Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Sun Jun 22, 2003 9:33 am
Już wydawało się im, że nic nie zmąci ich szczęśliwej rozmowy, już zbliżali się do siebie niepokojąco blisko, gdy nagle na polanę wpadł Beren.
-Chodźcie szybko! Z Luthien coś się dzieje!
Pobiegli! Szybko, jeszcze szybciej! zobaczyli Luthien leżącą pod drzewem. Jej ciało drgało, wyglądała jakby miała epilepsję,ale to było niemożliwe, w koncu była elfka. Gil-Galad wziął ja na ręce, gdy się uspokoiła. Zanieśli ją na miękką trawę. Keira uklękła obok niej i położyła jej dłoń na czole. Szeptała jakieś słowa. Luthien wracałay kolory . Już nie była przeraźliwie blada. Za to Keira bladła i bladła, aż zemdlała. Wysiłek był zbyt duży, szczególnie dla czarodziekji, która tyle przeżyła w ostatnich minutach. Beren pomógł Luthien wstac, a Gil-Galad wziął Keirę i zaniósł do łóżka, w końcu musiała odpocząć.
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 10:11 am
Gil-Galad siedział przy czarodziejce. Patrzył na nią. Ona wciąż była blada. Spała. Wyglądała na chorą, ale Galadriela uznała że to tylko poważne przemęczenie. Gil-Galad czekał aż się obudzi. Nie chciał jej opuszczać. A ona wciąż spała.
(Kochani udzielajcie się trochę więcej)
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
(ja po prostu nie chciałam się wtrącać w wątek romansu )
Następnego dnia Keira obudziła się, lecz nie mogła wstać. Cholera, pomyślała. że też akurat teraz musiałam tak skończyć.
- Wiataj! - weszła niespodziewanie Nimrodel. - Jak się czujesz?
- Coraz lepiej, lecz czuję sie trochę osłabiona.... Stan Luthien jest na prawdę poważny.... Nigdy wcześniej tak nie skończyłam używając tego zaklęcia.
- Na razie czuje się dobrze.
- Nie wiadomo czy to nie powróci.
Zza drzwi nagle wyłonił się Gil-Galad dając znak Nimrodel. Keira go nie zauważyła. Była też zbyt osłabiona by wyłapać to telepatycznie.
- Pozwolisz, ze Cie opuszczę. Odpoczywaj.
Wyszła, lecz po chwili wszedł Gil-Galad.
Tym czasem Beren stał samotnie na skraju jakiejś polanki oparty o drzewo. Zastanawiał się nad tym co wydawało mu się bardzo dziwne. "Czemu wszystkie nieszczęścia na naszej drodze spotykają tylko kobiety?" Nasuwały mu się wtedy dwie odpowiedzi "Może są one zbyt słabe, by ukończyć tą podróż", lub "A może one są wyjątkowo niebezpieczne dla tego, który zsyła te wszystkie nieszczęścia i chce się ich za wszelką cenę pozbyć" Stał tak jeszcze długo bez ruchu.
(Wybaczcie ale wyjechałem na weekend ale teraz już jestem)
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 11:37 am
Keirze było słabo. Zaklęcie którym ratowała Luthien nie wymagałoby tyle energii gdyby nie otaczająca ją aura i miłość. Miłość zabierała jej łatwość kocntracji. Zastanawiała się czy Gil-Galad do niej przjdzie. Po wyjściu Nimrodel paladyn zajwił się niespodziewanie i usiadł na jej łózku. Uśmiechnęła się blado i głowa opadła jej na poduszki. Cuła się koszmarnie....
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Gdy Gil-Galad rozmawiał z Keirą myśli Berena coraz bardzie zagłębiały się we wszystkie tajemnicze zdarzenia. Być może to złoty las tak na niego działał. Kolejne myśli skierowały się w stronę samego Berena i Gil-Galada. "Jaką my w tym wszystkim odegramy rolę? Czy mamy tylko je odprowadzić do samego smoka?, Czy dotrwamy do końca tej przygody? Czy możemy liczyć na spotkanie ze smokiem?" Jego rozmyślania nie były zbyt optymistyczne ale jakoś go pokrzepiały. Teraz mógł wszystko na spokojnie przemyślać i zrozumieć wszystko co stało się bardzo szybko. Jednego był pewiem. "Napewno będziemy jeszcze towarzyszyć dziewczyną czy to się smoku podoba czy nie i nie zostawimy ich samych".
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Następnego dnia Keira już mogła chcodzić, lecz nie mogła uzywać magii.
- Jutro będzie uczta - oznajmił jakiś elf. - Pani Galadriel prosi o przybycie.
- Będziemy - powiedziała Nimrodel.
W dniu uczty Keira odzyskała całkiem siły.
- No tak, Keira z Gil-Galadem poszli sobie gdzieś na spacerek, a my na ucztę pójdziemy sami... - żartowała Luthien.
- Możliwe - zaśmiała się Nimrodel. - O, wracają.
- Nareszcie. Chodźmy!
- Gdzie? - spytała Keira.
- No na ucztę pożegnalną, a gdzie. Jutro przecież z samego rana musimy ruszać.
Joined: 17 Mar 2003 Posts: 1006 Location: Warszawa
Posted: Mon Jun 23, 2003 12:45 pm
Kompania poszła na uczte. Kolacja byla wspaniała.
-Elfickie jedzenie jest pyszne -powiedzal Beren
-Faktyczne juz dawo czegos takiego nie jadłem.
Po uczcie Galadriela z Celebornem wstali.
-Wiemy gdzie idziecie i zyczymy wam szcześcia na drodze. Pamietajcie smok jest bardzo niebezpieczny.
Kompania poszła do obozu.
Rano wszyscy wstali rano. Spakowali sie. Gdy juz chcieli isc w dalsza podróz spotkali Galadriele.
-wescie to z soba.
Kompania dostała prezenty od Pani Lasu.
-Chodzmy juz- zdenerwowana powiedziała Luthien
Galadriela patrzyła na nia. Wiedziała to co Luthien ukrywała.
Kompania wyszła z lasu Szli on przez palany. Wieczorem rozbili obóż. Gdy Luthien usnela 9przynajmniej im sie tak wydawałą) reszta oddaliłą sie od obozu.
-Widzielisci ejak Galadriela na nia patrzyłą?- zapytała Nimrodel
-Tak mysle ze Luthien cos ukrywa przednami- powiedzail paladyn
Bylo juz kolo polnocy i resta uczestnikow podrozy poszla spac.
Nic nie wiedzielico miała ich spotkac nastepnego dnia...
Beren przypomniał sobie o pytaniu na które do tej pory nie dostał odpowiedzi. Gdy już doszli do obozu poprosił Nimrodel na słówko.
- Czy mogłabyś mi powiedzieć co ten smok pilnuje prócz silmarila? Bo przecież on tam nie siedzi na jadnym drogocennym kamyczku.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 1:24 pm
Kiedy Beren i Nimrodel odeszli, aby porozmawiać Keira uklęknęła i zaczęła coś nucić. Słowa były dziwne i niezrozumiałe dla Gil-Galada. Przypomnały szelst drzew i szmer strumienia. Keira rozmawiała z przyrodą.
Gwiazdy pięknie świeciły. Było bardzo późno. Keira patrzyła na Luthien. Widziała że śpi niespokojnie, jakby sniły jej się koszmary. Nimrodel i Beren wciąż rozmawiali.
Keira czuła się jakoś głupio. Siedziała na płaszczu, w lekkim stroju skrojonym ze skóry i jedwabiu. Jasne długie włosy odrzuciła na plecy. Ukradkeim spoglądała na Gil-Galada. Był jakiś dziwny. Gdy wyjechali z Lorien w oógle nie rozmawiali, ale bała się go zapytać o co chodzi.
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 17 Mar 2003 Posts: 1006 Location: Warszawa
Posted: Mon Jun 23, 2003 2:14 pm
Keira odwazyla sie jednak teraz spytac?
-Co jestes taki smutny nic nie mowisz? -spytała czarodziejka
Paladyn spojrzał na Keire jakby obudził sie z jakiegos transu
-Rozmyslam czego moze strzec ten smok i czy Luthien naprawde jest zdrajca.
-Tez tego nie wiem i Beren takze. A co do Luthien to juz nie wiem co mam myslec.
-Pozno juz połoze sie juz spac.
Niedługo potem wrocili Beren z Nimrodel.
####
Rano najwczesniej wstała Nimrodel. Nie długo potem reszta. Pogoda nie byla najlepsza. W nocy caly czas padal deszcz i teraz tez wygladalo ze bedzie pada.
Kompania zjadla sniadanie ktore dostala od Elfów.
-To gdzie teraz idziemy- spytał Gil-Galad
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 3:37 pm
-Nie chcę iść do Mrocznej Puszczy-zaczęła Keira- Mam już dość lasów. Kocham góry i tam czuje sie pewnie....
Luthien i Nimrodel spojrzały na nią dziwnie. "Są elfkami, nie lubia skał i gór"pomyslala Keira.
-Chodźmy przez Caradhars......
Zapadła cisza, długa i bezgraniczna, jak bezbrzeżne spojrzenie Keiry w strone mężczyzn, aby ją poparli...
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 17 Mar 2003 Posts: 1006 Location: Warszawa
Posted: Mon Jun 23, 2003 3:55 pm
-Sam nie wiem. Nimrodel moze sprawdzisz na mapie jak bedzie najszybciej.
Elfka zaczełą jej szukac. Nimrodel nagle krzykneła.
-Nie ma jej ktoś ja ukradl
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 4:12 pm
Wszyscy oniemieli. Beren zaptał, choc wiedizła, że to mało prawdopodobne:
-Nie zostawiłas jej w Lorien Nimrodel?
Elfka energicznie zaprzeczyła. Keira usiadła na ziemi. Nie wiedziała co zrobić. Mogła próbować wejść w trans z Nimrodel i wysondować mapę. Miała jednka świadomość, że to jest niebezpieczne. Elfka przez wiele dni była pod wpływem leków, a ona sama wciąż była osłabiona. Trans...trans...stan głębokiej hipnozy....mapa....sonda....widok....mapy.
-Mogłabym wejść w trans z Nimrodel. -powiedziała w końcu. - Ona najdłużej miała mapę. Ma w pamięci, głęboko jej obraz. To da się odtworzyć. Mam duże zdolności hipnotyczne. Luthien mogłaby wejść w półtrans i rysować to co będzie widzieć. Tylko, że to jest niebezpieczne....
Keira przypomniała sobie sen. Sen o kruku.
-Boje sie że to o tym mógł mówić sen o kruku. Teraz to ja jestem pomoca, a moge stać się zgubą...Jesteśmy słabe trans może spowodować szkody w organizmie.
Beren przeszukiwał obóz. Nimrodel obszukała cały swój bagaż. Keira stała przy swojej klaczy, przy Kelpie. Dostała ją od młodej czarodziejki, od Ciri... Trans może nas uratować lub zgubić....
-To co robimy?-głos Gil-Galada wyrwał ich z otępienia - Czy zgadzamy sie na ich trans...?
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
- Cóż za pech! - skarżył się Beren - Jedynymi dość silnymi osobami, które nie zostały osłabione i mogły by to zrobić jestem ja i Gil-Galad. Ja nie mam pojęcia o czarach! A ty Gil-Galadzie? Znasz takie sztuczki. - Gil-Galad pokrękił głową
- Chyba nie - odpowiedział niepewnie
- A czy nie możemy zrobić tego bez zdolności magicznych, przynajmniej w moim wypadku. Nie możecie jakoś przesłać to na nas? - dopytywał wyraźnie chcący pomóc Beren
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 17 Mar 2003 Posts: 1006 Location: Warszawa
Posted: Mon Jun 23, 2003 6:34 pm
-Nie tak raczej nie mozna- odrzekł paladyn
-Ale mam unny pomysł ja moge pzresyłac czarami moja energie Keirze i bedzie ona miała dosc mocy aby dokonac transu co wy na to?
-tak to moze sie udac- odrzekła czrodziejka...
- Uff! To dobrze. - powiedział z wielką ulgą Beren - Potrzebujecie czegoś do... przesłaniai transu? - zapytał - Bardzo chce pomóc! - I mówił to szczerze, gdyż jako jedyny z całej drużyny nie znał się woglę na czarach. Chciał się w tych ciężkich i bardzo skomplikowanych sprawach być jak najprzydatniejszy.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2702 Location: z Carreras
Posted: Mon Jun 23, 2003 7:01 pm
Keira popatrzyła z wdzięcznością na Berena po czym powiedziła:
-Obawiam się Berenie, że tobie zostanie doprowadzenie nas do stanu używalności po transie.Proponuję również, aby poczekać z tym kilka godzin. Jeszcze troche energii jest mi potrzebne, aby przejmować twoją moc Gil-Galadzie. Pozwólcie ze się polożę.
Keira odeszła i położyła sie na rozłozonym płaszczu. Nimrodel przechadzała się tam i z powrotem, denerwowała się, Luthien spokojnie stała pod drzewem.
***
Dwie godziny później Keira wstała czuła w sobie moc, energię.
-Jesteście gotowe dziewczęta?- zapytała, Elfki kiwnęły głowami.- A ty Gil-Galadzie? - odpowiedź był twierdząca.
-Usiądźmy- powiedziła Keira.- Berenie masz papier?
Beren podszedł i dał duży kawał pergaminu Luthien.
-Dobrze . Nimrodel podaj mi ręce. Luthien chwyc moją prawą dłon. Dobrze. - Keira starała się uspokoic, ale było widac że jest nerwowa.
Gil-Galad podszedł i położył dłonie na głowie Keiry, tak jak mu to wcześniej powiedziała.
-Teraz Nimrodel skoncentruj się. Patrz mi w oczy i mysl o mapie. Gil-Galadzie postraj się przesyłac mi energię równomiernie i nie całą na raz. Luthien myśl o mapie, patrz na mnie, na moje oczy, patrz w siebie. Kiedy zobaczysz teren zacznij go rysowac.
-Jestem gotowy - powiedział Gil-Galad - A wy?
- Gotowe - Keira, Nimrodel i Luthien potrząsneły głowami.
- Raz, dwa,trzy- Keira odliczyła i zaczęła przesyłac moc w Nimrodel, jej zaś energie dostarczała magia Gil-Galada. Wysiłek był olbrzymi, w głowie Tinuviel kłębiły sie kształty, które zaczęły się układać w całość. Zaczęła rtysować, mapa była coraz wyraźniejsza. Nimrodel dzielnie się trzymała, była silna, elfickie leki pomogły jej skoncentrować się. Beren patrzył na wszystko jak zahipnotyzowany.
W pewnym momencie gdzy mapa była na ukończeiu Keirze brakło sił, krew popłynęła jej z nosa, ale ona walczyła ze sobą tak długo jak Luthien rysowała i trzymała ją za rękę. Gdy tylko z triumfem stwierdziła mam szkic i puściła dłoń czarodziejki, Keira zemdlała. Nimrodel było słabo ale sie trzymała. Gil-Galad również wyglądał na wyczerpanego. Wszyscy byli szczęśliwi.Mielimapę!
***
Keira odzyskała przytomność po godzinie, ale wciąż był za słaba by jechać konno. Gil-Galad wziął ją na swojego wierzchowca, a Kelpie poszła luźno za nimi.
Ruszyli w strone Gór Mglistych...
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum