Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
-ty debany jebilu!!- rowalisel mi zeba, teraz to zadna nie bedzie mnie chciala!!
-Hahaha nie moja wina
- o zesz ty - sie nagg wnerwil i zaczal bic Morgula
ejono chlopaki teraz sie nie bijcie przy ludziach (czyt. wiesniakach) obciacu nam robicie - odezwal sie Angel wciaz grajacy Berennonem w inteligencje
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
-Ale przez to wszystko Nagg znów dostał jakiejś choroby zebowej umysłowej.
-daruj sobie!
Tak więc nasza drużyna po powrocie do gospody znów dostała zadanie polegające na przemyceniu Tyskiego, bo odcięto zaopatrzenie. Jak zawsze najpierw musiało oberwać pare strażników bo nie chcieli ich wypuścic, ale jak brzmi motto życiowe Morgula: Keszu nigdy za wiele!
No wiec nasza druzyna wysluchujac dziekownan jacy to oni sa wspaniali dostai nastpne zadania. A Morgul cieszyl sie bardzo bo wiedzial ze w Palacu Prezydenckim musi byc duzo mamony.
Kompania zapakowala bron i wyszla ze smierdzacej gospody. Ich pierwszym zadaniem bylo przewiezdz browar a potem........jeszcze nie wiem.
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Nasza kompania z urodziwym (jak hybryda) Morgulem na czele szli w stronę pałacu. Jak zawsze nie chciano ich wpuścić ale wystarczyła "łapówka" w postaci fireballa. Trzeba było znaleźć browarki, bo inaczej by ich nie przewieźli. A wtedy wujek Donken nie byłby zadowolony i kłuciłby się jak na Szkota przystało. A to nie jest przyjemne. Tak więc szukali piwnicy. Znaleźli skrzynię. Najnaturalniej w świecie otworzył ją Morgul (już z lekka przypieczony, bo Berennon nauczył się fireballa). Było tam tak dużo rzeczy, że musiał najpierw poszukać.
-Słoik z komfiturami... Sweter od babci... Starożytne księgi z najważniejszymi zapiskami świata... Nie! Gdzie to jest! O! Browarek wujcia Donkena!
-Mistrzu Morgulu? Mam pytanie. - powiedział z lekkim zdziwieniem Berennon. - Otóż przed chwilą wyrzucałeś rzeczy nie potrzebne.
-E... No tak.
-Wśród nich była rzecz którą nazwałeś "Starożytnymi księgami z najważniejszymi świata zapiskami". Czy to nie mogłoby się okazać bardzo ważne?
-E.... Wiesz mały. Masz rację. Ale gdzie ona jest.
-Mistrzu. Wszytkie niepotrzbne rzeczy wrzucałeś do ogniska.
...-i sie wszystkie zjaraly
-nie martw sie " my joung padawan" znajdziemy inna ( albo i nie i nie bedziemy mieli mamony)
Tak wiec zdenerwowany Morgul tym ze jakis 1000 do tylu wyszedl z browarem i zaniusl go do gospody
- i co teraz " my old master"
-teraz my padawan idziemy sie zapawic
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
-"my young aprentice" mawiają, że elfy uwielbiają się upijać i są w tym mistrzami. A ja ci pokażę, że można to zmienić. Barman! sto browarów na nas dwóch!
-"my master". Jestem zbyt "young" i nie mogę pić alkocholu.
-a kto wie, że masz... e... ile ty masz?
-*wyglebany*
-widać, że młodziutki. Już na myśl o browcu się upija.... Ech... Barman! Gdzie jest ten mother-fu***r! O jesteś! Daj mi jakąś nagrodę!
-Jaką nagrodę? Za co? Nic nie obiecywałem!
-fire...
-masz tu jakąś starożytną księgę! I tak mi nie jest potrzebna bo nie umiem jej przeczytać!
-ball!!!!!!!!!!!!!!! A za książkę bardzo dziękuje. Może mi się przyda.
Morgul zaczął przeglądać książkę. nagle coś zauważył. Akurat w tym czasie Berennon i Angel skończyli grę w inteligencję wynikiem remisowym (po -298755465454343234234 punktów dla każdego).
-hej chłopaki! Wychodzimy! Odkryłem coś fascynującego!
Tak więc niechętnie wyszli z gospody.
-Odkryłem ciekawe źrudła o złotej lasagni (czyt. lazanii)! Jest jeden problem. Fragment o tym czym jest jest wypalony. Zgadnijcie przez co. Ej! a gdzie Nagg i Błajan?! C**j z nimi.... (a w kanale siedzieli menele...)
- Tylko tyle jest w tej książce? - zdziwił się Angel
- A co? Chiałeś, żeby były opisane następne dwatysiące trzysta czterdzieści osiem odcinków Mody na Sukces? - zapytał Berennon
- To jest taka księga?
- A nie wiesz co to jest scenariusz? - zdziwił się chłopiec - Z resztą to wszystko w tych dwuch tysiącach odcinków mozna opisać w dwóch zdaniach.
- Jakimi?
- Jak cie powiem bede musiał cię zabić!
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Tymczasem nagg i Błajan:
nagg: - Och, moj zab! teraz nie mam obu!
Błajan - Spoko, nagg, znam swietnego denstyste, jest za czwartym murem, wiec nie dalek... wstawia git zlote zeby!
nagg zmarszczyl czulko, w powaznej zadumie, bowiem nic nie robil bez namyslu... - Niech bedzie prowadz mnie, Błajan!
Tak wiec dwaj kompani odlaczyli sie od druzyny, i podazyli zalatwiac sprawy priorytetowej potrzeby! Miedzy trzecim a czwartym murem Gondoru zastali Demonstracje - tak, demony protestowaly przeciwko zemu traktowaniu ich przez Poszukiwaczy Przygod! Domagaly sie rent socjalnych, skrocenia wieku emerytalnego i darmowej opieki zdrowotnej + dzien ochrony demonow, cyklicznie co dziesiec dni...
Spieszyli sie by nie zabierac czasu druzynie i nie zwracajac uwagi na watahe piekielnych potworow pomkneli do dentysty.
U dentysty nagg zastanawial sie jakie zabki sobie wstawic - mial do wyboru rodzaje: Smocze, wilcze, kobry, czlowieka... z roznych materialow: zlote, srebrne drewniane i... nowosc zakladu - mithlirowe!
Nagg tak sie podjaral, ze moze miec zamiast zwyklych tchurzofretkowych jedynek, dwa smocze kly - oczywiscie z mithliru, zapomnial, ze moga one lekko nie pasowac do wymiarow jego pyszczka. Błajan wyslal od dentysty SMSa do Angela (tylko on byl na tyle dziany, by miec komorke) gdzie sa i co robia, i ze zabieg potrwa jeszcze 2 godziny...
Po dwoch godzinach kompani szybko chcieli wrocic do druzyny. nagg byl starasznie podniecony nowym imagem - Błajan patsz jak fajnie wygladam! - Widok byl faktycznie niecodzienny, smocze kly wystawaly okolo 10 cm za pyszczek, tak, ze nagg stajac na czterech lapkach mogl gloke opierac na klach! :shock:! Spieszcza w dol miasta nie wiedzieli, ze ktos ich sledzil - dwa demony ktore kiedys walczyly z naggiem zauwazyly ich. Gdy szli na skroty ciemnym zaulkiem napadli ich. Dwaj towarzysze niczego nieswiadomi odplyneli w mrok... Dobrze ze Błajan wyslal smsa Angelowi...
Akurat w chwili w której Angel odebrał sms drużyna była u kosmetyczki i fryzjera w jednym. Morgul chciał jeszcze bardziej zmienić image. Zrobił sobie punka, a włosy przefarbował na fiolet. Założył skórzaną kurtkę i dresowe spodnie, a na spodnie szkocką spudniczkę. Wyciskał sobie również pryszcze ze swojej skamieniałej (po kosmetykach) skórze. Akurat w tamtej chwili zakładali mu maseczkę. Niestety musieli szybko biegnąć i nie zdążyli zmyć maseczki. Przy okazji wysłali MMS ze zdjęciem twarzy(TM) Morgula, aby pokazać jego naturalne piękno. Po drodze wyglebał się Berennon i wpadł w "czekoladę", więc stwierdził, że będą to dobre kolory ochronne, choć nie chciał się przyznać, że nie chce mu się tego zmywać. Niestety przyszli już w środku walki, a polegała ona na zabawie w pomidora. pierwszy demon przegrał, bo kiedy powiedział pomidor, rozśmieszyło go to do śmierci. Drugi w tej chwili walczył w ogórka.
Walka wciaz trwala Błajan ani Nagg nie potrafili rozsmieszyc trolla ( czy co to bylo). W pewnej chwili Troll prawie rozsmieszym nagga jednak błajan szybko wlanal go fireball w tyl glowy i bylo po sprawie. W koncu jednak Kompania zwyciezyla kiedy Troll ( czy co to bylo) spojrzal sie na .........Morgula
-hahaha
-tak tak hahahahahahahahaha i lup troll nie zyje
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Tue Nov 25, 2003 3:49 pm
Nimrodel była elfią łuczniczką. Była zbyt wesoła jak na swoje 800 lat... W czasie obrzedó smoiała sie i chihotała bez przerwy. Rodzice postanowili aby wyruszyła do krain w ktorych spowaznieje..potem moze wrócoc..ale ona nie chciała...Szłą sobie tak z tym małym łukiem i zajadajac 6 z kolei Lembasa.. Usłyszała czyjas rozmowe , pogwizdywania i przklenstwa. Postanowiła schowaccsie w zaroslach. Wyskoczyłą gdy szedli obok.. Własciwie sie potkneła o swooją torbę. Podróznicy staeli na okolo niej a ona bezradnie szukała łuku... wciaz przezuwała kawałek Lembasa...jak na ludzki wiek to mogła miec z 16-17 lat..
Usmiechneła się a rece drgały jej nerwowo..
-Kdfj. fgfdhs....hfg..-rzekła ale szybko sie poprawiła
-gdzie idziecie?..
-dziekma idziem wlasnie w Mordor szukanie Sauronie i spotkanie Sauronie
-no fajnie to co moge z wami podrozowac
-a jacha idziem w Moedor druzyna!
-ty Angel odbijo ci czy co:shock:
-ty cos ci sie nie podoba:evil:
-mowisz ajk jaki.........:?
-a masz tu fireballem i sie zamknij:evil:
-ozeszty ..........................................
-hehehe fajna druzyna - powidziala Nimrodel do nagga :wink: :wink:
-no super, chlopaki ja tez chce
...... ...... ...... ......... ...... ........
-no tak :wink: - pomyslala sobie nimrodel
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Tak wiec z braku bardziej interesujących zajęć, Nimrodel dołączyła do drużyny. Morgul znowu zmienił gust do swego imageu i teraz chodzi w pantofelkach ze szkła, w delikatnej spudniczce, z kolczatkami na rękach, punkiem na głowie, w kaftanie, z maseczką na twarzy. Teraz nawet nie musi rzucać czarów aby zabić przeciwnika - wystarczy, że zdejmie płaszcz . A maseczka niestety nie zmyta tak stwardniała, że jest twardsza od mithrilu, więc jego twarz nie obawia się żadnych draśnięć. Szli w stronę Mordoru. Niestety zawsze coś musi się stać i pomylili kierunki. Doszli do Shire. Biedne hobbity - poumierały ze śmiechu, choć nikt nie porusza tego tematu w czerwonej księdze. Co ciekawe doszli tak do Szarej przystani i są teraz w Valinorze, więc po dotarciu do brzegu z lekka się zdziwili. Śmiech zabił pięciu Valarów - drużynka musiała uciekać. Ale opłaciło się - znaleźli mapkę do Złotej Lasagni! Tera muszą tylko ją znaleźć!
Joined: 02 Feb 2003 Posts: 178 Location: Podkowa Leśna
Posted: Wed Dec 03, 2003 6:08 pm
Co ciekawe okazalo sie ze pama pisana jest czarnym markerem na czarnym papierze wiec widac wszystko bylo jak z odleglosci 100 jardow. Nie zmartwilo to jednak bohaterow bo wiedzieli ze ciazy nad nimi klatwa mistrza gry ze przygoda i tak musi sie kiedys skonczyc. Wiec dziarsko ruszyli do przodu. Chociaz nie byli pewni czy to naprawde byl przod. Tak wiec szli.... Szli szli no i w pewnym nieslychanym momencie doszli i co i nic... Bo teraz to juz w ogole nie wiedzieli gdzie i po co sa.
- a to ci psikus... - oswiadczyl druzynie zarozowiony Morgul. Powiedzial to w traki sposob ze wszyscy rzucili sie na niego ze wszystkim co mieli.
_________________ "We Are Shape By Faith Just As We Shape It"
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,eeeeeeeeeeeeeeeeeee,uuuuuuuuuuuuuuuuuu, pomocy. aaaaaaaaaaaaaaaaa,eeeeeeeeee,uuuuuuuuuuuu, no juz chlpoka, aaaaaaaaaaaaaaaaa. eeeeeeeeeeee, uuuuuuuuuuuuuuu, no dobra i dziewczymy, uspokojcie sie, aaaaaaaaa, eeeeeee, uuuuuu
Po dlugim bicui ( znecaniu sie) Morgula druzyna upokoila sie na chwile.
-no juz chlopaki uspokojcie sie teraz sie troszke pomyslilem
-TROSZKE!!!!!!!!????????? Jestesmy na jakims ............. wszedzie ciemno a ty mowisz zie sie troche pomysliles???!!!!!!!!
-no w sumie taaaaaaak.
-Juz nie zyjesz.............
NO i takim sposobem Morgulk ledwo zyl maseczki juz wogole nie mial i musial w dodatku isc do lekarza bo cos mu oko lata.............
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Kiedy już Morgul wyleczył tik nerwowy, a drużynka trochę odpoczęła (ciągle nie wiedząc co tak naprawdę chcą osiągnąć) i udało im się dostać do Śródziemia (o mało nie spadli poza granice świata, bo Arda się spłaszczyła i jest plaska jak góra) poszli sobie do Mordoru (alleluja!!! udało się wreszcie dojść tylko 6 razy myląc drogę!!!) i okazało się, że Sauronek znowu gdzieś poszedł. Jego dziewięciu kumpli było niezadowolonych, bo tymrazem ich nie wziął (uważał, że są zbyt pijani) i razem z Celebornem gdzieś poleźli. Tak więc Morgul dał se siana z Sauronem i poszedł szukać złotej Lasagni. Szli gdzie się dało: w przód, w tył, w prawo, w lewo i do góry i w dół. Tak więc ich poszukiwania trwają dalej. W tym czasie Nagg poderwał jakąś smoczycę, która też przyłączyła sie do drużyny. Szukają więc Złotej Lasagni...
1.Idzie sobie druzuna po Mordorze. Nagle Angel mowi: patrzta ludzie smok jak w morde strzelil. Kompania spojrzala sie. -AAA uciekamy (tak wymyslono baterie AAA). Druzyna biegla. Smok coraz bardziej ich doganial....
2. Nagle Nagg powiedzial: -"uciekajcie ja sie zajme smokiem". Wiec ucieszona druzyna ze nikt z nich nie zginie uciekla az na sam koniec Mordoru gdzie swiatlo nie dochodzi.....
3.Nagg toczyl Przerazjacaca walke ze smokiem. Nagle podstepe potwor zlapal go za ogon a nagg n ato: -"ejno uwazaj to moj ogon, to moj ogon jest, urwiesz mi i co?"
4. Smok zauroczony glosem nagga polozyl go na swojej lapie. Tchorzofretka wpatrywalala sie w potwora. Nagle powiedzila: -"Ty jestes smoczyca, to znaczy oczywiscie ze jestes smoczyca".
5. Smoczyca z Nagiem zaczela rozmawaic na rozne tematy. Oczywisce nagg sciemnial aby go tylko nie zjadla ale w koncu polubil smoczyce i sie w niej zakochal.
THE END.
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Nasze kochane przybłędy trafiły do Lorien... Działo się tam tak dużo dziwnych rzeczy, iż nawet nie warto ich wymieniać. Morgul Znormalniał i znów zaczął nosić się na czarno (tylko, ze pomylił stroje i zamiast ubierać się jak metal ubiera się jak metalówka). Lorien zmieniło się na lepsze - jest tak piękne jak Martwe Bagna. Saurona znów nie znaleźli - znów gdzieś poszedł i się upił... Celeborn był na odwyku, więc jakoś (z dużymi trudami) dało się z nim gadać... Okazało się, że Sauron pojechał do Numenoru i przez przypadek go zatopił... Również do paczki przyłączył się Isildur, ale przez przypadek zgubił obrączkę, którą dał mu Sauron i podczas poszukiwań zaplątał się w skarpetkę, spaając do wody i topiąc się... Jakkolwiek nie trzymałoby się to kupy, Morgul uwierzył w tą historyjkę... I okazała się prawdziwa... Co prawda, to fakt i 99% informacji nie było prawdziwych, ale 1% to zawsze coś...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum