Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 10 May 2007 Posts: 42 Location: Ze szklanego ogrodu
Posted: Wed Jun 13, 2007 7:14 pm Razem czy osobno?
Temat stary jak świat i każdy ma swoje zdanie.
Jesteście z kimś, czy wciąż szukacie? Dobrze wam tak?
Ja jestem singielką. Niekoniecznie z wyboru, czasami chciałabym mieć kogoś. Ale podobno nic na siłę, choć czasami to dobija
Pozatym bycie z kimś podniosi samoocene, podobno - mi nie było dane tego próbować
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2511 Location: z Carreras
Posted: Wed Jun 13, 2007 7:42 pm
Odnośnie samooceny, to faktycznie związek może pomóc. Aczkolwiek tu chodzi głównie o wiarę w siebie, a nie o np. komplementy
Aktualnie jestem sama. Nie narzekam, nie szukam desperacko. Czasem myślę, że dobrze by było mieć kogoś obok, szczególnie w trakcie sesji Ale na co dzień jestem generalnie zadowolona z życia, wierzę, że trafię na tego odpowiedniego kandydata. Przeszły związek mnie podbudował, dał mi kapitał nadziei na przyszłą miłość, więc generalnie nie jest mi źle samej, choć przed uczuciami nie uciekam. I nie chciałabym być starą panną
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2496 Location: stamtąd :P
Posted: Wed Jun 13, 2007 10:46 pm
Orchidea wrote:
Pozatym bycie z kimś podniosi samoocene
zgadzam się...podnosi samoocenę i sprawia, że człowiek staję się bardziej pewnym siebie...a przynajmniej w moim przypadku tak było
Kei pamięta jeszcze czasy, gdy byłem tzw. singlem hehe...oj ganiało się wtedy za spódniczkami, przeżywało rozterki bo ona się we mnie nie zakochała - koniec świata...ale jak widać nie pociąłem się ani też nie odkręciłem gazu ( o.O ) i żyję ... a któregoś pięknego dnia pojawiła się Kamila i tak jest do dziś i miejmy nadzieję, będzie wciąż nadal
"posiadanie" Kogoś bliskiego, kto nas rozumie lepiej niż cały świat razem wzięty na prawdę pomaga w wielu sprawach...taka osoba zna nas na wylot i wie co zrobimy nim my o tym nawet pomyślimy i tak jest właśnie między Nami
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 10 May 2007 Posts: 42 Location: Ze szklanego ogrodu
Posted: Thu Jun 14, 2007 10:12 am
ja też nie szukam desperacko, choć przydałoby się wreszcie znaleźć tego pierwszego chłopaka... Moje serduszko zawsze bije do niewłaściwych facetów... zdarzyło to się już kilka razy
_________________ "Ale nie warto składać przysięgi, że się noc przebrnie, kiedy się jeszcze wieczora nie widziało." [J.R.R. Tolkien]
http://jestem-czarownica.blog.onet.pl
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2511 Location: z Carreras
Posted: Thu Jun 14, 2007 8:12 pm
W sekrecie powiem wam, że czasami to naprawdę bardzo się cieszę, że zakończyłam mój ostatni [w zasadzie pierwszy i ostatni w dotychczasowym życiu] związek.
Ostatnie tygodnie bycia parą to była dla mnie droga przez mękę. Dla niego zresztą na pewno też.
No i cóż, jego bardziej bolało to rozstanie, ale też szybciej sobie znalazł nową miłość
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 06 May 2005 Posts: 195 Location: sam nie wiem
Posted: Fri Jun 15, 2007 2:47 pm
Co by tu rzec? Na pewno nie chciałbym iść przez życie samotnie. Jest pewna osoba z którą chciałbym być, ale, mówiąc tak całkiem szczerze, to w końcu przyznałem się sam przed sobą, że się boję miłości. A powiedzenie sobie, że ją kocham to w ogóle było trudniejsze, niż wycieczka na Mount Everest . No ale tak bywa. Wiem "Śpieszmy się kochać ludzi..." etc. ale po prostu muszę sam dojrzeć do tego, nikt za mnie tego nie zrobi, więc żyję tak na tym pięknym świecie i wiem, że znajdę kogoś, choćby za milion lat.
Hmm...odnoszę wrazenie że ktos usunął mojego posta.
Ale wracajac do tematu-jestem sama,i bynajmniej mnie to nie zadowala.
\
Quote:
przydałoby się wreszcie znaleźć tego pierwszego chłopaka... Moje serduszko zawsze bije do niewłaściwych facetów... zdarzyło to się już kilka razy
O to to.Tez chciałabym juz spotkać osobę która rozumiała by mnie do końca i po prostu była ze mna ...A jesli chodzi o niewłaściwych facetów-mamy cos wspólnego
_________________ "Lecz tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata:
dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiązek,
gdy oczy wielkich zwrócone są w inną stronę."
J.R.R.Tolkien
ja poznałem Kamilę jak miałem...yyy...eee...no...16 lat tak więc jeszcze rok masz xD hehe
Szesnastka stuknie w październiku
_________________ "Lecz tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata:
dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiązek,
gdy oczy wielkich zwrócone są w inną stronę."
J.R.R.Tolkien
To że sie nie ma faceta w wieku 15/16 lat to jeszcze nie koniec świata. Zreszta duża czesc zwiazkow zawiazanyxh w tym wieku nie trwa długo. Poczekaj na liceum i studia, tam na pewno znajdzie sie Ktos Odpowiedni
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Poczekaj na liceum i studia, tam na pewno znajdzie sie Ktos Odpowiedni
pewnie masz rację
_________________ "Lecz tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata:
dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiązek,
gdy oczy wielkich zwrócone są w inną stronę."
J.R.R.Tolkien
zgadzam się...podnosi samoocenę i sprawia, że człowiek staję się bardziej pewnym siebie...a przynajmniej w moim przypadku tak było
o tak! mogę się pod tym podpisać z czystym sumieniem
A ja po rozstaniu z moim byłym nikogo nie szukałam - świetnie się czułam nie ograniczana przez niczyją zazdrość, mogłam sobie flirtować z kim chciałam (wolność mi odpowiadała - dziewczyny korzystajcie z niej, co sie przejmujecie - miłość i tak na was zleci i to szybciej niż myślicie!). Tyle, że się pojawił i już tydzień później odkryłam że jeszcze bardziej mi odpowiada bycie w jego ramionach i niech tak zostanie - z nim do końca świata i dzień dłużej
_________________ "Czy można mówić o jakim takim porządku,
jeżeli nawet gwiazd nie da się porozsuwać,
żeby było wiadomo, która komu świeci?"
z "Psalm" Wisławy Szymborskiej
Sama jestem i bardzo mi z tym dobrze. Wszyscy ... eee ... wszystkie osobniki płci męskiej raczej się mnie boją albo traktują z ... dystansem. Wystarczy, że wsadzę nos w książkę to od razu widzę wielkie oczy, dziwne miny. Owszem, są tacy, którym moje... czytelnictwo nie przeszkadza, ale jak zacznę gadać o Piastach, historii i o tym, że urodziłam się o 600 lat za późno, albo zacznę cytować jakąś książkę, czy wiersz, parsknę śmiechem na widok czegoś, co absolutnie nie kojarzy się nikomu z królem Francji, Elfem bądź husytą, to najwidoczniej ogarnia ich niepokój . Po prostu nie spotkałam jeszcze żadnego chłopaka, który byłby równie walnięty jak ja, bądź nie traktował mnie jak ... zwariowane indywiduum. Ale co mnie to obchodzi, mam masę czasu. Zresztą gdzież ja mogłam takich interesujących facetów spotykać? W gimnazjum?
Duża część moich koleżanek ugania się za chłopakami, przepada wprost za ich towarzystwem. A mnie nie bardzo to interesuje. Po diabła mi jakiś "chłopak", z którym będę chodzić za rączkę, ostentacyjnie go całować i chodzić w weekendy do kina ? Wolę przyjaciół, z którymi tak samo mogę pogadać, łączę zainteresowania, którzy mnie rozumieją. Takie rzeczy jak miłość traktuję zbyt poważnie, żeby bawić się w "chodzenie" . Większość z tych "miłości" mija, to zauroczenia. Nie wiem, sama czegoś takiego nie przeżyłam, i na razie się na to nie zanosi. Ale widzę, co robią inni. Dla mnie miłość to miłość i czułabym się trochę głupio nazywając człowieka, którego kocham "chłopakiem" albo "sympatią" . Może mam dziwne uprzedzenia, pewnie ktoś zaraz się zbulwersuje i strzeli focha, ale tak myślę, to moje zdanie. A zresztą. Czy w dzisiejszych czasach istnieje w ogóle coś takiego jak Miłość? Nie miłość, tylko Miłość? Bo ja tak czasem słucham ludzi, patrzę, myślę, zastanawiam się. W co drugim zdaniu - "miłość". W co drugiej reklamie - "miłość". Na co drugim billboardzie - "miłość". W co drugiej piosence, ba!, w każdej - "miłość". Obawiam się, że przestano odróżniać miłość od zauroczenia, "podobania się" i wszechobecnego seksu, którym idzie się już tylko, za przeproszeniem, wyrzygać. Cholerny XXI wiek. Dobra, bo się zagalopowałam. To już raczej inny temat, nie wchodźmy w sfery etyczno-moralne, choć taka dyskusja mogłaby być ciekawa .
No, a poza tym , mam dziwną skłonność do zakochiwania się w mężczyznach, którzy nie istnieją . Nie robiłam tego w wieku ... 10-12 lat, kiedy jest to zupełnie normalne . A teraz...? Co ja poradzę, że takie ideały żyły tylko 730 lat temu albo żyją na Ardzie?
Bądź, co bądź, niepotrzebny mi "chłopak", poczekam na człowieka, którego pokocham, który mnie zrozumie i do którego poczuję coś więcej, a nie takiego który będzie mi się wyłącznie "podobał".
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Powinienem nad matmą siedzieć, ale cóż mam potrzebę zabrać głos.
Otóż od ponad 2,5 roku jestem w związku z jedną kobietą i nie zmieniłbym tego stanu za żadne skarby. Oczywiście bycie w związku to nic prostego, a bardzo dużo wyrzeczeń, obowiązków. I poczucie odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za drugą osobę. Ktoś by powiedział, że to masochizm, ale jednak podoba mi się coś takiego.
Jednak geneza tego wszystkiego jest nieco śmieszna i banalna: był sobie chłopaczek, zagubiony w świecie i poszukujący na siłę zrozumienia i miłości. To może jeszcze parę osób pamięta. Po dosyć długim okresie zagubienia i totalnym wywróceniu życia do góry nogami, w końcu znalazł obiekt, który zaparł mu dech w piersi. Niestety nie był zbyt odważnym facetem, więc zajęło mu kilka trudnych miesięcy owe poznanie się z tym obiektem. Ale stało się. Któregoś dnia w końcu w szatni podszedł do niej i choć taki stres może się niektórym wydać śmieszny, w końcu dopiął swego. Epizodów pośrednich w międzyczasie nie będę tu przytaczać, ale jeszcze trochę czasu minęło, zanim ostatecznie wziąłem się w garść. Nasza znajomość rozkwitała. w końcu pamiętnego dnia w maju (a poznaliśmy się na początku stycznia) musiał wyrazić dosadni, co czuje (choć i tak nie 'ukrywał' tego za dobrze) i postanowili być razem. I wtedy zaczęło się piekło... Nie byliśmy zbyt dobrym zestawieniem. Układało się średnio z powodu moich napadów złego humoru i ogólnego rozstroju zwanego przejściową depresją 'nie do przejścia'. Rozstaliśmy się na początku października. I to mnie kopnęło, bo bardzo mi zależało na Marcie. Dalej utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, 'przyjaźniliśmy się', choć w beznadziei starałem się sprawić, by było to coś więcej. Nawiązał się między nami mały 'romans'. Nie ma co tutaj owijać, że to pogłębiło moje rozdarcie. Właściwie ten okres był wyniszczający i wydawało się, że donikąd nie prowadzi. Jednak okazało się, że dało to grunt pod odnowę związku. Wszystko zmieniło się w decydującym lipcu (ponad pół roku po rozstaniu), ale nie będę tutaj naszych prywatnych spraw wyciągać. Wróciliśmy do siebie. To był renesans dla naszego związku, po bardzo poważnym kryzysie. Od tego czasu każdy dzień był coraz lepszy i lepszy... Teraz bardzo poważnie myslimy o przyszłości. Wiem, że to szaleństwo myśleć o tym w takim wieku, ale oboje chcemy ślubu za pare latek Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, uzależnieni od siebie i nierozłączni.
Co chciałem w ten sposób powiedzieć? Miłość sama przyjdzie, ale trzeba o nią walczyć. Uskrzydla. Zmienia na lepsze. Daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Wbrew pozorom nie ogranicza, a daje większe możliwości. Uszlachetnia. Jest bezwarunkowa, ale szalona (nie będę mówić )
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2511 Location: z Carreras
Posted: Thu Jan 31, 2008 6:36 pm
Boże, za niecałe 5 tygodni będę miała 21 lat. To już chyba z 5 lat jak słyszę, że jestem panną na wydaniu I co? I figa.
Może to ta pogoda, może to ta sesja, a może coś innego (względnie ktoś ), ale jakoś tak chętniej bym ostatnio porzuciła singielstwo Ale to, cholera, trudne
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum