Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
Pionek proroctwa - Opowiesc o Navarionie
Author Message
Crisis 
Sielanka Hobbitonu


Joined: 18 Feb 2007
Posts: 3
Location: Z nienacka
Posted: Sun Feb 18, 2007 1:22 pm   Pionek proroctwa - Opowieść o Navarionie

Rozdział I – Tajemniczy Starzec.

To miał być ten sam kolejny nudny wieczór spędzony w tawernie. Navarion jak zawsze siedział w najmroczniejszym kącie. Lubił to miejsce i darzył je specjalnym uczuciem. Ludzie w tawernie wiedzieli, że to jego teren i nie należy tam się zbliżać. Uważany był za dziwaka, za wybryk natury. Nikt nie wiedział jakiej jest rasy ani skąd przybył. Wiele plotek krążyło na jego temat. Jedni myśleli, że pochodzi z Rivy, dawno zapomnianego Królestwa, a inni myśleli, że jest po prostu Obieżyświatem zwiedzającym ponure zakamarki Palanen. Jednak był punktualny i zawsze siadał w tym samym miejscu i o tej samej godzinie.
W tawernie siedziało sporo ludzi. Za barem rezydował dość krępy karczmarz. Był kompletnie łysy i nosił poplamiony biały fartuch. Na imie miał Joe, a może tylko tak na niego wołano. W krainie Palanen nikt nie ma jednego imienia. Gdy zwiedza się świat dostaje się wiele imion. Takie już prawo rządzi tym światem.
- Joe!!
Joe wiedział, że to głos Navariona... I szybko pobiegł sprawdzić, czego chce.
- Proszę, przynieś mi piwo... – szepnął Navarion
- Taak, prrrosze pana już podaje – odrzekł grubym głosem karczmarz.
Bez słowa pobiegł i przyniósł mu najlepsze, piwo jakie miał. Navarion zawsze zamawiał to samo, więc karczmarz nie musiał długo myśleć...
Nagle tok rozmów i sielanki w karczmie przerwał huk obijanych drzwi. Oczy wszystkich zwróciły się na nowo przybyłego osobnika. Miał na czarną tunikę, u boku przypasany worek i laskę, którą głośno stukał o posadzkę. Także miał założony kaptur na głowie. Po chwili wszyscy wrócili do rozmów. Przybysz siadł i zdjął kaptur, ponieważ w karczmie było parno. Navarion cały czas się mu się bacznie przyglądał. Był to starszy człowiek, włóczęga sądząc po wyglądzie. Miał siwe włosy do pasa związane w kitę, dość charakterystyczne lekko jarzące się niebieskie oczy, a także zmarszczki i blizny na twarzy. W młodości musiał być przystojnym człowiekiem. Wszyscy wiedzieli, że w karczmie nie należy się wypowiadać na głos bo można sobie tym przysporzyć kłopotów. Zbyt wielu różnych ludzi siedziało tutaj by się na to odważyć. łotrzykowie, złoczyńcy i wiele innych typów spod ciemnej gwiazdy. Starzec wstał i spokojnym głosem przemówił.
- Przepraszam, że przerywam wam rozmowy, ale chciałbym oznajmić coś ważnego! Nazywam się Voltan..
Oczy Navariona się rozszerzyły. Już gdzieś słyszał to imie. O dziwo wszyscy w karczmie siedzieli cicho i słuchali nowo przybyłego gościa.
- Wielu ludzi mnie tak zwie więc posłużę się tym imieniem. Jestem bajarzem, ale tym razem nie opowiem wam bajki, słuchajcie!
Dawno temu jak głosi legenda w harmonii żyło 6 bogów. Władali oni magią o jakiej nikt nigdy nie śnił. Stworzyli oni świat łącząc się i wypowiadając jedno zaklęcie.
Każdy z Bogów miłował ponad wszystko swoje ludy. Califax zebrał wokół siebie mądre i rozsądne istoty, ponieważ to odzwierciedlało jego duszę. Dunendal najmłodszy z bogów umiłował sobie silne i odważne istoty. Haldir kochał piękne i delikatne, a zarazem waleczne istoty. Zaś Tunhaad żył w odosobnieniu i nieliczni byli jego uczniami. Tanin był najdostojniejszym z bogów i jemu powierzano największe hołdy. Ludy zachodu składały mu największe dary w czasach jego świetności. Był także Shiriokel. To on dał istotom talenty i moc pasji, tak by ich życie nie było nudne i monotonne. Jego ludy były najbardziej zdolne i tworzyły najwspanialsze dzieła. Jednak żyjący w odosobnieniu Tunhaad stworzył coś co dawało mu potężną moc. Tworzył tym przedmiotem cuda o jakich nikt nie śnił. Dowiedziawszy się o tym Tanin zapragnął zobaczyć ten przedmiot. Złożył Tunhaadowi małą wizytę i gdy spał ukradł mu kamień zachodu, bo tak go nazwał samotny Bóg. Gdy Tunhaad się zbudził wiedział już o co chodzi. Jedynie istoty nie pragnące władzy mogły używać Kamienia Zachodu. Za to Tanin był zadowolony i używał do woli Kamienia Zachodu pragnąc przy tym absolutnej władzy. Jednak kamień sprzeciwił się jego chęci zniszczenia innych bogów i promieniując wypalił mu na twarzy wielkie znamię Kamienia Zachodu. Gniew Tanina nie miał granic. Wściekły rzucił klątwę na Tunhaada i innych bogów. Jednak nie oddał Kamienia Zachodu i zatrzymał go sobie. Tak przez wiele tysięcy lat kamień był w posiadaniu Tanina. Ludy wszystkich bogów postanowiły zebrać się i odebrać złemu bogu kamień. Rozegrała się największa bitwa w historii Palanen. Wszystkie ludy ruszyły przeciwko miastu Tallengard. Jednak Tanin był dostatecznie silny by odeprzeć siły wrogów. Lud Califaxa postanowił wybrać dziesięciu najodważniejszych i postanowili wykraść po kryjomu Kamień Zachodu Taninowi. Gdy zły bóg Tanin spał śmiałkowie zakradli się i ukradli kamień! Ukryli go bezpiecznie w krainie Calterix gdzie każdy z linii rodu Califaxa przechowywał pieczołowicie Kamień zachodu by nie mógł go dosięgnąć Tanin. Wszak gdy zły Bóg się zbudził jego gniew nie miał granic. Jednak wiedział, że póki Kamień jest w posiadaniu ludu Califaxa nic nie może zrobić. Kamień Zachodu za który tak drogo zapłacił przepadł. Jednak on nigdy nie odpuści. Bóg odszedł, ale w tajemnicy powiedział swemu ludowi, że pewnego dnia wróci i rozpęta wojnę jakiej Palanen nie widziało! A więc okrężną drogą dotarliśmy moi mili towarzysze do sedna sprawy. Uważajcie na znaki na niebie bo ten dzień właśnie nadszedł! Tanin powrócił by rozprawić się z ludami zachodu! Jest tu jedna osoba, która słyszała już tą przypowieść, mówię to ze względu na nią...
Po skończeniu tych zdań starzec po prostu się rozpłynął. W karczmie nastała wielka cisza. Każdy myślał o słowach Voltana..
Navarion w tym czasie układał myśli i wiedział, że słyszał już tą opowieść o Bogach i że pewnego razu zły bóg Talin wróci. Czyżby to o nim wspomniał Voltan?

Rozdział II - Wizyta

Navarion jest dość wysokim człowiekiem, o ciemnej karnacji i tajemniczych niebieskich oczach. Włosy ma dość długie, ponieważ cały czas podróżuje i nie ma najmniejszej okazji by je ściąć. Zazwyczaj nosi skórzaną zbroje, zaś pod spodem mia aksamitną białą koszulę. Jego spodnie i buty są także ze skóry. Kraina Palanen jest niebezpiecznym miejscem więc uznał za stosowne, że noszenie przy sobie dwóch sztyletów jest mądrą decyzją. Biegle się nimi posługuje i rzadko dobywa miecza. Jest także dobrze umięśniony od pracy na różnych farmach. Podróżuje tu i tam przechadzając się od zajazdów po najróżniejsze tawerny, także wiedział co się dzieje na okolicznych wioskach. Z Navarionem podróżuje także Silas. Znają się od bardzo dawna i są dla siebie jak bracia. Gdy byli dziećmi ,byli nierozłączni i jeden od drugiego uczył się wszystkiego. Silas jest skromnej budowy. Ma haczykowaty nos i bystre oczy. Kompan Navariona jest mistrzem kamuflażu, oraz biegle targuje się z innymi kupcami. Wygląda niepozornie co często myli innych.
Navarion zbudził się i nad sobą zauważył śmiejącego się Silasa.
- Coś czuję, że dzisiaj bukłak będzie ci towarzyszył przez resztę dnia – zaśmiał się dźwięcznie Silas
- Kiedyś odetne Ci ten parszywy język Silasie – mruknął Navarion, rozcierając mocno głowę.
Zdecydowanie wczoraj w karczmie za dużo wypił piwa. Jednak cały czas jego myśli krążyły wokół wizyty Starca. Niemałe zamieszanie wzbudziło także jego zniknięcie. Bez wątpienia ten człowiek był czarodziejem.
- Silasie podejdź tu. Powiem Ci co wczoraj wydarzyło się ciekawego w karczmie
- Wiem Navarionie, siedziałeś i żłopałeś piwo hektolitrami. Tak zawsze jest nie musisz mi o tym mówić – odrzekł Silas
- Nie, nie to zupełnie coś innego. Podejdź tu wreszcie i zostaw te pieniądze w spokoju!
Silas właśnie liczył kolejną udaną transakcje.
- No dobrze. Słucham!
- No więc gdy wczoraj siedziałem w karczmie...
- Jak zawsze, jak zawsze...
- Zamknij się! No więc wracając do tematu, gdy tak siedziałem do karczmy wszedł pewien starzec. Normalnie nie zwróciłbym na niego uwagi. Cały czas go obserwowałem i widziałem jak coś majstrował przy swoim worku. Odwróciłem od niego wzrok i zobaczyłem jak wstaje i przemawia.
- W karczmie?! Jakiś zwariowany ten stary pryk! – wykrzyknął Silas
Navarion nie zwracając na temperament przyjaciela kontynuował dalej.
- O dziwo nikt mu nie zabronił mówić. Przedstawił się jako Voltan...
Silas z wytrzeszczonymi oczami patrzył się na Navariona. Zaczął cały dygotać i mówił wciąż się jakając.
- Navvarrionie, czczy ty kim jest Voltan?! Powinieneś czytać więcej książek. To uczeń samego Tunhaada! Myślałem, że to bajka i sądziłem, że Voltan jest tylko legendą. Jest to najlepszy uczeń Samotnego Boga i prawdopodobnie największy mag chodzący jeszcze po świecie!
Navarion także wytrzeszczył oczy. Nie wiedział nic o żadnym Voltanie.
- Wiedziałem, że gdzieś słyszałem to imię! Ale nie zgadniesz co powiedział...
- Mów jestem ogromnie ciekaw! – krzyknął Silas
- Więc opowiedział legendę o Bogach, na pewno ją znasz. Jednak opowiedział ją w inny sposób niż słyszałem. Dodał na koniec, że zły Bóg niedługo wstanie ze swojego wiecznego spoczynku i rozprawi się z ludami Zachodu. Także powiedział, że mówi to ze względu na jedną osobę, która zna już tą opowieść...
- To niemożliwe. Kamień zachodu spokojnie leży sobie Calterixie i nikt nie śmie go nawet ukraść. – odparł mądrze Silas
- Skąd wiesz? Wszystko jest przecież możliwe – prychnął Navarion
- Nadal nie rozumiem co skłoniło wiecznego Voltana do złożenia wizyty w tak ponurej knajpie. Navarionie prawda, że ty słyszałeś te opowieść?
- Tak słyszałem ją. Kiedy na farmie stary dobry Fantes mi ją opowiadał. Pamiętam to jak dziś.
- No więc chodziło o Ciebie Navarionie! Jestem tego pewien.
- Drogi Silasie, zauważ, że wiele osób było w karczmie. Niczego nie można być pewnym – odparł Navarion
- Gadasz jak moja matka – powiedział Silas i odszedł od łóżka
W pokoju było brudno. Mieszkali w przydrożnym zajeździe, za który drogo nie płacili. Właścielem lokalu był znajomy Silasa. Zresztą on wszędzie ma znajomości co znacznie im ułatwiało życie. W pokoju znajdowały się dwa łóżka, duża szafa i dwie komody, w których oboje trzymali swoje rzeczy. O pieniądze się nie martwili, ponieważ Silas był świetnym kupcem i zawsze wychodził korzystnie na różnych transakcjach. Gdy ogarniali pokój do drzwi ktoś zapukał. Navarion szedł już do drzwi, gdy Silas pociągnął go za ramię.
- Pozwól, że ja otworze
- Dobrze, niech Ci będzie! – rzucił Navarion
Gdy podchodził bliżej drzwi, ktoś je otworzył uprzedzając Silasa. Wszedł jakiś starzec i podpierając się laską odrzekł.
- Ile można czekać, aż łaskawi panowie otworzą drzwi? Oh, gdzie moje maniery. Nazywam się Voltan.
- Tak wiem, nie sposób Cię zapomnieć po świetnym występie w karczmie – odpowiedział z ironią Navarion
- Zapewne tak Navarionie – odparł spokojnym głosem starzec
- Skąd znasz moje imię?! Nikomu nie mówiłem jak mam na imie i wątpię, żeby kto klowiek wiedział jak się nazywam!
- Pozwól, że zachowam to dla siebie. Może kiedyś Ci powiem.
- Czemu od tak ,sobie wchodzisz sobie do naszego pokoju? - powiedział Silas włączając się do dyskusji
- Witaj Silasie. O twoich wyczynach słychać w całym królestwie Elriel. Jestem zaszczycony móc Cię poznać.
- Nadal nie uzyskaliśmy odpowiedzi! – zauważył Navarion.
- Nie takim tonem chłopcze. Jestem o wiele starszy od Ciebie ,co pewnie już zauważyliście. Może usiądźmy?
- No dobrze usiądźmy – rzekł Silas
Poszedł szybko po trzy krzesła i podał je wszystkim. Zasiedli do stołu czekając na ruch Voltana.
- Herbaty bym się napił, a macie coś do jedzenia? Przyjemniej by się rozmawiało – rzekł starzec
- Mam jakieś herbatniki, zaraz przyniosę – odparł Navarion
Wstał od stołu i poszedł do swojej komody by wziąść herbatniki. Były dość stare, ale wciąż zdatne do jedzenia.
- Teraz już jest lepiej – odrzekł starzec i wziął się ochoczo za herbatniki
- No więc opowiadaj, jesteśmy bardzo ciekawi, co nie Navarionie?
- Tak i to bardzo – powiedział Navarion
- No dobrze... – rzekł odkładając herbatniki
- Sprawy zaczęły się komplikować. Co raz więcej Torgali widuje na ulicach królestwa. Także nachodzą niepokojące wiadomości z innych dolin. Udają kupców, a pod przykrywką zasięgają języka wszędzie gdzie mogą. Ich złoto przekupuje wszystkich. Mają go bardzo dużo i zawarta w nich magia, która działa na ludzi dziwnie, ponieważ chcą ich cały czas więcej. Sądze, że wiecie jaka jest moc złota Torgali. Przypuszczam, że Cię szukają Navarionie. Nie powinieneś przesiadywać ciągle w tej karczmie...
- Mnie?! A z jakiego to niby powodu. Nikomu krzywdy nie robie i prowadzę swoje spokojne życie.
- Spokojnie? – rzekł z ironią starzec
- Nie omawiamy życia Navariona! Mów... – zauważył Silas
- Jesteście zbyt młodzi.. O ile sobie przypominam Navarionie masz niecałe 18lat. Jest to mało, żeby mieć w ogóle o czymś pojęcie.
Navarion oszołomiony nie wiedział skąd ten stary głupiec miał o nim tyle informacji. Jednak nic nie powiedział i pozwolił mu kontynuować.
- Chcę byś wyruszył ze mną Navarionie – rzucił bez pardonu starzec
- Przychodzisz i prosisz mnie o taką rzecz? Chyba jesteś nie poważny – prychnął Navarion
- Grozi Ci niebezpieczeństwo głupcze! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie to ma znaczenie! Czy w dzieciństwie nie zauważyłeś czegoś dziwnego? Jakiejś dziwnej aury broniącej Cię przed niebezpieczeństwami?
Istotnie Navarion pamiętał, że mu nigdy nic złego się nie stało. Całe życie poszkodowany był właśnie Silas. Nie potrafił tego wyjaśnić i uznawał to za szczęście.
- Tak wiele dziwnych rzeczy się działo, ale co z tego? – odparł Navarion
- To ja Cię chroniłem przez całe życie! Gdy dorosłeś nadszedł czas, żebyś się ze mną spotkał. Moim zadaniem jest zabrać Cię w podróż i uchronić
- Nie pójdę nigdzie z tobą! Mam własne życie! – krzyknął Navarion
Do drzwi ktoś zapukał.
- Otworze - powiedział Silas
- Stój głupcze! To Torgale. W tej chwili uciekamy, macie tu jakieś boczne wyjście?
- Owszem, tu za kominkiem jest tajemne przejście ,które kanałami prowadzi za mury miasta – rzekł Silas
- Nic mi o tym nigdy o tym przejściu nie mówiłeś Silasie! Poczekaj no jak Cie dorwę...
- Nie czas teraz na głupoty! Idziemy – odparł starzec
Silas podszedł pierwszy i nacisnął prawie nie widoczny przycisk. Nie widzialne drzwi otworzyły się i cała trójka w pośpiechu przeszła przez nie.
- Kiedyś oberwiesz za te tajemnice
- To moja natura drogi przyjacielu – powiedział Silas lekko się usmiechając
- Istotnie. To iście w stylu zwykłego Lrodara – odparł starzec
- Do usług o wszechmocny – huknął śmiechem Silas
- Koniec rozmów ,idziemy!
Do pokoju wpadli Torgale i z hukiem zaczęli wszystko rozwalać. Nosili czarne kaptury. Jednak pod nimi widoczna była ciemna twarz, a na niej widoczne blizny. To cecha po której można było odróżnić Torgala wśród tłumu. Byli także wyczuwalni z innego powodu. Nie znosili wody i na prawdę rzadko się kąpali.
- Ruszać się! Nie ma ich tu idioci! Czego wy jeszcze szukacie ?! – krzyknął Morgul, największy z Torgali
Droga kanałami była ciężka i męcząca. Dość długo szli w milczeniu. Navarion potykał się cały czas, nie wiedząc zupełnie o co. W oddali zobaczyli światło.
- Już koniec drogi, zaraz wyjdziemy na świeże powietrze – rzekł Silas
- Nareszcie, mam dosyć tych cuchnących kanałów – powiedział Navarion
Wyszli szybko i starannie zamknęli porosłą mchem pokrywę.
- Konie zostawiłem w stajni nieopodal miasta. Chodźcie i od razu ruszamy w drogę.
- Spokojnie staruszku. Chcesz nas od tak zabrać? Myślisz, że się zgodzimy? – odparł Silas
- Mogę to zrobić i siłą, ale to chyba nie będzie konieczne. Spójrzcie do tyłu.
Rzeczywiście w oddali zauważyli zbliżający się nie mały legion. Z twarzy Silasa zbladł uśmiech.
- No to ruszamy w drogę – odparł Navarion patrząc na Silasa
- Ciesze się, że się zdecydowaliście – uśmiechnął się Voltan.

[ Dodano: Czw Mar 15, 2007 3:13 pm ]
Dziękuje za komentarze :)
 
 
     
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
fanfiki, anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów