Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Thu Feb 16, 2006 11:46 am Równouprawnienie kobiet i mężczyzn.
Chciałem tu zadać kilka pytań na wyżej wymieniony temat.
1. Czym dla was (szczególnie kobiet) jest równopurawnienie kobiet i mężczyzn?
2. Czy uważacie, że zakazanie aborcji, jest wbrew rówouprawnieniu?
3. Czy uważacie, że aborcja powinna być zalegalizowana.
Moje odpowiedzi:
1. Uważam, że równouprawnienie nie powinno być ustanowieniem takich samych praw i takiego samego traktowania obydwu płci. Przecież, różnimy się od siebie i nic dziwnego, że stosunki do różnych płci są różne. Oczywiście, nie jestem przeciwnikiem tego, żeby kobiety sprawowały ważne funkcje itd. ale różnica między nami jest i powinna nadal być.
2. Aborcja, nie jest wbrew równo... Dla mnie aborcja = morderstwo. Przecież mężczyźni nie mogą rodzić, więc aborcja ich nie dotyczy. Czytałem wywiad w Wysokich Obcasach, z jakąś obrończynią praw kobiet. Ona mówiła, że zakazanie aborcji, jest wbrew równo... Dla mnie to głupota.
3. Stanowczo nie. Czemu? Już napisałem.
Piszcie wasze odpowiedzi i zadawajcie, kolejne pytania.
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Thu Feb 16, 2006 3:22 pm
BTW, nie rozumiem jak mozna mieszać aborcję z równouprawnieniem.
Co do równouprawnienia. Tak, kobiety i mężczyźni się różnią, mają tradycyjnie dopasowane różne role społeczne. Czasy się zmieniały, kobiety też. Przestało im wystarczać siedzenie w domu i bardzo dobrze. Nie zmieniła się jednak natura. Wciąż to kobiety rodzą dzieci. I niestety w wielu wypadkach rezygnują z tego, bo boją się zwolnienia z pracy albo wręcz nie dostania jej. I to jest chore. Z tym nalezy walczyć. Bo co z tego, ze kobieta ma dziecko?
Dziecko to nie jest choroba. Dzieci są potrzebne społeczenstwu. I tu nie chodzi o to, zeby ładnie w statystykach wyglądało. Tylko jak nie będzie dzieci, to kto będzie pracował na nasze emetytury? Trzeba, koniecznie trzeba, zwalczać podejście pracodawców do kobiet, jako sprawczyn nieszczęscia zwanego ciążą. Mamy duze bezrobocie, kobieta w pewnym momencie pójdzie na macierzynski, ale przy odrobinie szczescia mozna znaleźć kogos na zastepstwo. Ona urodzi, a zastępca spokojnie zdobędzie kawałek doświadczenia zawodowego, które jest na wagę złota.
Jak mozna zapisywac w prawie, ze pracodawca moze pytac o stan cywliny i rodzinny oraz plany kobiet wzgledem macierzynstwa? Owszem, samo pytanie nie musi swiadczyc o niecheci pracodawcy do ciąży, ale u kobiety wzbudzi taki lęk.
We Francji jest wysoki [jak na Europę] wspólczynnik dzietnosci, a zarazem bardzo wiele kobiet pracuje. Dało się stworzyć odpowiedni system. A u nas? Politycy myślą, ze "becikowe" załatwia sprawę. Bzdura. Tu trzeba zmian przepisów, aby kobiety nie bały się, że stracą pracę przez dziecko. W Danii jest świetny system socjalny i wzrasta przyrost naturalny. A u nas leci na łeb na szyję...
Co do pytania nr 2 i 3. Nie wypowiadam się, bo to inna bajka
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Fri Feb 17, 2006 9:10 am
Masz rację Keira. A zadałem pytania 2. i 3. ponieważ czytałem wywiad z kobietą która uważa, że zakaz aborcji to dyskryminacja kobiet. Dla mnie obydwie rzeczy nie mają zbyt dużego związku.
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
Ojjj. Jak łatwo mówi się to komuś, kogo ten problem nigdy nie dotyczył, i kogo bezpośrednio dotyczyć nigdy nie będzie. Fajnie osądza się innych, oskarża o niemoralność, zabijanie. Ale trochę inaczej wygląda to z pozycji 16latki, która dowiaduje się, że zaszła w ciążę, nie sądzisz?
Radzę trochę więcej dystansu.
Nigdy nie mów nigdy.
Ale trochę inaczej wygląda to z pozycji 16latki, która dowiaduje się, że zaszła w ciążę, nie sądzisz?
Trzeba byc odpowiedzialnym za swoje czyny. I liczyć się z ryzykiem.
A jeśli chodzi o równouprawnienie to uważam, że kobiety mogą oczywiście na równi z mężczyznami zajmować wysokie stanowiska, ale różnice biologiczne i tak pozostaną, uniemozliwiając całkowite równouprawnienie.
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Fri Feb 17, 2006 6:26 pm
Ara:) wrote:
Quote:
Dla mnie aborcja = morderstwo.
Ojjj. Jak łatwo mówi się to komuś, kogo ten problem nigdy nie dotyczył, i kogo bezpośrednio dotyczyć nigdy nie będzie. Fajnie osądza się innych, oskarża o niemoralność, zabijanie. Ale trochę inaczej wygląda to z pozycji 16latki, która dowiaduje się, że zaszła w ciążę, nie sądzisz?.
Mam wrażenie, że to trochę niefortunny przykład
Generalnie legalizacja aborcji to danie wyboru a nie przewartosciowanie czynu czy zachęta. O takich sprawach jak aborcja trudno rozmawiać z punktu widzenia teorii. Każdy przypadek jest inny. Każdy człowiek jest inny. Ważne, zeby potrafił wziac odpowiedzialnosc za swoje czyny, obojetne czy dobre, czy złe. No i istotne, aby lekarze przestrzegali prawa. Niestety w 3 zagwarantowanych ustawowo przypadkach pozwalajacym legalnie usunąc ciążę, lekarze są dalecy od proponowania tego rozwiązania. Często słyszy się o lekarzach, którzy się nie zgodzili, mimo ze prawo by na to zezwalało, a matka chciała zabiegu... To jest problem.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sat Feb 18, 2006 3:53 pm
Co do równouprawnienia zgadzam się z Gollum12. Co do aborcji...
Ara:) wrote:
Quote:
Dla mnie aborcja = morderstwo.
Ojjj. Jak łatwo mówi się to komuś, kogo ten problem nigdy nie dotyczył, i kogo bezpośrednio dotyczyć nigdy nie będzie. Fajnie osądza się innych, oskarża o niemoralność, zabijanie. Ale trochę inaczej wygląda to z pozycji 16latki, która dowiaduje się, że zaszła w ciążę, nie sądzisz?
Radzę trochę więcej dystansu.
Nigdy nie mów nigdy.
I sorry za offtopa.
Jeżeli ta 16-latka była na tyle głupia, żeby wejść do łóżka z chłopakiem a potem pomyślała o konsekwencjach, to potępiam aborcję. Tylko, jeżeli dziecko jest w wyniku gwałtu, zgadzam się by mogła być aborcja. Pomyślcie... jesteście 15-letnią dziewczyną zdolną już do poczęcia życia. A tu nagle napada cię zboczeniec. Dowiadujesz się, że jesteś w ciąży... twoje życie w jednej chwili burzy się, jak domek z kart... Czekałabyś spokojnie, jak prawdopodobnie byś umarła za 9 miesięcy razem z dzieckiem?? Wiem, że to grzech, zabić życie, ale nie mogłabym czekać, aż urodzę dziecko, po to by umarło albo były jakieś powikłania z nim. W takim wieku to przecież jest najbardziej prawdopodobne... To straszne...
PS>> Czy ten temat nie pasuje bardziej do Publicystyki??
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
Jeżeli ta 16-latka była na tyle głupia, żeby wejść do łóżka z chłopakiem a potem pomyślała o konsekwencjach, to potępiam aborcję.
Code:
94 proc. nieletnich w Polsce przyznaje się do spożywania alkoholu, a 32 proc. - do utraty przytomności w wyniku spożycia alkoholu - wynika z przedstawionego we wtorek w centrum prasowym PAP raportu "Polska młodzież o alkoholu".
Keira ma 100% racji.
Rolą państwa nie jest ocenianie moralności czynów, bo to pojęcie zdecydwanie względne. A legalizacja aborcji nie oznacza jej popierania, to tylko możliwość wyboru dla każdej kobiety.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Sat Feb 18, 2006 9:42 pm
Można się nie spijać do nieprzytomności. Mimo wszystko to od nas zależy z kim się zadajemy, jak się zadajemy. Jak się chce pić na umór trzeba mieć swiadomość do czego to moze prowadzić...
Na marginesie, dzisiaj jest ciekawy reportaż o nastoletnich matkach w "Wysokich Obcasach". Ponad 22,5 tysiąca nieletnich matek... Dużo, co?
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Ale trochę inaczej wygląda to z pozycji 16latki, która dowiaduje się, że zaszła w ciążę, nie sądzisz?
Nimloth dobrze mówi, trzeba być odpowiedzialnym.
Quote:
94 proc. nieletnich w Polsce przyznaje się do spożywania alkoholu, a 32 proc. - do utraty przytomności w wyniku spożycia alkoholu - wynika z przedstawionego we wtorek w centrum prasowym PAP raportu "Polska młodzież o alkoholu".
Jak wyzej, nikt Ci się nie każe zapijać , trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów.
(Tak po za tematem... tylko 32%... mi się wydaje że troche więcej ) .
Równouprawnienie... czesto jak kobiety mówią o równouprawnieniach to jakoś słysze tylko o przywilejach . Może ktoś oglądał taki film "Dzień Świra", tam jest świetny motyw z równouprawnieniem w scenie w pociągu:) . Swoja drogą nie przeszkadza mi równouprawnienie.
Aborcja... no nie za wiele ma to z równouprawnienim, ale jakby nie było jest to zabicie żywego stworzenia, człowieka, małego bezbronnego, jeszcze nie rozwiniętego dziecka. Na pewno rozpaczacie i się bulwersujecie gdy słyszycie ze matka czy ojciec zabili niemowle, wyrzucili na śmietnik itp. Potworność... no i dla mnie między tym a aborcją nie ma zbyt dużej różnicy, w obydwu przypadkach pozbawia się życia małego człowieka.
No i właśnie... przenieście ten temat do publicystyki:) .
Bo co z tego, ze kobieta ma dziecko? Dziecko to nie jest choroba. Dzieci są potrzebne społeczenstwu.
Zaczne od tego, ze czytajac twoja wypowiedz można odniesc wrazenie, ze kobieta bezdzietna jest ok, a z dzieskiem to juz nie - zazwyczaj jest odwrotnie. Bezdzietna = wieksze ryzyko, ze pojawi sie dziecko.
Keira_Metz wrote:
Ona urodzi, a zastępca spokojnie zdobędzie kawałek doświadczenia zawodowego, które jest na wagę złota.
O ile wiem, to nie takie proste. Nie znam dokladnych unormowan tego tamatu, jednak przypuszczam, ze urlop macirzynski jest urlopem bezplatnym - to znaczy ze osoba jest zatudniona, pracodawca jednak nie musi placic. Licze tez, ze nie musi placic ZUSu - gdyby musial chyba zadna kobieta by nie znalazla pracy... Jednak jest zatrudniona i technicznie po roku, poltora moze wrocic do pracy ot-tak. Postaw sie w sytuacji pracodawcy, ktory szuka czlowieka i ma do wyborku faceta i mila pania, ktora nagle moze mu zdezerterowac. Powiedzmy, ze pracodawca wybiera mila pania - pani zachodzi w ciaze, idzie na urlop - pracodawca nic nie placi - z pozoru "luz". Jednak okazuje sie, ze przez rok nie bedzie mial pracownika. Co musi zrobic:
1) ogloszenie - pieniadze + czas + ryzyko, ze nikt sie nie zglosi
2) rekrutacja - czas, czas, czas
3) inwestowanie w nowego czlowieka (przygotowanie do pracy, nauczeni procedur) - czas + pieniadzze
do tego dochodzi kwestia terminu - jesli prawo przewiduje terminowa umowe o prace (np. 1 rok) zaweza to kreg chetnych (zwlaszcza przy bardziej wysublimowanych zawodach) jesli nie - moga nastapic klopoty ze zwolnieniem. Pracownik w polskim systemie socjalnym jest poteznie obwarowany roznymi przepisami. Nie mozna go zwolnic ot tak (dzieki czemu np rosnie bezrobocie - znam wlascicieli ktorzy boja sie zatrudniac ludzi, mimo ze ich na to stac. nie wiadomo kiedy koniunktura sie zachwieje i bedzie trzeba zwolnic czlowieka - w ten bylyskotliwy sposob socjalizm zamiact chronic pracownika pozbawia go szansy).
Kei, chyba Tobie nie musze tlumaczyc, ze przedsiebiorcy to nie brzuchaci panowie z cygarami ktorzy nie wiedza co zrobic z czasem, tylko ciezko, naprawde ciezko pracujacy ludzie - czesto po 10-12 godzin dziennie.
Ogolnie do tematu:
Warto zwrocic uwage, ze rownouprawnienie i rownosc to dwie rozne rzeczy. Kobieta i mężczyzna nigdy nie będą równi. Powinni byc jednak rownouprawnieni. Co zabawne zazwyczaj pod haslem rownouprawnienia poprzez nakazy podejmowane sa proby zrownania kobiet i mezczyzn (np. propozycja nakazu, by polowa poslow byla kobietami). To oczywiscie absurd. Uwazam jednak, ze nalezy dolozyc wszelkich staran do zapewnienia rownego traktowania przez prawo obu plci.
Aborcja:
Temat aborcji byl pierwszym frontem, na ktorym moj stanowczy liberalizm ustapil pogladom konserwatywnym. Zawsze uwazalem, ze czlowiek sam sobie sterem okrętem i żeglarzem. Tu jednak pojawia sie ingerencja w prawo innej osoby - prawo do życia
Przypominam, ze jest ustawa abrocyjna - nie czytalem jej, ale posiadajac ogolna wiedze na jej temat moge powiedziec, ze stanowisko ustawodawcy uwazam za optymalne
Ara:) wrote:
Rolą państwa nie jest ocenianie moralności czynów, bo to pojęcie zdecydwanie względne.
W pierwszej chwili przyklasnalem Jednak po chwili namysly stwierdzam - jest.
Władza ustawodawcza ocenia moralność, a wladza sądownicza ją egzekwuje. Niestety - posiadanie czterech żon w polsce jeste czynem morlanie niedopuszczalnym, ustawodawca dostosowuje sie do tego, i za np. dwa śluby cywilne grozi kara (bodaj grzywny). Kwestia kary smierci to nic innego jak ocenianie moralnosci pewnych czynow przez organy panstwa i egzekwowania ich w taki lub innys sposob.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Sun Feb 19, 2006 6:58 pm
Nagg, często jednak na kobietę z dzieckiem patrzy się tak: ma dziecko, dziecko zachoruje [a na pewno to się prędzej czy później zdarzy] i pracownik z głowy. A jak będzie chorować często... itd.
Owszem, staram się zrozumieć pozycję pracodawców, ale... niezatrudnianie kobiet, przez ryzyko, ze zajdą w ciążę, jest dyskryminacją. Ja wiem, żyjemy w takich czasach, ze liczy się kasa, kasa, kasa, rynek pracy wygląda jak wygląda a z gospodarką [szczególnie przy takim rządzie] nic nie wiadomo. Mimo wszystko strach przed nieznalezieniem pracy sprawia, ze kobiety rezygnują z macierzynstwa. A to się odbije czkawką w przyszłosci. Dlaczego dzietnosci powinna wynosić min. 2 dzieci na kobietę? żeby w przyszłosci jedno z dzieci pracowało na emerturę ojca, a drugie matki. Spada dzietnosc. Mamy ok 1,2 na kobietę. Czyli jedno dziecko powinno pracować na 2 osoby. Dzietnosc będzie spadac i skonczy się b. nieciekawie.
BTW, urlop macierzynski nie trwa rok. Jesli ciąża przebiega bezproblemowo traci się pracownika na duzo krótszy czas.
Nie wiem jak działa system opieki nad matkami we Francji, ale jakos rozwiązali problem. Mają b. duzo kobiet pracujących zawodowo majacych dzieci
Co do ustawy antyaborcyjnej Uwazam, ze jest dobra. Lepszego kompromisu sie nie wypracuje. Kłopot tylko z przestrzeganiem jej przez lekarzy.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Nagg, często jednak na kobietę z dzieckiem patrzy się tak: ma dziecko, dziecko zachoruje [a na pewno to się prędzej czy później zdarzy] i pracownik z głowy. A jak będzie chorować często... itd.
Pierwszy raz sie spotykam, by mama podczas choroby zostawala w domu (nie kwestionuje tego, ale wydaje mi sie to kwestia marginalna). Ponadto jest jeszcze tata, ktory moze czasami zostac. Na takie wypadki mozna spozytkowac dni urlopowe. Bylbym zaskoczony, gdyby takimi pobudkami kierowali sie przedsiebiorcy podczas prowadzenia rekrutacji...
Keira_Metz wrote:
Owszem, staram się zrozumieć pozycję pracodawców, ale... niezatrudnianie kobiet, przez ryzyko, ze zajdą w ciążę, jest dyskryminacją.
Drastyczny, naciagany przyklad: niezatrudniane mankuta w pewnych zawodach tez mozna uznac za dyskryminacje.
Realny przyklad: przeprowadzanie tesow psychologicznych, w ktorych sprawdzamy predyspozycje kandydata, dzieki czemu maksymalnie wykluczamy ryzyko ze nas zawiedzie w waznym dla firmy momencie. Ciaza to niestety zabranie pracownika - czasami bardzo waznej osoby. rodzi to powazne konsekwencje. Nie pisze tutaj o ekspedientkach w supermarkecie, ale o osobach w malych firmach, drobych handlowcach, ktorzy pracuja jakis czas, wiedza co i jak dziala w danej firmie (kazda mala firma jest przecierz inaczej skonstruowana). Z praktyki wiem jak to wyglada - wdrazanie nowej osoby to masa pracy i czasu - a na ktorki okres poprostu jest to proces nieoplacalny. Woz albo przewoz.
Niestety, swiat tak jest stworzony, ze ktos to dziecko musi urodzic - padlo na Panie.
Osobiscie uwazam, ze powinna byc wprowadzona mozliwosc umowy miedzy pracodawca a pracownikiem zabezpieczajaca tego pierwszego. Ba, mysle, ze juz sa takie instytucje, tylko malo ktora kobieta jest wstanie podjac zobowiazanie np. odkoszodowania za niezdolnosc do pracy. Nazywajmy rzeczy po imieniu - jest to niewywiazanie sie z umowy, w 90% przypadkow swiadomie.
W pierwszej chwili przyklasnalem Wink Jednak po chwili namysly stwierdzam - jest.
Władza ustawodawcza ocenia moralność, a wladza sądownicza ją egzekwuje. Niestety - posiadanie czterech żon w polsce jeste czynem morlanie niedopuszczalnym, ustawodawca dostosowuje sie do tego, i za np. dwa śluby cywilne grozi kara (bodaj grzywny). Kwestia kary smierci to nic innego jak ocenianie moralnosci pewnych czynow przez organy panstwa i egzekwowania ich w taki lub innys sposob.
Studiujesz prawo, prawda? Anyway...
Prawo generalnie opiera się na moralności. Tyle tylko, że są normy moralnie jednoznaczne i niepodważalne (typu "nie zabijaj") i te, które są mocno kontrowersyjne. Czyli poza aborcją czy karą śmierci- związki homoseksualistów, wolne związki, eutanazja, eksperymenty genetyczne (czyt. klonowanie) itp itd. W takich przypadkach odgórne określanie czy coś jest dobre czy złe, jest krzywdzące. IMO państwo powinno zostawić wolny wybór obywatelom, tam gdzie jest to możliwe, i gdzie nie będzie to dla nikogo szkodliwe.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Mon Feb 20, 2006 1:52 pm
Nagg, jak matce zachoruje małe dziecko to ma mozliwosc wziąć na nie L4. Moja mama jak byłam mała i miałam zapalenie oskrzeli siedziała ze mną w domu, moja kuzynka też brała na swoją córkę zwolnienie lekarskie. Pracodawcom ta mozliwosc się nie uśmiecha. BTW, mysle ze i tak szef łatwiej zrozumie matkę biorącą L4 na dziecko niz ojca... Jakoś tak sie nie umie przyjąć w Polsce, że ojciec też się moze dzieckiem zajać
Co do kobiety na macierzynskim. Przeciez ona wie wczesniej, ze za pare m-cy pójdzie na zwolnienie. Szef mógłby wczesniej poszukac kandydata na zastępstwo, a kobeita już będąc w ciąży wdrożyłaby go w zadania. Ona wykonywałaby pracę, on by się przyuczył, oczywiscie za darmo. Potem mógłby ją zastąpić bez problemu na okres macierzynskiego.
Mi się wydaje, ze to nie jest az takie nierealne i trudne, tylko ptorzeba by chęci.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Fri Feb 24, 2006 5:45 pm
Jakby jakaś chciała to nikt nie ma prawa jej odmówić. Bo w równouprawnieniu nie chodzi o zamianę ról społecznych, one wynikają z naturalnych mozliwosci obu płci. To ze jestem za rownouprawnieniem nie oznacza, ze zaraz bym na budowach widziała same kobiety a w przedszkolach facetów Wiadomo, ze kazda płec ma swoje naturalne mozliwosci, mężczyźni generalnie mają większą masę mięśniową i budowę ciała przystosowaną do prac fizycznych. Kobiety są zwykle wrażliwsze, łagodniejsze, ale też słabsze fizycznie. Jednak jest gro zawodów, w których kobiety sprawdzają się równie dobrze jak mężczyźni. I ich mozliwosc awansu, zdobycia pracy etc. powinna byc wprost propocjonalna do ich umiejętnosci, a nie płci.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Wed Mar 21, 2007 4:52 pm
Keira wrote:
Jakby jakaś chciała to nikt nie ma prawa jej odmówić. Bo w równouprawnieniu nie chodzi o zamianę ról społecznych, one wynikają z naturalnych mozliwosci obu płci. To ze jestem za rownouprawnieniem nie oznacza, ze zaraz bym na budowach widziała same kobiety a w przedszkolach facetów Wiadomo, ze kazda płec ma swoje naturalne mozliwosci, mężczyźni generalnie mają większą masę mięśniową i budowę ciała przystosowaną do prac fizycznych. Kobiety są zwykle wrażliwsze, łagodniejsze, ale też słabsze fizycznie. Jednak jest gro zawodów, w których kobiety sprawdzają się równie dobrze jak mężczyźni. I ich mozliwosc awansu, zdobycia pracy etc. powinna byc wprost propocjonalna do ich umiejętnosci, a nie płci.
To, to właśnie . W tej kwestii zgadzam się z Kei w 100%. A co do mojego pierwszego postu w tym temacie to muszę chyba coś wytłumaczyć. Owszem uważam, że aborcja to jest morderstwo i tego zdania nigdy nie zmienię, ale to wcale nie znaczy, że w każdym przypadku będę jej przeciwnikiem. Tak samo jak nie będę przeciwny człowiekowi który zamordował w obronie własnej. Są przypadki drastyczne, typu m.in. gwałt, jak było już powiedziane, w których aborcja jest czasem złem koniecznym. A mam pytanie, żeby rozruszać trochę temat. Może lekko odbiega od równouprawnienia, ale czy uważacie, że aborcja różni się czymś od morderstwa?
_________________ "Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum