Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE
Author Message
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Mon Dec 01, 2003 4:44 pm   [P] "Mroczne Cienie nad Duaten" PART ONE

- Niech to cholera wezmie! Do juz druga para butów w tym tygodniu! Cholera jasna!

Podroznik zatrzymal sie na jednej z wiekszych ulic Samary. Kamienie tworzace posadzke dawno wygladzily sie przez deszcz i ludzkie buty stepajace po nich juz prawie 40 lat. Ulica wydawala sie mroczna, pomimo palacych sie dookola latarni.

- Eh... nie przypuszczalem ze te ludzkie miasta sa tak malo goscinne dla przybyszy. Nawet dobrej karczmy tu nie ma! Co to za miasto.. Niech to szlag...

Tetent kopyt nagle przywiodl podroznika do czystego myslenia. Zza rogu wylonila sie kareta. Nie byla to byle jaka kareta. Woznica wygladal na starego i zgrzbialego meszczyzne po 70-tce. sama zas kareta byla jeszcze bardziej czarna nizli czer pobliskich uliczek. Posiadala dziwaczne rzezbienia na bokach.. a zamiast lamp przy bokach powozu byly lekko dymice sie kadzidla. Teluumen, bo tak mial na imie ten majacy niewiele z ludzmi przybysz schowal sie za nastepnym zaukiem. Kareta przejechala jakies 3 kroki od niego. Prawdopodobnie woznica go nie zauwazyl. zatrzymala sie natomiast jakies 40 metrow dalej. konie sapaly jakby biegly od wielu godzin. Z karety wysiadly jakies postacie spowite w mrok. Teluumen widzial tylko ich plecy... Weszli do pobliskiej karczmy "Pod Czerwonym Księżycem"...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
Last edited by Teluumen on Mon Feb 23, 2004 10:02 pm; edited 1 time in total  
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Mon Dec 01, 2003 8:09 pm   

"Czerwony Księżyc" nie cieszyl sie w samarze wielka chwala tylko dlatego ze wpuszczano tam tylko osoby z gornych polek lancucha pokarmowego. Dwoje ludzi weszlo tam bez najmniejszych problemow. Widocznie mieli swoja pozycje w miescie. Tylko najciekawe kim oni sa. Teluumen podszedl do karety i przystanal obok woznicy. nareszcie mogl sie dokladniej przyjrzec jego zgarbialemu nosowi, podpuchnietych i metnych oczach i bardzo ciekawemu naszyjnikowi.

- Witam starcze! Jestem tu nowo przybylym, pochodze z polnocnego zachodu od Hentan. I zwa mnie... - Tu podroznik zawachal sie chwile - ... Marsel Proust (dla nie wtajemniczonych: napisal "W Poszukiwaniu Straconego Czasu").

Starzec nawet nie drgnal. Jakby byl martwy a jego oczy przytrzymywaly zapalki. Teluumen zdziwiony troche sytuacja dotknal starca bo moze faktycznie zyie uplynelo niego przed momentem. Byl cieply i miekki wiec raczej wszystko bylo w porzadku. Tylko poprostu nie chce rozmawiac, albo nie moze rozmawiac. Starzec popatrzyl sie znaczaco na Teluumena swoimi zawianymi bielmem oczyma pamietajacymi czasy osadnikow Irimy. Podniosl reke do gardla i pomachal nia na znak negacji. Faktycznie nie mogl mowic. Dopiero w tym momencie podroznik zauwazyl na jego szyju porzadna blizna przechodzaca wzdloz krtani.

- Oj, przepraszam w takim razie za to ze przeszkadzam. Chcialem sie tylko dowiedziec gdzie tu mozna spedzic spokojnie noc, ale jesli tak... - Starzec tylko wzroczyl ramionami i odprowadzil Teluumena wzrokiem.

- Teraz badz tu madry i znajdz sobie lokum... Choc na jedna noc... Ach ci ludzie. Od dziesiecioleci wciaz tacy sami.
Droga poprowadzila teluumena dalej w strone portu. Jednak huk dobywajacy sie zza jego plecow kazal mu sie odwrocic mimo iz bardzo nie chcial sie mieszac w sprawy tych nieudacznikow o krotkich uszach. Z karczmy wyskoczyla jakas para i nie zastanawiajac sie dlugo podbiegla do karety. Kobieta wyjela jakis dziwny metalowy przedmiot i poprostu drastycznie splunela w woznice stuga ognia. On zwalil sie uderzony podmuchem czy czymkolwiek co w niego uderzylo i trzasnal rozplatana glowa o ziemie. Meszczyzna wsiadl do karety a kobieta na miejsce woznicy i pierwsze za co sie zabrala to uspokajanie roszalalych koni. jednak nie byly one na tyle uprzejme jak sie moglo wydawac. Ruszyly prostym galopem prosto w strone Teluumena ktoy z niedowierzaniem w oczach patrzyl na te wydarzenia. Konie zblizaly sie w nieslychanym tepie. Jeszcze kilka krokow i... Uderzenie ktore poczol przybysz nie wstrzasnelo go tam mocno jak powinno zwarzajac na to ze konie byly dwa plus kareta ciezka w swej budowie. Przelecial przez cwierc ulicy i potoczyl sie prosto na jeden z ceglanych domkow. Konie wraz z kareta i tajemnicza kobieta odjechaly w strone portu. Zas Teluumen oszolomiony sytuacja jedyne co widzial w tej chwili to blyski gwiazd i czyjesc przepiekne lica nad jego glowa.

- Uwazaj elfie w ludzkim swiecie... -
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Thu Dec 04, 2003 2:52 pm   

- Jeszcze raz dziekuje... - Rzekł podroznik zamykajac drweniane grube drzwi.
- Czuj sie tu jak u siebie, a tak poza tym to nam na imie Leila. - Dziewczyna smukla i wyjatkowo urodziwa zrzucila z siebie czarny plasz i odslonila skorzana kurtke i spodnie. A w nie powtykane jakies druty na przemiennie z malymi nozami.
- Piekne imie, mnie zwal Teluumen.... Tylko o ile moge miec pytanie to czemu ty i to wszystko co stalo sie przed chwila...? - Teluumen troche zdezorientowany cala zaistniala sytuacja oparl sie o stojaca obok drzwi szafe.
- Wiesz.. Elfie.. Z poczatku wydawales sie dla mnie latwym kaskiem do wzbogacenia sie. Choc potem.. Cos mnie naszlo i wygladales juz inaczej. Dokladniej rzecz biorac jak pierdola posrodku miasta pelnego obcych. Niestety.. Obudzil sie we mnie instynkt macierzynski. - Podroznikowi bez owijania w bawelne opadla szczeka. - Mozesz tu zostac dopuki nie oswoisz sie z tym miejscem. A ten medalion ktory trzymasz w rece nalezy do rodu Neuerów. - Teluumen przypomnial sobie ze zabrlam naszyjnik zamordowanemu starcowi.

- Dziwna jestes... Nie taka jak reszta tych ludzi... -
- Bo moze nie jestem jedna z nich? -
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Thu Dec 04, 2003 5:51 pm   

-Czego to chcesz? - sputal sie nie milym glosem wartownik
Czarodziej zdziwil sie czemu tak go witaja. To nie jesy juz te samo miasto co kiedys - pomyslal sobie.
-Przybylem tu aby odpoczac po wedrowce.
Wartownik popatrzyl sie przez maly otwor w bramie na czarodzieja.
Po krotkim namysle wpuscil go do miasta. Pszybysz krecil sie po miescie jakby nie wiedzial gdzie mial isc - jednak dobrze wiedzial.....

Kilka godzin pozniej w domu panstwa Noren uslyszano pukanie do dzwi. Zaraz po tym sluzba poszla otworzyc dzwi do domu.
-kim pan jest i czego pan tu chce? - spytala sie sluzba przybysza
-Witam chce sie widziec z Norenem.
-...z Panem Norenem - wydusila sluzba - nie stety Pan jest zajety i nie ma teraz czasu.
Przybysz pokiwal glowa.
-Prosze mu powiedziec ze to pilne
-Przykro mi jednak Pan Noren naprawde nie ma czasu
Wedrowiec popatrzyl sie na sluzbe swoimi niebieskimi oczami
Sluzba zdziwila sie.
-...kim pan jest..... pamietam pana ......nie!!.....Tylko nie ty!
-Tak to ja - zasmial sie Wedrowiec i wyciagnal reke do sluzby.
Zaraz potem kobieta lezala na ziemi a z glowy leciala jej krew.....
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Thu Dec 04, 2003 7:07 pm   

- Nie wiem czy warto tobie opowiadac historie mego zycia skoro to Ty tutaj jestes wiekszym ewenementem. W gruncie rzeczy moge powiedziec ze nie wychowywalam sie tutaj i dlatego mam inne podejscie do ludzi i nieznajomych. A ze los mnie pokaral pewnego dnia musialam spasc az tutaj by choc w czesci zachowac godne zycie. - Dziewczyna zachowywala sie tak swobodnie w otoczemu Teluumena iz zadawac by sie moglo ze minelo juz wiele dni odkad sie poznali. Jednak od wydazen z kareta minelo tylko kilka godzin.

- Napijeszsie czego? -
- Z checia, choc nie chce nadwrezac Twojej goscinnosci -
- Jesli ja proponuje to napewno nie bedziez tej goscinnosci nadwrezal, to jak? Czegos mocniejszego moze?
- Moze byc... Naprawde dziekuje -
- Ach zamknij sie juz z tym dziekuje, wy elfy jestescie takie ze zanim sie dla was cos zrobi z dobroci serca trzeba pomyslec czy warto sie skazywac pozniej na takie wychwalanie i podziekowania. Oszczedz mi tego, blagam. Nie lubie byc chwalona taka juz jestem...-
- Jak sobie zyczycz o pani-
- Zarty sobie robisz prawda? Leila mam na imie! Pania byla ale 20 lat temu i nie chce do tego wracac.-
Teluumen stwierdzil ze w tym momencie nie warto sie juz odzywac, chyba ze zostanie o to poproszony. Gdy tymczasem...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Dec 05, 2003 2:50 pm   

- Znowu...- rzekła Nimrodel otrzepując trzewiki z błota. Miała dzisiaj wielkiego pecha.. Koń zwichnął nogę, w karczmie nie było wolnych miejsc.. pozostałą jej tylko tułączka..
Szła gościncem rownomiernym krokiem i podspiewywała z cicha..
Nagle z oddali usłyszała zgrzt kół i rżenie koni..
- KAreta.-pomyślała.. Poimyślała tez ze bedzie to dla niej ratunek..lub zguba. Szybko ruszyła w stronę odgłosu... ryzykowała wiele.. a broni nie miała wcale oprócz krótkiego noża..
Kareta podjechała i zatrzymała się obok niej gdy tylko zamachała dłonią.
-Podróznicy!...gdzie jedziecie? nie pomoglibyscie mi dostac się gdzies...gdzie mozna zjesc i przenocowac?
zapadła cisza.. nimrodel nie widziała twarzy...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Fri Dec 05, 2003 6:50 pm   

Nastal ranek. Poranna bryza budzila jeszcze tych co chodzili otepiali po nocnych zabawach. MIasto wygladalo zupelnie inaczej nizli wieczorem. Nareszcie mozna bylo zobaczych piekno i zdobienia okolicznych budynkow administracji. Domy przecietnych ludzi glownie zbudowane z kamienia i drewna przedstawialy swoja monumentalnosc i dbalosc o dobre wykonanie. Nawet w oddali mozna bylo uslyszec swiergot ptakow chowajacych sie w zaroslach pozostalych po wycietym tu 40 lat temu lesie. Mozna rzec ze az chcialo sie wstawac do takiego zycia. Teluumen otworzyl swe oczy. Lezal na lozku na jakim juz nie przebywal od wielu, wielu lat. Dawniej spotkal sie z cywilizacja ludzi ale na szczescie na maly okres czasu. Teraz zostal on do tego wrecz zmuszony. Pokoik byl maly ale za to dobrze urzadzony. Stala tam duza szafa z pieknym lustrem, obok niej drewniana skrzynia jak z opowiesci o piratach. Dalej male biurko z jakimis papierami (najprawdopodobniej jakies listy podatkowe) no i to wysmienicie przygotowane lozko. Podroznik nie zastanawial sie dlugo. Doszedl do wniosku ze wystarczajaco otrzezwial po wczorajszym ze warto sie uniesc. W oddali pokoju kuchennego slychac bylo czyjes krzatanie sie. Nagle cisza i trzasniecie lekkie drzwiami frontowymi, gdyz tylko one wydawaly taki charakterystycny zgrzyt. Teluumen wyszedl z pokoika do duzego pokoju w ktorym byla i kuchnia i miejsca do rozmowy. Na stole obok kuchni pierwsze co zobaczyl to grzanki i cieple mleko a obok nich karteczka. "...Mam nadzieje ze nie bedziesz wybrzydzal, poszlam na targowisko..." Coz, mozna powiedziec, niech sie dzieje co chce. Po chwili nie bylo juz widac zadnego okruszka na talerzu ani kropli w porcelanowym! kubku. Swiat za oknami zdawal sie byc mily i zachecajacy do jego odkrywania, lecz wczoraj zabrany naszyjnik meczyl podroznika tak, ze widzial tylko jedno rozwiazanie. Znalezc Neuera i porozmawiac z nim o tym co sie stalo przez "Czerwonym Ksiezycem", albo wrecz odwiedziec sam klub. Teluumen zobaczyl obok kuchni kaflowej miedziany klucz. Wyszedl zamykajac po sobie drzwi i ruszyl w stroe targowiska co chwle pytajac sie kogos o droge. Nie zapomnial zalozyc kaptura gdyz doskonale wiedziel ze ludzie patrzyli by sie na niego jak na dziwolaga. Ludzie mimo swojego zaawansowania sa jeszcze jednak malo tolerancyjna nacja.
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Fri Dec 05, 2003 7:12 pm   

...Przybysz wszedl do gospody. Od razu skierowal sie w strone barmana
-dajcie mi jakies sniadanie i pokj.
-Jak sobie najjasniejszy pan zyczy - odrzekl barman
Uprzejmy facet -pomyslal wedrowiec
Kilka minut pozniej Rel - bo tak nazywal sie wlasciciel gospody zaprowadzil przybysza do pokoju.
Wedrowiec dostal klucze do pokoju - Byl on maly ale dosyc przytulny. Nie wyroznial sie wykonczeniem. Wedrowiec juz zamykal dzwi jednak wtedy odezwal sie glos Rena
-zje pan w pokoju czy na dole
-Zejde na dól - odrzekl przypysz
-Dobrze juz zaraz przygotuje na pana przyjscie. - i odszedl
Wedrowiec zdjal czarne szaty. i usiadl na krzesle. Popatrzyl sie przez okno.
Nie zauwazyl nikogo ciekawego - jedynie nedzne ludzkie kreatury - pomyslal
Po paru minutach zszedl na parter gospody. Sniadanie juz na niego czekalo. Wedrowiec zabral soie do jedzenia.
- ....slyszeliscie o tym co sie stalo wczoraj w nocy? - zapytal czyis glos
-tak podobno wszyscy Norenowi ...nie zyja - odparl drugi
Moglo sie zdawac ze przybylego wedrowcy nie interesue ta sprawa jednak z checia sluchal co o tym mowili udzie.
-Ja tam nie zaluje Norena - parszywy typ dla mnie - odparl trzeci czlowiek siedzacy przy stoliku w rogu.
-moze i tak jednak to straszliwa zbrodnia.......
Wedrowiec skonczyl jesc posilek i wstal od stolu. Podszedl do Rela
-Pobede tu pare dni, potem zaplace za wszystko - i wyszedl z malej gospody na ulice Samary....
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Fri Dec 05, 2003 10:30 pm   

Pomimo poranka tlumy ludzi chodzily ulicami miasta. h\Chyba tylko dlatego ze przed godzina przybyl trasport w porcie. Teluumen przesiskal sie bocznymi uliczkami w poszukiwaniu targowiska, a przede wszystkim Leili. Powoli na dworzu robil sie skwar. Jedyna ulg mozna bylo upartywac w morskim wietrze czasem przechadzajacym sie po szerszych ulicach. Wreszcie pordoznik wyszedl na otwrty plac. Przerazil go troche ogrom ludzi sprzedajacych, kupujacych i co najgorsze krzyczacych przez caly czas. Tu chyba mozna by zakonczyc nasze podsumowywania co do ludzi i ich obyczajow. Nalge Teluumen poczol czyis delikatny dotyk na swoim ramieniu.

- Hej niedolego, nie chcialo Ci sie czekac? - Mimo iz slowa nie mialy wiele wspolnego z uprzejmoscia to jednak wydawaly sie cieple i sympatyczne.
- Witaj, no mozna tak poweidziec ze nie moglem sie doczekac spotkania z Toba. - Leila zrobila dziwna mine jakby dostala obuchem w tyl glowy.
- Teluumen? Przesadzasz chyba. Ja latwo nawiazuje kontakty ale ze az tak? - Usmiechnela sie w tym momencie - Ale to niczego nie przekresla, a teraz bierz sie za te siaty. - Dwie siaty jedzenia wazyly chyba wiecej niz wszystkie rzeczy jakie elf zabral ze soba na poczatku swojej podrozy.
- Ale Leila, mam do Ciebie jeszzce jedna prosbe...-
- Nom? -
- Ten starzec.. Ciagle mi chodzi po glowie,,,-
- Widac juz nie musi... Neuerowie juz nie chodza po tym padole. -
- Jak to? Co sie stalo? -
- Staz miejska jeszcze niewiele wie, ale wychodzi na to ze wczorajszego wieczoru wszedl jakis facet i wymordowal wszystkich za jednym podejsciem... -
- A kim wlasciwie sa, a wlasciwie byli, Ci Neuerowie? -
- Ciekawe ze pytasz dopiero teraz dziarski podrozniku. Otoz prowadzili kopalnie zelaza 30 mil stad. Podobno byly tam jakies spory o to kto bedzie czerpal faktyczne zyski z tego, sam rod czy miasto. Ale Neuer wynajal porzadnych urzednikow by sie zajeli sprawa. Mieli jeszcze jakies udzialy w porcie. Wiec ogolnie rzecz biorac byla to wartosciowa rodzina w Samarze. Szczerze, to swojego czasu mialam wsrod nich kilku dobrych zajomych. -
- A kto mogl to zrobic? -
- Oj, glupi elfiku... Powiedz mi czemu Cie to interesuje? Przyszedles tu by zbawiac swiat przed ludzka zaraza? Jesli tak to radze wracac w swoje spokojne strony. Nie wiem, kiedys zacietym wrogiem byl burmistrz, ale marl juz jakies 3 lata temu. Wiec malo prawdopodobne jest by on czy ktos z jago kregow byl zaanagarzowany... Poczekaj chwile - Leila przystanela na chwile przy drzwiach pewnego domu z napisem "Medyk", ale nie to bylo wazne. Wypatrywala czegos w oddali. I najwidoczniej zobaczyla. - Cholera... Musimy wracac na targ i to natychmiast... Wiesz co? Masz klucz?
- Tak, jeszcze mam... Co sie stalo? -
- Nie pytaj, mam sprawy do zalatwienia... Idz do mnie, wroce niedlugo. -
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sat Dec 06, 2003 10:41 am   

Nimrodel zapukała do bram iasta. Nikt nie otwierał. Weszłą sama, nieproszona... DOpiero co wysadzono ją z karety a już bedzie sie pak0wac w kłopoty..wyraźnie to czuła..
Ludzie patrzyli na nia dziwnie..z ukosa. Narzuciła kaptur na głowę i ruszyął ulicami miasta.
głod dreczył ją ostatnio totez szukałą jakiegos miesjca..godnego noclegu i porzadnej strawy..
Po głowie kreciło się jej wiele myśli...Zastanwiała się po co w ogóle łazi po tym swiecie..po co..co to jej da..
Nagle w oddali jakis szyld zaczał skrzypieć....NIe widziała figruki widniejacej na nim... Ale weszła..
Było przyjemnie.. Samara zaczełą jej wydawac sie przyjaznym miastem...
Podeszła do balrimana.. Poprosiłą o strawę..
Czekała z parenascie długich potwornie minut az talerz wyladawał na jej stoliku. Zaczełą jesc..włąscwie pozerac..była niesmaowicie glodna.
Nagle ktos przysiadł się do niej.
-Smacznego..-rzekł niewatpliwie meski głos..
Elfka podniosła wzrok. Zobaczyłą tylko pare oczu swidrujacych i przeszywajacych na wylot.
- Skad przybywasz?-rzekł przyajznie..
ELfka nie odpowiadała..dopiero potem uznałą to za stosowne..
- Tego chyba wasć wiedziec nie musisz...
Szybko skonczyłą jesc i wyszłą..to nie było w jej stylu..a byc moze włąsnie sciagnełą na siebie kłopoty..
Usłyszałą szum wody..Port- pomyślała.. Kochała wode..i wszystko co z nia sie wiaze..Pobiegła...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Sat Dec 06, 2003 12:04 pm   

Teluumen nie widzial jakie klopty moga czekac zarowno jakiego jak i Leile. Postanowil zdac sie na doswiadczenie dziewczyny i na fakt ze jest sam w wielkim miescie pelnym roznych niebespieczenstw pomijajac fakt ze miasto samo w sobie bylo poprostu piekne. Powoli na ulicach robilo sie luzniej, ludzie rozchodzili sie po roznych zakatkach. Wchodzili do urzedowm zaczeli okupowac sklepu i wytwornie. Podroznik podarzal lunym krokiem obladowany siatami ktora troche krepowaly jego ruchy. Nage jak wychodzil zza zakretu uslyszal rownomierny bieg. Ale bylo troche za pozno by uniknac starcia. Tylko gdy jego glowa wychylila sie zza winkla wpadala na niego jakas mloda dziewczyna majaca pelnie zycia w oczach. Pomidory i inne warzywa rozsypaly sie po ulicy niczym kamyczki.
- O choroba, przepraszam, to moja wina... - powiedzal zaaferowanym glosem Teluumen. Z uderzenia zsunal mu sie glowy kaptur. - Naprawde przepraszam, jakis oglupialy jestem ostatnio - Dziewczyna siedziala okrakiem na ziemi podpierajac sie rekoma. Ale nic nie mowila, dziwne mozna by rzecz. Patrzyla sie tylko na poprdoznika z dziwnym zainteresowaniem. teluumen natomiast staral sie lapac wszystko co mu wypadlo z siatek i nie zwaracal wyjatkowej uwagi na dziewczyne. Dopiero po momencie ich oczy spotkaly sie i zobaczyly ten sam blysk w oku.
- Jestes elfem? - zapytala
- I chyba ty takze... -
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sat Dec 06, 2003 1:06 pm   

-Nie przeczę...trudno nie zauważyć..-rzekłą z lekkim usmiechem na twarzy. Jakby ocknęła się z orętwienia i zaczeła pomagać zbierać warzywa Teluumena.
- Jakie imię nosisz?- rzekł Teluumen nie zastanawiając się zbytnio.
elfka spojrzała się na elfa z lekką poderzjliwoscia.. ale szybko stwierdziłą ze swojemu pobratymcowi moze zaufać.
- Nimrodel- rzekła cicho jednak na tyle dosyć aby mogł je usłyszeć.
Teluumen w tejże chwili wstał i ostatniego pomidora wrzucił do siatki.
- Jestem Teluumen..-rzekł i dodał po chwili patrząc na nimrodel- A cuty tutaj ropbisz?.. W Samarze nie ma zbyt wielu elfów..
Nimrodel uśmiechneła sie a w tym usmiechu było tyle radości ale i powagi zarazem..
- Włóczę się od miasta do miasta..w nadziei że...sama nie wiem... - odparła..
- Lubisz morze..prawda?- spytał sie teluumen widząc blade iskierki w jej oczach..
- Tak..wielce je kocham...-rzekła..-jesli chodzi o wypadek to ty mi wybacz..to ja biegłam za szybko..- dodała z usmiechem na twarzy..
Dostrzegła jednego jeszcze pomidora toczącego się po ulicy. siegneła go, podrzuciłą i oddała w dłonie Teluumenowi..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Sat Dec 06, 2003 4:08 pm   

- Dziekuje... Hm... Nie chce bys myslala ze jestem tu stalym bywalcem miasta. Przybylem wczoraj i los tak chcial ze odrazu natknalem sie na przygode. Ale moze o tym kiedy indziej. W kazdym badz razie wystrzegaj sie karet - rzekl z usmiechem podroznik.

- Tak? Czmuz to? - Zainteresowana Nimrodel wyrazila to w taki sposob ze nie bylo mozliwosci zaprzeczenia ze juz spotkala sie z jakas kareta.

- Wiesz, jak narazie szkoda gadac... A wlasnie, niestety spieszy mi sie okropnie. Musze to siaty zostawic u mojej nowej znajomej.-

- Jest czlowiekiem?-

- Chyba, ale tak szczerze mowiac do konca nie jestem tego pewien. Zapewnie miala duzo do czynienia z nami. Ale nie ma sie co martwic. Ja przynajmniej sie nie martwie co do jej zamiarow. Wyglada na dobra dziewczyne. To moze mi dotrzymasz towarzystwa w drodze do jej mieszkania a potem odwiedzimy Twoje ukochane morze?- Teluumen patrzyl sie tak sedecznie na Nimrodel ze nie sposob bylo odrzucic jego prosbie.

- Dobrze, nawet bede zaszczycona. Przynajmniej bezpieczniej bedzie nam razem. -

- Dobra uwaga... To niedaleko.. Jakies dwie przecznice dalej. -

I ruszyli spokojnym krokiem przed siebie przemierzajac kamieniste ulice Samary. Wiatr wial spokojnie i rownomiernie czasem tylko dajac mocniejszy podmuch, ktory z gracja unosil wlosy obu elfow. Razem czuli sie razniej. Rozmawiali o swoich przygodach, miejscach z ktorych sie wywodza. Mozna powiedziec ze nawiazywali coraz to glebsza znajomosc. Zdjeli nawet kaptury by ich glowy zlapaly troche swiatla. Nawet nie wiedziec kiedy dotarli na miejsce swojej przechadzki. Dom wygladal dokladnie tak samo jakim zostawil go rankeim Teluumen. Podroznik wyjał z kieszeni miedziany klucz i wlozyl do zamka. Lecz cos dziwnego sie wydarzylo. Zamek w ogole nie odpowiadal na krecenie. Drzwi byly otware.

- Nimrodel, prosze cie zostan przed drzwiami. Cos mi tu nie pasuje...-

- Jak chcesz... Tylko krzycz jak bedziesz potrzebowac pomocy. - Z usmiechem odpowiedziala elfka.

- Mam nadzieje ze nie bede musial. -

Podroznik uchylil drzwi. Chodzily tak samo ciezko jak poprzedniego dnia i dzisiejszego ranka. Szyby lekko przymglone z rana dawaly idealna ilosc promieni slonca by sie dobudzic, Teraz stanowily przeszkode. uchylone drzwi wpuscily troche zywego swiatla. Teluumen nie mial przy sobie zadnej broni, ale mimo to cos go ciagnelo do przodu. Czy to byla odwaga czy glupota chyba tylko on sam wie. Otworzyl drzwi szerzej. Przyjrzal sie pokojowi ale wygladal tak samo jak rano... Z jedna roznica. Na stole lezal kawalek zaczerwienionej szmaty. Podroznik podszedl do stolu i nagle poczul uderzenie w tyl glowy. Padl jak kloda na podloge i momentalnie stracil przytomnosc.

- Cholera! Ty pierdolo jedna! Po cos sie tak skradal... O matko... Co ja ci zrobilam.

- Nie ruszaj go! - Glos Nimrodel wypelnil pokoj i przywolal postac do porzadku. Obie skierowaly ku sobie sztylety wyciagniete na dlugosc reki.

- A Ty kto do cholery!? Jeszcze jeden elf co? Pieknie... Uratujesz jednego to odrazu przyjdzie reszta. -

- To ty jestes Leila? Teluumen mi mowil o Tobie, ale nie powiedzial ze nie lubisz nieproszonych gosci.-

- Choroba... To byl przypadek, przepraszam glupolu... No przepraszam... - Leila schowala sztylet do pochwy i uklekla przy nieprzytomnym elfie. Bardzo szybko na jego karku pojawil sie znaczacy siniak. Nimrodel troche oglupiala sytuacja nie wiedziala co powiedziec, co zrobic by nie wyjsc na kompletna idiotke.

- Nimrodel jestem... A jego spotkalam na miescie i powiedzial ze nie bedziesz miala nic przeciwko... i ze pojdziemy nad morze... - Widac dziewczyna przestala panowac z lekka nad soba i jej oczy podchodzily lzami. - Dosc mam juz tego wszystkiego... Nie moge byc ciagle dzielna...-

- No nie... Teraz Ty? Nimrodel! Wstawaj do cholery! My kobiety nie mozemy plakac w takich sytuacjach! - Leila wziela elfke pod ramie i wciagnela do domu zamykajac za soba drzwi. W tym momencie Nimrodel zauwarzyla na barku Leili dlugie zadrapanie. - Siadaj tu... ja zaraz przygotuje cos dla niego i herbate dla Ciebie... Tylko prosze.. Przestan sie mazgajic...- Dziewczyna usiadla na miekkim fotelu tuz obok nieprzytomnego Teluumen'a.
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sun Dec 07, 2003 9:37 pm   

Nimrodel powstrzymywałą łzy..Teraz chciało jej się smiac. Ta całą sytuacja była tak bardzo śmieszna.
-Nic ci nie jest?- rzekła powstrzymujac łzy śmiechu.
Teluumen oparł się łokciem o oparcie pobliskiego fotela.
- Nie wiele...jedynie siniak..
Nimrodel usmiechneła się serdecznie a do pokoju weszłą Leila z mokrym ręcznikiem.
- Wybac nie chciałam cie zabic..ale cholera...przestraszyłes mnie...musisz przesatc byc taki podejrzliwy- rzekła smiejac sie do nimrodel i robiąc przy tym smieszne miny.- A ty..co ty taka płaczliwa?- zwróciła się do nimrodel
Elfka troche sie zawstydziłą ale zaraz odpowiedziała..
- Mam juz dosć...non stop przesladuj mnie pech...
Teluumen zaczął parskać śmiechem mimo bólu który nadal czuł gdzies na karku.
- Pech...azeby mnie tylk pech prześladował - rzekł
Leila wyczuła cos co było skierowoane do niej.. i Nimrodel czułą lekką aluzje do owego zdarzenia.
-No tak...my tu gu hagdu a drzwi na osciez otwarte..- zmieniłą temat szybko aby nikomu nie narazić..
-nimrodel chcesz cos do jedzenia?
Elfka kiwnęła przecząco głową. Widok siedzacego teluumena z obolałą mina jakos przestawał ją smieszyc...
- To jak pojdziemy na morze?...
Leila uśmiechnęła się i rzekła
- Tak zaraz.... Oczywiscie jesli teluumen bedzie w stanie..
Teluumen spojrzał się na Leile z lekkim jadem ale jednoczesnie takim rozbawieniem w oczach i rzekł.
- Az tak źle nie jest..- po czym wstał i pomacał obolałe miejsce..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Sun Dec 07, 2003 10:24 pm   

- Mmm... Ten wiatr... Ta nieograniczona wolnosc! Nie sadzisz?! Przeciez to jest piekne! Zadko widuje tak piekne rzeczy! -
- Heh... No tak, ja gapie sie na morze kazdego dnia i juz nie widze tylu rzeczy co Ty Nimrodel. A szkoda, bo pamietam ze jak pierwszy raz zobaczyla mmorze to faktycznie przybilo mnie do ziemi, to piekno oczywiscie. Zeby sobie kto tu czego nie wymyslal. - Teluumen i Nimrodel glupio sie na siebie popatrzyli bo chyba nie zrozumieli aluzji. - Dobra! Siedzie cicho! Nic nie mowie! - Ze smiechem parsknela Leila.

I tak stali sobie nabrzegu morza... Wsluchiwajac sie w odglosy fal. Powoli nastawalo poludnie. Wredne mewy jednak caly czas rozdzieraly swoje dzioby i nie dawaly skupic sie rozchwianym myslom.

- Leila? Jak sie dostac do "Czerwonego Ksiezyca"? - W pewnym momencie zapytal Teluumen.

- Przez frontowe drzwi, a co? Spodziewales sie innej odpowiedzi?-

- No raczej... Ale tylko frontowe? Przeciez musi byc jakies inne wejscie! -

- A co cie tak to wzielo, koniecznie chcesz stracis swoja glowe? Juz w pierwszym dniu?!

- No ja nie odchodze do tego tak pesymistycznie... -

- O czym wy gadacie! Chyba ja tez tu jestem, co? - wtracila sie Nimrodel, lecz usmiech z jej ust nie znikal. Spojrzeli sie na nia jak na idiotke.

- A Tobie to do szczecia!? - Warkneli obydwoje tak ze dziewczynie mina zrzedla. Elfka odwrocila sie na piecie i podreptala wzdolz brzegu. Nagle na ramieniu poczula jego dotyk.

- Przepraszam, nie chce Cie poprostu narazac, ale wygladna na to ze sama sie prosisz. - Na twarzy dziewczyny spowrotem zawital usmiech...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Mon Dec 08, 2003 2:21 pm   

- Wiem wiem... nie powinnam się wtykac w wasze własne sprawy..tylko wam przeszkadzam.. W koncu nic innego nie potrafię robić..-rzekła cicho..A uśmiech zniknął z jej twarzy,aby pojawić se dopiero kiedys...Coś się stało, że Nimrodel poczułą chłod wewnatrz..nie mogła się usmiechac..nawet gdyby teraz chciała..Własnie teraz...I nie wiedziała na jak długo.
Teluumen opuścił dłoń z jej rmaienia i spogladał w oczy zimne jak grudnowy śnieg...
-Nie chcielismy cie obrazić.. naprawdę.. To wszystko nei jest takie ot... jak sobie wyobrażasz..
Nimrodel chciała się usmiechnac..nie mogła..jesli chciała to tylko po to aby cos rzec..
- Wiem... ale nie przecz temu ze wam przeszkadzam..wy macie swoje plany..a ja nie mam żadnych..chociaz kiedys..robiłam wielke rzeczy....
Teluumen zamarł w bezruchu.. Leila rzuciła się z oddali..
- Te..nimrodel..nie martwi sie nami..mamy swoje nerwy..zwłaszcza ludzie..postaram sietego wiecej nie powtózyc...
nimrodel wpiła oczy w Leile..
-A mozecie mi chociaz wytłumaczyc o co chodzi?..
Leila spojrzała naTeluumena po czym rzekłą
- Dobrze..ale teraz chodzmy do miasta...
Odwrócili sie i pomaszerowali w strone jasno palacych sie latarń..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Mon Dec 08, 2003 8:09 pm   

Dzien chylil sie ku zachodowi. Ulice pustoszaly tak samo jak drzewa przestaly byc obsiadywane przez ptaki. Noc dla mieszkancow oznaczala jedno. Brak pewnosci, a pewnosci ludzie potrzebuja najbardziej. Trojka przechodzila wlasnie obok "Czerwonego Ksiezyca". naprzeciw karczmy byly jeszcze niezmyte slady krwi z poprzedniej nocy. Teraz Nimrodel zdawala juz sobie ze wszystkiego sprawe. Jej wzrok powedrowal na szyld tawerny... Znak chybotal sie delikatnie pruszany przez nocne zawirowania powietrza. Mina Nimrodel nie wrozyla wiele dobrego. Leila w pewnym momencie spostrzegla ten przenikajacy kamien wzrok elfki.
- Nimrodel! - Krzyknela stlumionym glosem, lecz reakcja yla za pozna. Elfka ruszyla w strone drzwi. Z sila nacisnela klamke i weszla do srodka.
- Co robimy? - Zapytal Teluumen z lekkim niespokojem w glosie.
- Jak to co! Idziemy za nia! - Weszli do srodka. Z poczatku bylo bardzo ciemno. Mrok rozpedzaly jedynie male ogniki palace sie na kazdym stoliku. Tawerna jawila sie coraz jasniejsza... Czerwienie scian przyciagaly wzrok tak samo jak pogate zdobienia przy kazdym z krzesel, stolikow. Mozna by uznac ze podroznicy znalezli sie w nieodpowiedniej dla siebie restauracji. Zupelnie nie dpowiadajacej ich posiadaniu, ubiorowi i posiadanych manierach. Przy stolikach siedzialo niewiele osob. Widac byli tak zaaferowani toczacymi sie rozmowami ze nawet nie spostrzegli jak wchodza kolejni goscie.
- Nie czuje sie tu najlepiej - odrzekl Elf spogladajac na to wszystko. - To miejsce zdaje sie byc siedliskiem pustki, jakies ogolnego zla... -
- Wy elfy i te wasze glupie gadanie - Leila nie widzla w salonie Nimrodel. Dziewczyna jakby rozplynela sie w poiwetrzu, a weszla doslownie kilka sekund wczesniej.
- Czego panstwo sobie zycza? - Glos zaa plecow byl tak niemily ze zacheta odwrocenia sie spadla do granic niemozliwych.
- Przechwila weszla tu pewna dama, szukamy jej - Odparla Leila - Ubrana byla w dlugi ciemny plaszcz z kapturem. -
- A tak, faktycznie byla tu owa dama, ale nie wiem co sie z nia moglo dalej dziac. - Arogancja siegnela zenitu. Leila drastycznie odwrocila sie i chycila wysokiego chyderlawego kelnera za twarz.
- Powiedz albo zrobie tu taka zabawe jakiej nigdy jeszcze nie widziales. - Teluumen dopiero teraz zdal sobie sprawe ze ta mila i czasem ironiczna Leila nie byla ta osoba za ktora uwarzal ja do tej pory. Drzemalo w niej cos silnego i wrecz demonicznego.
- Nie radze moda damo... - Odparl kelner patrzac sie za plecy Teluumen'a. Elf odwrocil sie i jedyne co zobaczyl to klinga miecza lecaca z zawrotna predkoscia ku jego glowie. Upadl na podloge tam samo jak upadla Leila zdzielona w ten sam sposob. Jedyne jeszcze co pamietal to slowa kelnera - Zabrac to scierwo... Niech dolacza do tamtej dziwki... -.

Ciemnosc spowijala mysli i oczekiwania elfa. Sytuacja wydawala sie w najlepszym razie zla. Stal sam posrod wielkiej komnaty z monstrualnymi wrecz kolumnami ciagnacymi sie wnieskonczonosc.
- Moria? - Pytanie w jego glowie zadudnilo niczym grad skla rozbijajacych sie o granitowe podloze. Jedyne swiatlo dobiegalo jakby znad glowy podroznika. Jego blask byl tak niewielki ze w jego swietle dostrzec mozna bylo jdynie czastke monstrualnych budowli. Natomiast bylo na tyle sile ze zarysowaywalo w oddali czyjas postac. Istota nie byla duza, raczej wzrostu niewielkiego, chuderlawego. Przypominajacego goblina, a;e ogolny zarsy byl bardzo poszarpany, jakby ow goblin mial na sobie kolczasta zbroje. teluumen doskonale sobie zdawal sprawe ze nie mial przy sobie zadnej broni procz glowy, ale nawet teraz nie wiedzial jak jej urzyc. Pierscien swiatla stawal sie coraz mniejszy. W oddali przybywalo dziwnych ksztaltow. zaczely sie szepty przyprawiajace elfa to drrganie miesni twarzy. Nagle uslyszal szybki tupot stop, widzial ze jedna z postaci biegnie w jego strone... Ukleknal... Nagle nastala pelna ciemnosc... Nie widzial juz swoich rak, swoich blyszczacych wykonczen plaszcza.
- Niezyje? - zapytal wydajac z sibie spokojny klarowny glos...
- Bynajmniej Teluumenie... Bynajmniej... -
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Mon Dec 08, 2003 9:41 pm   

....Wedrowiec przechadzal sie po miescie. Odpoczywal - siedzial nad brzegiem morza. Wpatrywal sie w dal - jakby czegos szukal. On jednak nie szukal na morzu. Caly czas obserwowal ich....
W koncu po poludniu poszedl cos zjesc. Nie mial duzo zlotych moet wiec poszedl do malej knajpki. Zamowil smazona rybe. Po kilkunastu minutach dlugiego czekania kelner wkoncu podal wedrowcowi jego danie.
-no no calkiem dobra nie to co w Mandzie..... - pomyslal.......

-hej koles - zawolal czyis glos
Podroznik nawt sie nie obejrzal. ZNowu ci cholerni kretacze..
-moze z nami zagrasz co?- zapytal glos czlowieka ktorego racze nie obcodzilo jak wyglada i pachnie.
Przybysz popatrzyl sie na niego z obrzydzeiem a potem na jego kompanow.
-nie - stanowczo odpowiedzial przy czym ciagle w patrzywal sie w jedno miejsce....
-chdzcie chlopaki ten facet na pewo nie zagra....
Wedrowec zerwal sie na nogi. Wydawalo sie ze zaraz dorwie tych oszustow. On jednak Zostawil pieniadze na stoliku i poszedl prosto przed siebie, prosto do " Czerwonego Ksiazecy".....
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
recenzje anime, fanfiki
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów