Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Wed Jun 18, 2003 8:20 pm
Kobieta podeszła do Nimrodel.
- Czego tu szukasz elfko zapytała?
Nie uzyszkała odpowiedzi, tego sie spodziewała
-Ja szukam ciebie. Jestem Keira, pochodzę z innego swiata, przybyłam tu..
Kobieta urwała, bo zobaczyła, że oberżysta podszedł blisko, zbyt blisko.
-Jeśli masz ocjote dowiedzieć sie o mnie więcej to zapraszam do mojego pokoju. Pierwsze piętro ,pokój drugi po lewej.
W oczach Keiry płonął błękitny ogien, nie wyglądał na zły, wręcz przeciwnie. Kobieta odeszła do baru zostawiając zdezorintowaną Nimrodel..
Poszła do swojego pokoju, po chwili usłyszala pukania.
Może to efka - pomyślała.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Wed Jun 18, 2003 8:31 pm
Keira otworzyła drzwi..Jej przeczucia okazały się słuszne albowiem w drzwiach staneła elfka.
Spojrzała na Keire przenikliwym wzrokiem .
-Prosze wejdz..
Nimrodel weszła powoli i ostrożnie a kątem oka rozgladałą sie w około. Stanełą tak a srodku pokoju a pod skrawkiem sukni wymacała sztylet.
Keira nieco czująć nieufnosc elfki zamkneła drzwi i usiadłą na krzesle.
-Nie musisz sie mnie bac...Nie mam złych zamiarów..
Nimrodel preszłą pare kroków spojrzała na Keire i rzekła:
-Nie moge nikomu zaufać...wiesz jak sie nazywam...ta informacja jest jak moje drugie imie..powinnas o tym wiedziec..
Keira przeciagneła się, wstała i podeszła do nocnego stolika..
-Moze chcesz sie czegos napic?
Nimrodel w odpowiedzi wyciagełą ukryty pod plaszczen dzbanek wina.
Keira usmiechneła sie i wychylila lk piwa wczesniej przygotowanego...
-Wiec chcesz sie czegos o mnie dowiedziec..
Nimrodel myslała...co bedzie jesli Keira bedzie chciala konieznie sie dowiedziec..co jesli nie...
-Mam mało czasu...rzekła
-wiem o tym..Rzekłą Keira triumfalnie podnosząc głos..
Rozmowa Berena z Gil-Galadem ciagle trwała.
-Ciekawe co to za przygoda- powiedział Gil-Galad
-Pewnie zabicie jakiegos potwora-odpowiedział Beren
Gil-galad wstał. Popatrzył on po izbie. W rogu zabaczył bronie.
Beren takze sie podniosl
-To juz wiemy czym posługuje sie Nimrodel...
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Wed Jun 18, 2003 10:08 pm
W tym samym czasie Nimrodel przebywała w pokoju Keiry..
Obie siedziały wpatrszone w siebie..bez słowa...
Księzyc wschodził coraz wyżej..
w koncu Nimrodel rzekła:
-Ten męzczyzna..on jest z toba?
Keira niemal blyskawicznie wlepila swe oczy w nimrodel któe wypelniły sie ukrytym niepokojem..
-On?.Może...tego dowiesz sie później..pólnoc juz dochodzi..a ja musze jeszcze wzniesc nocne modły..
nimrodel z lekkim rozczarowaniem w głosie rzekła:
-wiec nie dowiem sie niczgo o tobie?-
Keira podniosłą wzrok i powoli wstałą jakby bałą sie ze spadnie za chwile z krzesła.
-Może później..Może i to lepiej..Wiem ze Gil-Galad powiedział ci cos o mnie....pozno juz..spotkamy sie kiedy indziej..ale w mnie jwygodnych okolicznosciach..
Nimrodel wstała powoli i ocięzale..nie tak jak zwykle przypadlo na jej rasę...Czuła ze bedzie wypyttwana ale co mogla powedizec..starałą sie nie klamac..
Otworzyła drzwi..
Gil-Galad i Beren sali wpatrzeni w drugi koniec izby na łuki,miecze ..
Nimrodel stała i znieruchomiała..a czy to wazne ze sie domysleli..chociaz ich domyslenia nie sa calkiem prawdziwe..
Podeszłą do stołu a gdy dopiero dzban z winem lekko zadzwieczał o drewno zauwazyli ze Nimrodel juz dawno weszła.Spojrzała sie na nich abawnym wzrokiem i rzeła:
-Więc..Mamy sprawe do omówienia..
Beren spytał sie jej:
-Gdzie byłąs tak długo? Odebranie wina napewno nie zabiera tak wiele czasu?
Gil-Galad z przerażeniem w glosie odparł:
-Rozmawiałas z nią prawda?..
-Tak- powiedziała Nimrodel
-Nie wiem coo ci mówiła, ale radze ci sie trzymac od niej z daleka- Głośnym tonem powiedział Gil-Galad
-Uspokujcie sie -wtrącil Beren, wkońcu mamy sprawe do omówienia
-Tak, zostawmy ten temat- powiedziała Nimrodel i uśmiechnęlasie do paladyna
Na zewnatrz bylo juz ciembo w izbie paliły sie świece..
-Chodzi o to żeby zabic pewnego stwora
-Jak zawsze- zhumorem powiedzał Beren
-Grasuje on nie daleko od tedo miasteczka- dalej opowiadała Nimrodel
-Jaka jest nagroda- spytał Beren
-Niewiele, ale ludzie mówią ze potwr posiada wiele magiczznych przedmiotów
-Trzeba bedzie sie przygotowac -powiedział po chwili milczenia Gil-Galad
-To moze wkoncu dowiemy sie czegos o tobie Beren?...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Thu Jun 19, 2003 8:21 am
Kiedy Nimrodel, Gil-Galad i Beren rozmawiali Keira stała przy oknie w swoim pokoju. Myślała o tym jak bardzo chciałaby wrócic do swojego swiata. Ale do tego był jej potrzebny jakis elf. Do pokoju ktos wszedł, był to ten mężczyzna, który przyjechał z nią do Gospody.
- Pani mnie wzywała? - zapytał
- Tak kapitanie Cerro - rzekła wyrwana z zamyslenia - Mam prosbę.
- Tak pani Keiro ?
Keira wyciągnęła zza pazuchy list:
-Oddaj go tej elfce, Nimrodel.
Cerro wziął kartkę i wyszedł, kłaniając sie głęboko.
Keira tym czasem położyła sie śniły jej się koszmary.
Cerro wyszedł i zapukał do pokoju elfki. Ona otworzyła i zdziwiła się.
-Czego chcesz? - warknęła
- Pani Keira kazała ci to oddać- poweidział dając jej list i odszedł
Nimrodel otworzyła list i przeczytała :
Jestem Keira, pochodzę z Neverlandu. Trafiłam tu przypadkowo, wpadając w wir czasów i miejsc. Jestem czarodziejką, ale żeby wrócić do moejgo świata potrzebuje twojej pomocy. To nieprawda. To co ci powiedział o mnie Gil-Galad. Ni wiem co to było,ale wiem ze kłamał. Możesz się dziwić, ale ja również mogę ci pomóc. Twoja mapa. Tak wiem co to jest. Jest zniszczona. Dzięki magii mogę ja zrekonstruować i poszerzyć jej obszar. Mogę ci pomóc, tylko nie skazuj mnie zagładę w tym świecie. Weź mnie ze sobą, albo pomóż wrócić do mojego świata.
Nimrodel zdziwiła się. Gil-Galad i Beren patrzyli na nią, jakby liczyli że powie im o co chodzi.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Beren widząc za drzwiami mężczyzne, który przybył z tą dziwną kobietą zrozumiał, że coś się święci. Przez chwile czekał na jakieś wyjaśnienia ale po chwili zrozumiał, ze strawa może być dużo bardzie zawiła. Postanowił odpowiedzieć na ich wcześniejsze pytanie
- Jestm Beren i to już wiecie. Zakochałem się w najpiękniejszej istacie chodzącej po ziemi, elfce. Nazywała się Luthien i była córką króla elfów z Doriathu i Meliany, pochodzącej z rodu Majarów. Ja jestem człowiekiem i jej ojciec nie chciał abyśmy byli razem. Pragnął także Silmarila, najpiękniejszego z klejnotów. Na ziemi były tylko trzy takie i wszystkie w posiadaniu zła. Kazał mi przynieść go bo wiedział że to samobujstwo. Ale mi się to udało i... zginąłem. Ale Valarowie dali nam jeszcze jadną szanse. Teraz ja i moja ukachana jesteśmy śmiertelni. To tyle o mnie.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
-Jeśli nie chcesz mnie posłuchac to ci cos opowiem-powiedział Gil-Galad
-Kiedy ona sie zjawiła w moich krainach wszystko zaczeła dziac sie złe. Zabijała ona każdego kto wejdzie jej w droge. Chciała dowiedziec sie jednego: jak wrócić do swego świata. Pewnego razu spotkała czarnoksiężnika , on nauczyl jaj czarów ale i wyjawił jak dostac sie z powrotem do jej swiata. Miała ona zabic przywódce mego zakonu. Bez myślenia zrobiła to. Jedak czarnoksieżni kłamał. Przez to że zabiła naszego mistrza została rzucona na nia czar który nie pozwalał jej zabijać. Wedrowała ona przez wiele krain. Dowiedziała sie aby wrócić do swiata potrzebóje Elfa.
-To dlatego chce zdobyc moja przyjażń-zapytała Nimrodel
-Tak, i obawiam sie że zdjela juz czar i chce sie zemścic-powiedział Gil-Galad
-A skad ty to wszystko wiesz?- wtracił Beren
-Każdy to wie w moim zakonie aby byl przygotowany na spotkanie z nia a pozatym jestem w koncu paladynem a my umiemy czarowac...
-Nie wydaje mi się-odpowiedział paladyn
-Właściwie nie wiem tylko jednej rzeczy mianowicie wiadomo że aby wrócic do jeje świarta potzrebuje Elfa ale co Elf ma zrobić?-dopowiedział Gil-Galad
-Jest juz pózno zostawmy ten temat do jutra-powiedziała Nimrodel
Beren i Gil-Galad rozmawiali dalej
-Moze ona wcale nie ma takich celow jakie myslisz?-powiedzial beren
Moze sie zmieniala dostała juz nauczke za to co zrobila
-Moze, jutro z nia porozmawiamy
- Może szuka przyjaciół wśród elfów a może chce z nich złożyć ofiare jakiemuś swojemu bóstwu. Bo chyba nie liczy na czary elfów jeśli sama umie czarować. Ja zresztą nie znam się na tych wszystkich czarach, moja ukachana to co innego...
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Thu Jun 19, 2003 1:28 pm
Gdy słońce wstało Nimrodel, podeszłą do okna i przecięgnełą się.
Z ciekawosci ponownie wyciagneła mape by dokladniej ja obejrzec.chciała podejsc do Berena -i Gil-Galada by dac im mape do obejrzenia albowiem oni jej jeszcze nie widzieli.
Podstawiła ją pod promienie słoneczne a wtedy stało sie cos nieoczekiwanego.
Na mapie ukazały sie ogniste napisy w jakims starozytnym jeżyku. Elfka rozszyfrowała je po czym podekscytowana i radosna podbiegła do Berena i Gil-Galada, obudziła ich lekkim kopniakem( co nie spodobałio im sie za bardzo) .
Wreszcie gdy udało im sie ją uspokoić nimrodel rzekla:
-siadajcie..Nie powiedziałam wam jeszcze wszystkiego.
Beren ispojrzał na Gil-Galada ..Wszyscy jednak wsłuchali się w to co moewi Nimrodel..
Nimrodel rozwineła mape ..Beleriandu..który zatonał przed wiekami..Wojownika i Palladyna bardzo to zdzwiło.
-Skąd ją masz-rzekł palladyn
-To dluga historia a ja nie mam na nia czasu-rzekla-teraz d orzeczy..
-Mówiłam wam ze musimy zabic stwora...Jednak tym stworem ,zgodnie z ukryrmi napisami jest ostatni smok Morgotha...
Niecierpliwi i nieco zdezorientowani wpatrywali sie w mape i twarz Nimrodel..
Weszcie Beren rzekł:
-To jest jeszzcz jeden smok?
Zaległą głucha cisza.któa po chiwli przerwałą elfka:
-Widocznie tak.mapa nie kłamie..tym bardziej przekazywana z pokolenia na pokolenie...
Zdziwienie wszystkich osbó znajdujace sie w sali siegło zenitu..bowiem smoka zaden z nich nie zabijał ani nikt nie słyszał od czasów Smauga..
-więc..Smok ten znaduje sie na wyspie z pozostałosci Belerniandu , do óej tylko wybrani i przeznaczeni mogą dotrzec..Wiodcznie jestesmy nimi my...-rzekłą nimrodel
-To Beleriand przetrwał?-przerwał Beren...
-Tak Berenie-rzekł Gil-Galad-słyszano wiele opowiescie o wyspie w zatoce ksiezycowej która wydaje sie byc oddalona o wielka odległosc..i nikt do niej jeszcze nie przybił..czasem uchodza z niej kłeby dymu..
-więc...trzeba tam dotrzec..jak najszybciej...bowiem najwiekszym skarbem któy ten smok ma..jest owy naszyjnik z Silmarilem Berenie..ten tóry wyrwałes z korony morgotha..ale za to przypłaciłes to ręką..-rzekla nimrodel
Beren pogrązył sie w zadumie.
-Jak zeszłem z tego świata..Eru zlitowałsie nademną i przenzaczył mnie nowemu siwatu.
-Więć ..teraz czeka nas ciezki dzień..musiimy unikac Keiry..Pamietajcie bowiem..ze gondor to wielkie panstwo..a do szarej praystani...jeszcze długa droga..mówiąc to Nimrodel wziełą mapę szary płaszcz i mape a takze krótki miecz który schowała w pochwie na plecahc i dłuzszy łuk..-Speiszcie sie i oporządcie szybko..czeka nas długa droga...
wyszłą..zaiste czekała ih długa Droga..Trasa jak planowałą bedzie przebiegac przez rohan i Lothlorien jesli zas pozwoli..bowiem góry mgliste, były nebezpieczną drogą....
(zanim coś napiszę mam prośbę. czy byłoby możliwe by losy Luthien i Berena się jeszcze nie pokrzyżowały? Jeśli tak to uwzględnijcie mój post, jeśli nie to "omińcie")
Całej rozmowie przysłuchiwała się obca osoba. Jej albo jego twarz była zakryta kapturem. Od samego przybycia do gospody zachowywała się bardzo tajemniczo, cały czas siedziała w przyciemnionym kącie, tak, że nikt jej nie zauważył. Kiedy skończyli rozmowę, ta osoba ukazała swe oblicze. To była kobieta. Dopiero teraz grupa zauważyła, że ktoś ich cały czas śledził. Wszyscy błyskawicznie wyciągnęli sztylety. Przybysz odezwał się.
- Nazywam się Luthien, przybywam z północy. Od samego początku wiedziałam co posiadasz Nimrodel, szukałam tego. Czekałam tylko na chwilę kiedy będę mogła się ujawnić. Myślisz, że chcę Ci ją odebrać, ale niestety mylisz się.
Nimrodel zastanawiała się dlaczego ona powiedziała "niestety".
- Więc po co tu przybyłaś? - Zapytał Gil-Galad. W jego głosie czuć było zaciekawienie, a zarazem nieufność.
- By Was ostrzec.
- Przed czym?! Przed smokiem? Wiedz, że zabiłem niejdnego smoka i i ten nie sprawi mi problemu.
- Mylisz się Berenie! To najpotężniejszy ze wszystkich podwładnych Morgotha. Władca Ciemności trzymał go w ukryciu, na ostateczny atak na Sródziemie. Nie znacie jego potęgi. Jest tylko jeden sposób by zgładzić i tylko jedna osoba, która go zna...
- Niby kto?
Luthien rozejrzała się wokół. Po chwili powiedziała:
- Ja.
- I my mamy w to uwierzyć?! - powiedziała kpiąco Nimrodel.
Luthien wyciągnęła coś, czego nikt z nich nigdy nie widział. To był Silmarill. Zaległa cisza. Wszyscy schwali sztylety, które jeszcze przed chwilą kurczowo trymali.
- Teraz mi wierzycie?
Nie usłyszała odpowiedzi, lecz wyrazy ich twarzy wydawały się mówić "tak".
Gil-galad i Beren spakowali sie. Paladyn wział swoj miecz, tarcze i wielki topór.
-myślałem ze paladyni posługuja sie tylko mieczami-powiedziałn Beren
-bo tak jest jednak nasz zakon specjalizuje sie takze w walce toporami.
Obaj zeszli na dół. Tam zastali Nimrodel. Wszyscy zapłacili za nocleg.
Przy wyjsciu spotkali Ke-czego- chcesz warknał paladyn
-To prawda co ci powiedział Gil-Galad- rzekła do Nimrodel Keira
-Zrobilam to wogole nie myslac jak najpredzej chciałam wrócic do mego świata wiem że zabilam wielu ludzi i bardzo żałuje teraz tego. Mylisz sie jesli myslisz ze chce sie zemscic teraz chce tylko wrócić do mego świata a mysłe ze moja pomoc moze sie przydac.
-Musis zprzyzeknac ze nic nan nie zrobisz- powiedzial z politowaniem Gil-Galad
-Dobrze przyzeknę-odpowiedziała Keira
-Możesz z nami iść jesli tylko Beren i Nimrodel sie zgodza
-ja nie widze przeciwskazań -powiedział Beren
-a ty Nimrodel?-zapytał Beren
Beren nie czekając na odpowiedź Nimrodel zadał kolejne pytanie
- Myślałem, że mój silmaril jest na niebiosach.
A teraz tak poza gospodą. Troche to zakręcone. Za moich czasów był tylko jeden Silmaril uwalniony. Dwa pozostałe były dopiero podczas wojny Valarów z Morgothen. I jeszcze jedno. Nie żebym narzekał ale Luthien przed spotkaniem Berena nie miała w głowie rzadnych podróży ani wypraw. Ale te zmiany mi się podobają więc nie musicie nic z tym robić Tak tylko dola przypomnienia to napisałem
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Thu Jun 19, 2003 3:24 pm
Nimrodel spojrzałą sie a Gil-galada a potem na Keire , której oczy odświetlały jakąs prośbe..
-Ja także sie zgodzę..Tylko pamieajce..wyprawa jest długa, żmudna i ciezka..Bedziemy sobie towarzyszyc w róznych ciezkich chwilach..a tazke bedziemy siebie nawajzem wspierali...Musisz nam zaufac..a my tobie...
mówiąc to Nimrodel otworzyła drzwi i getesm reki nakazała by wszyscy wyszli na podwórze..stały tam 4 konie..
nimrodel podeszsłą do siwka.
-No...Tuath..długa podróz przed nami...
Odwróciła się do reszty i rzekła...Weżcie swoje konie..Przed zmierchem musimy byc niedaleko Anduiny..potem bedziemy podązac na pónoc..dalej sie zobaczy..
Keira podeszła do swojego konia i poklepała go po grzywie..podczas gdy reszta objuczała swoje konie lciezkimi tobolkami.Nimrodel wsiadła zwinnie na konia wyprzedajac Berena który chciał jej w tym pomóc. Widocznie zapomniał sie kim jest.
-co do twojego pytania berenie..naszyjnik z silarilem zatonał..ale pewnie szlachetne stworzenia wylowily go i zniosly na wyspe..co dalej sie działo nie wiem..musimy zgłębić dalsza tajmenice..-rzekla Nimrodel
Po czym podniosł jej tobołek z ziemi nader lekki. lLżejszy niz inne...nimrodel usmiechneła sie i narzuciła na siebie płaszcz..
i pognała konia przed siebie..w strone Anduiny..
Beren szybko i wyjątkiwo zgrabnie przymocował wszystkie swoje rzeczy do kona, jak na jedno i na dodatek leworęcznego. Gdy sprawdzał czy miecz jest na swoim miejscu przypomniał sobie o dawnym żalu, ze nie może używać łuku. Samo nauczenie się kożystanie z miecza lewą ręką było dość trudne. Teraz szybko wskaczył na kona i podążył za Nimrodel
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Thu Jun 19, 2003 4:00 pm
Z lossarnach wyruszli porankiem...Podróz mijała im w ciszy..Jechali szybko a konie nie zmęczyły sie zbtnio.Mineło kilka godzin gdy dojechali do Minas Thitrith. Wszyscy zatrzymali się na chwile a Gil-Galad wyrazem podziwu wypowiedział kilka słow, ledwie słyszalnych dla uszu:
-Niech królestwo ludzi zyje wiecznie..Niech błogosławieni będą Dunedainowie..
Ten piękny widok bialego miasta zatrzymał ich dłuższą chwilę.
Jednak Beren zaraz niemal zauważył wysokie góry z nad których unosiły sie czarne kłęby dumu.
-Czy to nie tutaj przebywa teraz Sauron?-rzekł
Wszystkie twarze naraz dostrzegły złowrogie góry.Keira z goła nie wiele o tym miejscu wiedziała.BA!!..Ona nigdy go nie widziałą..
Paladyn rzekł:
-Tak ..Teraz tutaj knuje plan który ma unicestwić naród ludzki...niech bedzie przeklety on i ta ziemia po któej stapa orkowu pomiot...
W sercu Nimrodel nienawisc zagorzałą coraz bardziej..chciałą wyrżnąc wszystkich..wszsytkich orków to oni bowiem zniszczyli jej zycie..
Pamietała jednak ze orkowie to elfy..okaleczone przez zo..
-Tak..niech beda przekleci..-rzekła.
Po chwili ciszy spojrzałą w słonce i dodała:
-Niedługo zacznie się ściemniac..ruszajmy..
-A kiedy rozbijemy obóz?- dodała Keira
nimrdoel spojrzała na rozległe pola i wielką rzekę a potem odparła:
- Mysle ze juz niedługo....na polach Anorien...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum