Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem
Author Message
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Fri Jun 20, 2003 3:37 pm   

Kiedy Luthien wróciła, ruszyli dalej. Tinuviel znów popędziła na zwiad. Wróciał za 10 minut. Keira spojrzała na Luthien, jej wzrok był dobry, ale Luthien miała wątpliwości, czy czarodziejka jest szczera:

- Droga czysta, możemy jechać - powiedziała i znów pognałą do przodu

Keira przysunęła sie do Berena i Gil-Galada:

-Czy już mi ufacie ?-zapytała

-No wiesz...-zaczął Beren, ale przerwał mu krzyk Nimrodel:
-Szybciej, jeźdźcie szybciej !!!Wargowie !!
Obejrzeli się, rzeczywiście "konnica" wyhodowana kiedys przez Sarumana pędził w ich stronę. Keira odwróciła się i założyła magiczna tarczę,aby strzały i bełty nie zagrazały im. Wszyscy pędzili:

-Myslicie że Luthien jest z nimi w zmowie?- krzyknął Beren.
Nie uzyskał odpowiedzi, gdyz wszyscy ganli bez opamiętania/


(Sorry, ze tak długo mnie nie było, ale nie miałam dostepu do netu. Dzięki za poprowadznei wątku mojej osoby)
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Luthien.Tinuviel
Wieża Wartownicza Amon Sul


Joined: 18 May 2003
Posts: 64
Location: Doriath
Posted: Fri Jun 20, 2003 4:03 pm   

- Wargów jest zbyt dużo! - krzyknął Gil-Galad. - Nie uda się nam ich pokonać!
W tym momencie na czarnym koniu wróciła Luthien.
- Na Eru! - mówiąc to wyciągnęła miecz, wyglądał na wykuty w Gondolinie, i rzuciła się w wir walki.

***

Walka była ciężka, jednak udało im się rozgromić bandę wargów.
- Gdzie jest Nimrodel? - spytał Beren.
- O Elbereth Gilthoniel! Musimy ją odnaleźć! - krzyknęła Luthien. "Oby nic jej się nie stało. Bez niej byśmy sobie nie poradzili.... POza tym polubiłam ją."
Nie szukali długo. Nie trudno est zobaczyć piekną lefką wsród wargowego ścierwa.
- Tu jest! Chodźcie! - zawołała Keira.
Elfka była ranna.
- Na Eru, Nimrodel!
- Nic mi nie będzie. - spróbowała się podnieśc, lecz ból rany na brzuchu nie pozwolił jej. - Uhhhh...
- Nie ruszaj się. Nie raz spotykałam się z ranami na brzuchu, lecz ta jest bardzo dziwna.... Poczekajcie chwilę - mówiąc to, pobiegła do lasu.
- No to pięknie. Po tej walce nie mam tyle siły by rzucić odpowiednie zaklęcie. Nie wiem czy się uda....
Keira wymówiła dziwną fromuł po czym opadła na ziemię.
- Trochę lepiej, lecz rana jest dalej - rzekła Nimrodel.
- Nie uda się....
Nagle wróciła Luthien. Niosła dziwne rośliny. Połozyła je na ranie Nimrodel, poczym wymówiła dziwne słowa, zapewne w starej mowie elfów. O dziwo, rana znikła. Nimrodel wstała.
- Jak to zrobiłas? To nie jest Athelas.
- To dziwna roślina, znana tylko elfom z Doriathu.
Kiedy wrócili do obozowiska. Nimrodel podeszła do Luthien.
- Dziekuję.... Uratowałaś mi zycie.
- Ja tylko spłaciłam swój dług.
- Jaki dług?
Luthien nie odpowiedziała.

***
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Fri Jun 20, 2003 4:16 pm   

Mogło się wydawać że to wydarzenie ich pogodzi, ale Gil-Galad wciąz był pochmurny. Nikt nie wiedział czemu. Dowiedzieli sie wieczorem.

-Keiro, czy Silmaril jest ci niezbedny do powrotu do swojego świata?
Czrodziejka wstała, był piękna ale i groźna. Wydawało się ,ze nie odpowie
-Moi drodzy,chyba mam inny sposób na powrót do Neverlandu. Ale wymaga on wiele od jednego z was. Ktos może przejść ze mną do mojego domu, tylko w taki sposób uzyskm moc potrzebną do otwarcia przejścia.
Zapadła cisza. I znów głos zabrała Keira:
-Ale na razie nie mam zamiaru wracać do swojego swiata. Popracuje jeszcze troche i moze wymyśle inny, łatwiejszy sposób. Poza tym nie mogę was teraz opuścic. Zakochałam się....
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Jun 20, 2003 4:44 pm   

Wedrowcy spokojnie dojechali do Medusleld..
Naychmiast udali sie do króla..Nimrdoel jednak..prywdziałą lekie szaty szyte przez samych Galadrimów..
nigdy nikt jej nie widział w takich wytrwornych szatach..światło odbijało się od kazdje nitki...
Król był zafrasowany tymi wszystkimi zdarzeniami..
-Dam wam wasze konie..które zgubiliscie..bowiem te 4 chyba sa wasze?
Jeden biały jak snieg...
Nimrdoel ucieszyłą sie i krzykneła:
-Tuath!!
Wszyscy odwrócili się w jej stronę i jeszcze nigdy nie widzieli jej tak szesliwej..
Gdy wyszli z sali tornowej natychmiasty udali sie do stajni po swoje konie. Nimrodel podbiegłą sybko do swoejgo wierzchowca zdjeła mu siodło i przytuliłą sie do niego(konia;).
-Jak mogli mu to zrobic..on nie znosi siodła...ani uzdy...Jednak dobrze karmia konie..dobrze sie nimi zajmują...W prawdzie nie bez powodu nazywami sa królami koni...
Raodśc nnimrodel jeszcze długi czas nie znikała z jej twarzy..wiekszosc drogi podspiewywała wesoło...
Luthien znów znikneła...
Keira i Beren niemalże w jednej chwili nabrali do niej jeszcze wiekszych podejrzeń..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Luthien.Tinuviel
Wieża Wartownicza Amon Sul


Joined: 18 May 2003
Posts: 64
Location: Doriath
Posted: Fri Jun 20, 2003 4:59 pm   

Zaległa cisza. Nagle Keira wstała i poszła do lasu. Luthien poszła za nią, mimo iż próbowali ją powstrzymać.
- Czy Wy nie rozumiecie?! Ona nie wie czy ma wrócić czy zostać. Z jednej strony jest tu ktoś kogo ona kocha, ktoś kogo nie chce opuszczac, a z drugiej jej rzeczywistość, jej dom....
Nikt już nic nie mówił. Elfka poszła za Keirą.

***

- Długo ich nie ma, nie sądzisz? - powiedział Gil-Galad.
- Może powinnismy pójść tam za nimi?
- Ktoś powinien zostać i popilnowac obozu....
- Racja.... Zostanę - rzekła Nimrodel.
Gil-Galad i Beren wyruszyli. Zobaczyli Keirę i Luthien na stojące na wzgorzu. Ich smukłe sylwetki oświetlał księżyc. Wbrew celu zadania, nie ujawnili się.
- Więc co zrobisz? - spytała Luthien.
- Nie wiem.... Zostanę, aż do końca, lecz później wrócę.
- Czy chciałabyś aby to on z Tobą wrócił?
- To niemożliwe.
W tym momencie Beren szarpnął Gil-Galada by ujawnili swoją obrcność.
- Strasznie długo Was nie było.
Jeden z nich dopiero teraz poczuł jak bliska jest mu Keira.
- Martwiliśmy sięo Cie... Was.
- Nimrodel została sama? Poszaleliście chyba! Musimy szybko wracać! - widać było, że Luthien jest zła.
Kiedy wrócili, Nimrodel siedziała zamyślona patrząc w gwiazdy, nie zauważyłaby ich powrtou gdyby Luthien nie powiedziała: Wróciliśmy.
Nimrodel cały czas myślała o tożsamości Luthien. Mimo iż nocne wyjścia ustały i Tinuviel uratowała jej zycie, to dalej nie była w stanie w pełni jej zaufać.
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Jun 20, 2003 5:34 pm   

Byli coraz bliżej lasu Fangorn..Był juz na widnokęgu. Nimrodel brez problemu zauwazała las a takze słyszała głoy drzew...
Ciągle myślała o Luthien...ta całą sprawa z nia zwiazana byłą tak dziwna..ten sen..te zniekniecia...a teraz jeszcze ta przysługa..i spłacony dług...Mimo iz było wczesne popoludnie wszyscy nabrali ochoty na odpoczynek przy rzece entów.
Woda z tej rzeki była niesamowcie pyszna i sycąca.Gdy Nimrodel wyjmowała swój płaszcz , zielona brosza wyleciała z pomiedzy sciesnietych rzeczy.
Gil-Galad dostrzegł ja bez problemu tak jak i rezszta kompani..
-Byłas w Lothlorien?-zapytał
-Tak...Jedna to juz było bardzo dawno...bardzo..-odparła.
I widac było zie siega oczami pamieci w dawne wspomnienia.
Pod wieczór rozpalili ongisko , przywiazali konie z wyjatkiem Tuatha i konia tinuviel.
Beren zaczął pierwszy mówic:
-Jaka jest dalsza droga podrózy?
Spojrzał sie na Zieloną borsze przypietą do szat Nimrodel.
Nimrdoel wyciagneła dwie mapy...Jedna była z zarysowanym elem podrózy a druga z erenami dzisiejszego sródziemia..
-Proponuj las Lothlorien..dawno tam nie byłam a i kazdy powienien tam czc sie bezpiecznie..
Wszyscy spogladali na siebie jednak zgodizl się...
Humor wszystkim powrócił i zaczeły sie szczere i wesołe rozmowy...Nikt nie zauwazył gdy zniknął Beren...
Keira wstałą i rzekła;-beren gdzie on jest?
Narastał coraz wiekszy nipokój..Nimrdoel i Luthie rozgladały się wokół. Wreszcie Luthien krzykneła:-
Tam ..Tam jest..w lesie..
Nimrdoel zerwałą się ciagnąc za sobą Keire...
Stanęła na obrzeżach lasu i zaczęłą spiewac..a potem rzela:
-Mae govannen Fangorn..Mae govannen..
Keira bałą sie lasu..Gil-Galad pozostał przy obozie a gdyby cos sie działo miał krzyczeć..
O to co ujrzały Keira, Nimrodel i Luthien...
Beren lezał pogrązony w snie na polanie..na którą padało swiatło ksiezyca..Dookoła było pełno żagiew zapaonych wokól polany..Było słychac gniew entów...Ich głosy..Lecz nie był skierowane przeciwko nim tylko komus innemu..nie byli sami...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Fri Jun 20, 2003 6:25 pm   

Keira spojrzała na leżącego, na pochodnie, na towarzyszące jej Nimrodel i Luthien. Las był dla niej dziki, przerażający. Pomyślała o Gil-Galadzie. On został sam pilnują obozu. Keira pomyślała, że może mu grozić niebezpieczeństwo. Przypomniała sobie moment, gdsy go zobaczyła jeszcze w siedzibie jego zakonu. Widziała jego twarz, kiedy zobaczył ją nad ciałami paldynów i poprzysiągł jej zemstę. A teraz razem wędrowali. Usłyszała krzyk, jakby zza lasu.
-Gil-Galad - krzyknęła i pobiegła w strone obozu.

Nimrodel i Luthien zrozumiały. Keira chciała go chronić, aby odkupić swoje winy, aby odzyskać jego zaufanie. Nimrodel powiedziała:
-Niezbadane są ścieżki miłości. Zostań tu Luthien i obudź Berena, ja pójdę do obozu.

Luthien została sama wśród ognia i pomruku. Zbliżyła się do Berena. On obudził się zdziwiony że widzi ją nad sobą.
-Czego chcesz? - zapytał
-Biegnijmy do obozu. Reszta może być w niebezpieczeństwie.
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Jun 20, 2003 7:10 pm   

Gdy wyszli z lasu zauważyli Gil-galada który stał i szeptał jakies zaklęcia do drzewa które wpatrywało się w niego. widocznie było mocno zagniewane.
Tinuviel podbiegła do Gil-Galada wraz z Keirą i zaczeła krzyczeć:
-Nie rób mu nic.. To ent...on bez powodu nic ci nie zrobi..
Podeszłą do enta, skołinłą się i przemówiła w języku elfów. tro samo zrobiłą nimrodel. Podeszła i we dwie obłaskawiły enta językiem który kochał i którego nie slyszał juz wiele wieków.
Stałtak jeszcze dłuzsza chwle i wszedłz powrtoem do swojego lasu.
- Na przyszły raz uważaj..-rzekłą Luthien do gil-Galada
Entowie nie sa źli...jednak lepiej z nimi nie zaczynaj...Bo ich gniew potrafi byc wielki.
Gil- Galad stał jeszcze trochę oszółomiony a potem usiadł na kocu..a raczdej na niego opadł...beznamietnie i niedbale.i bez sił..
Noc była gwieździsta a Tilion obłaskawiał ich swym światłem. ..
Nimrdoel nie spała... zżyła się z nocą z gwiazdami...tak bardzo je kochała...
Myślała o berenie...co sie z nim stało...kto jest jeszcze w lesie...Entowie nie znoszą ognia...
Coś zazgrzytało..Keira przebudziłą się spojrzała na nimrodel w poswiacie księzyca..zadumaną.... Szybko podeszła do niej i chciała ją obudzić.
nimrdoel odwróciłaa głowę...
-Wiem..słyszałam..-rzekła-Moze powinniśmy isc sprawdzic?
Keira kiwnęła głową na znak ze sie zgadza...
Sunęł przed siebie nie móiac nic nikomu...Weszły w las ..na tą samą polanę gdzie znaleźli Berena...Cos ne było dobrze...Nimrodel zakręciło się w głowie..szata od Galadrimów łagodziła ból jednak nie całkiem...Straciłą nad sobą siwadomosc...
-Keira...
To były ostatnie słowa jakie wypowiedziała...Zemdlała..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 992
Location: Warszawa
Posted: Fri Jun 20, 2003 10:38 pm   

Keira zdezorientowana wydażeniem szybko wróciała do obozu. Przy pierwszym namiocie spotkala Gil-Galada.
-Dobrze ż enie śpisz. Nimrodel zemdlała na tej samej polanie co Beren
-To dziwne- w zamysleniu powiedział paladyn.
Biegnijmy- szybko dodał
Keira wskazałą droge na polane. Nimrodel cały czas tam lezała.
-Zobacz cała jesz szata jej we krwi-powiedział Gil-Galad
Oboje szybko zdjeli szate w okolicach rany.
-Jest otwarta jakby Luthien wcale jej nie uleczyla
Paladyn przyłozyl obie rece do rany i wypowiedział zaklecie. Po chwili rana sie zagoiła.
-Prznieśmy ja do obozu.
Oboje zaniesłi ja do obozowiska. Beren takze nie spał.
-Co sie stało?
-Jej rana sie otworzyła musiałem ja "załatać"-powiedzaił Gil-Galad
-Przecierz Luthien ja uleczyła
-Moze tak i to las jakims cudem znowu otworzyl rane albo specjalnie chciała aby Nimrodel umarła- powiedziała Keira
-Jesli tak To Nimrodel musi cos wiedziec.
-Musimy jak najszybciej dostac sie do jakiejs gospody stan Nimrodel jest ciężki
Czworka kompanow nic jednak nie wiedziała ze Luthien ich podsłuchuje...
 
 
 
Luthien.Tinuviel
Wieża Wartownicza Amon Sul


Joined: 18 May 2003
Posts: 64
Location: Doriath
Posted: Sat Jun 21, 2003 9:52 am   

Po chwili Luthien podbiegła do nich z krzykiem:
- O Elbereth Gilthoniel!!! To niemożliwe! Musimy stąd odejść, szybko! Zbierajcie się!
- Ale dlaczego, co się dzieje?! - spytał Beren.
- Nie ma czasu na wyjaśnienia! Pospieszcie się! Wyruszmy zanim będzie zapóźno! - wydawało się, że luthien nie toleruje sprzeciwu.
Wszyscy szybko wskoczyli na swoje konie, prócz Nimrodel. Ją wzięła Keira.
- Jedźcie za mną -rzekła elfka.
Kiedy oddalili się od lasu na tyle, że nie był już w zasięgu ich wzroku, Gil-Galad zapytał:
- Dlaczego kazałaś nam natychmiast stamtąd uciekać?
- Zioła, którymi uleczyłam Nimrodel, mogą po trzech dniach od zdarzenia przestać działać, jeśli...
- Jeśli co? - przerwała Keira.
- Jeśli ktoś będzie wymawiał zaklęcia.... Ktoś nas śledził. Inaczej by nie wiedział o ranie. Ten ktoś to mógłby byc tylko jakiś ork, tylko orkowe zaklęcia mogą otworzyć z powrotem rany uleczone tymi ziołami. Gdybyśmy tam zostali mogłoby dojść do katastrofy....
- Więc co teraz zrobimy?
- Musimy dostać się do Lothlorien. To najbliższe elfie królestwo, które posiada te mikstury.
- Co za misktury?
- Takie, które uleczą Nimrodel.
- Czy nie mamy innego wyjścia? Wiesz przecież, że do Lothlorien trudno się dostać.... Wcześniej wszyscy się na to zgodzilismy, lecz zapomnieliśmy o tym....
- Berenie, nie martw się. Nieraz bywałam w Lorien, Nimrodel zresztą też tam była - wszyscy zerknęli na odbijającą światło księzyca broszkę Nimrodel. - Poza tym ja z Galadriel nieraz pomagałyśmy sobie.
- Chyba musimy trochę przyspieszyć..., z Meduseld do Lorien jest dosyć daleko, a Nimrodel jest w ciężkim stanie....
Na tym rozmowa się skończyła.
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sat Jun 21, 2003 10:22 am   

Nimrodel obudziła się na kocu, Była cała blada a w oddali było wdiac złote liście lasu Lothlorien.. Podniosła się . Jej szata do polowy byłą we krwi.
W obozie była tylko Luthien.
-Gdzie reszta?-rzekła słabym głosem..
Luthien spojrzałą się na Nimrodel i posępnie powiedziała:
-Czyż to nie dziwne ze jedna podróz może niesc ze sob tyle niebezpieczeństw?..tyle gróźb..tyle śmierci...
Nimrdoel nie ponowiłą pytania. Czuła się na tyle silna by wstać i podejsc do konia. Tuah pomógł jej się dosiąść i pognał przed siebie.
Luthien została i czekała...
Pod lasem byli wszyscy...walczyli zaciecie z bandą czarnoskórych orków.
Widać było ze słabną...
Luthien cos bredziła..To nie moigła być ona...Ona nigdy nie mowiłą takich rzeczy...
Wspięła konia i pognała przed siebie ..coraz silniejsza..Gil-Galad spojrzał przed siebie:
-Nimrodel?-rzekł
Nimrdoel nic nie słyszała ...Była ogarneita szałem bitewnym..Nie wiedziała jak to sie stało ze spadła z konia...i jakis ork z totprem rzucił sie na nia juz w pelni pewn ze ja zabije...
Nie miała miecza, była za słąba na jakikolwiek czar...
Cios toporem zblizał się..jej konie był bliski...
Nagle Beren rzcił sie z mieczem na orka i wepchnął mu go przez biodro. Ork padł tarzajac sie jeszcze w kowulsjach i plując czarną krwią wkoło.
Gdy wszysto ustało usiedli na trawie a Nimrdoel zaczełą wołac onia któy uciekł gdzies z pola walki..
-Czemu przeszłas?-rzekła Keria zasapana i zmeczona.
-Luthien mówiłą taie dziwne rzeczy...wOlałam sprawdzic co się dzieje..czy nie jestescie w niebezpieczenstwie..
-Jakie rzeczy mówiła?-mowze-rzekł Gil-Galad.
Nimrodel wzieła głeboki oddech i odpowiedziała
-"Czyż to nie dziwne ze jedna podróz może niesc ze sob tyle niebezpieczeństw?..tyle gróźb..tyle śmierci..."
Wszscy popadli w zadume...
-A wy.czemu nie byliscie w obozie?-rzekła elfka
-Usłsyzelismy krzyki wolajace o pomoc.,.jednak nikogo nie było tylko orkowie...-rzekł Beren..
Po chwili zzaw wzgórza ukazała się postac Tinuviel A za nią wszystkie konie obarzone toblkami.
Gdy podeszła , dał osie dojrzec zdziwienie na jej twarzy...
-Więc co Nimrodel...jednak zewbrałas siły na walke?
Nimrodel dotknęła rany..byla zasklepiona ale ból ewnatrz jej był swidrujący...przeogomny...
-Kto by pomyslał...Banda orkó pod złotym lasem...to nieopuszczalne-rzekł Beren..wprost niewiarygodne...
Gil-Galad podniósł się i rzekł. ..
-Pora wiec ruszac do złotego lasu...Tylko tam moze doczekamy pomocy...a moze smierci....
Wzieli konie i ruszyli przed siebie.Nimrdodel ledwo szłą ,jednak nie hcciałą nikomu mówic o bólu...
Szli teraz przez las....bez słowa przemierzali metry...
Nagle zza drzewa wyskoczył elf... ubrany w szare szaty...Miał obojetny wyra twarzy tylko łuk dodawał grozy.
-
Dartho...kim jesteście...i co robicie w złotym lesie..?
Keira wyszła przed podrózników i pomogła dojsc wraz zNimrdoel do elfa..
-Jesteśmy podróznikami..potrzebujemy pomocy..to znaczy..ona otrzebuje pomocy..
Nimrodel odgarneła kasztanowe włosy z twarzy i spojrzałą na elfa..
-Halandil??-rzekłą z zupełnm zdumieniem w głosie i radoscią która mogła wypływac ze spotkania po latach...
-Nie spodziewałam sie tu ciebie spotkac..-skurczyłą sie bo ból był przeogromny...ale nieco ustepował..tak działa na nią złoty las..
-Nimrodel??to ty?..zmieniłas się...na Eru...co tobie sie stało?
-ZOstałą ugodzona podczas walki z wargami...teraz wszystko sie paprze..mimo czarów paladyna i urokach elfki..święte rosliny łąogza jedynie boł..na jakis czas...-rzekł Gil-Galad.
Halandil obejrzał rane i rzekł..
-My Galadrimowie znamy sie dobrze na ranach..ale nasza pani,,,Galadriela...tylko ona moize sie zając tą...chocmy wiec..im szybciej tym lepiej...
Szli tak kilka dni przez ogromne Mallorny, nocujac na talasach..Wreszcie doszli.
-Chocmy zapowiem was..
Czekali na mniejszym talasie podczas gdy Halandil wszedł na am szczyt.
Po chwili zszedł spowrotem.
-Mozecie isc..jedna dobra rada..mócioe prawde...bo ona i tak ja wypatrzy w waszych oczach..i duszy..tak samo jak rany..przejrzy na wylot i uleczy...
SZli ku górze...

Pani Galadirela siedziałą na wysokim trójnogu tkając płaszcze...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Luthien.Tinuviel
Wieża Wartownicza Amon Sul


Joined: 18 May 2003
Posts: 64
Location: Doriath
Posted: Sat Jun 21, 2003 11:33 am   

- Witaj Galadriel! - powiedziała Tinuviel.
- Luthien! Witaj! Jak dawno Cie nie było w moim królestwie. Wiedziałam, że przyjdziesz i po co.
- Pomorzesz nam?
- To jest ciężka rana. - mówiąc to wtała i podeszła do Luthien. Zaczęly rozmawiac po elficku, szeptem, Druzynie nie udało się rozróznić słow.
- Chodźcie za mną - rzekła po chwili Galadriel.
Weszli do tajemniczego pomieszczenia wyglądające na Dom Uzdrowień, lecz to nie było to. Galadriel powiedziała coś po elficku do elfki, prawdopodobnie pilnującej tego pomieszczenia i ta przyniosła pewien flakonik. Galadriel wzięła go i podała Luthien.
- Letho.... Sądzisz, że podziała?
- Inne są za silne....
Luthien podeszła do Nimrodel rozsmarowała zielonkawą maść na jej ranie i wymówiła bardzo dziwne słowa, nie w języku elfów. Język był naprawdę straszny brzmiał jak... Mowa Mordoru.

***

- Jak się czujesz? - spytała Luthien, gdy Nimrodel się obudziła. Jej głos był weselszy niż wcześniej.
- Lepiej.... Długo spałam?
- Jakieś trzy dni, ale to normalne po takiej ranie.
- Gdzie reszta?
- Nie wiem, pewnie jeszcze śpią, jest dozyć wcześnie. - uśmiechnęła się miło.
- A dlaczego ty nie spisz?
- Zwykle wcześnie wstaję.... Lubię wschody słońca.
Nimrodel tez je lubiła.
- Przepraszam jeśli będę wścibska jeśli spytam, dlaczego podczas bitwy mówiłas: Czyż to nie dziwne ze jedna podróz może niesc ze sobą tyle niebezpieczeństw... tyle gróźb... tyle smierci...?
Luthien długo milczała, lecz po chwli powiedziała:
- Nie sądziłam, że jedna wyprawa poniesie za sobą tyle ofiar....
- Jakich ofiar?
Luthien znów milczała.
- Ta bitwa.... Zanim zabijemy Smoka, będzie bitwa. Wielka bitwa. Będą w niej walczyły wszystkie plemiona....
Nimrodel zamyśliła się.
- Masz dar jasnowidzenia, tak? - spytała.
- Tak....
Ich rozmowę przerwał powrót Berena, Gil-Galada i Keiry.
- Nimrodel! Ja miło widzieć Cię znowu żywą! - powiedziała Keira i uścisnęła ją. Nimrodel nie za bardzo wiedziała co znaczy 'znowu żywą', lecz nie zadawała żadnych pytań.
- Lepiej się już czujesz? - spytał Beren.
- Tak, o wiele - odpowiedziała.
- Galadriel z Celebornem organizują dziś ucztę, prosili bysmy byli obecni.
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Sat Jun 21, 2003 1:49 pm   

Kiedy Beren, Gil-Galad i Luthien zostawili Nimrodel i Keire same, czarodziejka zapytała:
-Nimrodel i jka teraz patrzysz na Luthien?
-Nie wiem, jestem rozdarta. Nieszczęścia zdarzają się kiedy jej nie ma, ale potem to ona nas ratuje. Nie wiem, sama nie wiem - Nimrodel mówiła powoli i z wysiłkiem.
-Wiem w jakiej ona jest sytuacji. Mnie również nie ufaliście na początku wyprawy, a teraz ...chyba jesteśmy przyjaciółkami- Keira usmiechnęła się blado
-A co z tobą i Gil-Galadem? - elfka wyglądała na ciekawą
-Nic. Nie moge z nim porozmawiać, cały czas chodzi z Berenem...
-Idź do niego teraz! Musisz mu powiedzieć, że od niego zależy, to że może nie wrócisz do domu. Zostałabyś tu...gdyby cię pokochał...?
- Tttt.aak- Keira rumieniła się- idę z nim porozmawiać. A ty śpij...

Keira wyszła, kilka kroków od niej stał Gil-Galad. Patrzył nanią jakoś niewyraźnie.
-Możemy porozmawiac?- zapytała Keira, miała w oczach łzy...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 992
Location: Warszawa
Posted: Sat Jun 21, 2003 3:04 pm   

-Oczwiscie- odrzekł Gil-Galad i zostawil Berena samego
-Co sie stał?- zapytal paladyn kiedy zobacztł lzy Keiry
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Sat Jun 21, 2003 3:30 pm   

Keira westchnęła, myślała, że on zorientuje się co chciała mu powiedziec.
-Ja...ja...muszę ci coś powiedzieć....
-Ale co ?- Gil-Galad wyglądała na zniecierpliwionego
-Mimo iż mam wśród was przayjaciół, jestem samotna...Przepraszam, jestem głupia... W ogóle nie powinnam zawracać ci głowy... Przepraszam - już chciała odejść, kiedy Gil-Galad zorientował się co chciała mu powiedzieć i chwycił ja za rękę. Jej dłoń był spocona, widać że czarodzieja się denerwowała. Z oczu płynęły jej łzy...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Luthien.Tinuviel
Wieża Wartownicza Amon Sul


Joined: 18 May 2003
Posts: 64
Location: Doriath
Posted: Sat Jun 21, 2003 3:41 pm   

W tym czasie kiedy Keira rozmawiała z Gil-Galadem, Luthie podeszła do Nimrodel.
- Czy mogę z Tobą porozmawiać?
- Tak - osdpowiedziała.
- Czujesz się lepiej?
- Można tak powiedzieć - usmiechnęła się. - A Ty?
Luthien wyraźnie posmutniała.
- Nie wytrzymam już tego...!
- Czego? - zdziwiła się Nimrodel.
- Tych wszystkich wizji.... Rzeczy, których wcześniej nie potrafiłam.
- Nie rozumiem....
- Od kiedy mam Silrmaril, dzieją się przerózne rzeczy. Wcześniej wychodziłam na spacer po lesie i nagle znajdowałam się na drzewie. Próbowałam sobie to jakoś tłumaczyć, że się np. zamysliłam, ale to nie dlatego. Czuję, że ktoś lub coś mną steruje....
- Jak?
- Przez Silmaril! Muszę się go jak najszybciej pozbyć.... Wcześniej nie miałam az takich wizji.... Czasem one mają się spełnić za setki lat, a co najgorsza wiele z tych co przewidziałam się spełnia. I to są tylko mroczne wizje...
Nimrodel pomyslała, że powinna powiedziec jej o tym co widziała, kiedy Luthien była w lesie.
- Muszę ci coś powiedzieć....
- Słucham.
- Kiedy szłaś do lasu, od razu przepraszam, ale śledziłam cię. W pewnym moemncie zaczęłaś coś śpiewać, weszłaś na drzewo i zaczęłaś tulić Silmaril, zauważyłaś mnie, wtedy przestałaś -Luthien otworzyła szeroko oczy. - Następnego dnia było tak samo, lecz przemówiłaś do mnie. Lecz to nie był Twój głos. Ktoś mówił przez ciebie. Mówił dziwne rzeczy, że na zawsze już zostaniesz taka... nie uleczysz się z tego....
- O Elbereth Gilthoniel! Tym bardziej musze stąd odejść! Jeszcze ściągnę na Was nieszczęście!
- Nie możesz tak zrobić! Cobedzie jak cię złapią i odbiorą Silmaril!?
- Ukryję się w Lorien a,bo w Rivendell, nie wiem.
- Prędzej czy później Lorien upadnie, Smok jest potężny.
- Wiem o tym - zrobiła się blada, bardzo blada. - Mówiłam, ż próbował sie wedrzeć do mojego umysłu, nie udało się tak, to udało sie przez Silmaril.
- Musimy zabić tego gada... bez ciebie się nie uda.
- Ja na nic się nie zdam. Weź ty silmaril, weź.
Nimrodel zawahała się. "NIe mogę tego zrobić, nie mogę" pomyślała "Smok powiedział, że jak jej go odbierzemu, ona zginie".
- Nie mogę.
- Dlaczego?!
- Po prostu nie mogę.
Dłużj już nie rozmawiały o tym, nadszedł Beren.
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Sat Jun 21, 2003 4:04 pm   

Tymczasem Gil-Galad i Keira stali wśród drzew. Ona był czerwona od łezi rumieńca który pojawił się na jej twarzy. Gil-Galad zastanawiał się co ma jej powiedzieć. Wiedział już że osobą którą pokochała czarodziejka jest on. Nie wiedział jednak czy on ją kocha. Ale cosmumówiło, ze nie moze pozwolic jej odejść, że musi z nią porozmawiać,
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 992
Location: Warszawa
Posted: Sat Jun 21, 2003 11:14 pm   

-Keiro ja tez chciałem ci cos powiedziec.
-Wybaczyłem ci juz w gospodzie wiedizałem ze sie zmieniłas, wcale nie chce abys odeszła.
Keira ciagle plakała lecz byly to łzy szczęscia
-Ja tez nie chce odchodzic chce tu zostac z toba...
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
forum anime, widmo
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów