Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem
Author Message
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2593
Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 31, 2003 9:25 pm   

Keira zbladła. Spojrzała na Berena, swojego męża, Elronda. Słowa Gil-galada postwiły ją w nieciekawym świetle. Podeszła do stolika, pozbierała szkło doświadczalne i wyszła z sali. nie mogła tam tak stać. Beren spojrzał na nia jak wychodziła. W jego oczach nie było złości był żal. Czarodziejka zamknęła drzwi sali. Kompania w ciszy spoglądała na Berena. Nagle uslyszeli trzask tłuczonego szkła. Pladyn zerwał się i wybiegł na korytarz, Keira klęczała na podłodze wśród kawałków szkła. Miała rozciętą ostrym okruchem dłoń. Klęczała i płakała.
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Fri Oct 31, 2003 9:34 pm   

Paladyn podbiegl na ukochanej. Trzymal ja na rekach, Zaraz potem na korytarz wyszedl Elrond. Gil-galad wymownie spojrazl na pol elfa. Zaraz potem cala trojka poszla do komnaty. Elrond zamknal dzwi. Obaj zaczeli opatywac Keire. Niedlugo potem szklo zostalo wyjete z jej reki. Paladyn spojrzal na Kere.
-neimiej mi tego za zle tego co zrobile.
Elrond spojrzal na Keire.
-Chyab wiesz Gil-galadzie ze ze zrobiles
Paladyn odwrocil sie do Elronda
-tak wiem
-niech to bedzi edla coiebie nauczk , nigdy nie wolno wkraczac w kogos zycie, nigdy
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2593
Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 31, 2003 10:19 pm   

Czarodziejka spojrzała z żalem po pokoju:
-Gil-galadzie...powinniśmy opuścić Śródziemie...otwórzmy portal, wracajmy do mojego świata
Paladyn przełknął głośno slinę i zerknął na zonę.
- To chyba najlepsze wyjście... - odezwał się Elrond - Wasza przysłość nie należy do tego świata...Powinniście przenieść się do Neverlandu
Keira wstała, podeszła do Paladyna i objęła go:
- Tam prowadzi ściezka naszego przeznaczenia...nie wkraczajmy w nie - wyszeptała - Wracajmy...
- Nic was tu nie trzyma...czas nagli. Chciałbym abyś jutro otworzyła portal Keiro, daję wam dzień na pożegnania i wieczorną ucztę. - Elrond wyrzekł to z powagą
- Oczywiście. Wszytsko będzie tak jak być powinno...Kochanie, wrócisz ze mną? prawda? - Keira dopiero teraz spojrzała na jego niewyraźną minę - Prawda...?
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Sun Nov 02, 2003 1:04 pm   

Gil-galad patrzyl na Keire.
-tak wroce tak z toba, napewno.
Elrond wyszedl z komnaty. Zaraz za nim podazali czarodziejka i paladyn.
Szli oni do sali gdzie przebywala reszta. Cala trojka weszla do komnaty. Elrond stanal po srodku.
-a wiec Berenie wiez juz co sie stalo. Ne miej zalu do Gil-galada - bronil paladyna Elrond wiedzac ze Gil-galad dostal juz nauczke.
Beren wsta.
-nie mam - krotko odpowidzil wojownik - tylko obiecajcie mi ze nie bedziecie probowali mnie ju zzatrzymac ani robic niczego wbrew mojej woli
-zapeniam cie ze juz nigdu to sie nie zdarzy - powiedzial Gil-galad
Elrond usiadl na najwyzszym krzesle.
-teraz powinniscie zdecydowac co robicie. Jesli chcecie mozecie pozostac tu jak dlugo chcecie. Jednak Beren chce jak najszybciej odniesc Kamienie wiec zdecydujcie co robicie.
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Beren 
Jaskinia Sheloby


Joined: 08 Jun 2003
Posts: 437
Location: Doriath
Posted: Sun Nov 02, 2003 1:49 pm   

- Tak! Musimy jak najszybciej wyruszyć i doręczyć kamienie komu trzeba! - zabrał głos Beren - Nie możemy czekać ani chwili.
- Nie możemy wyruszyć od razu - odrzekła stanowczo Nimrodel - Musimy się przygotować do wyprawy. Od wielu dni nie podróżowaliśmy i musimy się rozruszać.
- Nie mamy tyle czasu. Nie mamy wogle czasu!
- Uspokujcie się - przerwał Elrond - Musimy wszystko na spokojnie przemyśleć. Zresztą wasi przyjaciele chyba chcą was opuśić - powiedział Elrond i spojrzał się na Keire i Gil-Galada
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

Antoine de Saint-Exupery
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2593
Location: z Carreras
Posted: Sun Nov 02, 2003 3:41 pm   

Elrond skinął głową, a Keira uowazniła się do zabrania głosu:
- Kochani...rozważaliśmy z Gil-galadem możliwość powrotu do mojego świata. Nie ustaliliśmy nic konkretnego, ale chciałabym, zebyście wiedzieli, ze kiedyś przyjdzie nam się rozstać. Ta chwila się zbliża...coraz szybciej...Wybaczcie
- Jeśli to z mojej winy - zaczął beren, ale przerwała mu czarodziejka
- Tu nie ma niczyjej winy, tak musi być...nasz sceżki muszą się rozejść, kiedy, gdzie i jak...teo jeszcze nie wiem...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Beren 
Jaskinia Sheloby


Joined: 08 Jun 2003
Posts: 437
Location: Doriath
Posted: Sun Nov 02, 2003 5:18 pm   

- Skoro już to wyjąśniliśmy może przejdziemy do tematu, od którego zaczeliśmy- powiedział Elrond, zanim którykolwiek z zgromadzionych zdążył zaeragować - Więc kiedy chcecie wyruszać.
Po chwili ciszy Beren cicho odrzekł - Jak najszybciej.
- Zgoda! Ale nie od razu. Daj nam jeszcze tydzień Berenie na przygotowanie - odrzekła Nimrodel
- Tydzień i ani dnia więcej - zgodził się na ugode Beren
- Jeśli już to ustaliliście, to mam nadzieje, że te ostatnie dni spędzicie w szczęściu. - zakończył spotkanie Elrond
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

Antoine de Saint-Exupery
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Sun Nov 02, 2003 5:44 pm   

Calu tydzien druzyan przygotowywala sie do podrózy. Wszyscy spedzali te chwile w szczesciu. Jedynie Beren siedzial posepnie w swojej komnacie. Kompania ani razu nie widziala go n adwozu. Wojownik caly czas nie wiedzial co mial myslec o tym zdarzeniu sprzed niecalego tygodnia wczesniej.
Powoli dochodzil czas rozstania sie z Rivendell. W koncu cala dryzuna przygotowana do podrozy zeszla sie na dzieziniec. Elrond pozegnal wszystkich. Druzyna zostala wyposarzona w prowiat. Dostala takze konie.
Dzien w ktorym wyruszyli w dorsza podroz wydawal sie pieknym dniem. ednak tak tylko sie im wydawalo.
Po polowie dnia marszu zaczal adac deszcz. Padalo coraz mocniej.
-musimy sie gdzies schronic - wolala Eyon
Beren i Gil-galad od razu znalezli jedna z jaskim. Jednak w tym czasie jeden do drugiego nie odezwal sie ani razu.
-cgodzcie - zowalal paladyn do reszty
Cala kompania weszla do jaskini. Konie ulokowali w dalszej czesci korytarza. Nie mieli nawt jak rozpalic ogniska a pogoda na zewnatrz byla okropna.
Dobiegla wieczur. Deascz nie ustawal padac. Kompania myslal a o przenocowaniu wjaskini. Po pau godzinach zdecydowali sie zostac wniej.
Okolo polnocy kompanie zaskoczyla grupa orkow. Kompania zerwala sie.
Kazdy wzial bron do reki. Przygotowywali sie do walki.
-co oni tu rabia Orki w tym rejonie - spytala Luthien
-najwyrazniej tos chce nam utrudnic droge - posepnie odpowiedzial Beren
Chwile pozniej walka rozpozela sie. Druzyna nie walczaca uz od miesiaca ledwo radzila sobie z mala grupa Orkow.
W pewnym momecie najlepiej walczacy Beren , ktory mial najwieej sily i nie odniosl wiekszych raz w przedmiesiecznej walce wyszedl na przod i bl sie z wszystkimi Orkami naraz. Kompania patrzyla na Berena. Chwiele pozniej wszystkei potwory lezaly na ziemi. Wojownik odwrocil sie do druzyny. Zaczal isc w strone plecakow. Chwile pozniej jedn z Orow podniosl sie wyjal miecz i zamachnal sie na Berena. .Ork jednak nie rzucil w wojownika. Chwile poznij lezal marwy na ziemi w wbitym toporem w glowe.
Beremn popatrzyl sie na Gil-galada.
-dziekuje - powiedzial
Paladyn popatrzyl a wojownika i wyciagnal reke do niego
-mam nadzije ze mi wybaczysz
Beren pochylil glowe. Chwile pozniej ja podniosl i powidzial
-wybaczam ci.
Cale zajscie bylo szczesliwe dla druzynyy .Wydawalos ei ze kompania znowu bedzie pogodzona....
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Beren 
Jaskinia Sheloby


Joined: 08 Jun 2003
Posts: 437
Location: Doriath
Posted: Sun Nov 02, 2003 6:51 pm   

Po walce drużyna usunęła z jaskini ciała orków i położyła się spać, choć tak naprawdę nikt już tej nocy nie spał. Wszyscy martwili się brakiem formy. Wczesnym ranem spakowali rzeczy i ruszyli dalej. Deszcz już nie padał, ale chmury nadal zakrywały całe niebo. Podróżnicy szli pomiędzy wielkimi kałużami. Ich cele była mroczna puszcza, bardzo odległa. Przed dróżyną była długa droga, męcząca i dokuczliwa, ale wszyscy byli zadowoleni, ze drużyna była pogodzona.
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

Antoine de Saint-Exupery
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Mon Nov 03, 2003 8:50 pm   

Druzyna cale dnie szla przez gory. Bardzo czesto zatrzymywali sie na postoje. Wszystkich martwila niespodziewana napasc Orkow. Nikt nie wiedzial co to moglo byc. Kompania mogl atylko przypuszczac kto sie za tym kryje.
Po wielu dniach meczacej wedrowki w koncu dotarli do miejsca z ktorego mogli zejsc z gor i isc dalej palskim terenem. Jednak zejscie z gor nie bylo takie lawe jak wszyscy przypuszczali...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2593
Location: z Carreras
Posted: Mon Nov 03, 2003 9:31 pm   

Robilo się coraz chłodniej, w dodatku zaczął wiać paskudnie zimny i porywisty wiatr. W dodatku poprzedniej nocy i padała deszcz i zamiast bezpicznej ścieżki czekało ich strome zejscie po mokrych i ubłoconych skałach. Pierwszy chciał iśc Beren:
- Pójde pierwszy, potem dziewczyny, Aurechiel i na końcu Gil-galad. Tylko ostrożnie, ejst śliskoooo- jego głos zginął w odgłosach chlupotu błota w które wpadł. Rycerz zaczął zjeżdżać po mokrych skalach, nagle zatrzymał się, jakby ktoś go przkleił.
- Trzymaj się - zawołala Keira, która utrzymywała Berena siłą swojej woli i magii. Czarodziejka postawiła sobie za punkt honoru chronić jego życie. Aurechiel powoli schodził w stronę Berena i pomógł mu wstać.
- Nic ci nie jest? - zawołała Luthien
- Auć...chuba nic, trochę sobie obtłukłem...yyyy...no sami wiecie - odpowiedział ze śmiechem
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Tue Nov 04, 2003 1:07 pm   

Szli kilka dni bez przerw i odpoczynku..czas gonił ich a słonce paliło niemiłosiernie...z daleka połyskiwała delikatnie Anduina....
-Jestesmy na mniejscu..utniemy sobie drzemke i cozywiscie odpoczniemy torche...-rzekła nimrodel
Wszyscy odetxchneli z długo wyczekiwana ulga w głosie. Bezslinie opadli na dłonie i oparł się łokciami o co popadło..
-Wszysytko mnie boli...-rzekł Beren...
- Wszystkich cos boli..strasznie długo nie odpoczywalismy...
Nagle z daleka usłuyszeli wybuch...nie byli zainterresowani..nie mioeli sił nawet o to by spytać się .co i kto to....
-jak przeprawuimy sie przez rzeke?- szepnał ktos...
Luthien wstała lekko i zwinie..
- O to sie nie martwcie...
Owe wybuchy to skały które p[od wpłwem jakiejs magicznej mocyuhnisoł sie na tyle by moc po nich przejsc...
nastepnego dnia przeszli wypaczeci na druga strone...
juz tak niewiele zostało aby wykopnac ostateczna misje...i rozejsc sie kazdy w swoja stronę..
-Poczekamy do jutra..jestem zmeczony..-rzekł wojownik
-Ja sie zgadzam..- odparł aurechiel... niedługo potwierdzili to wszyscy...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Tue Nov 04, 2003 5:20 pm   

Ranek nastal dosc drastycznie... Lecz nie bylo porannych swiergotow lesnych ptakow. Ptaki siedzialy cicho na galeziach nie chcac pobudzic rosil, zwierzat do codziennosci... A co najgorsze i samej druzyny ktora zmeczona po ostatnim marszu zapadla w ciezki sen... Moze to przez ta jedwabicie miekka trawe, ktora poprzedniego dnia nie wydawala bys sie taka wyjatkowa? Moze przez uspokajajacy nurt rzeki toczacej swe wieczne wody... Pytan wiele... Tylko nie mial ich kto zadawac...
W tej idyllicznej krainie minelo wieke czasu nim jeden z podroznikow raczyl otworzyc oczy. Ale ku jego zdumieniu wystko bylo takie samo jak poprzedniego dnia. Nic z jego snu nie mialo odwzorowania w rzeczywistosci. Zaden szczegol. Nawet czas... Pora dnia przedstawiala sie byc taka jak w chwili gdy kladl glowe na miekkim podlozu.
- Nie jestescie stad? Prawda?
Glos brzmial dumnie i dostojnie... Lecz nie mial w sobie ani krzty agresji...
- Kim jestes przybyszu? - Zapytala Luthien nie zdajac sobie sprawy jeszcze z tego co widzi i co ja otacza.
- Chyba ja pierwszy powinienem uzyskac odpowiedz... To wy naruszyliscie moja prywatnosc. Domagam sie wyjasnien... - rzekla postac.
Odziany byl w szaty przedziwne, jakich dotad nie widzialy zadne oczy. Ich szarosc podkreslona niewiarygodnie czysta zielenia odbijala sie tyko w cieniu. Swiatlo nie dawalo tu ani krzty widocznosci.. Mozna by rzecz ze dzieki temu strojowi mogl byc niewidzialny w srodku dnia. Luthien nie widziala jego twarzy gdyz skryta byla starannie pod dlugim kapurem okalajacym glowe.
- To jak? Doczekam sie kiedys odpowiedzi przybysze?
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 987
Location: Warszawa
Posted: Tue Nov 04, 2003 5:26 pm   

Wszyscy nagle sie podniesli.
-my mamy ci odpowiedziec, to ty nas naszedles - powiedzial satnowczo Beren
-Rozejzyjcie sie, co widzicie?
Kompania rozgladala sie, nie widziali jedak nic dziwnego.
-nic, jesesmy tam gdzie wczoraj
-a gdzie byliscie wczoraj - zapytal przybysz
Druzyna jednak nie potrafila odpowiedziec na to pytanie...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Tue Nov 04, 2003 5:40 pm   

Atmosfera nabrala niepewnosci. Las jak przed chwila zyl jeszcze swym wlasnym zyciem nagle jakby stracil dech. Zamarl w swej istocie. Nie poruszyl sie ani lisc. Ani kropla wody nie spadla z koron drzwe. Cisza... Lecz nie byla to cisza na jaka czekali wedrowcy. Miala w sobie cos magicznego, mrocznego i nie dalajacego wewnetrznego spokoju zadnemu z nich procz tajmenniczej postaci ktora zza kaptura wpatrywala sie w nich. Nagle zauwazyli ze spod plaszcza wylonil sie dlugi prawie na dwa metry kij i zakreconej koncowce. Napewno byl drewniany gdyz zaden metal nie mogl przyjac tak zorganizowanej formy lecz odbijalo sie od niego swiatlo jakby powleczonyzostal czystym mithrilem. Postac oparla sie na nim jakby jej w pewnym momencie zabraklo sil.
- Nie chce by to wszstko potoczylo sie w dla was zlym kierunku... Jesli nie pamietacie gdzie byliscie wczoraj to jest to minus dla was, a plus dla mnie. W takim razie jak sie zwiecie i skad pochodzicie wedrowcy?
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Beren 
Jaskinia Sheloby


Joined: 08 Jun 2003
Posts: 437
Location: Doriath
Posted: Tue Nov 04, 2003 6:16 pm   

- Ja jestem Beren, jeśli ci tak bardzo zależy na tej informacji - odrzekł bardzo nisko i groźnie wojownik - Czy teraz mogę poznać twoje imię?
- Ja jestem sam a was jest więcej, więc może poznam twoich przyjaciół Berenie - odpowiedział bardzo spokojnie nieznajomy.
Wojownik już chciał odpowiedzieć czymś niemiłym, ale Nimrodel powstrzymała go ruchem ręki.
- Ja jestem Nimrodel, a to Luthien, Gil-Galad... - i elfka zaczęła przedstawiać całą drużynę.
- Czy teraz możemy poznać twoje imię? - powtórzył Beren
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"

Antoine de Saint-Exupery
 
 
 
Teluumen 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 02 Feb 2003
Posts: 178
Location: Podkowa Leśna
Posted: Tue Nov 04, 2003 6:50 pm   

- Dziekuje, za wesza zrozumienie... Tylko nastepnym razem prosze nie podrywac sie jak sploszony ptak, to nie prowadzi do dobrych sytuacji. Zwa mnie Teluumen... Przybylem tu po was z przyczyn ktorym mam nadzieje dowiemy sie gdy dotrzemy do mojej wioski w Mrocznej Puszczy. Oraz mam szczera nadzieje ze bedziecie chcieli ze mna tam podarzac. Mialem obawy czy to spotkanie nie przerodzi sie w rzez mimo iz slyszalem o waszych czynach wiele dobrego, ale na wasze szczescie okazalo sie nawet pokojowe...

Przybysz odslonil swe lica zdejmujac kaptur. Momentalnie jego plaszcz stal sie lito szary i widoczny z kazdej strony odslaniajac liczne elfickie ornamenty i znaki runiczne. Zielen pokrywajaca czesci plaszcza stracila swoj blask i rozpadla sie w przestrzeni. Teluumen okazal sie nawet wysokim przedstawicielem swojej rasy o dobrze zbudowanej sylwetce. Mial dlugie prostre wlosy nie wiadomo jak dlugie bo schowane byly pod plaszczem. Wedrowcy momentalnie zauwazylu ten charakterystyczny blysk w jego czarnych oczach.

- Tak wiec? ...Nimrodel? - Elf popatrzyl na elfice i usmiechnal sie w jej strone dwuznacznie - Idziecie ze mna?
_________________
"We Are Shape By Faith Just As We Shape It"

PROGRAMMERS TEAM
|Teluumen|PRV.PL
BLOG
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sun Nov 09, 2003 6:40 pm   

Nie mieli wyjscia..musieli zaufac tajmeniczemu elfowi.. wygladał dosc dziwnie z tymi wszystkimi amuletami i ornamentami.. Na pierwszy rzut oka mozna by rzec że ów, jest z jakiejs sekty..a moze jest jakims kapłanem..
Nawet jeśli uciekliby to nie mieli by gdzie...Elf z pewnoscią odszukałby ich a w poblizu był same pustkowia i równiny..jedynym zielonym szlakiem był gęsty las..mroczna puszcza, która rozposcierałą się daleko za niebieską i szeroką wstęgą anduiny..
Wszyscy rozgladali sie wokoł szukajac najmniejszej drogi wyboru opróćz tej którą zaproponował im nieznajomy...Nimrodel spojrzała zeń podejrzliwie i niemal na wylot. Teluuen był jednak spokojny.. jedynioe szaty i włosy powiewały lekko na suchym wietrze...
nie wiedzieli co mają zrobic...było cicho..tellumen czekał na odpowiedz..
- Dobrze..pojdziemy z tobą...-rzekła Elfka a mowiac to zdjeła ręke z łuku..
Tellumen ukłonił siię i zarzucił kaptur..
- a wiec..ruszajmy w drogę....
Szli w ciszy bo nie chcieli wydac niczego..nie mieli pewnosci co do Tellumena...
Staneli nad brzegiem Anduiny...Od wykonania ostaniej czescie powierzonego im zadania dzieliła ich jedynie włąsnie anduina i pare dni marszu do pałacu króla Thranduila...
-.. Teraz co robimy/..wczroaj były tu same kamieni..i w dodatku suche..- rzekła tinuviel..spogladajac na na kamienie i zalewajaca je wode..
-Sledziłem was od wczoraj...i to było złudzenie..zadna magia..-rzekłelf..na twarzy elfki widoczne było lekkie zawstydzenie...
Przeszli suycha stopą po wodzie..a konie objuczone pakunkami niewiadomo jakim cudem miały suche podkowy...
Szli niecały kwadrans kiedy Beren usiadł..
-Mam dosc...mam dosc tego wszytkiego...
Teluumen przysiadł obok..
-wiem ze chcesz..nie tylko ty..chceciue wiedziec o mnie cos wiecej?,,,
-Tak..bardzo bysmy chcieli....-rzekła Keira z nieukrywanym gniewiem...nie wiedziałą dlaczego rzekłą tak opryskliwie...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
fanfiki, anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów