Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Wed Mar 24, 2004 7:41 pm {O}Ostatnie Starcie...
"Ostatnie Starcie"
Był 26 lutego 3019 roku Trzeciej Ery. Drużyna szukała Froda. Boromir biegł za Merrym i Pippinem, którzy będąc bardzo żywiołowymi hobbitami biegli co sił w nogach. Boromir ledwo za nimi nadążał, ciągle żałując swego postępku względem Froda. Ach jakże żałował! Od tego zdarzenia mijały może ze dwie godziny... Nie mógł sobie tego wybaczyć, nie wiedział co go opętało. Wszystko przez ten przeklęty Pierścień. Była to niezwykła broń, wiedział to i ojciec też zawsze mu to powtarzał i choć miała moc deprawowania słabych ludzi, on był przecież silny. Wciąż wyrzucał sobie ten uczynek nie rozumiejąc dlaczego do tego doszło. żałował też, ze nie o wszystkim powiedział Aragornowi, ale przecież najzwyczajniej w świecie się bał. On - silny i nieustraszony - bał się! Sam nie wiedział czemu. Już nie tak straszne rzeczy mu się zdarzały, choć nie były jego zasługą. I chyba właśnie tego się bał. Bał się utraty honoru. Choć jest następcą namiestnika, zachował się jak rabuś. I to właśnie go bolało. Gdy tak biegł i rozmyślał natrafił na grupkę orków. Biegli w stronę Merryego i Pippina. Zrozumiał, że musi chociaż ich obronić. Powalił przeciwników, potem dobił. Usłyszał w oddali kolejne ochrypłe głosy. Zbliżali się kolejni orkowie. Zaatakował ich, ciął ile mógł. Merry i Pippin pomagali mu.
-Uciekajcie malcy, będę was obraniał! - rzekł.
-Nie ma mowy! Pomożemy ci, choćby miałoby się to skończyć naszą śmiercią! - odkrzyknął heroicznie Merry.
-Uciekajcie! Nie ma tu dla was miejsca!
Nagle strzała świsnęła Boromirowi obok ucha, muskając jego długie, czarne włosy.
-Dalej! Uciekajcie! Zawołajcie Aragorna albo kogoś innego!
Hobbici nadal go nie słuchali. Bał się o nich, ale nie było czasu na pogaduchy. W pewnej chwili jeden z orków zamachnął się maczugą, łamiąc tarczę Boromira. Miał szczęście, że miał twarde kości, bo inaczej miałby już złamaną rękę. Jednakże brak tarczy stanowił brak obrony przed łucznikami. Ciął w przeciwników, których było około 40, wiedząc, że teraz już nie ma szans. Teraz może tylko bronić hobbitów, a samemu polegnąć. Zaczął grać na swoim rogu, a dźwięk wydawał się wyjątkowo rozpaczliwy. Potem jeszcze raz krzyknął do hobbitów:
-Ostatni raz mówię: uciekajcie! Nie mogę się już bronić, ale was mogę! Uciekajcie, jeżeli wam życie miłe!
Boromir zaczął grać dalej. Teraz młodzi hobbici zrozumieli, ze nie mają wyjścia, ale było za późno. Kilku napastników zaszło ich od tyłu i choć Pippinowi udało się wbić nożyk w nogę jednego z nich, natychmiast został związany razem z Merrym. W tej chwili Boromir zmienił kierunek i zaczął biec do związanych przyjaciół wciąż grając. Niestety jeden z orków miał łuk i wystrzelił z niego w kierunku Boromira. Ten urwał granie i skulił się z bólu w pierwszej chwili nie wiedząc co się stało. Strzała trafiła go w pierś. Boromir zawył z bólu i niedowierzania. Czuł jak powoli traci siły. Zdobył się na ostatki i zaczął wycinać przeciwników w pień. W pewnej chwili jeden z orków podczas zamachu został dźgnięty w brzuch, a padając przepołowił Róg z Gondoru - pamiątkę rodzinną Boromira, przekazywaną z pokolenia na pokolenie następcom namiestników. W tej chwili Boromir poczuł jakby napływający smutek. Czuł klęskę coraz bliżej. W ciągu tej całej waliki w końcu stępił mu się miecz, więc mógł go używać tylko do obrony i to niezbyt udanej. Było coraz gorzej. W końcu miecz ułamał się u rękojeści, a kilku orkowych łuczników wystrzeliło w jego kierunku strzały. Poczuł jak siły coraz bardziej od niego odchodzą. Nie interesował już orków, czuł się już odrzucony. Zrozumiał, że dostał nauczkę, że to już jest koniec. Nie czuł już męstwa ni honoru. Ostatkami sił doczołgał się pod grube drzewo i oparł się o nie wypoczywając i czekając na koniec...
Joined: 12 Sep 2004 Posts: 296 Location: Mszana Dolna
Posted: Sun Sep 19, 2004 8:48 am
Ponieważ należę do sympatyków Boromira powiem, że opowiadanie jest całkiem ciekawe.
_________________ Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
Joined: 28 Aug 2004 Posts: 139 Location: wladca.pl
Posted: Sun Sep 19, 2004 3:10 pm
mi się podobało
_________________ www.ibun.edu.tr Jestem (JUż) mrocznym członkiem zakonu Sith która moc jest niedościgniaona dla zwykłych Jedi ha ha Lord Sith Grogor "Niech moc będzie z Sithem"."Nie oceniaj Sitha po mieczu świetlnym"Nudzi mi się Nic się nie dzieje
Myslę Morgul, że po tylu słowach pochwały przyda Ci się nieco krytyki
Dla mnie opowiadanie jest całkiem poprawne, choć pod względem wykonania nic nadzwyczajnego.
Jeśli chodzi o merytorykę. No cóż... Napisałeś dokładnie to samo co Tolkien, tyle tylko, ze towarzysząc Boromirowi i przedstawiając sprawę z jego punktu widzenia. Poza tym nic nowego - Boromir jako bohaterski, wspaniały mężczyzna oddaje życie w obronie hobbitów. Po sprawie z Frodem i pierścieniem czuje się podle...
To mogę znaleźć we 'Władcy' i nie muszę czytać Twojego opowiadania.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum