Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Morgie i żullum grali w buteklę... walka była zacięta, raz jeden, raz drugi prowadził... Szli łeb w łeb... W końcu żullowi nie udało się wykonać jednego zadania - nie odgadł co Morgie ma na myśli... Przeszedł wszystko inne, ugryzł się nawet w dupę... Morgie był wolny...
W tym czasie reszta tej nieudacznej kompani braci byla gdzies tam ale nikt nie pamietal gdzie...
Tak wiec szli sobie i szli pijac wodke piwo denaturat spiryt i inne "tanie wina"
-hej Angel daj sie browca - powiedziala juz spita to nei przytomnosci Fretka
-no nei wiem, zaraz nam tu wykorkujesz i co bedzie - odpowiedzial Aniol tez juz niezle zajarany
-dawaj a nie!!!
-no nei wiem
-co nei wiem, dawal bo ci zaraz... - i padl
-i co mowilem ze od tego alkocholu nam fretka wykituje
-ech zrobmy se postoj niech ktos go osudzi ja robilem to juz wczesniej kilkanascie razy - powiedzial Teli
I tak zrobily se postoj na srodku nie wiadomo czego nei wiedzac ze Morgi byl wolny i juz do nich lleci bo osd tego braku gorzalu cos mu sie w mozgu tam poprzestawialo...
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Nio, Morgul był wolny, ale wciąż jeszcze tkwił w ciemnych lochach, błądząc sobie po omacku. Wyrżnął jak długi potykając sie na jakimś niewielkim okrągłym przedmiocie. Pomacał. Kółeczko jakieś. Błyszczała się lekko w ciemnościach.
- Złoto, czy jak? - mruknął do siebie i spróbował ugryźć znalezisko (dla sprawdzenia próby). Zaklął szpetnie wypluwając złamanego zęba.
-My prrrreccciousssss... tsssseba było nie ssssprawdzać... - wyseplenił markotnie, wsuwając znalezisko w kieszen i ruszył w dalszą drogę.
Długo jeszcze wlókł się smętnie wąskim korytarzem, w którym ciemno było jak w... (pozostawiam wyobrażni czytających ), gdy niespodziwanie wypadł z ciemności prosto w pełne światło południowego słońca. Przed nim rozciągała się skąpana w blasku zielona równina, czego oczywiscie oślepiony światłem Morgul nie widział. Ruszył więc (nadal po omacku) wprost na niewielki ogródek z klombami pełnymi niebieskich kwiatków (niezapominajek). Wśród klombów stał niewielki domek przypominający trochę ogrodową altankę. Morgul (który dalej nic nie widział) bezceremonialnie stratował trzy klomby i potknąwszy się na kolejnym wywinął orła dokańczając dzieła zniszczenia i przewracając przy tym Coś podlewające właśnie kwiatki srebrną konewką.
- Co jest, do cholery... - burknęło Coś, które nawiasem mówiąc wyglądało jak zwykła dziewczyna tylko, że ruda piegowata i z wielkimi oczami. - Złaź ze mnie ty, brutalu - warknęło Coś do Morgula waląc go po łbie srebrną konewką.
- Dobra, dobra... nie tak ostro - nieszczęsny Morgul usiłował osłamiać się przed ciosami. Usiadł wreszcie przecierając oczy. Zaczął bowiem powoli odzyskiwać wzrok.
- Eeee, no pserasam ze tak bez zapowiedzi... Morgul jestem - przedstawił się grzecznie i wyszczerzył w uśmiechu, odsłaniając przy tym szczerbę po złamanym zębie.
Ale Coś wcale go nie słuchało rozglądając się wytrzeszczonymi zielonymi gałami po zdewastowanym ogródku i nagle zaczęło ryczeć.
- UAAAAAAAAAA, mój ogródeeeeek, moje kwiaaaaatki, buueeeeee... - darło sie w niebogłosy.
Morgul zniesmaczony z lekka, bo wrzask był zgoła nie do wytrzymania burknął.
- A cicho że być, bo od tego jazgotu słuch strace... ee carodziej jestem, mag... kwiatków to chyba, nie ale co innego... - i pizgnął fireballem w bliżej nieokreślonym kierunku i właściwie sam nie wiedząc po co.
- Ups... - wyrwało mu się kiedy domek przypominający ogrodową altankę, sfajczył się niczym słomka i zgrabnie osypał, tworząc na ziemi dymiący kopczyk.
Coś zamknęło się natychmiast oniemiawszy ze zdumienia.
- Hehe... - uśmiechnął się niepewnie Morgul, ale śmiech uwiązł mu w gardle, gdy poczuł jak srebrna konewka nabija mu potężnego guza na potylicy.
- CZARODZIEJ?!!!! TAAAAA?!!!! MAG?!!!! łajzo!!!! Ofermo jedna!!!! Najpierw kwiatki, teraz domek!!!!! I co ja teraz zrobie, uaaaaaa, bueeee!!!! - rozdrarło sie znowu Coś.
- O, żesz... - Morgul rozcierał guza jedną ręką, drugą zatykając ucho - a zamknij że sie ty... - wygrzebał z kieszeni wielką, jak chorągiew, kraciastą chustkę i podał wydzierającem się Czemuś - masz i cicho być... coś sie wymyśli...
Coś zamknęło się posłusznie, wzięło chustkę i głośno wytarło nos.
- No to myśl, tylko szybko, aha, jakby co, to Rudowłose Coś jestem...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum