Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Mon Oct 11, 2004 10:15 pm (O) Wojna Północnego Essimu
-Do głównej bramy! Wszyscy do głównej bramy! - krzyczał Feraf do żołnierzy - Do broni!
Armia goblinów zbliżała się szybko do miasta Thirip Keis. Horyzont ciemniał od czarnych, plugawych ciał potworów. Poruszali się oni bardzo szybko jak to jest w ich naturze. Mieli ze sobą machiny wojenne, chociaż ludzie z Thirip Keis jeszcze tego nie widzieli. Wśród machin były głównie katapulty.
Feraf był generałem i synem króla miasta, uznawany również za wielkiego bohatera. Był to wysoki męszczyzna o bladej twarzy, czarnych włosach i brwiach oraz brązowych oczach. Miał budowę siłacza i miał bardzo dobrą reputację wśród ludności miasta (a szczególnie kobiet ).
Thirip Keis było olbrzymim miastem wyrzeźbionym ze skał i do nich przylegało. Miasto znajdowało się w północnej części Essimu. Było ono wśród całego pasma podobnych miast znajdujących się w stosunkowo niedużych odległościach od siebie. Miasta zawiadamiały się nawzajem w razie niebezpieczeństwa i przybywały sobie z pomocą.
-Zawiadomić Mithris, Rovris, Gritho Merhos i Freduro z prośbą o pomoc! - wołał do żołnierzy dalej Feraf.
I już na wieżę spieszyła setka żołdaków. I zgromadziwszy się na szczycie zagrało w trwogę na rogach... nic się nie stało. Rycerze powtórzyli hymn jeszcze kilka razy w końcu z oddali dało się usłyszeć stłumione lecz wyraźne granie rogów. Najpierw jedno, potem drugie, trzecie i czwarte z różnych stron jednak nie ze strony goblinów.
-Odpowiedzieli! - krzyczeli żołnierze - Sir Ferafie! Wszyscy odpowiedzieli!
-Wspaniale! - odpowiedział Feraf - A teraz formować szyki! Niech wszyscy rycerze pójdą do Głównej Bramy, strzelcy niech ustawią się na wieżach obronnych! Machiny bojowe ustawić na tyłach!
-Tak jest! - odparł Dowódca Straży.
Już po kilku chwilach wszyscy zajeli swoje pozycje, a Feraf krążył między nimi dodając im otuchy. Kiedy armia goblinów dotarła dostatecznie blisko zaczęła ustawiać katapulty, które Thirip Keisyńczycy dopiero teraz zauważyli.
-Nie pozwolić im na to! - wrzeszczał Feraf do ludzi obsługujących katapulty ludzkie - Wystrzelić kamienne pociski w stronę machin tych ścierw!
I już leciały pociski. Niektóre spudłowały, niektóre trafiły w tłum goblinów, innym jeszcze udało się trafić w machinę przeciwników.
-Strzelcy! - przywołał ich Feraf - Na mój znak!
Upłynęło kilka sekund i stwory zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do miasta.
-Teraz!
W kierunku goblinów poknęło istne gradobicie strzał. Jako że ludzie są dosyć dobrymi strzelcami wiele trafiło.
-Strzelać bez rozkazu - wołał Feraf - do ostatniej strzały!
To spowolniło natarcie bestii, jednak nie zapobiegło wystrzeleniu przez nich ognistych kul z wrzącą smołą w stronę Thirip Keis. Bardzo wielu rycerzy poległo bowiem gobliny wystrzelili kilkanaście takich pocisków.
-Nie demoralizować szyków - krzyknął Feraf - ponawiać ataki!
Jednak ubyło tylu strzelców, że gobliny zaczęły dobierać się do bramy i już po kilku chwilach dostali się do miasta, bowiem była to brama zniszczona i miała być wymieniona w najbliższym czasie. Jednak tam czekała ich niespodzianka: cały oddział rycerzy. Feraf w mgnieniu oka rozkazał strzelcom i obsługom machin atak berserkera i zbiegł aby pomagać oddziałowi przy Bramie. Jednak jak doszedł tam walka już trwała. Mimo, ze gobliny atakowały z pełną mocą i wściekłością, ludzie jeszcze nie dopuścili ani jedengo plugawego stwora do wejścia do miasta. Jednak jako że bestie atakowały w strasznej furii, już po jakimś czasie ludzie zaczęłli tracić przewagę i gobliny powoli wdzierały się do Thirip Keis. Przegrana wydawała się nieunikniona kiedy...
-Przyjaciele przybywają! - krzyknął ze wszystkich sił jeden ze strzelców - Mithris, Rovis, Gritho Merhos, Freduro! Wysłać gońca do Ferafa!
I po chwili syn króla już znał te wieści. To rozpaliło mu w sercu nadzieję. Po kilku minutach armie z przyjaznych miast natarły na armię goblinów od wschodu i zachodu. Bestie odwróciły na chwilę uwagę od Thirip Keis atakując tamtych. Korzystając z tej sytuacji armia Ferafa uderzyła na gobliny od południa. Wcześniej wygrywająca armia nieprzyjaciela nagle stała się armią przegrywającą. Jednak dość sporo czasu minęło zanim ludzie wyeliminowały przeciwnika.
-Wygrana! Wiktoria! Gobliny pokonane! - krzyczeli mieszkańcy miasta Thirip Keis.
I tak zakończyła się wojna, która nazwana została później Wojną Północnego Essimu. Zginęło wtedy trzy czwarte ludności miasta Thirip Keis. Przyjacielskie miasta przyjęły od Thirip Keis podarunki i pomogły odbudować miasto.
Joined: 12 Sep 2004 Posts: 296 Location: Mszana Dolna
Posted: Tue Oct 12, 2004 11:44 am
Pod względem stylistycznym całkiem ciekawie napisane, ale jak na całe opowiadanie troszeczkę króciutkie. Wygląda jakby fragment wyrwany z całości. Spróbuj bardziej rozbudowywać fabułę. I jeżeli chcesz zachować powagę zrezygnuj z emotionków w opowiadaniu to może podnieść prestiż.
_________________ Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
Posted: Tue Oct 12, 2004 4:31 pm Re: (O) Wojna Północnego Essimu
nie czytałem całego, ale jedno co sięrzuca w moje wampirze oczy:
Sliwhas wrote:
I tak zakończyła się wojna, która nazwana została później Wojną Północnego Essimu. Zginęło wtedy trzy czwarte ludności miasta Thirip Keis. Przyjacielskie miasta przyjęły od Thirip Keis podarunki i pomogły odbudować miasto.
K O N I E C
przepraszam, ale skoro 3/4 ludności miasta zginęło, to po jaką cholerę dają jeszcze dary innym miastom? nio wiem, że automatycznie miasto się stało bogatsze, bo właściciele skarbów zginęli, ale to chyba nie jest komuna, co? nio, to taki błąd na przyszłość uważaj
EDIT:
sorx, zauważyłem teraz, że wezwali inne miasta... ale i tak chyba nie powinni za to dawać darów - sojusz to sojusz
Last edited by Morgul on Tue Oct 12, 2004 4:54 pm; edited 1 time in total
Niestety muszę sie zgodzić z Ozzem (ach, ironio !!). Duzo błędów językowych, mnóstwo powtórzeń. Opowiadanie czyta się topornie, nie umiesz płynnie operować językiem, za dużo zdań pojedyńczych, w dodatku oklepanych i szablonowych. Te opisy sztucznie wkomponowane w całość, zdania często puisane po "polskiemu".
Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz Na dzień dzisiejszy nie możesz się czuć usatysfakcjonowany.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum