Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2513 Location: z Carreras
Posted: Sat Apr 22, 2006 4:42 pm
U nas w klasie wiele osób zaczęło pisać ściągi w LO Wcześniej im było szkoda czasu, bo wszystko było bardzo proste. W 1 klasie to jeszcze w miare się ludzie uczyli, ale potem, z czasem, jak się wykrystalizowało, co komu potrzebne to ściągi się bardzoooo rozpanoszyły
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 390 Location: z wioski podlaskiej
Posted: Mon Jan 22, 2007 3:10 pm
NAZGULL wrote:
,,pan"
co ma znaczyć te "pan" ?? zero szacunku dla ludzi któzy chcą choć odrobinę was czegoś nauczyć, oczywiście są wyjątki (pan od niemca który koniecznie musi się ze mną spierać o moje poglądy polityczne )...
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2497 Location: stamtąd :P
Posted: Mon Jan 22, 2007 4:07 pm
co do ściągania...
trzeba sobie w życiu radzić, a poza tym nie mam zamiaru uczyć się na pamięć wzorów fizycznych, których i tak po miesiącu nie będę pamiętać a w życiu i tak mi się w huj nie przydadzą...a jeśli już to i tak sobie zajrzę do książki...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2513 Location: z Carreras
Posted: Mon Jan 22, 2007 5:46 pm
Co do tego, co napisał Mati o wzorach... Nauczyciele przedmiotów 'wzorowych' są chyba przyzwyczajeni do ściąg Nasza matematyczka w LO w swoim czasie siadła sobie w ławce, a że na blacie było multum ściąg to sobie poczytała i stwierdziła, ze ona to rozumie, ze ludzie sobie notują np. wzór na równanie okręgu, ale żeby jakieś [tu padło coś banalnego] pisac, to ją bawi
A na maturze i tak dają wzory
U nas, na egzaminie ze statystyki mozna miec notatki Tak samo bylo na wszystkich kolokwiach. I jak sie okazalo mozna miec notatki, rozwiazane zadania przy sobie, a nie zaliczyc
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 390 Location: z wioski podlaskiej
Posted: Mon Jan 22, 2007 6:21 pm
Mati_00 wrote:
trzeba sobie w życiu radzić, a poza tym nie mam zamiaru uczyć się na pamięć wzorów fizycznych, których i tak po miesiącu nie będę pamiętać a w życiu i tak mi się w huj nie przydadzą...a jeśli już to i tak sobie zajrzę do książki...
kieruje się tą samą zasadą: "nie ucze się tego co mi się nie przyda"
P.S. Wyniki nienajlepsze, średnia 4,3 ale na koniec moze być 4,7 (postaram się )
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
yyy? ambitny chłopak jesteś, mnie by to w pełni usatysfakcjonowało...
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 390 Location: z wioski podlaskiej
Posted: Tue Jan 23, 2007 1:15 pm
Nimloth wrote:
Włóczykij napisał/a:
P.S. Wyniki nienajlepsze, średnia 4,3
yyy? ambitny chłopak jesteś, mnie by to w pełni usatysfakcjonowało...
w tamtym roku było 4,7 Więc w porónianu z ubiegłym rokiem słabo Ambitny... hehe
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Kiedyś pisałam sobie ściąge na każdy sprawdzian. Teraz wyznaję zasadę 3xZ czyli: "zakuć, zaliczyć, zapomnieć". Staram się wykuć na pamięć tego, co jest mi potrzebne na sprawdzian a potem o wszystkim zapominam. Z doświadczenia wiem, że opłaca się to bardziej niż próba ściągania. Nie wszyscy nauczyciele spoglądają na to beznamiętnie.
W sumie, jeśli się nad tym zastanowić: dobry nauczyciel to nie nauczyciel, który olewa to, czy ludzie ściągają czy nie. Dobry nauczyciel powienien wiedzieć, czy jego uczniowie wiążą z przedmiotem dalsze plany. Jeśli tak, powinien starać się wybić im z głów ściągi i zmobilizować do nauki. Jeżeli przedmiot ów nie jest uczniom do niczego potrzebny, powinien być wyrozumiały i starać się prowadzić lekcje w sposób możliwie najciekawszy a sprawdziany nie powinny sprawiać większych trudności.
Wracając do tematu ściągania, to praktykowałam już różne sposoby. Pomijając oczywiście najzwyklejsze ściągi na kartkach, używałam telefonu (informacje zapisane w komórce albo pospiesznie wysłany sms do koleżanki czasami potrafią bardzo pomóc ). Jednym z najskuteczniejszych sposobów na ściąganie są blaszane piórniki. Bardzo łatwo, za pomocą cyrkla, wydrapać sobie pożądane informacje. Nie sprawdza się przy nauczycielach, którzy każą zostawić na ławce tylko kartkę i długopis. ^^
_________________ Przede mną przepaść, zrodzona przez winę,
przez grzech Twój, Boże!... Ginę! ginę! ginę!
Jan Kasprowicz
Ja juz w ogóle nie ściągam...gwiżdże na to wszystko...zresztą, nigdy nie bylam zbyt dobra w ściąganiu
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2497 Location: stamtąd :P
Posted: Tue Jan 23, 2007 8:03 pm
Riatha wrote:
Nie wszyscy nauczyciele spoglądają na to beznamiętnie.
nie...poprostu nie każdy umie ściągać
ja wyznaję najprostszą a zarazem najlepszą zasadę...ściąga na kartkę sprawdzianu i już...nauczyciel ze swego place'a myśli,że patrze w sprawdzian...do tego lekka improwizacja, czyli spojrzenie co jakiś czas w sufit z dług. w ustach i skoncentrowana mina...luknięcie po kumplach...czyli jednym słowem wyglądam tak jakbym na pełnym luzie pisał bo wszystko,albo większosć wiem...no i rzecz jasna trzeba być "przygotowanym" na każdy sprawdzian...bo jak oceny się wahają z 2 na 5 to potem jest się obserwowanym
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Ja tam nie ściągam. Nauka przychodzi mi dosyć łatwo, a poza tym gdybym ściągała dobre oceny nie cieszyłyby mnie, nie byłabym pewna wiedzy, a może nawet miałabym wyrzuty sumienia. Kiedyś, gdy przed nami sprawdzian miała równoległa klasa i otrzymała klasówki do domu (żeby oddać z podpisem rodzica - teraz już tego nie ma chyba dlatego, że spora część osób nie oddawała ich ), dziewczyny z naszej oglądały klasówki rówieśniczek i tym sposbem wiedziały, jakie będą pytania. Ja też spojrzałam, raczej z ciekawości i powierzchownie, właściwie nic z tego nie zapamiętałam (chyba pierwsze - czyli jak zwykle najłatwiejsze - pytanie), ale i tak potem, gdy okazało się, że napisałam na piątkę i miałam maksymalną liczbę punktów wydawało mi się, że nie zasłużyłam na tą ocenę. Poza tym ściągi mogą zawodzić. A jak nauczyciel wyrwie do odpowiedzi? Wtedy ściągi niestety nie pomogą.
Ale sama daję sciągać, najczęściej prace domowe z matemayki, czasem z przyrody. A jeśli chodzi o inne przedmioty, to czasem nawet dyktuję innym prace domowe. Ale zdarza to się już rzadziej, podczas gdy kiedyś dyktowałam nawet drobne prace z polskiego. Niedawno pomagałam koleżance pisać notatkę z historii, pani mówiła wprawdzie, że jeśli ktoś będzie ściągał to obie osoby dostaną jedynki, ale przecież zrobiłam trochę inaczej i pani by się nie dopatrzyła. I tak zresztą sprawdzała (a potem też pytała) tylko gorsze osoby i koleżanka dostała nawet czwórkę plus (trochę odpowiedż jej się nie udała). Innym razem ściągano ze mnie na klasówce z religii. Dziewczyny przede mną (a ja sieddziałam wtedy w ostatniej ławce) najzwyczajniej w świecie brały moją pracę i spisywały . A pani nic (chyba tego nie widział, bo na te ostatnie ławki raczej nie zaglądała). Poza tym na lekcji czasem ściąga ze mnie (najczęściej na matmie) koleżanka z ławki.A kiedyś doszło do nieco zabawnej sytuacji. Pomagałam trzem osobom naraz pisac plan wydarzeń(trochę inaczej, rzecz jasna, ale i tak były podobne). Potem pani się dopatrzyła, że prace są podobne i pomyślała, że to one z siebie ściągały . Wprawdzie wybaczyła im, ale ostrzegła, że jeślo jescze raz tak będzie, to wstawi im jedynki
Trochę się czuję wykorzystywana z powodu tego pomagania. Czasami mi się zdaje, że koleżanki tylko udają, że mnie lubią, abym im pomagała, bo jeśli chodzi o np. rozmowę, to znajdują sobie kogoś innego, a do mnie przychodzą w ostateczności. Chociaż... Mam przecież jedną lepszą koleżankę, no ona też czasem ściąga, ale poza tym ze mną najwięcej rozmawia i siedzi w ławce.W ogóle jestem uważana potrosze za kujona, chociaż wcale za takiego się nie uważam. Moim zdaniem kujon to ktoś kto siedzi dniami i kuje. A co do tego pomagania koleżankom, to wprawdzie chciałam po prostu tłumaczyć im zadania, ale idzie to nadzwyczaj opornie, a one uważają to za stratę czasu. Na szczęście jest to po trochu ograniczane - przecież nie pomogę pięciu osobom naraz
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2497 Location: stamtąd :P
Posted: Sat Feb 24, 2007 10:39 pm
ostatnio fizyka całą przerwe palił mi się długopis bo na ostatnią chwilę robiłem ściąge...podała pytania i ja banan na mordzie bo pamiętam, że wszystko zapisałem sobie na tym małym skraweczku kartki no i miałem ściągę w kieszeni i chciałem położyć sobie ją na spodniach...a tu nagle "Mateusz co ty tam robisz?" podchodzi ziomala i do mnie "co kładziesz na spodniach?" i kuk pod ławkę...a na spodniach nic! - ściąga w lewej ręce - "wstań", w tym czasie puściłem ściągę i on spadła na ziemie...wstałem, pokazałem dłonie, podciągnąłem nawet bluze i rękawy...czysty...w ten oto sposób załatwiłem sobie wolne od wzroku fizyczki miałem problem z podniesieniem karteczki bez zwracania na siebie zbytniej uwagi, ale od czego ma się stopy
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 390 Location: z wioski podlaskiej
Posted: Sun Feb 25, 2007 2:19 pm
Mati ty to jesteś kozak
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2497 Location: stamtąd :P
Posted: Sun Feb 25, 2007 4:05 pm
nie kozak...bo myślałem, że wpadłem i w ogóle łatwy sprawdzian z fizy skończyłby się golem...i w sumie to potępiam ściąganie...ale z drugiej strony nie chce uczyć się czegoś, czego nie będę używać...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Chryste, a cóż ja bym zrobiła na fizyce, gdyby nie ściąganie? Z fizyki jestem totalnie, albo przynajmniej prawie totalnie, zielona. Ściąg nie robię, ale pomoc koleżanki z ławki to bardzo cenię . I często się przydaje. Ale właściwie to do cudzej kartki zerkam tylko czasem i z reguły tylko na fizyce. Często bywa, że to ja muszę innym pomagać. Na polskim i historii, oczywiście.
Kiedyś ściągałam częściej. I to nie dlatego, że miałam większe możliwości. Teraz możliwość samodzielnego wypracowania sobie ocen daje większą satysfakcję. Wydaje mi się, że dzisiaj szkoła w ogóle ma dla mnie większe znaczenie niż kiedyś.
A jeśli chodzi o zadania... . Tu bywa różnie. Zwłaszcza z majcą . Jeśli nie zrobię zadania, to albo dlatego, że nie potrafiłabym, albo z lenistwa. Ale najczęściej z tego drugiego powodu, bo zawsze można poprosić o pomoc.
Haha, wreszcie się przemogłam i coś napisałam...
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum