Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[P] Gospoda Pod Rozbrykanym Kucykiem
Author Message
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 1006
Location: Warszawa
Posted: Tue Oct 07, 2003 4:16 pm   

Po pewnym czasie reszta druzyny zobaczyla Gil-Galada. Po paru dniach zdjeto wszystkie bandaze. Nie bylo widac blizn poza ta jedyna na twarzy.
Paladyn jednak dalej sie nie budzil. Druzyna zniecierpliwiona ciaglym czekaniem pytala sie Elronda czy mona cos zrobic. Ten jednak mowil ciagle:
-niestety nic.
Pewnego dnia kompania jadla jak codzienne sniadanie. Pod koniec zauwazyli oni zbiegajacego Elfa ze schodow. Zdziwiony Elrond zapytal go:
-co sie stalo
-szybko na gore...
Druzyna odrazu wiedziala o co chodzi. Zerwala sie i za Elfem wbiegla po schodasz a potem do komnatuy gdzie lezal Gil-Galad...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Tue Oct 07, 2003 4:34 pm   

Keira szybko pobiegła za elfem. O mało nie wywróciła się na schodach, potykająć o długą szatę. Weszła do pokoju Gil-galada. Paladyn miał otwarte oczy. Błądził nimi po ścianach pomieszczenia. Czarodziejka podeszła do niego ujęła go za rękę i łzami zrosiła jego zagojona skórę. Nic nie mówiła, płakała ze wzruszenia i radości...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Wed Oct 08, 2003 2:01 pm   

Gil-Galad jakby wybudziłsie z zamyśłenia i podobnie jhak kiedys Keira zerwał sie z przeraźliwym krzykiem na ustach
Keira uyspokoiła go głaszczac czule po głowie. Wciąz płakała. ELrond i reszta elifich towarzyszy uśmiechneli sie do siebie. Elrond wystapiłprzed wszyastkich i rzekłdonmosnie..
-Wiec..skoro wszystko juz jest w niemal najlepszym porzadku..chciałbym z wami porozmawiac w sali obrad...a potem..wyprawmy uczte..
Wszyscy przyjeli te nowiine ze smiechem na twrazy..
Długo bładzili nie móc doczekac sie dalszych wydarzeń..
Był wieczó..słońce juz zachodziło i jego ostatnie promienie opadały na twarz Luthien..nagle usłyszała gong który rozległ sie na znak rozpoczecia obrad..Odwróciła się i poszła. usmiechneła sie na mysl zakonczenia tego wszystkioego..podniosła wzrok i w tym samym momencie wpadła na czyjas postac..szybko ztwierdziła ze jest to obiekt jej zainteresowan..ów męzczyzna o dziwnym wygladzie..nietutejszym..
-Przepraszam najmocniej..-rzekła po chwikli ciszy..
Męzczyzna ukłonił się nisko i odparł..
-Ja równiez..
Podązył chwiejnym krokiem w stronę wybrzezą..Całymi dniami widziała go przesiadujacego na tle morza..bez watpienia musiał je mocnop kkochac....
Na sali panowało zamieszanie./.wszyscy krazyli poo niej nie mogac znalesc miejsca...Ku uciesze wszystkich ukazał się ELrond. usiadł na honorowym iejscu. Wszyscy natychmiast usiedli połozyli dłonie na kielichach...TYLko Nimrodel siedziałą cicho trzymajac dłon na zwinietym paipeirze..zastanwiałą się..czy powiedzieci m czy tez nie.,..z reszta..jej wój i tak juz sie czegos domysla...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Thu Oct 09, 2003 2:08 pm   

Elrond powstał z miejsca i wzniósł kielich:
- POzwólcie na początku na mały łyk wina za zdrowie i chwałę Aurechiela, bo to dzięki jego odwadze jesteśmy tu dzisiaj w takim towarzystwie.
Elf wstał, skłonił się i obdarzył uśmiechem drużynę. Nimrodel zaś wzięła głeboki oddech i starała się nie rumienić. Nie umknęło to jednak Keirze, która od dawna wyczuwała sympatię elfki i elfa.
- A teraz może przejdźmy do sedna sprawy...moi drodzy co chcecie robić dalej??
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Thu Oct 09, 2003 3:18 pm   

Nimrodel kurczowo trzymałą zwitek w dłoni. Aurechiel stanął przy jkednym z filarów i obesrwował elfkę. Ona jednak nie reagowała..pierwszy raz nie wiedziałą co poczynic..
-Planujemy isc do mrocznej puszczy..i oddac to co nam pisane..rzekł Beren..
Wojownik spojrzał na elfkę i dał jej gestem znak ze ma mówić.
Nimrodel wstała odgarnęła włosy, jednak lewa dłon trzymała pod połami.
Elrond pokazał je mapę która lezała rozpostarta na stole.
Podeszłą szytwno do niej i zaczeła mówić... Popczuął tez ze powinna powiedziec o tym co trzyma w niewiedzy innych...
-Teraz przejdziemy przez góry. lub na około..w ostatecnzosci Morię...
-Wszyscy znali jakimi stosunkami odarzają sie obie rasy..-Potem isc mniej uczeszczanymi traktami ku puszczy...
- A jak zamierzacie przejsc przez rzekę?-przerwał Elrond-chyba nie macie zadnej łodzi?
nimrodel spokrzała na towartzyszy ...Wszyscy wpatrywali sie w nia ze zdumioeniem. Wtedy popusciła dłoń... jakis swistek przeleciał przez salę..i wyladaował u stóp Elronda..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Sun Oct 12, 2003 12:27 pm   

Elrond scgylił się i podniósł zwitek, rozwinłą go i przleieł wzrokiem. Uśmiechnął się i wstał:
- Nimrodel...to chyba należy do ciebie
Elfka podeszła i drżącą ręką wzięła kartkę...
- Tak....powinnam wam była powiedzieć
- Nie Nimrodel...dobrze zrobiłas, to powinno pozostać w tajemnicy, ale zaraz oddam ci głos i wyjaśnisz reszcie co to jest.
- Dobrze Elrondzie - elfka rozchmurzyła się
- No dobrze, czyli ruszmy do Mrocznej Puszczy - Keira odezwała sie -Zanim Nimrodel powie nam co to jest, ja mam pytanie.
- Tak? Słuchamy cię czarodziejko...
- Czy są jakies plany co dalej? Co po osiągnięciu celu ?
- Hmmm, to wyjaśnimy później, a teraz...Nimrodel opowiedz im o tym papierze
Elfka kiwnęła głową.
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Wed Oct 15, 2003 2:15 pm   

-Wolałabym jednak..zaczac od tego co mniej wazne..-rzekłą Elfa..
elrond westchnał a reaszta druzyny opadła dłonmi na stole
- Po wszystkim tylko od was zalezy co chcecie robic..napewno bezpiecznie by było gdybysmy razem wrócili w jakies bardziej bezpieczne miejsce...
Wszyscy pokiwali głową..
-to ju wszystklo na ten temat..teraz przechodze do histori tego zwitku.-Gdy to rzekłą podniosła go, jednak nie roziwnełą..
-kiedy istota, któa nas goniła..zostałą zabita..trzymała w dłoni skrawek papieru..Gdy nie widzieliscie wziełam ją...
Beren wstał i podszedł do elfki.. obejrzał zwitek i rzekł
-Rozwiń to...
elfka przelkneła sline jedna szybkim ruchem zerwała linkę któa zwiazywała rulonik...na początku nie działo się nic nadzwyczajnego..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 1006
Location: Warszawa
Posted: Thu Oct 16, 2003 5:20 pm   

Nimrodel patrzyl an azwoj.
Wszyscy w sali zaczeli sie niecierpliwic. Elrond caly czas patrzyl a to na zwoj a to na Nimrodel. Elfka zaczela sie denerwowac. Myslala czy dobrze zrobila. Popatrzyla na kompanie i trozwinela do konca zwoj. Po tym odetchnela. Jednak wiedziala ze jesli mialo sie cos stac to zaraz sie stanie...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Oct 24, 2003 12:58 pm   

wszyscy spogladali na siebie ze zdziwieniem i lekka niecierpliwoscia w oczach..
Nagle sam uniosł się nad ich głowy i buchnał z niego ogien.
Ze zwitku nie zostało nic...prawie nic..
Na stol opadł popiół. aurechiel zawował sług aby ztrarli resztki ze stołu
-Poczekaj..nie rb tego-rzekł elrond wskazujac palcem na elfa.
Jeszcze chwile trwali w ciszy ..oplaciło sie. popioł zaczał jarzyc sie blaskiem i poczał ukladac sie w plonace litery.
" Zabij tych..co ida do lasu nieprzebytego..oni nam groźbą..oni nam smiercia..jezeli to co niosa osiagnie swój cel...,
Napis przez chwile jeszcze plonał po czym zgasł..
zap-adła głucha cisza...
-Napewno nie dotyczy to nas...-rzekłą za chwile Keira
elrond zamruczał przed nosem..
-z pewnoscia nie...jestewm pewien..tak jak wy..bynajmniej wiekszosc..
Elrond spojrzał się na Berena..
-jezeli chcecie zostancie jeszcze pare tygodni..przyda wam sie pozadny odpoczynek...
Wszyscy sumniechneli się , wstali od stołu i udali się ku wrotom..
Elf napotkał na niespokojny wzrok Berena..
-a TY..zostan przez chwile..-rzekł jeszcze gdsy ten zmierzał ku drzwiom...
Beren wiedział o co chodzi...
-Słyszałem o wszystkim co stało sie z toba..o tym ze chiałes...-tu przerwał i nie konczył..Beren przytaknał..
-czy powodem tego była Keira?
Beren bładził oczyma po sali..
-Tak..ale to nie jest juz wazne..
Elrond usiadł w zdobionym fotelu i rzekłą cicho..
-wszystko jest wazne...to co napotkamy i to, co juz dawno widzielismy.a. szczegolnmie to co zostao w naszymsercu..pamietaj..-elf wstał i oparłsię o kolumnę-a teraz..jesli chcesz mozesz isc..
Beren uklonił się i wyszedł..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 24, 2003 1:34 pm   

KIedy Elrond pozwolił im wyjść z komnaty Keira wybiegła na taras. Oparła się o barierkę i oddychała ciężko. Powietrze Rivendell było jasne, pogodne, dawał andzieję.
Czarodziejka wyprostowała się i spoglądała na góry. Zaczął wiać wiatr, Keira rozpuściła związane włosy, które rozsypały się na jej ramionach a potem zaczęły tańczyć na wietrze. Robiło się cieplej. Słonce igrało w kolumnach i dachach pałacu elfów. Wszystko lśniło i migotało.
Nagle ktoś wyszedł na taras. Spojrzał na dziewczynę odwrócił głowę i ruszył w stronę schodów do ogrodu. Czarodziejka obejrzała się za siebie i zobaczyła Berena, który zbiegał po schodach. Poczuła ukłucie w oklicac serca. Było jej go żal,a le wiedziała, ze go nie kocha.
Keira postanowiła poszukać Gil-galada. Dawno nie miała okazji pobyć z nim sam na sam. A skoro mieli pozostać trochę w Imladris to moze należałoby w końcu wziąć ślub? Taka sceneria i pogoda odpowiadały jej bardzo. Poza tym chciała w końcu zostać jego żoną.
Zeszła z tarasu i ruszyła do ogrodu. Nie znalazła tam paladyna i ruszyła w stronę rzeki. Tam go znalazła, siedział na brzegu wpatrzony w wodę, jakby smutny. Czarodziejka podeszła do niego i przyklęknęła nad wodą. Paladyn spojrzała w jej stronę i lekko sie uśmichnął.
- Porozmawiamy? -zapytała - Mam wrażenie, że od wyjazdu z Mithlondu chcesz mi coś powiedzieć o coś zapytać, ale nie wiem o co chodzi...Czy coś się tam stało? Czy jakoś cię zraniłam??
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Fri Oct 24, 2003 1:55 pm   

Gil Galad oparł się o pobliski filar..,
Keira spojrzała mu w oczy..
-nie..nie zraziłąs mnie niczym...tylko wydaje mi sie..ze ostantio mnie unikałąs...
Keira odetchnełą głeboko...
-wiem...tyle sie ostatnio działo..ale teraz...
gil-Galad objał Keirę..
-Ale teraz jestesmy razem..-dokonczył paladyn..
Stali pod kopułą nieba i wtymze momencie zapomnieli o wszystkim..
Tinuviel szłą z Eyon...Była cieawa mezczyzny którego widywała co jakis czas..
Słuchałą tego co mowi Eyon...ale to szybko rozchodziło się jej po głowie..Z utesknieniem wypatrywała owego mezczyzny,... Ujrzała.stał oparty o balustrade i z uteskeniem wpatrywał sie w morze...
-Idziesz na doł?-spytała eyon jak ie okazało po raz którys z kolei..Tinuviel spojrzała na Eyon..
-Co tam widzisz?-rzekła zaciekawiona..
-nic..
Eyon spojrzała się na wiadome miejsce..
Nikogo juz nie było..
eyon odwróciła wzrok i rzekła:
-wiec chodzmy...
Zatrzymała się jednak i zaczeła szukac czegos w kieszeni..
-co sie stało?-zapytalą luthien/
Eyon podniosła wzrok który okazał się tak obłąkanczy..
-Zgubiłam moj talizman..wiem ze uwazasz to za głupie..ale to pamiatka rodzinna..poczekasz?..ja poiszukam i przyjde...
Tinuviel kiwnełą głową i lekko ruszyła w stronę schodów..
Lekko suneła po nich i spogladała pod nogi..Spojrzała w słonce..było piekne..blade i zmeczone oblicze chowało się za horyzontem..
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 24, 2003 3:18 pm   

Zachód słońca był tego wieczoru niezwykły. Niebo nie żarzyło się czerwienią, ale gasło w łagodnych rózach i złocistościach. Paldyn i czarodziejka stali przytuleni do siebie. Ich serca brzmiały tym samym rytmem. Byli szczęśliwi, ale...ale w umyśle Keiry wciąż była sylwetka Beren biegnącego po schodach. Wiedziała co czuł i wiedziała, ze nie moze z nim pogadać.
- Gil-galadzie, ja..ja muszę ci coś powiedzieć...Beren..Beren - zamilkła
- Tak - paladyn spojrzał w jej błękitne oczy- Dokończ - jego głos ył dziwnie zimny
- On chciał się zabić przeze mnie..on..on mnie kocha albo myśli ze mnie kocha...nie umiem sobie z nim poradzić. Jest bardzo silną osobowością..a ja trace sily na walce sama z sobą...Wybacz - czarodziejka spuśiła głowę
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Galad 
Moderator



Joined: 17 Mar 2003
Posts: 1006
Location: Warszawa
Posted: Fri Oct 24, 2003 3:37 pm   

-Nic sie nie stalo - powiedzial Gil-galad
Keira popatrzyla na ukochanego. Nic nie mowila patrzla sie w jego oczy. Wiedzial ze musi porozmawiac z Berenem ale i ze kocha paladyna.
Kilka minut siedzieli jescze nad rezeka. Potem niespodziewanie w orszaku przyjechal Elrond. Elf podszedl do ukochanych. Oboje mu sie uklonili.
Elron usmiechnal sie po czym powiedzial:
-Chodzcie mam dla was niespodzianke.
Keira i Gil-alad popatrzyli sie na siebie po czym weszli na konie. Byli bardzo ciekawi co bedzie. Niwiedzili ze bedzie to ich najszczesliwsza chwila w zyciu...
_________________
"But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."

_________________
http://amp.digart.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 24, 2003 4:49 pm   

Ruszyli orszakiem do ogrodów Imldris...powoli zapadał zmrok, wszytsko lśniło jeszcze odblaskiem promieni słonca. Jedna z altan oświetlona była kolorowymi lampionami. Wszyscy zsiedli z koni. Paladyn poszedł z dwoma elfami do komnat, a Keira podążyła za ciemnowłosą elfką. Godzinę póxniej spotkali się w altanie, księżyc wytoczyła się na granat nieba. Paladyn trzymał w dłoni gałązki okryte bialym kwieciem, był ubrany w ciemnobrazowe szaty haftowane złotą nicią, uśmiechał się do czarodziejki. Keira miała na sobie długą lśniącą szatę, mieniącą się srebrem, błekitem i bielą. W jasne włosy, spięte z tyłu wpleciono jej gałazki białych kwiatów a do plątaniny pąków i pasemek włosów przypięto biały lśniący woal okrywający twarz. Jej cera nabrała zdrowego rumianego koloru. Czarodziejka podeszła do Paladyna a on podał jej rękę. Razem weszli do altany. Przed nią pojawiła się kompania, brakowało Berena i Eyon, ale nikt tego nie zauważył. Gil-Galad podał Keirze pęk kwiatów. Elrond rozpoczął ceremonię:
- Kochani przyjaciele jesteśmy tutaj by uczestniczyć w uroczystości zaślubin Keiry i Gil-Galada. łączmy się z nimi w tej radości.- po czym zwrócił się do młodych - Niech Gwiazda Earendila oświetla waszą ścieżkę...bądźcie szczęsliwi, wasze dusze zostały połączone ze sobą...jesteście małżeństwem...
Czarodziejka spojrzała na ukochanego, on odwzajemnił się jej spojrzeniem pełnym blasku księżyca i miłości. Uniósł delikatnie woal osłaniający jej twarz, odetchnął i ucałował jej usta...Kiedy oderwali od siebie wargi wyglądali na bardzo szczęśliwych. PAladyn wziął czarodziejkę na ręcę i wyniósł z altany. Postawiła na ścieżce, ujął za rękę i ruszyli razem do pałacu gdzie miała się odbyć uczta...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sat Oct 25, 2003 1:43 pm   

Weszli do sali..panowałą ciemnośc. Rozgladali się po nieji nie widzieli nikogo.
Nagle nad nimi buchneła jasnsc.. tysiace gwiazd oswietlały parę, która oniemiała z wrazenia. Nagle ku nim delikatnie suneło 12 wysokich postaci.. Bez watpienia były elfami. Jasne ubrnaia odbijały swiatło ksiezyca i rozpraszały się po sali. Wszystkie niosły cos na kształt pereł..
Elfowie zsuneli się delikatnie ze schodów i otoczyli parę. Zaczeły spiewać. Ich głos doszedł chyba do samych niebios bo w ednym moemenice wszytkie chmury osuneły się stanowczo na bok.
Teraz było jasno od poswiat elfów. Para sunełą na przód a razem z nimi orszak wzkazywał im drogę. Pieśn była niezrozumiała dla keiry ani gil-Galada... ale była tak piekna ze łzy szczescia staneły im w oczach..
to miał byc wieczró który trwac bedzie najdłuzej...
Keira rozgladałą sie po zakapturzonych istotach,. W jednej chwiuli jak na rozkaz kaptury osuneły się z twarzy i delikatnie odsłoneły cudne oblicza.
Gil-Galad dostrzegł Eyon stojaca gdzies na uboczu i Tinuviel która w iałych szatach usmiechneła się do niego i Keiry. Keira natomiast zastanwiałą sie gdzie jest Nimrodel. Ucieszyłą się gdy elfka wysunełą się z szeregu i podeszła z perłą do nowozenców.
- to dla was..moze to nie wiele ale jeszcze wam sie przyda..-rzekła
Keira zaczełą sie smiac wesóło. Muzyka nieco przycichłą.
teraz szukała Berena.. Nie widziałą go przez cały czas trwania ceremoni..nie widziała go i teraz.. Szukała wzrokiem poo sicanach i pod filarami..musiał gdzies być..Nagle podniosła głowę. Na tarasie u góry stał człowiek. Wpatrywał sie teraz prosto w jej oczy.. Kobieta szybko spusciła wzrok jakby sie speszyłą czy wystraszyła...
Zasiedli do syto zastawionych stołów. Keira dopeiro teraz zauwazyła ze sa tu wszyuscy z imladris..
tinuviel siedziała podparta łokciami i wpatrywała się mezczyzne w czarnych włosach i podniszczonym płąszczu..Usiadł tuz obok niej. goroaca fala przeszłą przez jej ciało. Nie wiedziala co sie dzieje.
Nimrodel stałą oparta plecami o scianę. Widziałą Berena który wpatrywałsie w Keire..
Ona sama cieszyłą się faktem ze wszystko sie ułozyło miedzy parą zakochanych...Tyle przeszli z tego powodu.i on i ona..
Westchneła i podeszła do stoł€ I USIADłA.
eLrond wszedłdo sali i klasnał. Swiatła zajarzyły sie migotliwym blaskiemm A minstrele zaczeły nucic piesni...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Sat Oct 25, 2003 4:48 pm   

Rozpoczęło się radosne weselne przyjęcie. Minstrele śpiewali pieśni, a goście oddali się spożywaniu rivendellskich specjałów. Keira i Gil-Galad byli bardzo szczęśliwi, śmiali się i obdarzali ciepłymi spojrzeniami. W pewnym momencie czarodziejka zwróciła wzrok na resztę kompanii. Odpowiadały jej ciepłe uśmiechy, czuła się jak w rodzinie. Nagle napotkała spojrzenie Berena. Zadrżała, ujrzała w jego oczach chłód...jego spojrzenie zmroziło jej na chwilę krew w żyłach i zgasiło blask szczęścia w jje oczach. Paladyn dostrzegł jej zmieszanie i wstał od stołu. Podszedł do minstreli i poprosił aby zaintonowali jakąś radosną pieśń. Dwóch elfów przyniosło instrumenty. W końcu to wesele, nie mogło obyć się bez choćby jednego tańca. Gil-galad podszedł do żony:
- Chodź, zatańczymy - Keira wstała a mąż objął ją ramieniem i wyprowadził na srodek sali.
Zabrzmiała spokojna muzyka, młodzi przytulili się do siebie i oddali tańcu. Ich szaty i włosy lśniły...wszystko emanowało jakimś nieziemskim blaskiem.
Aurechiel podszedł do Nimrodel, która z uśmiechem przyglądała się parze:
- Nimrodel, czy zgodziłabyś się zatańczyć ze mną...?
Elfka spojrzała na niego speszona, przypomniała sobie słowa Keiry, ze ma nie okłamywać swojego serca i wstała z krzesła. Elf podał jej dłoń i za chwilę dołączyli do Keiry i Gil-galada.
Luthien wciąż spoglądala a tajemniczego nieznajomego...wiele by dała, aby zaprosił ją do tańca, ale nie liczyła na to. Spojrzała na tańczące pary, do których dołączały inne elfy, dostrzegła zimny wzrok Berena, który wpatrywał się w czarodziejkę, usłyszała jego głos...zimny i cichy:
- Nie będziesz z nim szczęśliwa...nie jesteś dla niego stworzona
Luthien odwróciła się nie chciała tego słyszeć. Spojrzała znów na tajemniczego mężczyznę i oddała się marzeniom.
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Sat Oct 25, 2003 6:18 pm   

Z kazdą chwilą Keira była szczesliwsza..a Beren bardziej pochmurniał i zamykał się w sobie...
Nimrodel i Aurechiel smiali się jak kiedys, w dzecinstwie, wesoło i beztrosko. Zapominajac o bozym siwecie.Gdy muzyka przestała grać spojrzeli sobie w oczy. Nimrodel nie przejmowałą sie zmieszaniem i obojetnoscia, jednak zwiesiła wzrok i przeniosła go na Berena.
Nie było go tam...niesamowity chłod przeszył jej serce..jednak nie wiedziałą dlaczego...w koncu to jej towrzysz broni..
Keira dostrzegła to w tym samym momencie. Czuła jak serce bije szybko a dreszcze przebiegaja jej po plecach. Elfka i kobieta zerkneły na siebie i wyszły na taras..
-widziałas go?..kiedy zniknał?-rzekła Keira
nimrodel westchnełą. była juz spokojniejsza jednak nie wiedziałą czemu.
-nie wiem gdzie jest...musi sie znalesc. zalezy mu na tobie...jestem tego pewna.
Elfka wiedziała ze mówi to tylko dlatego by nie psuć weselnego dnia Keiry. widziała jednak smutek w jej oczach i szybko dorzuciła :
-Zajrze do jego komanty...a ty idz i szalej... to twoj dzien..
Keira usmiechneła sie i pognała lekko do Gil-galada.
Nimrodel miałą nadzieje ze tam bedzie. inaczej nie chciałaby niepokoic Keiry. Szła ciemnym korytarzem i zblizałą sie do masywnych drzwi. Zapukała. nikt nie odpowiedział. OPostanowiłą wejsc. Gdy postawiłą stopę za progiem zrobiło sie jasno. Szybko ujrzała Berena który siedziałz przymknietymi oczyma i jakas poswiatę w jego dłoni.
-Spokojnie to tylko podstwowy czar..-rzekł-Kim jestęs??
Nimrodel podeszła blizej..
-to ja nimrodel
Beren jakby posmutniał..zapewne opczekiwał kogos innego..
-Czego cchesz?-rzekł
-Przeszkadzam ci ?-spytałą sie elfka-chciaabym porozmawiac..
Beren przetarł oczy
-Nie nie przeszkadzac..chociaz włąsnie przysypiałem..
Nimrodel nie pytajac o zgode uisiadła na krzęsle..
-Wszyscy sie o ciebie martwią...zwłąszcza ona...
Beren wiedział o kogo chodzi..
-nie rób głupstw..mowiła mi jak jej na tobie zalezy..jak cierpi kiedy gdzies znikasz..boi sie..nie rozumiesz? boi sie o ciebie... -ciagnełą dlaej..beren słuchał i coraz szerzej otwierał oczy-Zrozum to..co ona zrozumiałą juz kiedys...
Beren słuchał i lekko pokiwał głową..
-Ja nie mam nic do stracenia...nikt nie mnie nie czeka w domu...ja nawet nie mam domu...czy ty wiesz co ot oznaczy?...bnie ty nie wiesz..jestes lefka wiec co mozesz wiedziec o nas o ludziach którzy robią głupie rzeczy..ty nic nie wiesz bo jestescie doskonali ..lepsi..nie popelniacie błędów... Jestem nikim..i kogo obchodze ja.. takie ja..zupelne zero posró setek tyusiecy ludzkkich istnien...-Mowiłą Beren takim tonem , jakby to wszystko zwalał na lefke.
elfka wstaął i wyszła z komanty., Nie miałą za złę niczego..miał powody..Ale on zreozumiałto inaczej..załował...
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2702
Location: z Carreras
Posted: Sat Oct 25, 2003 6:40 pm   

Nimrodel nie wróciła na salę, została na tarasie i przyglądała się gwiazdom. Keira z niepokojem obserwowała drzwi, zobaczyła cień elfki na dworze:
- Kochanie ja zaraz wrócę..mam sprawę do Nimrodel - zwróciła się do paladyna, który pokiwał głową, a ona wyszła.
Na dworze panował przyjemny wieczorny chłod. Elfka odwrócila się słysząc kroki.
- Jest u siebie...
- Rozumiem go, rozumiem, ze nie chce patrzyć na moje szczęście, które jest jego nieszczęściem
- Kei on musi zrozumiec, że serce nie wybiera, jest mu trudno, ale poradzi sobie
- Mam taką nadzieję- twarz czarodziejki posmutniała i spoważaniała - Nie chcę być odpowiedzialna za jego cierpienia...
- O Eru!! Keiro co ty wygadujesz? TO NIE TWOJA WINA !!!!
- A jednak...
- Nie rozumiem cię, kchasz paladyna i zawsze tak było...
- No tak, ale...ale byłam zbyt miła dla Berena, może myślał, ze robię mu nadzieję. Powinnam dawno powiedzieć mu, ze go nie pokocham, ale nie umiałam, bawilam się nim
- Nie, moja droga...nadal się bawisz - odezwał się z ciemność głos. Na tarasie pojawił się Beren. - nadal szargasz moje uczucia. Jeszcze mi nie powiedziałaś...., a zresztą nieważna - urwał
Keira nie wiedziała o czym on mówi. Od czasu powrotu z jej świata była z Paldynem na dobre. Cały czas mówiła Berenowi, że on nie jest jej przyszłośćią, już dawno mu powiedziała,że go nie kocha. Nie kpiła z jego uczuć.
- A teraz... chciałbym się pożegnać. Nimrodel mozemy porozmawiać? SAMI?
- To ja wrócę do gości - czarodziejka powróciła na salę, gdzie wciągnięto ją do radosnego łańcucha tańczących.
Beren spojrzał na elfkę:
- Nie możemy czekać, kamienie muszą pojawić się w Mirkwood szybko. Wyruszam o świcie
- Berenie oszalałeś?? To ci nie pomoże, a narazi palantiry na zagładę
- Nie Nimrodel! Nie powstrzymasz mnie...postanowiłem...
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
anime, opowiadania
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów