Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem
Author Message
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Tue Nov 11, 2003 7:57 pm   

Kompania zatrzymala sie posrod drzew, ktorych ustawienie dziwnym trafem przypominalo kolo. Teluumen odwrocil sie w strone wedrowcow. Oparl sie na swojim kiju i przykleknal do ziemi. Zagarnal reka troche suchej ziemi.

- Ziemia jest wszystkim co mam… Nie posiadam zadej rzeczy poza nia… On dala mi wszystko i w każdej chwili może mi odebrac. Już od tysiąca lat zyjemy ze soba w zgodzie i mam nadzieje ze tak pozostanie…

Pod jego reka pojawilo się błyskające światło. Odsunął dlon a spod niej wyłonił się maly ped. Jaskrzacy się z początku na jasno zielono, z czasem zatracil swój blask. Az wyglądał jak każdy inny ped na tym swiecie.

- Arda dala mi ta moc nie wiem czemu, ale na pewno był w tym jakis wyższy cel do którego jeszcze nie dotarłem. Wciąż go szukam podróżując samotnie po naszych pustkowiach. Zapewne zapytacie: -Dlaczego wczesniej mówiłem ze ktos mnie przyslal?. Musicie mi wybaczyc, ale w tym momencie musialem skłamać byscie podarzyli za mna. Z jednym z was wiaze wyjatkowe nadzieje. W jednym z was tkwi potencjal, który otworzy moje przeznaczenie. Nie pytajcie skad to wiem. Po prostu tak mialo być.

Drzewa tworzące krag zaskrzeczały jakby lamal je silny wschodni wiatr… Wędrowcy poczuli się zagrozeni po tych slowach, które zabrzmiały jak wyrok nad jednym z nich.

- Nie chciałbym nikomu z was robic krzywdy, chyba ze mnie do tego zmusicie proba ucieczki…
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1253
Location: Beleriand
Posted: Wed Nov 12, 2003 5:19 pm   

- A więc jednak w twoich słowach czai się jakas truicizna..-rzekł cicho Aurechiel wstając i podchodząc do Teluumena.
Wszyscy spopjrzeli i jakby poparli w myslach elfa z szarej przystani..
Teluumen westchnał i poprawił ostatnie słowa wypowiedziane przez niego.
- Jeśli zmusi mnie do tego próba ucieczki....Traktujcie to jak chcxecie...ale wy potrezebujecie mnie bardziej niz ja was..
Pomoc od teluumena wydawała sie czyms absurdalnym i nierealnym. Na tych pustkowaich ogliby spotkac jedynie wielkie pająki i ewentualnie parę orków. Takie myśli snuły się po glowie Nimrodel która z uwagą wsłuchiwała się w kazde słowo...
- Wiem o czym myslisz..nie łudz sie ze tylko te rzeczy napotkamy na swej drodze..-rzekł Teluumen przeszywajac elfkę lodfowatym spojrzeniem.
- Wątpie abysmy potrzebowali cie bardziej niz ty nas..-zapytała nie spszczajac z niego wzroku, który w tym momencie był tak pewny tych słow..
- Nie rozumiem-rzekł teluumen..
Keira nagle zrozumiała co elfka chciała przez to powiedziec...Wstałą i zabrałą głos..a nimrodel jakby tylko na to czekała. Ledwo widocznie usmiechneła się i dalej słuchała.
- Twoje plany sa powiazane z jednym z nas.... My mamy siebie i siebie bronimy..Ty jestyes jeden..a jesli nawet z nas ktos zginie ..nastepnuy pojdzie dalej i ukonczymy nasza misje z powodzeniem...
Wszyscy wpatrywali się w Keire. Złosc w niej kipiała. A nimrodel smiała się wewnatrz siebie..
Teluumen jakby sie zawachał. Ustra które otworzył aby cos rzecz zamarły chwilę w bezruchu aby chwile po tym rzec..
- Moze i masz racje...ale zeby to udowdnic jeszcze wiele czasu..Ruszajmy przed zmierzchem powinnismy byc w ostepach Mirkwood..tam porozmawiamy..
Bez słowa objuczyli konie nabrali wody z pobliskiego strumienia i ruszyli..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 969
Location: Warszawa
Posted: Wed Nov 12, 2003 6:40 pm   

Szli caly czas. Teluumen z przodu, kompania ztylu. ajemniczy Elf nawet nie patrzyl sie na druzyne. I tak w kazdej chwili wiedzial co robia.

Nastal zmierz. Tak jak mowil Teluumen byli na samym poczatku Mirkwood.
Zatrzymali sie. Rozbili oboz i rozpalili ognisko. Niedlugo potem wszyscy takze Teluumen usiedli przy ognisku.
-Jesli juz jestes taki pewny siebie co do tego ze potrzebujemy cie to moze przedstawisz nam sie dokladniej, powiesz cos wiecej nz tylko imie...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Wed Nov 12, 2003 10:22 pm   

Noc przedstawiala sie cicho i spokojnie. Slychac bylo jedynie strzelanie ognikow w mokrym od wieczornej mrzawki drewnie.

- Widac bardzo tego chcecie i chyba nie mozecie zyc z takim poczuciem niewiedzy. Szkoda, bo to bardzo czesto przyczynia sie do zguby....
Rzekl Teluumen patrzac nie na druzyne... Lecz na ziemie miedzy nogami i od czasu do czasu zerkajac w strone Nimrodel.

- Powiedz mi Nimrodel... Co Ciebie tak smieszylo dzisiejszego poranka? Nie wierzysz? Sugerujesz ze jestes wyzsza? Ze jak masz towarzyszy to jestes kims?

Po tych slowach Teluumen jakby zamarl w bezruchu. Wszyscy wpatrywali sie w niego jakby zaraz mialo stac sie cos waznego. Jakby mial wydusic z siebie jakies zglowieszcze slowa. Jednak sytuacja wcale na to nie wskazywala. Jego rece zacisnely sie kurczowo na srebrzystej lasce. Podniosl sie tak drastycznie ze nikt nie zdarzyl zareagowac. Nkt sie nie spodziewal. Przeszedl kilka krokow jak zdzielony w glowe obuchem. Nagle upadl na ziemie mamroczac jakies slowa w jezyku ktorego nikt nie pojmowal. Teluumen zaczynal bredzic rzeczy ktore wydawaly sie bez sensu. Rzucal sie z mogu na bok. jego oczy pozostajace do tej pory silnie zamkniete w konwulsyjnym ataku nagle otworzyly sie. Blysk jasnego swiatla wypelnil okolice Teluumen'a. On lezal juz spokojnie na ziemi... Nie trzasl sie.. Blysk w jego oczach pozostal... Postac widac zasnela spokojnym i glebokim snem... Tylko czy kiedys sie obudzi? Tyle pytan, a tak malo odpowiedzi...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1253
Location: Beleriand
Posted: Thu Nov 13, 2003 8:40 am   

Nimrodel stała i roześmiałą się zrebrzystym głosem. Wiedziałąze nie powinna tak uczynic jednak nie mogłąsie powstrzymać.
Te słowa jednak któe ywpowiedział w jej stronę lekko uraziły.. usmiech nagle zniknał z jej twarzy..
- Po co to mowi...wszyscy jestesmy kims na tej misji..od kazdego cos zalezy..-rzekłą Keira..
Wszyscy potwierdzili. Zgodzili się aby jutro opuscic postój.. Z Teluumenem lub bez..juz takniewiele ich dzieliło..tak niewiele
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Thu Nov 13, 2003 11:36 am   

- Moj dar dawania i kontrowolania zycia jest tazke moim przeklenstwem. Nie znam dnia a ni godziny kiedy wreszcie mnie on zabije. Wczesniej takie napady zdarzaly sie rzadzej. Od ostatnich stu lat powtarzaja sie coraz czesciej. Obawiam sie ze pewnego dnia juz sie z takiego nie obudze.

Rzekl powoli wstajac z porannej zimnej ziemi. Przegryzl kawalek lembasa i usiadl przy jednymz drzew ktore wygladalo na bardziej buje od innych.

- Nie jestem elfem, nie jestem tez zadna z istot jakie mieliscie okazje spotkac w swom zyciu. Mam przynajniej taka nadzieje. Pojawilem sie z nikad tak naprawde. Juz jako rosla istota zdobywalem doswiadczenie na tych ziemiach. Nie wiem czmu jestem podobny do elfa, choc malo mnie to obchodzi. Sa z tego korzysci... Podobno kilku takich jak ja zeslano na Arde. Jedyne co wiem to musze odnalezc druga taka osobe... Mam nadzieje ze ona mi pomoze. A jedna z tych osob jest ktos z was... Badz ktos z kim mogliscie sie spotkac...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Morgul 
Mroczny Lord



Joined: 26 Oct 2003
Posts: 712
Location: Elbing
Posted: Thu Nov 13, 2003 7:36 pm   

Cały dzień drużyna jakoś dziwnie się zachowywała. Nie spodziewali się, że bedą mieć doczynienia z tak wysoko postawioną istotą. Mimo iż wydawało się, że mówi prawdę, nadal odczuwali coś dziwnego. Jakby nie mówił wszystkiego. Ta myśl dręczyła ich cały dzień. A najbardziej Nimrodel. Coś podejżewała, ale wciąż ni mogła sprecyzować co jej w tym wszystkim nie pasuje. Późnym wieczorem, kiedy już wszyscy szli spać, w pobliżu obozowiska, gdzieś w krzakach nimrodel zauważyła jakąś postać. Ciemny płaszcz, ogromny kaptur przysłaniający twarz! Czyżby był to Nazgul? Nie... To niemożliwe. Postać była też wyższa. Miała około dwuch metrów. możnaby było powiedzieć, że to elf, ale elfy tak się nie noszą. Najwyraźniej istota zauważyła, że jest obserwowana, więc uciekła, a ponieważ było viemno, nie można było powiedzieć gdzie poszła. Nimrodel wiedziała, że od teraz muszą być czujniejsi, ale na przeciw swej naturze, jednak nic nie powiedziała towarzyszom...



(poza gospodą) Jeżeli chcecie wiedzieć, o kogo chodzi, wpadnijcie sprawdzić moją postać (dla niekumatych: chodzi o morgula)
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Thu Nov 13, 2003 9:32 pm   

-Jest z nami? Prawda Nimrodel?

Jego glos zbudzil ja dramatycznie z zamyslenia. On o wszystkim wiedzial? Wedle tego cos tu jest naprawde nie tak.

- O kim mowisz? - Zapytala udajac pelnie zaskoczenia

- Doskonale wiesz, nie ukryjesz tej mysli przedemna. Ta postac w lesie, okryta czernia. Sciga mnie to byde nie wiem juz od jak dawna. Wlasciwie nie zwracam juz na nigo uwagi. Zazwyczaj nie byl agresywny, ale zapewne czeka na cos wyjatkowego na mej drodze. Moze nas kiedys niemilo zaskoczyc.

Po tych slowach Teluumen obrucil sie tak cicho jak spada pioro posrod wietrnego dnia i zniknal w ciemnosciach lesnych. Nimrodel zaskoczona tymi slowami nie zmruzyla tej nocy oczu...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Morgul 
Mroczny Lord



Joined: 26 Oct 2003
Posts: 712
Location: Elbing
Posted: Thu Nov 13, 2003 10:11 pm   

Teluumen biegł co sił w nogach. Mimo iż było ciemno, widział wszystko jak za dnia. Zaczęło brakować mu tchu. Ze zmęczenia musiał się zatrzymac. właśnie wtedy go zobaczył. Dwumetrowa postać, twarz zakryta kapturem i chustą. on, lub moze to, zdjęło kaptur. Wówczas Teluumen zobaczy dwujkę płonących ogniem oczu. Stwór podszedł bliżej i zaczął się śmiać mrożącym krew śmiechem. Następnie porozumiał się z teluumenem.
- wiesz, że jestem od ciebie silniejszy. Nie dasz mi rady. niewielu wogóle da mi radę. potrzebny byłby ci smok albo Balrog, bo nawet 10 000 armia nie da mi rady. Dam ci przestrogę. Zostaw ich! Odejdź i nawet nie wspominaj o naszym spotkaniu.
- nie, nie zrobię tego! za długo czekałem na ich spotkanie!
- To nieuniknone, jeżeli nie chcesz zginąć.

Teluumen zaczął uciekać. Przeciwnik szybko go dopadł. Byli nad wodą.
- Wiesz dobrze, że i tak nie dasz mi rady. Nie każ mi cię teraz zabijać, bo przed tobą może byc jeszcze dużo życia.
Teluumen nie chciał się zgodzić. Oponent jako argumentu użył na nim zaklęcia piorunu. Teluumen był mocno zmęczony. Znalazł jednak w sobie na tyle siły, by wskoczyć do rzeki i popłynać. Oponent stał jeszcze chwilę w miejscu, a potem ze złością stwierdził, że jego obecność zbyt szybko się wydała. Miał udawać pzryjaciela grupy, tymczasem szybko jego misja może się wydac. a wtedy będzie musiał zabić wszystkich, którzy coś o tym wiedzą.
Last edited by Morgul on Fri Nov 14, 2003 4:06 pm; edited 1 time in total  
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Thu Nov 13, 2003 10:33 pm   

Teluumen wzsyedl na pryeciwleglzm brzegu. Wciaz widzial bestie stojaca tuz naprzeciwko niego. Pomimo jej montrualnym rozmiarow i mozliwosci nie bylo widac na jego twarzy zadnej oznaki zlamania... Tylko cierpienie. Spalona reka rwala go tak jakby ktos wylal na nia plynne zloto. Byla cala czarna i pokryta ziemnym pylem. Bestia spogladala na niego swymi pustymi oczyma w taki sposob jakby otchlan patrzyla prostwo w umysl spogladajacych w nia postaci.

- Mam cie dosc gnido! Ile to ma jeszcze trwac! Jestes moja jedyna przeszkoda bym wrocil tam skad przyszedlem! Czego chcesz odmnie! jesli czekasz na kogos kogo spotkam to nie rob tego wiecej tylko zabij mnie natychamist! Chyba ze sie boisz?

Potwor rzucil sie przez rzeke i wyladowal jakies 30 krokow od stup Teluumen'a. Wydal z siebie taki krzyk ze wszystko co dookola niego sie znajdowalo zafalowalo na moment i stracilo barwy.

- Choc... Zabij mnie! - Teluumen wymawial te slowa z takim spokojem jakby mial juz byc gotowy na smierc. Przyklekl i dotknal reka ziemi...
Bestia zapatrzyla sie przez moment na szalonego maga.

- Nie powiem ze czekalem na ten moment, ale itak sprawi mi on wielka satysfakcje. Nareszcie pozbyc sie jednego z was... Nieszczesnych Odkupicieli - Slowa te zabrzmialy dzwiekime zapadnietej gwiazdy... Monstrum zaszrzowalo na wedrowca. Wzbilo sie w gore jednym skokem swych umiesnionych konczyn i z zamachem uderzylo na glowe Teluumen'a. Lecz ten wyglada na to panowal nad sytuacja. Odsunal sie zaledwie od metr. Spod jego reki wystrzelila lodyga jaskarawego swiatla. monstrum przebilo sie nia na wylot. Lecz nie padlo tylko wylo niczym gigantyczna swinia. pnacze rozrastalo sie na jego piersi i obrastalo go coraz bardziej ograniczjac jego ruchy. Wrescie zwierze zamarlo w bezruchu.

- Widac nie tym razem magu... Ale beda nastepni tacy jak ja... Beda nastepni...
Ostatni slowo zabrzmialo jak lamiace sie drzewo... Zgasly oczy potwora w koscistej czaszce... Postac rozsypala sie w proch ktory zakrecil sie wp owietrzu kilkakrotnie i rozwial sie na wszystkie strony swiata. Po bestii pozostal tylko krzak winorosli... Wolno stojacy posrod brzegu rzeki... Czekajacy az ktos zbierze z ego czerwone winogrona...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2534
Location: z Carreras
Posted: Fri Nov 14, 2003 7:25 am   

Ostatnie dni nie były dla Keiry najlepsze. Z drużyną działo się coś dziwnego. Ten, jak mu tam, Teluumen był jakiś niespokojny, zdawał się być na skraju obłędu. Czarodziejka widziała to w nim, przecież właśnie przed obłędem uciekła ze swojego świata. Teraz odczuła nagle potrzebę powrotu. Gil-galad siedział niedaleko, odezwała się do niego:
- Wybił mój czas na tych ziemiach, czuję się zaiweszona w pustce...nie wytrzymam tego dłużej...Gil. Ja..ja muszę wracać, kiedy tylko będę mogła otworzyc portal. - jej głos był poważny i stanowczy, nie było w nim ani jednej nuty żalu, czy smutku, to byla zwyczajna decyzja.
- A..ale Keiro...chcesz uciec stąd teraz? Ja nie mogę...nie mogę ich opuścić. Mam złe przeczucia...
- Ja też. I własnie dlatego muszę stąd odejść. Teraz, im szybciej tym lepiej. Czuję wiszący nad sobą miecz, a nie jestem nieśmiertelna. Jeśli chcę uratować życie, jeśli mam sznasę na szczęśćie zrobię wszystko by je osiągnąć.
- Ale Kei...nie teraz
- Paladynie zrozum....Nie mam wyjścia. Teraz, jutro, a jesli nie to być może nigdy. Wybacz, ja nie będę cię zmuszać abyś wrócił ze mną. To nie zmieni mojej decyzji...
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Morgul 
Mroczny Lord



Joined: 26 Oct 2003
Posts: 712
Location: Elbing
Posted: Fri Nov 14, 2003 2:33 pm   

Nimrodel próbowała zasnąć. Mimo iz była strasznie zmęczona, nie była w stanie. Czuła, że coś musi się stać. Nagle w swym umyśle zobaczyła wizję. Była w niej bestia którą widziało wcześniej w krzakach. Widziała też śmierć Teluumena i koljnych członków drużyny, ginących w straszliwych mękach. Na koniec zobaczyła siebie. Była ubrana w czarną suknię, a na głowie nosiła koronę. Była przepiękna. Na jej środku tkwił silmaril. Ale był jakiś dziwny. Nie świecił światłem dzrzew z Valinoru. Biła od niego ciemność.

Teluumen biegł co sił w nogach. Był pewien, że zabił stwora. Ale coś zwruciło jego uwagę. Przecież stwór powinien walczyć lepiej. Pozatym wydawał się silniejszy, więc czemu od takiego czaru od razu zginął. A jeżeli to możliwe... Pomyślał o możliwosci stworzenia magicznej kopii. Albo możliwości złudy umysłu. Wówczas zobaczył kolejnego podobnego stwora. Ten trzymał w ręce obrzymią maczugę. Jednakże nie zaatakował. Nawiązał natomiast rozmowę:
- Jak wiesz, śledzimy cię. Zabiłeś jednego z nas. Ale nadal możemy ci przebaczyć, o ile darujesz sobie tamtą grupkę. W przeciwnym razie będziesz musiał zawalczyć.... Tu urwał. W lesie pojawiło się jeszcze z dziesięciu podobnych do stwora.
Z nami... - dokończył. Tamten był tylko zwiadowcą, nie miał tyle sił ile każda pojedyńcza jednostka z nas.
-Kto was przysłał! Nie myslicie, że będę wchodzić w jakieś układy z kimś, o kim niczego nie wiem!
-Przysłał nas najwyższy. Jego siła równa jest czarnemu wodzowi.
-Blefujecie!
-ależ nie. Ale nie mowa o nas, ani o naszych planach. To my teraz decydujemy. Albo zostawisz ich, albo zginiesz!
Teluumen nie odpowiedział. Już z jednym słabszym było bardzo trudno, ale z jedenastką silniejszych!
Teluumen jednak się nie poddał.

Nimrodel się obudziła. Okazało się, że jednak zasnęła. Wciąż była noc. Bardzo długo się utrzymywała. Nagle przypomniała sobie o snie i o wcześniejszej wizji. Teluumen! Teluumen w tarapatach! Trzeba obudzić drużynę!
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Fri Nov 14, 2003 5:18 pm   

Ciemnosc spowijala przybyszy... Ich mroczne postury nadawaly tej chwili jeszcze wieksza duchote. Ewidentnie sytuacja byla patowa.

- Dobrze... Zgadzam sie na wasze warunki.

- Pomyslna decyzja Odkupicielu... Widac ze czasem rozsadek przez Ciebie przemawia - Slowa wypowiedziane naraz przez wszystkich byly podpowiedzia do jednej rzeczy. - Na dowod ze odejdziesz... Chcemy jednego...

- Mow...

- Twoj Kij... Rzuc go przed nami. A odejdziesz w jednym kawalku.

- Skoro ty go chcesz to czemu sam nie przyjdziesz po niego? - teluumen wyciagnal reke przed siebie.

Bestje byly troche zmiesznae propozycja maga. Nagle jedna z nich wysunela sie przed szereg. Stanela tuz przez Teluumen'em i schylila przed nim swa koscista morde. Chwycil kij... Ale nie bylo to najlepsze rozwiazanie jkie mogl podjac... Szkaradna lapa montrum pokryla sie jasnym nalotem.

- A dziw mnie czasem bierze ze jestes taki glupi... Xefergo...

Monstrum wstrzasnal jakis impuls. Inne demony pely jak banki mydlane zamieniajac sie w chmury smolistego dymu.

- Wybacz ale czas na mnie... A spotkamy sie napewno, tylko czekaj na odpowiedni moment. - Mimo iz slowa kore wypowiadal Teluumen brzmialy tak slodko i skoncentrowanie w jego glowie tloczyl sie strach i przerazenie czy sila zawarta w nim utrzyma bestie hjeszcze przez kilka chwil. Wyrwal kij z garsci bestii i zaczal biec jak szalony w strone rzeki. - Blagam, nie teraz... Zeby tylko nie teraz - W jego myslach klebily sie idee jak wydostac sie stad bez niechybnej utraty glowy. Nagle korzen wystajacy z ziemi stal sie przeszkoda ktore mialo sie zdawac przekreslila jego plany. W oddali bylo juz slychac jak montrum kladzie drzewa jedno po drugim ze zlosci. - No to koniec - Teluumen przykryl sie plaszczem bo moze on da mu choc chwile cipela przez smiercia...
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 969
Location: Warszawa
Posted: Fri Nov 14, 2003 6:23 pm   

W tym samym czasie druzyna namawiala sie co robic.
-albo pojdziemy go szukac albo po prostu pojdziemy dalej - stanwczo powiedziala Nimrodel
Przez chwile nikt nic nie mowil.
-Nie wiem dlaczego ale mysle ze jednak powinnismy go poszukac - wystapil paladyn
Reszta tylko patrzyla sie na niego z lekkim zdziwieniem.
-jestes pewien? - zapytal Beren - przecierz wiesz ze on moze miec przeciw nam jakies plany
-wiem ale i tak mu jakos ufam, moze nie do konca ale my....-urwal
-CO to bylo?!- wykrzyknela Keira
Kompania popatrzyal sie w strone gestego lasu.
-To napewno on.
Dlugo nie myslac wszyscy zaczeli biec w strone halasu uslyszanego wczesniej....
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Morgul 
Mroczny Lord



Joined: 26 Oct 2003
Posts: 712
Location: Elbing
Posted: Sat Nov 15, 2003 3:15 pm   

Xefergo, dowódca tego zwiadu cierpiał męki. Wszystko go paliło. Ale wiedział, że nie może się poddać. Wiedział, że jeżeli zawiedzie, jego mistrz Morgul nie będzie zadowolony. A mistrz był bardzo surowy i szybko wybuczhał agresją. Nie, ni może sobie pozwolić na najmniejszy błąd. Wypowiedział jakieś zaklęcie, w drzewo przed nim udeżył piorun. Wszystko dookoła zaczęło palić się fioletowym ogniem. Z ognia pojawiła się setka pomocników. Zaczęli poszukiwania. Ale narazie dowódca musiał się wyżyć. Zaczął niszczyć kolejne dzewa na swej drodze, by móc przeprowadzić tak liczną grupę. Czuł, że są coraz bliżej przeciwnika. Nagle odebrał telepatyczną wiadomość od mistrza nakazującą nie zabijać Teluumena, a jedynie porwanie go. To powinno sprowadzić jego nowych znajomych. Xefrego już wiedział, że uciekinier jest niedaleko. Czuł, jak jego krew w żyłach pulsuje. Znaleźli go. Zaczęła się walka, która miała z góry przepowiedziany wynik. W końcu Teluumen stracił ostatki sił. Był przekonany, że zaraz zginie. Jednakże stało się coś przeciwnego. Któryś z napastników mocno udeżył go w głowę. Teluumen czuł jak zasypia. Ostatnią rzecz którą pamiętał było złamanie jego kija i odsiecz całej drużyny.

Beren zobaczył całą tą nieciekawą sytuację. Zakapturzone istoty, najprawdopodobniej członkowie jakiejś sekty, zauważyli ich i zaatakowali. Beren niezwykłym cudem zabił około piętnastu. Reszta drużyny radziła sobie gorzej. W końcu Beren krzyknął: Przestańcie! Rozumiecie mnie! Jeżeli mam zginąć, to w walce jeden na jeden bo tak nakazuje mi honor! Rozumiecie mnie! Atak się zatrzymał, a Xefrego rzeknał: skoro taka twa wola, niech tak będzie, ale będziesz walczył ze mną! Xefrego odesłał resztę swoich popleczników, z powrotem otwierając portal do twierdzy mistrza, zabierając tam też Teluumena. Beren kazał też odejść swoim przyjaciołom, gdyż nie chciał ich śmierci. Zaczęła się walka. Początkowo przeciwnik miał wielką przewagę nad Berenem, lecz szybko się okazało, że jego mithrilowa zbroja uległa uszkodzeniu podczas ataku Teluumena i stracił lewe ramię. Już wiadomo było, iz łatwo nie wygra, jeżeli nie użyje jakiegoś podstępu. Kazał zaprzestać walki. zaproponował iż jeżeli Beren go zabije, nigdy nie dowie się, gdzie został zabrany Teluumen. Beren musiał zaprzestać. Dowiedział się, że gdzieś w Dalekim Haradzie umieszczona jest ukryta magią wieża w której jest świątynia Morgotha. Nic więcej nie powiedział, jako że chciał zdenerwować Berena, samemu szybko się teleportując.
Xefergo jeszcze tej samej nocy stracił głowę przez swojego mistrza, bardzo nie zadowolonego z takiego przebiegu misji, która miała być inaczej przeprowadzona. Morgul sam będzie musiał wszystkim pokierować...

(jeżeli macie jakieś zastrzerzenia co do tego fragmentu, zgłoście mi albo przez gg, albo przez prywatną wiadomość)
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1253
Location: Beleriand
Posted: Mon Nov 17, 2003 8:49 pm   

dopiero nad ranem nastepnego dnia powoli otrząsneli sie z tego co było.
Niby Teluumen nie był dla nich kims bliskim ale teraz czuli jakas pustke.
Keira krzatał sie po obozie jakby szukajac czegos nieuchwytnego ..gil- galad rozumiał..reszta tez.
Keira martwiłą się o całą druzynę. Beren pogrązony we snie ze straskanym barkiem i mieczem, który trzymał w zdrowej dłoni. Nie był siwadomy niczego.. z czoła brozyła mu krew.
nik nic nie mówił. Oszczedzali słowa , któe teraz były zbędne..
-to jest bardzo dziwne-rzekła nimrodel któa oceknała się z jakiegos dziwnego zadumania.
-Co jest wg. ciebie dziwne..ten poranek czy ta ciszza-rzekł gil-Galad z brakiem zainteresaowania.
nimrodel spojrzałą z ukosa na paladyna..
- to że słudzy ciemnosci są tak blisko mrocznej puszczy..nigdy sie nie zapuszczaja w te tereny...
Keirze zaswiatała jakas mysl., Zatrzymałą sie i zaczełą mowic. Nie liczayłą sie z tym czy ktos jej słcha czy nie.
- Dol Guldur..to o tej dolinie słuyszałam wiesci ze cos zlego tam sie czai.. wiec to by wszystko tłumaczyło..musimy tam isc..
Szybko zerwała swe rzeczy i zarzuciła na rumaka.
Nimrodel nie rozumiała jej zachowania. Na ogoł przemyslałą wszystko co miałą zrobic za chwilę. a teraz taka zmiana..
- nie mozemy teraz..- rzekła spokojnie
Keira jakby nie słyszała i w panicznym pospiechu sapała jak w jakims transie.
-Mozemy..i musimy..tak..musimy..
Niumrodel ni rozumiałą nic..
gil Galad podszedł i objął ją w ramiona..
-Najpierw musmiy zrboic jedno..potem drugie..zrozum prosze.
Keira przestała objuczac konia i odwróciła się w stronę kochanego jej paladyna. W jej oczach byłten sama blask jak zawsze. Płomien jarzył się takim samym ciepłym blaskiem...-dobrze wiec..ale musimy i tak wyruszyc przed zmnierzchem..zgadzacie się?
Wszyscy pokiwali głowami.. wszystkim zalezało na jak najszybszym zakonczeniu tgo co i tak wlecze sie zbuyt długo...

Wiem ze pełno byków lae to przez pospiech..;\0 :oops: 8)
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Morgul 
Mroczny Lord



Joined: 26 Oct 2003
Posts: 712
Location: Elbing
Posted: Tue Nov 18, 2003 9:32 am   

Doszli do Dol Guldur. Jego drzwi pilnowane były najwyżej przez 20-stkę orków. To mało. Przynajmniej jak na tak ważne miejsce. Albo po prostu zabłądzili się tutaj, albo wieża w środku ma jakieś nadzwyczajne niebezpieczeństwa. Bez skrupułów rzucili się na orków. Tylko Beren stał z boku ze swą strzaskaną ręką. Właściwie to nie mógł walczyć nawet tą drugą, bo szok po tamtej walce był niezwykły. Gdy już zabili wszystkich orków, rozwiązali zagadkę ich pobytu, w takim miejscu. Otóż każdy z nich, na zbroi miał symbol czarnego silmarila. A więc to przestroga. Weszli. Telepatyczny głos przekazał im wiadomość. Mówiła ona o tym, że muszą przejść sześć poziomów, aby dostać się na samą górę i odebrać przyjaciela. A na szustym piętrze czekać będzie na nich także sam mistrz świątyni. Rozejrzeli się dookoła. Nigdzie nie było schodów.
pojawił się fioletowy płomień. Przez chwilę ogarnął ich nieziemski blask. Myśleli, że oślepli. Ale znależli się gdzieś w zupełnie innym miejscu. Głos powiedział:
-skończycie ten poziom zabijając dwadzieścia ogromnych trolli, specjalnie ulepszonych genetycznie i magicznie. Na koniec musicie zabrać skarb jako ofiarę dla mnie. Jeżeli wykonacie zadanie i przeżyjecie następne pięć, bedę na was czekał na samej górze tego zamczyska.
Po zakończeniu przekazu pojawiło się dwadzieścia trolli i walka się zaczęła.
 
 
Beren 
Jaskinia Sheloby


Joined: 08 Jun 2003
Posts: 437
Location: Doriath
Posted: Wed Nov 19, 2003 8:09 pm   

Beren chwycił swój miecz w lewą dłoń i zaczął powolną walkięz jednym z trolli. Walka była bardzo niepodobna do stylu walki Berena. kedy on zwykle zacierał na przeciwnika nie dając mu szans na atak, tak teraz jedynie bronił się i tylko przy bardzo kożystnych warunkach zaatakował bestie. Inni walczyli z dwoma a nawet trzema trollami na raz. Gdy bestia, z którą walczył wojownik padła, a był to dopiero drugi zabity potwór, Beren dołączył się do Luthien i Nimrodel, które walczyły razem z pięcioma bestiami. W wolnym tempie zginęła trzecia, a potem czwarta bestia. Drużna była coraz bardzie zmenczona a Trolli ubywało po woli. A co będzie na nastepnym poziomie? Mysleli chyba wszyscy, choć Beren wyglądał jagby o niczym nie myślał tylko bezmyślnie walił mieczem w potwory.

(przypminam że Beren nie ma prawej dłoni)
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

Antoine de Saint-Exupery
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
fanfiki, anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów