Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2573 Location: z Carreras
Posted: Wed Mar 21, 2007 7:42 pm
Gollum12 wrote:
Może lekko odbiega od równouprawnienia, ale czy uważacie, że aborcja różni się czymś od morderstwa?
Z jednej strony tak, a z drugiej nie.
Nie mam teraz za bardzo czasu, zeby się rozpisywać, więc postaram się odpowiedzieć krótko.
Nie, aborcja nie rózni się od morderstwa, bo tez jest pozbawieniem zycia.
Tak, aborcja rozni sie od morderstwa.
Nazywanie usuniecia ciazy zabijaniem dzieci zawsze mnie draznilo. Moze dlatego, ze polscy obroncy zycia poczetego chca zmienic ustawe, ktora uwazam za racjonalne rozwiazanie jak na nasze_warunki. A to co jest zapisane w tej ustawie nie jest dla mnie mordowaniem. Raczej walka o zdrowie i godnosc matki.
Popieram mozliwosc legalnej aborcji w tych trzech ustawowych przypadkach - one sa dla mnie czyms takim, jak wspomniana przez ciebie obrona konieczna.
Zresztą, jak już wspominałam, kiedyś, kiedyś, dla mnie sprawa aborcji nie jest mierzalna - ot, biore linijke, rysuje kreche i ciach. Kazdy przypadek nalezaloby przeanalizowac. I tyle.
Co do aborcji na zyczenie - nie pochwalam. Jesli kobieta jest w stanie urodzic dziecko i od samego urodzenia swiat jej sie nie zawali [a raczej nie powinien] to niech urodzi i odda do adopcji. Jest szansa, ze sie dzieciakowi poszczesci.
BTW, kolejna debata o aborcji mnie drazni [oczywiscie w szerokim kontekscie: politycznym, a nie forumowym ]. Zakaz aborcji NIC nie poprawi. Nie zmieni nic na lepsze.
Problemem naszego kraju jest:
- podziemie aborcyjne
- niemoznosc egzekwowania swoich praw, wynikajacych z ustawy antyaborcyjnej, przez matki [vide sprawa Alicji Tysiąc]
No ale cóz, dla wujka Romana, wujka Wierzusia albo pani Wujkowskiej zakaz aborcji=brak aborcji...
I nasuwa mi się jedna myśl, która łączy aborcję z dykryminacją. Ale nie dyskryminacją kobiet przez mężczyzn, ale kobiet biednych przez 'bogate'.
Bo pani z kasą sobie poradzi. Zaplaci lekarzowi. Albo wyjedzie za granice - do Szwecji albo Holandii. Granice otwarte, co za problem? Pieniadze daja jej wolnosc i swobode. Przynajmniej fizyczna. Co do psychiki i sumienia to juz kwestia indywidualna i nie mnie ja oceniac
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
ostatnio jestem gosciem niedzielnym na forum, ale wyhaczylem okiem temat, to dorzuce dwa grosze.
Przytoczony przez ciebie agrument "pani bogatej" i "pani biednej" jest moim zdaniem slepa uliczka. Nie mozna tworzyc prawa wzgledniejszego (w domysle - lagodniejszego) opierajac sie na zalozeniu, ze pewna waska grupa spoleczna wylga sie od odpowiedzialnosc.
Osobisice, na podstawie opinii z drugiej reki, popieram obecny ksztalt ustawy aborcyjnej. W sowim czasie bylem nawet nastawiony bardziej liberalnie do tej problematyki. Jednak uswiadomilem sobie, ze nie potrafie postawic granicy od kiedy plod staje sie czlowiekiem. Ponadto filozofia liberalna opiera sie na podejmowaniu decyzji przez podmioty i ponoszeniu przez nie konsekwencji. Mylnie kiedys uwazalem, ze usuniecie ciazy jest wlasnie jedna z takich decyzji - w ktorej podmiot samostanowi o swoim stanie.
Dzis jedank jestem zdania, ze moment decyzji jest w chwili - powiem wprost - zgody na uprawianie seksu. Ciaza jest tego konsekwencja.
W moim skromnym rozumieniu cala filozofia liberalna opiera sie ponoszeniu konsekwencji swoich czynow. "Pozostawiam Ci wolna reke, ale nie miej do mnie pretencji, ze po latach bimbania nie masz pracy".
Zart Gazety Wyborczej ktory zostal zacytowany przez ciebie w SB (date w PESELU liczmy od daty poczecia) wedlug mnie gorzej swiadczy o redaktorach tego periodyku, niz o zamierzonych ofirach tego artykulu (ktorych nie darze polityczna sympatia). Jestem czlowiekiem ktory stara sie miec poglad i zdanie na wszystkie aspekty zycia. Jednak nie bawi mnie kpienie z ludzkiego "byc albo nie byc". Jak wspomnialem - nie potrafie okreslic od ktorego momentu usuniecie ciazy bedze morderstwem. Nie wiem tez, kto jednoznacznie moze to ocenic? Grupa wibitnych naukowcow? To tylko kwestia motywacji i moze pieniedzy, by stworzyc inna grupe, ktora bedzie miec inne zdanie (to mi przypomina opinie naukowcow, ze ludzkie dziecko oraz szympans do 6 miesiaca sa na tym samym poziomie rozwoju - czy wiec nalezy przyjac, ze ludzkie dziecko do 6 miesiaca jest zwierzeciem?)
Co do poziemia aborcyjnego - niestety, jesli ustalimy, ze pewne prawo jest morlanie sluszne jego nierespektowanie nie jest przeslanka jego likwidacji. Stad moj wywod o samej aborcji. Dostrzegam problem.
Jak na wstepnie pisalem - nie znam ustawy. Ale z zaslyszanych relacji opowiadam sie za status quo.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum