.
-Bądź dobrej myśli Whortinelu - odparł jego towarzysz spokojnie - Nawet gdyby, to posiadacie dobre uzbrojenie i śmiało możecie stawić im czoła. Podobno dysponujecie nawet najnowszym modelem armaty magnetrycznej.
-To nie takie proste - mruknął pod nosem - Problem w tym, że te szczury mają tarcze, które skutecznie odbijają zarówno miecz, jak i pociski. Niektórzy moi towarzysze zostają tutaj więc będzie nas mniej. I martwię sie, co począć z moją żoną i córką - zwiesił głowę - Tak bardzo chciały zobaczyć Virthalii, a teraz, w drodze powrotnej...
-Możesz je zostawić pod moją opieką - zaproponował gospodarz - Z chęcią zapoznam je z miastem, kiedy ty będziesz handlować w całym Alladarze*. Powiedz, gdzie przekroczycie granicę, to później postaram się bezpiecznie dotransportować je na miejsce. Możemy popłynąć rzeką, jest płytka ale uniesie niewielką tratwę i nie bedą nas napastować rozbójnicy.
-Let, jesteś prawdziwym przyjacielem! Za miesiąc przeprawimy się do Tannoru promem w porcie Fliksotide. Mam jeszcze taką malutką sprawę. Nie znasz kogoś, kogo mógłbym wynająć do obrony moich towarów? Wiesz - ściszył głos tak, że Avarmacil musiał dobrze nadstawić uszu - dobrze mi się powiodło w Virthalii i wiozę spory ładunek złotej i srebrnej biżuterii, nie wspominając już o szlachetnych kamieniach. Mij, Mak i ci pozostali tak zwani "wojownicy" już nie wystarczają, a poza tym muszą bronić też innych. A ja potrzebuję kogoś, kto nie poleci bronić innych zostawiając mój towar na pastwę tych barbarzyńców. - to ostatnie słowo wysyczał ze złością
Avarmacil uznał, że teraz jego kolej. Nadarzała się szansa, i nie zamierzał z niej zrezygnować. Ukrył twarz pod kapturem i podszedł do rozmówców.
-Niechcący usłyszałem, że poszukuje pan ochroniarza - zagadnął, starannie modulując głos - Byłby pan zainteresowany wynajęciem mnie?
-A ty to kto - szczeknął handlarz, patrząc podejrzliwie - Nie znam cię.
-Znam go, od paru dni tu nocuje - uspokoił go gospodarz
-Cena wedle pańskiego życzenia - mężczyzna ukłonił się i ciagnął dalej - Ostatnio nie narzekam na nadmiar zleceń, więc przyjmę każdą ofertę.
Handlarz najwyraźniej pozbył się już części wątpliwości. Wstał ciężko i skinął, by poszedł za nim. Avarmacil posłusznie podążył za nim, aż wyszli na zewnątrz w chłód wieczoru.
-Podaj mi swoje imię - zażądał - Muszę wiedzieć, kogo zatrudniam.
-Nazywam się Reod - odparł Avarmacil bez zająknięcia
-Dobrze więc, Reod, mam ci do zaoferowania 20 sztuk złota za dzień
-Przyjmuję.
-W takim razie spotkajmy się jutro z samego rana w gospodzie. Zaprowadzę cię do mojego wozu, i odtąd będziesz go pilnował. Wyruszymy pojutrze, aby zdążyć przekroczyć granicę przed Świętem Religii** a teraz wybacz, muszę załatwić kilka spraw. - odwrócił się i odszedł w mrok. Avarmacil stał przez moment patrząc za swoim pracodawcą, a po chwili wszedł z powrotem do gospody.
-Poproszę duuuży kufel piwa - zawołał i uśmiechając się dodał w myślach "musimy uczcić mój rychły wyjazd z tej okropnej metropolii"
*Alladar - jedno z państw bezpośrednio otaczających Tannor. Jego stolica to Śpiewające Miasto (nazwane od śpiewajacych wydm, które występują głównie w tamtej okolicy). Klimat tam panujący jest bardzo suchy i deszcze padają tam rzadziej niż raz na pół roku, więc przypomina bardzo pustynię, w niektórych miejscach bliżej granicy bardziej step.
Alladaran to tak naprawdę biedne państwo, głównie tam wyeksmitowali ludzie wypędzeni z Tannoru, i ci, którzy odeszli z własnej woli. Tannor i inne bogate kraje posiadają sieć podziemnych urządzeń nawadniających i filtrowców (urządzenia zaopatrujące powietrze w wilgoć) , które zmieniły klimat na bardziej wilgotny, ale Alladaran ich nie ma, więc jest bardzo wysuszony.
**Święto Religii - okres trwający dwa tygodnie i zaczynający się 12 czerwca, wtedy każda religia miała swoje najważniejsze święto (głupie, ale to tradycja). Zwykle w każdym mieście wystawiano wtedy stoły na centralne place (każde szanujące sie miasto taki posiadało) i każdy przynosił coś z jadła na stół. Zaniechanie tego było uważane za oczywistą obrazę władzy i było karane grzywną
|
Topic: Jak się to wszystko skończy? |
Adela
Replies: 14
Views: 1321
|
Forum: Saga Harry Potter Posted: Sun Apr 16, 2006 2:44 pm Subject: Jak się to wszystko skończy? |
Według mnie Harry zginie zabijając Voldemorta. Niewiele osób brało pod uwagę, że Harry może być... horkruksem. Przecież Voldemort, kiedy próbował go zabić, mógł niechcący przekazać mu cząstkę swojej duszy. Innym moim pomysłem jest to, że mógłby go zabić wpychajac za tą zasłonę, przez którą zginął Syriusz.
A wy jak sądzicie, kto zginie i w jaki sposób? |
Topic: Opowiadanie wspólne |
Adela
Replies: 4
Views: 1498
|
Forum: Tworczosc wlasna / Opowiadania Posted: Sun Apr 16, 2006 2:17 pm Subject: Opowiadanie wspólne |
Chłopak zamrugał i wrócił do rzeczywistości. Uświadomił sobie właśnie, że znowu śnił na jawie i pozmieniał całe przedstawienie. Pan Zaleski przyglądający mu się z boku nie wyglądał nawet na zirytowanego. Zdążył się przyzwyczaić do "improwizacji" i czasem nawet, widząc jego zaangażowanie, rzucał kilka słów pochwały, co było wielkim zaszczytem. Bowiem prowadzący z kółka teatralnego był bardzo wymagającym nauczycielem. Cieszył się, że te wygłupy zmuszają resztę aktorów do myślenia.
Paul zszedł ze sceny, a zamiast niego stanęło na niej kilku innych chłopców w równie dziwacznych kostiumach jak jego. Potarł czoło, głęboko zamyślony. Już parę razy zdarzały mu się "wizje". Tracił poczucie rzeczywistości i czuł się, jakby na chwilę stawał się kimś innym, w innym świecie, pod innym niebem. Raz opowiedział o tym swojej matce, która przez tydzień usiłowała zciągnąć go do wróżki, dopóki nie skłamał, że wcale nic takiego nie przeżywał. Matka była zawiedziona, ale wolał już to od wizyty u starej Azy, która miała lewe oko pokryte bielmem i na dodatek kulała na jedną nogę. Wzdrygnął się mimo woli, a Janka z III c siedząca obok niego na ławce pokiwała głową z politowaniem. Paul zniechęcony poczekał jeszcze parę minut i wyszedł do końcowej sceny. Innym udało się jakoś naprowadzić przedstawienie na właściwy tor i przebiegało dalej bez zakłóceń, aż do końca, kiedy wszyscy stojąc w rzędzie kłaniali się publiczności. ........... |
| |
|