Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Tue Aug 12, 2003 8:22 pm Opowiadania na wladca.mocny.com
Mam do Was wielką prośbę. Czytając opowiadania na forum doszedlem do wniosku, ze Moglibyscie napisac kilka specjalnie dla mojej strony [url]wladca.mocny.com[/url]. Oczywiscie jezeli nie sprawi to klopotu.
_________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do pierwszego nie mam pewności"- Albert Einstein
To byl on. Nie wiadomo skad i jak sie tu znalazl. Reka wyciagnal miecz i w mgnieniu oka przebiegl dystans dzielacy go od przeciwnikow. Jednym ruchem przecial pierwszego przeciwnika, ochraniajac w ten sposob osobe lezaca na ziemi. Wzial ja pod reke i odstawil w bezpieczne miejsce. Przeciwnikow zamurowalo z jaka szybkoscia i latwoscia sie poruszal. On wstal i przypatrzyl sie kazdemu z osobna. Wiedzial ze sam nie poradzi sobie z nimi wszystki. Chcac jakos zyskac na czasie zaczal rozmowe:
- Kim jestescie?
- Jestesmy poslancami Lantala, mamy rozkaz wybic was wszystkich czworo. Ciebie Ongos tez.
On z przerazeniem przyjal te slowa, jak dotad nikt nie wiedzial jak sie nazywaja, i ilu ich jest. Chcial jeszcze raz spytac lecz obok niego zjawil sie niespodziewanie jego towarzysz. Ongos ogladnal sie jeszcze do tylu. Oddzial nie czekajac juz i bojac sie ze ktos ucieknie przystopil do ataku. Na przeciwnikow zaczely leciec na nich strzaly, gdzies z lasu. Ongos i jego drugi towarzysz zaatakowali z dwoch stron, lewej i prawej. Niektorzy przeciwnicy nie wiedzac co sie dzieje zostawali zabici strzalami. Wodz przeciwnikow podbiegl w strone Ongosa ktory byl juz zajety walka. Sprobowal uderzyc w jego plecy, ten zaskoczony tak niehonorowym posunieciem odwrocil sie i ledwo co oslonil sie od ostrza, przypadkiem zauwazyl czlowieka, ktoremu przedtem uratowal zycie lezacego z wbitym mieczem w zebra. Ogarnela go rozpacz, nie poczul nawet jak czyjs inny miecz wchodzi w jego noge. Strzala odrazu trafila tego co zranil Ongosa. Wtedy ostateczny cios chcial zadac mu wodz, lecz On ze lzami w oczach szybkim ruchem reki odcial mu glowe i upadl tracac sily. Dwaj towarzycze takze rozwscieczeni smiercia zabili wszystkich, nikogo nie oszczedzajac Zdrowi zabrali rannego Ongosa i niezywego czlowieka do ich siedziby. Gdy Ongos wyzdrowial powiedzial do dwoch innych:
- Zoraj, Aral, przyzeknijmy sobie ze bedziemy robic to tak jak przedtem to robilismy - Tylko ze przedtem bylo nas czterech - powiedzial to Aral z niechecia jakby caly swiat sie zawalil.
- Co nieznaczy ze teraz jest nas mniej, zawsze bedziemy we czterech, ja pomszcze Sona - zdenerwowal sie Zoraj na swojego brata.
Ongos chcac przerwac konflikt powiedzial:
- Teraz idzcie spac jutro o szostej zaczynamy trening
[/b]
_________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do pierwszego nie mam pewności"- Albert Einstein
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum