Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
opowiadanko
Author Message
Gollum12 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 06 May 2005
Posts: 195
Location: sam nie wiem
Posted: Mon Sep 26, 2005 6:55 pm   opowiadanko

Witam co o tym myślicie:

- Ta istota to ofiara dla ciebie Idrin.
- Słowa wypowiedziane w ciemność. Jedyna rzecz której nie da się cofnąć. Elf który je wypowiedział nie zdawał sobie sprawy z potęgi słów. Jeszcze nie…
Wstał i ruszył w stronę pracowni ojca. Wszedł do środka. Bezgłośnie zbliżył się do
człowieka siedzącego na krześle. Człowieka którego kiedyś uważał za autorytet. Teraz wyciągnął zatruty sztylet z pochwy i wbił go w plecy ojca.
Pokój był bardzo ładny. Na ciemno-zielonych ścianach wisiały mapy oraz pergaminy.
Drewniana podłoga przykryta była pięknym dywanem. Wszystkie ręcznie rzeźbione, ozdabiane złotem i klejnotami meble były z najlepszego litego dębu.
Trucizna z ostrza w kilka sekund rozeszła się po całym ciele. Była bardzo skuteczna.
Wystarczyło zadraśnięcie zatrutą nią bronią i szanse na dalsze życie zmniejszały się radykalnie. Ale miała też swoje wady. Gałki oczne trupa zaczęły stawać się coraz bardziej białe, a po chwili nie miały już śladu koloru. Jeżeli ktoś znał tę truciznę od razu rozpoznawał że to ona została użyta.
Elrin – gdyż tak nazywał się zabójca - przeniósł martwe ciało do sypialni, położył na łóżku i przykrył kołdrą w której zrobił niedużą dziurę przez którą można było zobaczyć ranę zadaną sztyletem.
Następnie wyszedł z domu i ruszył w stronę gospody.


Jeżeli się spodoba napiszę ciąg dalszy więc bardzo proszę o ocenę początku ;) .
_________________
"Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2611
Location: z Carreras
Posted: Mon Sep 26, 2005 7:15 pm   

Niedobrze... oj, niedobrze

1. Nie wiem, jaki jest sens tego czegoś ;) Trudno to nazwac opowiadaniem. To tylko scena.

2. Jest coś takiego jak interpunkcja. Przecinki sie stawia, to nie boli, a one nie gryzą ani autora, ani czytelnika. Są bardzo sympatyczne :]

3. Niedobra konstrukcja tekstu.
Piszesz: "Teraz wyciągnął zatruty sztylet z pochwy i wbił go w plecy ojca. " co teoretycznie powinno być dramatyczne, a potem nagle: "Pokój był bardzo ładny(...)" Co ma dać ten przeskok? Zupełny bezsens. A potem nagle wracamy do trucizny...
Nie mozesz tak skakac po obrazach, wątkach... żeby czytelnik wyobraził sobie sytuację musi byc opisana sugestywnie i sensownie, logicznie. Moze lepiej stosuj ciąg przyczynowo-skutkowy akcji. A opisów nie wciskaj w środek akcji.

4. Uważaj na powtórzenia, szczególnie slowa "który" :] Moze lepiej stosowac imiesłowy albo pisac mniej złozone zdania ;)

5. Ciemnozielony, się chyba pisze razem, bez myslników.



Ogólnie uwazam, ze taki wprawki to powinnu trafiac do szuflady i jej nie opuszczac. Choć dobrze, ze to takie krótkie, bo gdybys tym stylem i tak konstruując fabułe napisał 20 stron, czytelnik by padł... :P
_________________
Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu.

B. Leśmian
 
 
 
elistir 
Jaskinia Sheloby



Joined: 03 Aug 2005
Posts: 508
Location: a kto to wie ;p
Posted: Mon Sep 26, 2005 7:36 pm   

Powiem tak, napisz ciąg dalszy to będziemy mieć lepszy ogląd sytuacji ;) Teraz część ocen może być nie do końca sprawiedliwa. Więc zawczasu wypieram sie wszystkiego (no prawie wszystkiego ;) ), co napiszę :P

1. Część linijek ci się poprzestawiała, popraw, żeby było estetycznie :lol:

2. Kei ma rację, przecinki nie gryzą, ona są faaajne :P

3. Ciemnozielony na pewno piszę się bez myślników 8) Mówi ci to przszła studentka polonistyki ;)

4. 'Których' rzeczywiście masz sporo, ale nie jest źle ;)

5. Co do pkt. 3 by Keira. Czyli o przeskokach. One są miłe, pod warunkiem, że użyte złośliwie i z premedytacją ;) Jeśli nieświadomi to gorzej :P

Trochę niedociągnięć jest, ale z chęcią przeczytam ciąg dalszy... Wtedy dopiero krytycy będą mogli rozwinąć skrzydła :dark: A o krytykę, tu przecież chodzi, co nie :elf:

EDIT: Zapomniałą dodać, że krytyka jest łagodna ze względu na młody wiek twórcy :P Czytaj, jeszcze masz czas się poprawić :P
_________________
I po tym wszystkim przybywają jacyś nędzni nowocześni Amerykanie (...) i rzucają mu puszkę na głowę! To nie do zniesienia, żaden upiór w dziejach nie został w ten sposób potraktowany!
 
 
 
Gollum12 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 06 May 2005
Posts: 195
Location: sam nie wiem
Posted: Tue Sep 27, 2005 12:20 pm   

Bardzo dziękuję za krytykę. Co do przeskoków to zrobiłem to specjalnie. To było coś w rodzaju eksperymentu. Normalnie piszę inaczej a że to mi nie wyszło to wrócę do starego sposobu. Jeszcze raz bardzo dziękuję za krytykę. ;)

żeby nie pisać nowego tematu wstawię tutaj niedokończone opowiadanie które pisałem kilka miesięcy temu:


Ktoś szedł leśną drogą. Naprawdę nie było widać żadnej postaci, ale na ścieżce widoczne były przemieszczające się ślady stóp a drzewa chyliły się do ziemi gdy ślady przeszły obok nich. Ślady nagle zatrzymały się przed schodami prowadzącymi do drzwi dziwnego budynku zbudowanego z żywych drzew. Lecz na szczycie schodów stał starzec odziany w piękne zielone szaty zdobione czystym złotem i diamentami. Niewidzialna przedtem postać zrzuciła kaptur i ukazał się młody elf okryty płaszczem. - Natura nie jest sługą Allarinie. Odejdź! Przynosisz hańbę bractwu - krzyknął starzec - Odejdź, jeżeli tego nie zrobisz nie będzie dla ciebie litości.
- Ojcze nie! Proszę! Nie! - był to głos młodzieńca. Elfa. Biła od niego jakaś dziwna siła i majestat lecz teraz, leżąc na schodach i płacząc, wyglądał jak zagubione dziecko.
- Nie proś mnie o coś o czym wiesz że tego nie zrobię. Nie poniżaj się Allarinie. Możesz zostać i zginąć z honorem, lub złożyć szaty i odejść w hańbie. Wybieraj. - w głosie starca można było wyczuć że zdania nie zmieni, za nic.
- Myślisz że mnie przekonasz!- młodzieniec nagle wstał.- Myślisz że mnie sobie podporządkujesz!- teraz słychać było wyraźny śmiech Allarina. - Głupcze! Nikt nie będzie mi mówił co mam robić! żegnam. Nie musisz mnie szukać Lirdiainie "wysłanniku natury". -ostatnie słowa wypowiedział z wyraźną drwiną.
- Zabić go! -krzyknął Lirdain. Grad strzał poleciał w stronę młodzieńca lecz nagle założył on kaptur i zapadł się pod ziemię z diabelskim uśmiechem na ustach.

Allarin pędził na swym wierzchowcu przez las. Nie miał wyboru. Opuszczał ukochaną puszczę ze smutkiem lecz nie mógł pozwolić by druidzi przyłączyli się do Nieprzyjaciela. Wyczuwał aurę zła zawsze gdy wchodził do siedziby druidów. Większość traciła moc. Musiał zawiadomić przywódców "dzieci natury". Tak bowiem zwano druidów gdyż mogli oni używać mocy przyrody. Siedziba przywódców znajdowała się dziewięć dni drogi od puszczy dla zwykłego konia, ale Allarin był tam zaledwie po pięciu. Przy drzwiach siedziby stali czterej strażnicy.
- Stój - odezwał się jeden z nich -widzę że jesteś druidem lecz nie znam twego imienia i nigdy cię nie widziałem. Czemu przybywasz do domu "władców"?
- Muszę porozmawiać z Endianem. Coś złego dzieje się z druidami w południowym lesie. Wyczuwam tam moc Nieprzyjaciela.
Strażnik westchnął
- Nie tylko tam źle się dzieje. Z wielu lasów dobiegają podobne wieści. Proszę wejdź lecz nie oczekuj szybkiej pomocy. Nie tylko ty masz kłopoty.
Ach jeszcze jedno. Czy nie zwiesz się przypadkiem Allarin?
- Owszem. O co chodzi?
- Pewien starszy jegomość w szarych szatach kazał ci to przekazać. - Sięgnął do pasa i podał Allarinowi zapieczętowany list.
- Dziękuję. - odpowiedział i przestąpił próg. Niedługo potem znalazł Endaina przechadzającego się po swoim pałacu.
- Witaj Allarinie - powitał go król druidów. -Znam już twój problem. Niestety dopiero jutro będę mógł ci pomóc. Moja służba zaprowadzi cię do pokoju.
- Dziękuję bardzo panie - odpowiedział młodzieniec. Chciał powiedzieć coś jeszcze lecz poczuł dziwny chłód. Podążył za służbą i zaraz znalazł się w pięknym pokoju z drewnianą podłogą i zielonymi ścianami. Służba wyszła zamykając drzwi a Allarin usiadł na krześle i otworzył list, myśląc kto chciał się z nim skontaktować. Wziął pergamin i zaczął czytać:

Allarinie
Wiem że dziwi cię że ktoś wysłał do ciebie list i że zna twe imię lecz musisz wiedzieć że druidzi nie są już bezpieczni. Wasz wielka kiedyś potęga słabnie.
Nieprzyjaciel opętał Endaina i innych przywódców. Jeżeli chcesz pomóc druidom przybądź jak najszybciej do lasu Laurelindorenan. Śpiesz się, masz coraz mniej czasu.



Co tu się dzieje? Pomyślał Allarin. Endain opętany? Inni przywódcy także?
Muszę coś zrobić. Ale co? Nie pokonam Endaina jego potęga znacznie przewyższa moją. Udać się do Laurelindorenan? Allarin nie wiedział co ma robić, ale czuł że powinien postąpić tak jak napisane było w liście. Wstał z krzesła i podszedł do drzwi. Były zamknięte. Wyszeptał kilka słów i wrota powoli się otworzyły. Założył kaptur i szybko zaczął iść w stronę drzwi wyjściowych.
-Wybierasz się gdzieś Allarinie? -spytał Endain zupełnie innym, zimnym głosem.
-Tak muszę wracać do mej siedziby. Niestety nie mam czasu na rozmowę Panie.
-Nigdzie nie pójdziesz. Możesz być pewien.
Endain wyciągnął rękę ale Allarin był szybszy, krzyknął coś, i z jego dłoni wyłoniły się pnącza które oplątały króla. Młodzieniec zagwizdał i jego wierzchowiec w pełnym galopie wbiegł do budynku. Allarin wskoczył na niego i popędził w las.


Galladriela przechadzała się po granicach królestwa. Allarin powinien już tu być. Nagle zobaczyła jakiś zbliżający się punkt na horyzoncie. Nareszcie nadjeżdżał.
-Haldirze zaraz przybędzie Allarin. Powitaj go i przyprowadź do mnie -rzekła Galadriela.
-Zrobię jak mówisz Pani -odezwał się niewidoczny przedtem elf.
Galadriela odwróciła się i udała się do sali tronowej. Allarin dojechał do granic królestwa i zsiadł z konia.
-Witaj Allarinie -rzekł Haldir.
-Państwo już cię oczekują. Chodź za mną, proszę.
Allarin bez słowa podążył za elfem. Po drodze oglądał las i myślał że warto było przybyć tu tylko po to by zobaczyć to miejsce. Gdy zobaczył Galadrielę jej piękno i promieniująca z niej potęga prawie zwaliły go z nóg.
-Usiądź ze mną Allarinie -rzekła Galadriela i spojrzała mu w oczy.
-Witaj Pani -odpowiedział druid. Czemu wezwałaś mnie do swego królestwa?
-Chcę pomóc druidom i nie dopuścić do rozpadu Bractwa. Wezwałam zaś ciebie ponieważ płynie w tobie krew Galadhrimów i masz moc aby zapobiec rozpadowi Bractwa.
-Nie wiem czy poradzę sobie z tym zadaniem Pani.
-Nie wyruszysz sam. Pomoże ci jeden z moich najbardziej zaufanych przyjaciół:
Gandalf Szary zwany także Mithrandirem. Teraz możesz spokojnie odpocząć. Wyruszysz za trzy dni.
-Dziękuję ci bardzo Pani -odpowiedział Allarin i poszedł za stojącym obok elfem.

Endain szedł na czele wielkiej armii druidów. Maszerowali w stronę Mrocznej Puszczy a droga po której przeszli płonęła zielonym ogniem. Dotarli do Esgaroth, Miasta na Jeziorze. Dwóch druidów podeszło do brzegów jeziora. Wyciągnęli ręce przed siebie i jezioro zafalowało. Po chwili zerwał się wielki wiatr i na jeziorze utworzył się wir. Kolejnych pięciu druidów wyciągnęło ręce i tym razem na miasto spadło pięć piorunów. Kolejni druidzi podchodzili do jeziora i używając swych mocy niszczyli stojące w płomieniach miasto z którego słychać było krzyki i nawoływania do walki. Po kwadransie z miasta zostały tylko spopielone szczątki i martwe ciała.
-Naprzód! -krzyknął Endain. -Idziemy na zamek Thranduila. Ku chwale Mrocznego Pana!

Allarin obudził się i wstał z łóżka. Pamiętał że miał jakiś sen. W końcu przypomniał go sobie. Widział w nim płonące miasto Esgaroth i atakujących je druidów. Było jeszcze ciemno ale nie był już śpiący. Musiał działać jak najszybciej. Ubrał się i otworzył drzwi swojego pokoju. Długo przechadzał się po królestwie Galadhrimów aż w końcu znalazł Galadrielę stojącą przy zwierciadle.
-Pani nie mogę czekać -rzekł druid. - Muszę wyjechać jak najszybciej.
-Dobrze nie będę cię zatrzymywać. Za dwa dni spotkasz Gandalfa Szarego, on ci pomoże.
-żegnaj Galadrielo. Cieszę się że mogłem cię poznać -pożegnał się młodzieniec
i odszedł.
Znalazł swego konia przed wejściem. Dosiadł go i pogalopował w stronę Mrocznej Puszczy. Po godzinie zatrzymał się na odpoczynek. Zsiadł z wierzchowca i rozpalił ognisko. Wtem usłyszał za plecami szelest i w ramię wbiła mu się orkowa strzała.
Allarin wstał błyskawicznie, zdjął z pleców kij i stanął w pozycji do walki. Wyszeptał kilka słów i w stronę napastników poleciał zielony ognik. Za chwilę usłyszał głuche uderzenia w ziemię i poleciało w jego stronę następne kilkanaście strzał. Druid rozpędzony wbiegł między drzewa i stanął do walki z piętnastoma orkami zabił dwóch, trzeciego używając swej mocy oplątał gałęziami pobliskich drzew ale sam nie pozostał bez rany. Gdy zabił czterech kolejnych wybiegł z lasu, wsiadł na konia i odjechał galopem. Po pół godzinie jazdy zatrzymał się usiadł i zaczął leczyć swoje rany. Położył się, przykrył kocem i zasnął. Lecz orkowie w końcu wyśledzili go. Podkradli się do jego konia i zabili go. Słysząc rżenie wierzchowca Allarin błyskawicznie wstał ale od razu dostał trzy strzały w pierś. Oczy zaszły mu mgłą i upadł na ziemię.

[ Dodano: Sob Cze 02, 2007 3:08 pm ]
Ech... Jak miło widzieć z perspektywy czasu, co za głupoty się pisało... :) Od razu humorek się poprawia.
_________________
"Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
forum anime, widmo
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów