Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Od momentu, kiedy przeczytalem Wladcę Pierścieni, wstapil we mnie jakiś duch Środziemia. Od tamtego moentu zapragnąłem kupic sobie jakis miecz. Nie zrobilem tego jeszcze, ale ciągle różne miecze oglądam na stronach platnerzy i sklepów z bronią. Zastanawiałem się nad mieczami z samego Władcy Piersiceni (np na stronce: http://www.goods.pl/index...vID=2&catID=3), ale postanowilem kupić coś innego, coś co nie kojarzylo by się z WP, ale podobało by mi się. I tu jest problem. Mam nadzieję, że kupię sobie keidys jakiś fajny miecz i nauczę się nim sprawnie poslugiwać.
Na historii przerabiamy feudalną Europę i powoli dochodzę do wniosku, że rycerze wcale nie są tacy fajni... W kazdym razie nie tacy jak w 'stereotypie'. Nie są mężnymi, cnotliwymi wojownikami walczącymi w obronie słabszych... Przynajmniej nie zawsze ...
Co do broni to w swoim domu posiadam szablę chińską, którą potrafie się jako tako posługiwać. Tobie Woyaru polecam zajęcia kung-fu gdzie w kilka lat przy intensywnym treningu masz szansę dojść do poziomu, w którym zaczniesz uczyć się walki mieczem.
Tobie Woyaru polecam zajęcia kung-fu gdzie w kilka lat przy intensywnym treningu masz szansę dojść do poziomu, w którym zaczniesz uczyć się walki mieczem.
Chodzi Ci o katanę?
A nie wiesz, ile lat trzeba trenować kung-fu, żeby nauczyć się walki mieczem?
Katana to miecz japoński, a ja mówię o szabli chińskiej...
Kung-fu cwiczę kilka lat, dwa razy byłam na obozie i orientuję się całkiem nieźle w sztuce walki mieczem (zresztą nie chwaląc się mój kochany kuzynek jest wielokrotnym medalistą MŚ, mozliwe że również w formie z mieczem) i jak mi się zdaje lepiej niż Ty. Napisałam, ze kilka lat treningu to możliwość w kung-fu rozpoczęcia treningów z mieczem. Nigdy nie osiągniesz biegłości w jego władaniu, ale masz szansę nauczyć się sporo. Ale łatwo można się zniechęcić, bo to naprawdę trudne...
orientuję się całkiem nieźle w sztuce walki mieczem i jak mi się zdaje lepiej niż Ty
To czywiste, że lepiej się orientujesz w kung-fu. Ja z tym nie mam nic wspólnego. Ale raz mowisz o mieczu, drugi raz o szabli chińskiej, zdecyduj się wreszcie.
A pozatym nie bardzo interesują mnie wchodnie walki na miecze, bardziej interesuje mnie walka na miecze, np ze Średniowiecza.
Ach tak...dotyczy to mnie.Po obejrzeniu Władcy Pierścieni jedynki,coś mnie tknęło,ale w moich żyłach popłynęła rycerska krew po"Powrocie Króla",szczególnie przy tym,kiedy Armia Rohanu wrzeszczała"Death!"(oglądałam wersję z napisami),i kiedy Eowina zabiła Nazgula na smoku.Trochę mi to przeszło,ale lubię czasemw samotności pobawić się trochę drewnianym mieczem mojego młodszego brata.
--
Aragorn wyruszył na południe...kiedy wróci?Czy wróci?Nikt tego nie wie...
_________________ "Tak stało się,że Frodo ujrzał tę,którą niewielu śmiertelników miało szczęście oglądać;Arwenę,córkę Elronda,w której,jak mówiono,objawiła się po raz wtóry na ziemi piękna Luthien.Nazywano ją Undómiel,była bowiem Wieczorną Gwiazdą swego ludu"
Esk, a czemu nie strzelasz z łuku? Ja też do silnych nie należę, dlatego się za to wzięłam. Taniec mnie jakoś nie ciągnie . Masz rację co do atmosfery... mimo wszystkich jazd, jakie zazwyczaj mają 'bracia'... czuje się klimat, zwłaszcza na wyjazdach takich jak Grunwald... A propos, był ktoś na nim, na Malborku albo wybiera się na którąś z imprez rycerskich?
Kopara nie uczęszczał do bractwa tylko uczęszcza nadal, i nawet zdobył stopień nowicjusza (jestem z nim w bractwie, stąd wiem:)), więc możecie mu pogratulować .
_________________ "Joculatores!" - huka po ulicach niezbożne "hosanna" dla wagantów sprośnych. "Igrce w gród walą!" - rozbiega się nowina po mieście całym.
Własnie chodzi o to, że łuk mnie jakoś nie ciągnie... Niestety. Chociaż moja przyjaciółka zakupiła niedawno łuk i uparła się, żeby mnie przekonać, więc - kto wie... Chociaż gdybym miałam uczyć się strzelać z łuku, to wolałabym już gdzieś profesjonalnie zająć sie łucznictwem, bo takie strzelanie sobie raz czy dwa jakoś mnie nie satysfakcjonuje...
_________________ I uznałem siebie za wybrańca losu, wiedziałem, że gdyby zamiast mnie był tu ktoś inny, nie zobaczyłby niczego.
Hrabal
A zajęcie się łucznictwem profesjonalnie rozumiesz przez strzelanie w bractwie czy tylko i wyłącznie w sekcji łuczniczej jakiegoś klubu sportowego? Ja mam treningi dwa razy w tygodniu, czasami częściej, trenuję z bardziej zaawansowanymi i mi to wystarcza... A teraz poluję na nowego krymka, już mam nawet transport do Bisoka, sęk w tym, że nie mam kasy . I teraz będę musiała siedzieć przy kompie 24/24 żeby zrobić stronkę i dostać za nią wynagrodzenie...
_________________ "Joculatores!" - huka po ulicach niezbożne "hosanna" dla wagantów sprośnych. "Igrce w gród walą!" - rozbiega się nowina po mieście całym.
Mój brat miał kidys plastikowy luk i rzy plastikowe strzalki, strzelalam do mojego kota ale polamal (przypadkiem stanał na tenłuk... ) teraz ma miecyzk ale ja nim się ciagle bawie, i roche popsulam, ale zwalilam na brata ale ma jeszcze halabardę, też sie nia bawie tylko ze miecz byl fajniejsyz... A kija od miotly (krotszego) uzywam jako oszczepu, zasdluzszego-jako wlóczni...I co, w moich zylah też zyje krew rycerzy...
Siema ziomale
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
A zajęcie się łucznictwem profesjonalnie rozumiesz przez strzelanie w bractwie czy tylko i wyłącznie w sekcji łuczniczej jakiegoś klubu sportowego?
Właśnie w klubie sportowym, bo w moim bractwie niestety nie ma "oficjalnych" treningow luczniczych... co najwyzej jak kto ma luk to moze sobie przyniesc i kilka razy strzelic, nie widze w tym sensu Jakbym sie chciala zająć łucznictwem, to prędzej poszłabym do klubu sport., zamiast na takie niby-treningi
_________________ I uznałem siebie za wybrańca losu, wiedziałem, że gdyby zamiast mnie był tu ktoś inny, nie zobaczyłby niczego.
Hrabal
Dobre, Frost, dooobre Niestety, mój brat jest 14 lat starszy ode mnie i nie ma takich fajnych zabawek, więc nie mam się czym bawić, buuu... A no widzisz Esk, u mnie jest oficjalny oddział łuczników...
_________________ "Joculatores!" - huka po ulicach niezbożne "hosanna" dla wagantów sprośnych. "Igrce w gród walą!" - rozbiega się nowina po mieście całym.
W ostatnie wakacje całkiem często strzelałam z łuku. Uczucie niesamowite Ale nie sadziłam, ze to takie trudne. Taki cieżki to trudno nawet naciągnać. Ale szło mi nieźle - sportówką trafiałam w taczę z ponad 10m. A taki łuk to fajna sprawa. Gdybym miała gdzie strzelać moze bym sobie kupiła :P
Instruktor mówił nam, ze kiedyś jego uczennica strzeliła do tyłu Sądził, ze to niemozliwe, ale jej się udało Trza mieć talent.
Fajnie . A z łuku o jakim naciągu strzelałaś? Ja mam osiemnastkę i zamierzam sobie w najbliższym czasie kupić kryma 21 kg, bo na twardszy jestem trochę za słaba . Ja kiedyś szukałam strzały wystrzelonej przez kolesia, który chciał się zapisać... szukaaaałam i szukaaałam... i znalazłam w rynnie budynku, który stal kawałek od miejsca, gdzie strzelamy. Gość już więcej nie przyszedł...
_________________ "Joculatores!" - huka po ulicach niezbożne "hosanna" dla wagantów sprośnych. "Igrce w gród walą!" - rozbiega się nowina po mieście całym.
Były trzy łuki - zmienialiśmy się. Nie pamietam dokładnie naciagów, ale nalżejszy sportowy - ok. 20kg i dwa cięższe chyba 30 i 40 kg. Ale ten cężki wstarczyło naciągnać troszeczkę i strzała leciała daleko Nie było tak źle
My tarczę umieściliśmy na skarpie w lesie i tylko jak ktoś przechodził po skarpie (obcy) to było "Oooo !! Patrzcie ruchomy cel"
. Tu się robi topic na temat wydarzunek łuczniczych, jak widzę . Na moim, chyba drugim, treningu, czyli gdzieś tak w polowie marca, strzelaliśmy do tarczy położonej na takiej małej góreczce, a dookoła nas biegała w szyku piechota. Przebiegają przed nami, ja z naciągniętym łukiem, a Lily: "Strzelaj strzelaj, popatrz, jaki ładny duży cel masz, prawie jak na Grunwaldzie!!!"
_________________ "Joculatores!" - huka po ulicach niezbożne "hosanna" dla wagantów sprośnych. "Igrce w gród walą!" - rozbiega się nowina po mieście całym.
Rok temu wciągnęło mnie łucznictwo w klubie,i strzelam sobie do dziś.Chciałabym się zająć tym na poważnie,ale niestety-treningi należało zaczać siedem lat temu,a pozatym jestem w klubie jedyna w swojej kategorii,i przecież nie możemy jeździć na jakieś zawody tylko z jedną osobą
I kasy nie ma na porzadny łuk,i klub biedny-a szkoda bo mi to wychodzi.I tak tylko na regionalnych turniejach mogę postrzelać i na wakacyjnych,gdzie poziom rywalizacji jest żaden
[ Dodano: Wto Sie 21, 2007 4:11 pm ]
a przeważnie strzelam z kondora 13 naciągu na rękę(tj.26 ogólnego)
Ara:) wrote:
Ale ten cężki wstarczyło naciągnać troszeczkę i strzała leciała daleko Nie było tak źle
To był bloczkowy,ja takich łuków nie lubię okropnie,chociaż łatwiej się z nich strzela.
_________________ "Lecz tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata:
dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiązek,
gdy oczy wielkich zwrócone są w inną stronę."
J.R.R.Tolkien
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum