Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Sat May 22, 2004 2:11 pm Robienie filmów
Ktos z was kiedys mial takie chceci?? Ja z kumplem własnie robimy rozne takie bajerki, na wakacje szykujemy wiekszy projekt, najpierw trailer, a potem ekranizajca mojego 2-go opowiadnka Koles jest dobry w gtafice komputerowej, robi w 3ds Maxie i w ogole, takze bedzie sporo z komputera w tym, ale nie tylko. Oczekujcie nas w kinach
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
No ale mam nadzieję że nie zapomnisz o nas kolegacj z forum i może znajdzie się dla nas miejsce w napisach końcowyc, za to że Cię wspieraliśmy duchowo.
Posted: Sat May 22, 2004 3:52 pm Re: Robienie filmów
Ozz wrote:
Ktos z was kiedys mial takie chceci??
Ja mam je wciąż Zawsze marzyłam o operatorstwie, ale to jest ciężki zawód i zdecydowałam sie bardziej na fotografie, ale mam dziką nadzieję pracować na planie filmowym. Jak już będziesz sławnym reżyserem to możesz liczyć, że Esk Ci zrobi promocję
O aktorstwie też zawsze marzyłam, ale mój talent aktorski jest poniżej normy wymaganej na wielką karierę
_________________ I uznałem siebie za wybrańca losu, wiedziałem, że gdyby zamiast mnie był tu ktoś inny, nie zobaczyłby niczego.
Hrabal
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Sat May 22, 2004 4:51 pm
aktorem mozna stac sie przez zupełny przypadek... swiadczy o tym pewna anegdota
Moze powinnam ja zamiescic w humorze... ale bardziej pasuje tutaj..
Znajomy kuzyna zdawał do akademi filmowej czy aktorskiej.. nei znam sie na tym
Nie miał on zbt dobrych wyników w nauce.. nie był i nie jest taki "kumaty
Komisja wywoływała kazdego po kolei i dawała im pewne polecenie do wykoanania. wielu wychodziło uradowanych.. jeszcze wiecej ze zpuszczoną głową..
I był taki moment kiedy komisja poleciła odegrac rolę butelki
ok. 10 osób nie wiedziało jak odegrac.. co ze soba zrobic..
A ów koles usadowił się na bacznosc pod drzwiami i stał ze wzrokiem wbitym przed siebie. Kiedy na zewnatrz wyszła pani z komisji która wywoływała kojenych zdziwiła się kiedy ów klient winien wejsc a on tylko stał.
- Co pan robi?- zapytała wreszcie
- Gram butelke -odpowiedział
Koles zdał bez problemu do akademi.
Komisja zapytała sie go jak na to wpadł.
Odpowiedz była prosta..
za prl-u butelki z mlekiem stawiano pod drzwiami.
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Sat May 22, 2004 8:06 pm
Ja na poważnie myslę o pracy w filmie to jest moje marzenie. Chcę pracować jako scenograf, projektant dekoracji itp lub jako krytyk. Stąd moje studia i stąd plany, zeby robić podoktorancko scenografie w krakowie i drugi kierunek filmoznawstwo na który mam zdawać w przyszłym roku. Film to jest mój priorytrt, a jak nie wyjdzie to mam też inne plany.
W każdym razie w przyszłym roku czekają mnie zajęcia z działań multimedialnych więc będę miała namiastkę.
A brat mojej koleżanki studiuje na reżyserii i kręci filmy. Cięzka robota.
Posted: Sat May 22, 2004 8:24 pm Re: Robienie filmów
Ozz wrote:
Ktos z was kiedys mial takie chceci?? Ja z kumplem własnie robimy rozne takie bajerki, na wakacje szykujemy wiekszy projekt, najpierw trailer, a potem ekranizajca mojego 2-go opowiadnka Koles jest dobry w gtafice komputerowej, robi w 3ds Maxie i w ogole, takze bedzie sporo z komputera w tym, ale nie tylko. Oczekujcie nas w kinach
Haha, no to dawajcie jakis scenariusz! W sumei zabawna sytuacja, bo z Teluumenem tez mielismy takie plany (rok temu) ale sie jakos rozmylo (brak kamerki i czasu po mojej stronie - a teraz po obydwu) ale scenariusz mamy moze fragmencik bym kiedys zamiescil, ale to musze Teluumena zapytac, bo to on jest ojcem pomyslu...
No, a i Teluumen tez siedzi w 3D Maxie, wiec u nas podobnie...
Ja zawsze chcialem byc operatorem. Czesto zastanawiam sie, jak dane czytane slowa mozna by sfilmowac. Wiem, ze prawdopodobnie nigdy nie bedzie mi dane sie sprawdzic.
Jako ciekawostke powiem tylko, ze jak bylem maly i czytalem WP to myslalem soebie, ze jak ebde duzy i bogaty to sam nakrece Wladce... dlatego taim szokiem byla dla mnie wiadomosc o rozpoczeciu prac nad ekranizacja...
Ponadto, w pierwszej klasie LO chcielismy z kumplami nakecic amatorski film gangsteski (parodie)
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Sat May 22, 2004 8:36 pm
heheh kto wie Esk - być może.
Kiedyś też przez ułamek sekundy zastanawiałam się czy nie zdawać na ASP na specjalizację związaną z filmami animowanymi ale jednak zrezygnowałam. Chyba nie miałabym cierpliwości.
Własnie sięzastanawiam czy wolałabym pracowac przy ambitnym kinie, które nie koniecznie odbiegałoby od normalności ale byłyby prawdziwymi dziełami sztuki, takimi perełkami czy przy wielkich superprodukcjach, gdzie mogłabym sięwyżyć projektójąc np takie dekoracje jak do WP. Najchetniej to bym połączyła. raz taki film raz taki.
Własnie sięzastanawiam czy wolałabym pracowac przy ambitnym kinie, które nie koniecznie odbiegałoby od normalności ale byłyby prawdziwymi dziełami sztuki, takimi perełkami czy przy wielkich superprodukcjach, gdzie mogłabym sięwyżyć projektójąc np takie dekoracje jak do WP. Najchetniej to bym połączyła. raz taki film raz taki.
No jak wiemy z autopsji, jest to mozliwe. Ale jednak, ja jesli mialbym wybierac, to przedewszystkim chcialbym COS robic, a narazie mi do tego dalek. Jak juz ten etap bede mial za soba - to bede mogl sobie grymasic
BTW Gadalem z Teluumenem, i odswiezylismy nasze pomysly filmowe. Moze znowu znaczniemy pisac scenariusz Ale narazie naszym najwiekszym klopotem jest... brak kamery Jak Teluumen stwierdzil, jestesmy "Bogami teorii"
Ale jednak, ja jesli mialbym wybierac, to przedewszystkim chcialbym COS robic, a narazie mi do tego dalek. Jak juz ten etap bede mial za soba - to bede mogl sobie grymasic
Dobrze powiedziane Nie umiałam sobie odpowiedzieć na pytanie zadane przez Nienor, a Twoja odpowiedź jest najelpsza Bo w zasadzie zależy mi tylko na samej pracy przy filmie, a poziom... No, mam nadzieję, że nie będzie mi dane pracować przy filmie w stylu "Okruchy życia" Po prostu chcę być na planie, na którym sie coś dzieje, ludzie mają pomysły, ciągle coś zaskakuje...
Hehe, co do tych bogów teorii... Wyrysujcie sobie jeszcze scenografię, wypiszcie kogo chcielibyście zatrudnić i podliczcie podtrzebny budżet, to już będzie szczyt teorii
_________________ I uznałem siebie za wybrańca losu, wiedziałem, że gdyby zamiast mnie był tu ktoś inny, nie zobaczyłby niczego.
Hrabal
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Thu May 27, 2004 8:28 pm
Quote:
Bo w zasadzie zależy mi tylko na samej pracy przy filmie, a poziom...
poziom jest dla mnie bardzo ważny. Bardzo. I chyba jednak stwierdzam, że najlepiej czułabym się jednak w Lynchowsko-Tarantinowsko-De Palmowsko-Greenewayowskiej ekipie. Heh marzenia.
Quote:
. Ale jednak, ja jesli mialbym wybierac, to przedewszystkim chcialbym COS robic, a narazie mi do tego dalek
Ja bym nie chiała robić 'coś'. Bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam kontekst twoich słów Nagg ale tak wynika z tego, że na początku w zasadzie byłoby obojętne czy jest to cośwartościowego czy nie. na uczelni uczą nas, aby robić takie żeczy, które z dumą bedziemy podpisywać swoim nazwiskiem i ja bym takie chciała robić.
No a zaczyna się zazwyczaj od krótkich kilkuminutowych filmików z pomysłem. A tak się składa, że wczoraj na soscjologii oglądałam własnie takie filmy studentów. Gość z poznańskiej ASP bodajrze zrobił cykl Proste historie. W pierwszej jego różni znajomi śpiewali swoje ulubione piosenki z dzieciństwa. Uśmiałam sie prawie jak na Trio z Belleville . W drugim kręcił po prostu ludzi, którzy bili brawo, w rózny sposób bardzo interesujące. Albo trzaskanie różnego rodzaju drzwiami. Takie proste rzeczy a jakie fascynujące.
Ja bym nie chiała robić 'coś'. Bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam kontekst twoich słów Nagg ale tak wynika z tego, że na początku w zasadzie byłoby obojętne czy jest to cośwartościowego czy nie. na uczelni uczą nas, aby robić takie żeczy, które z dumą bedziemy podpisywać swoim nazwiskiem i ja bym takie chciała robić.
No pewnie - to Ty bedziesz gwarantem tego, ze to bedzie wartosciowe, przynajmniej w tej dziedzinie ktora sie zajmujesz. W moim przypadku - operatorstwa - jest to obok scenarzysty i rezysera najwazniejsze z zadan z "za kamery". No i nawet jesli cala reszta jest chala, to "smakosz" wylapie, ze kamera dobrze chodzi...
"Cos" bo nie licze, ze pewnego dnia zapuka do mnie Tarantino, i lamana polszczyzna, czytajac z karteczki zapyta: "Hej, czszy mam pszyjemnoszcz zyy takim sssslynym polskim chlopczem, co wants bysz moj operator, rozumisz?" (z przymruzenim oka podejdz do tego ;P)
Bo w zasadzie zależy mi tylko na samej pracy przy filmie, a poziom...
poziom jest dla mnie bardzo ważny. Bardzo. I chyba jednak stwierdzam, że najlepiej czułabym się jednak w Lynchowsko-Tarantinowsko-De Palmowsko-Greenewayowskiej ekipie. Heh marzenia.
Chyba źle się wysłowiłam A nawet bardzo źle Dla mnie też poziom jest bardzo ważny, a chodziło mi o to, że niekoniecznie musi to być super-ekstra-ambitny film. Z wielką chęcią pracowałabym u Tarantino i jemu podobnych, ale co nie znaczy, że nie chciałabym pracować np. przy filmie typu "Piraci z Karaibów" czy Harry Potter - bo dla mnie jeszcze bardzo ważna jest dobra zabawa
I co do tego "Cosia" to zgadzam się z Naggiem - nie chodzi o to, że jest wszystko jedno, co będziemy robić, ale skoro chcemy do czegoś dojść, to możemy zacząć od zera i robić różne cosie, żeby dotrzeć do celu Mój tato swego czasu przebył drogę od sekretariatu w Wytwórni Filmów Fabularnych w łodzi do asystenta operatora, przechodząc przez najróżniejsze szczeble filmowej pracy.
_________________ I uznałem siebie za wybrańca losu, wiedziałem, że gdyby zamiast mnie był tu ktoś inny, nie zobaczyłby niczego.
Hrabal
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Fri May 28, 2004 10:13 am
Nagg wiesz ja też nie mam zamiaru siedzieć w ogródku i oczekiwać aż zjawi się u mnie Quentin i inny i rzuci mi siędo stóp z błaganiem, zebym pracowała przy jego filmie To by była scena iście z filmu Tarantino buhahaha...w aż takie cuda nie wierzymy.
Oczywiście zgodzę się, że każdy pracuje za siebie i jeżeli swoją pracę wykonuje jak najlepiej to jest 'czysty'. Aczkolwiek ja nie byłambym chyba usatysfakcjoniowana robiąc załużmy świetną scenografię do beznadziejnego filmu. Bo film to wytwór zespołowy i aby osiągnął jakiś poziom wszyscy powinni się równo starać. Niestety żyjemy w czasach, w których cuda się nie zdarzają. Koncepcja którą przedstawiłam jest niestety utopijna. I trzeba podjąć drogę, od całkowitych podstaw często wyrzekając sięjakiś swoich ideałów, żeby móc je potem realizować.
Esk ja oczywiście też chciałabym pracować przy filmach Typu Piraci czy Władca czy Gwiezdne wojny. Właśnie w pierwszym moim poście się nad tym zastanawiałam. dlatego napisałam, ze chiałabym móc pracowac przy takim filmie i takim.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum