Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 13 Jan 2004 Posts: 204 Location: Stare Siedliszcze
Posted: Tue Apr 13, 2004 11:27 am {O-SW}Wyrocznia
Wszyscy jesteśmy liśćmi miotanymi na wietrze Mocy...
Wyrocznia
Kobieta rozejrzała się po sali z niezwykłą ciekawością. Niewielu miało możność tu przebywać.
-Wspaniale, nieprawdaż?
-O tak, mój panie.- Kobieta popatrzyła na rozmówcę. W ciemnym płaszczu i twarzy ukrytej pod kapturem. Jakże, trudno było rozpoznać osobę niegdyś tak dobrze znaną w całej Galaktyce. Nadal była, ale obecnie niewielu pochwalało jej rządy. Niegdysiejszy Kanclerz, a teraz Imperator, Wielki Cesarz Palpatine.
-Twój uczeń, Vader znów ugania się po Galaktyce za Jedi, mój panie?
-Nie musisz pytać, przecież dobrze znasz odpowiedź. Jak na doskonałą Rękę przystało...
-Oczywiście, panie.- Kobieta uśmiechnęła się blado.
W spojrzeniu Imperatora było coś, co onieśmielało każdego, nawet ją... Ją, Jinx Sairri, dawniej jedną z najsłynniejszych i najzdolniejszych złodziejek w Galaktyce. Gdyby nie jej zdolności lub raczej niezwykły dar, jakim obdarzył ją los, lub jak zwykł powtarzać Cesarz, Moc, pewnie by zgniła w jakimś imperialnym więzieniu
-Jak się miewa ostatnimi czasy Moff Tarkin? I jak przebiega budowa mojej nowej broni?
-Tarkin, jak zwykle. Próbuje umocnić swoją mizerną władzę. Budowa nad stacją przebiega nienajlepiej. Tarkin się nie stara, a Wookiee się buntują.
-Nie dobrze. Trzeba by to jakoś przyspieszyć. Wyślę tam Dartha Vadera. Tak, to naprawdę dobra myśl... opowiedz szczerze, praca dla mnie i dla Imperium odmienia życie, nieprawdaż?
-O tak, mój panie i to na lepsze... Tylko...
-Tylko, co?
-Nie nic, mój panie. To nie jest już ważne...
-Moja Ręko, domagam się natychmiastowej odpowiedzi! Mów!
-Wybacz. To przeszłość... te sny... i... wspomnienia....
“ - To ona? Jesteś pewien Mistrzu?
-Tak, jak najbardziej. Wystarczy na nią spojrzeć. Te srebrne włosy i oczy...
-Mistrzu Windu, ależ może być wiele dziewcząt o takim wyglądzie.
-Sam ją odnalazłeś Obi-Wanie. Nie miej, więc proszę do mnie pretensji.
-Owszem, odnalazłem ją, ale nie znaczy to, że jestem pewien jej pochodzenia. Nigdzie nie jest dokładnie napisane jak ma wyglądać...
-Ile osób ją widziało?- Przerwał mu czarnoskóry mężczyzna.
-Niewiele. Ja, ty Mistrzu, jeden czy dwóch padawanów, gdy ją tu prowadziłem.
-A Anakin?
-Wiesz dobrze, że Anakina nie ma na Courscant.
Windu skinął głową.
-W takim razie chodźmy do niej. Przedstawisz ją Radzie.”
- Hm, więc poznałaś Dwunastu.
- Oh nie, wtedy nie było ich dwunastu, a zaledwie sześciu.
- Potrafisz wymienić imiona tych...- Imperator nie dokończył. Na twarzy pod kapturem pojawił się straszliwy gniew, ale po chwili złagodniał...
" - Pamiętaj, kiedy wejdziesz do Sali Rady, masz się skłonić.
Dziewczyna przytaknęła bez większego entuzjazmu. Nie była głupia, dobrze wiedziała, co ma zrobić.
- Nie będzie ich dwanaścioro, tak jak mówiłem wcześniej, tylko sześcioro. Poza Mace’m Windu poznasz Mistrzów Yodę, Ki-Adi-Mundi’ego, Plo Konna, Eeth Kotha i Mistrzynię Yedllie.
- Tak, oczywiście zapamiętam. Obi-Wanie, po co to wszystko? Przecież Jedi i tak nie zostanę.- Mruknęła dziewczyna i odgarnęła z twarzy niesforny, puszysty kosmyk.
- Jedi nie zostaniesz to fakt, ale jesteś ważna dla Zakonu. Porozmawiasz z Mistrzami. Oni stwierdzą, co z tobą począć.
- Jak to, co?! Każą mi iść stąd precz, jak wszędzie!- Krzyknęła dziewczyna, aż kilku obcych na korytarzu popatrzyło się w ich stronę.
- Nie sądzę. Nawet, jeśli uznają... to, co uznają, z pewnością pozwolą ci tu zostać. Znajdą ci pracę i...
- O tak, jak byłam mała, marzyłam, żeby zostać akolitką Jedi- rzuciła z ironią w głosie.
Przestań zachowywać się jak małe dziecko- ofuknął ją Rycerz- jesteśmy na miejscu...”
To była część pierwsza, początek jest jaki jest, ale story ładnie się rozkręca... poza tym nie chciałam wstawiać od razu 10 stron... :wink:
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Tue Apr 13, 2004 11:58 am
Skomentuje to trzema słowami - popracuj nad stylem. Pisz duzo. Jak najwięcej. Dopóki osiągnie się stały poziom, trzeba duzo sie napracowac.Jest troche takich smiesnych zdan, np. Niewielu miało możność tu przebywać Wiem o co ci chodzilo,ale niewielu mogło/miało możliwośc aby, ale nie miało możność Pisz duzo i cwicz, jak juz mowilem
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Joined: 13 Jan 2004 Posts: 204 Location: Stare Siedliszcze
Posted: Tue Apr 13, 2004 12:13 pm
Ozz wrote:
Skomentuje to trzema słowami - popracuj nad stylem. Pisz duzo. Jak najwięcej. Dopóki osiągnie się stały poziom, trzeba duzo sie napracowac.Jest troche takich smiesnych zdan, np. Niewielu miało możność tu przebywać Wiem o co ci chodzilo,ale niewielu mogło/miało możliwośc aby, ale nie miało możność Pisz duzo i cwicz, jak juz mowilem
Pomocna krytyka... Zakładałam, że ktoś zwróci mi uwagę na styl... Usprawiedliwię się (muszę): To było moje pierwsze opowiadanie... Choć cięłam je, edytowałam jak najęta to i tak została masa rzeczy typu "możność"... Napiszę: Bez obaw i dalej sie zagłębiałam to styl mi się poprawiał (troszkę)...
Joined: 13 Jan 2004 Posts: 204 Location: Stare Siedliszcze
Posted: Tue Apr 13, 2004 12:33 pm
fakty... trochę jestem zdenerwowana....
part two:
-Nie traktowali mnie tam źle. Byli nawet mili, ale ja czułam, że zaraz wybuchnę. Nie chciałam tam być. Zabrali mnie z mojej rodzinnej Korelii, chociaż nie życzyłam sobie tego.
-Czego dowiedziałaś się od Rady na temat swojej osoby?- Imperator obrzucił ją krótkim spojrzeniem spod kaptura.
-Dowiedziałam się całkiem ciekawej rzeczy, mój panie...
“Mistrzowie z ciekawością przyglądali się dziewczynie. Mogła mieć zaledwie piętnaście lat. Jej szare oczy lustrowały wszystko, co działo się dookoła. Jej spojrzenie padało przeważnie na Mistrzynię Yedllie.
Po zadaniu wielu pytań i głębszym użyciu Mocy, przydzielili dziewczynie przewodnika w postaci młodego padawana i pozwolili odejść.
Gdy młodzi zniknęli za drzwiami turbowindy, Rada wzięła na spytki Kenobiego.
-Gdzie ją spotkałeś Obi-Wanie?- spytał rzeczowo Ki-Adi-Mundi.
-Byłem z misją na Korelii. Próbowała zwędzić mi z kieszeni kredyty.
-Nie zauważyła, że jesteś Jedi?
-Wtedy nie.
Mistrz skinął głową.
Tymczasem Kenobi kontynuował rozmowę.
-Kiedy ją przyłapałem, nawet się nie zdziwiła. Mruknęła coś pod nosem, wydaje mi się, że Jedi, ale nie jestem pewien. Chciałem ją nawrócić i chyba w pewnym sensie mi się udało. Gdy przyjrzałem się jej bliżej, zdałem sobie sprawę, kim może być...
-Kim może być? Ciekawe, za kogo cię uważali...
-Za Wyrocznię, panie.
-Wyrocznię? To tylko legendy, moja Ręko.
-Z początku oni też tak twierdzili. A ja nie mogłam w to uwierzyć...
“-Wyrocznia?! Jaka Wyrocznia?! Obi-Wanie czy ty się dobrze czujesz?! Coś takiego nie istnieje...
-Ależ istnieje. W tobie...
-Jeśli nawet... Do tego trzeba Mocy, a ja jestem w tych sprawach beztalenciem. Mogę cię zapewnić.
Kenobi uśmiechnął się lekko, a dziewczyna mówiła dalej.
-Pamiętam jak kiedyś do sierocińca- spuściła głowę- przyszedł taki gość. Od razu wiedziałam, że nie był tym, za kogo się podawał. Mówił, że chce adoptować dziecko. Może i prawda, ale zachowywał się tak podejrzanie, że przejrzałam go na wylot. Był Jedi i z pewnością szukał materiału na padawana.
-W porządku, ale jak domyśliłaś się, kim jest?
-To nie trudne. Wystarczyło spojrzeć na ubranie i zachowanie, a zachowywał się tak jakby chciał zbawić każde z nas w bidulu. Nie o to jednak chodzi. Gdybym miała Moc zwróciłby, chociaż uwagę, ale on nawet na mnie nie spojrzał. Choć właściwie...
-Właściwie?
-Nie jestem do końca pewna, czy mnie nie zauważył. Kiedy skończył się przechadzać po korytarzach, poszedł do naszej opiekunki. Pamiętam ich rozmowę.
Jedi popatrzył na dziewczynę pytającym wzrokiem.
-Razem z moją przyjaciółką podsłuchiwałyśmy. Kilka razy powtarzało się moje imię, a kiedy ten facet wychodził, jakby wiedział, że to słyszałam. Spojrzał na mnie i powiedział... nie, nie powiedział tylko usłyszałam w swojej głowie jego słowa: Już niedługo będziesz wolna... Wyrocznio... I odszedł. Nigdy więcej go nie spotkałam.
-Cóż... Czas omówić twoje szkolenie..."
-Szkoliłaś się w Mocy? Tam w Zakonie.
Jakby nie wiedział, pomyślała kobieta, ale odparła cicho:
-Tak, ale bardzo krótko. Nie mogłam zostać Jedi, ale Wyrocznia musi znać podstawy. Także kilku Mistrzów wtajemniczyło mnie w to, co trzeba.- Uśmiechnęła się niepewnie.-A największą frajdą były dla mnie lekcje historii i szermierki...
“ -Postawa- upomniał dziewczynę Mace Windu...
-Czy muszę pamiętać o postawie, gdy jakiś nerfopas zaatakuje mnie znienacka?
-Nie wyrażaj się. Postawa to zasada podczas ćwiczeń i dobrze by było, gdybyś podczas walki, zamierzonej czy też nie pamiętała o niej.
-Postaram się, o ile prędzej nie zginę, bo będę musiała pamiętać o tylu rzeczach na raz.
Mistrz Jedi zignorował tę uszczypliwą uwagę i podał Jinx świetlny miecz. Po raz pierwszy od wielu tygodni treningu prawdziwy.
-Skup się i włącz go. Poczuj Moc, której jesteś źródłem. Niech stanie się ona dla ciebie oparciem, laską.
Dziewczyna skinęła głową i przywołała Moc. Dała omyć się jej fali i dotknęła przełącznika na rękojeści. Po chwili usłyszał ciche, przyjemne dla ucha buczenie.
Świetlne klingi skrzyżowały się z chrzęstem.
Tym razem to nie była zabawa...”
No nie było takie złe trochę dużo dialogów ale to chyba tylko mi przeszkadza, noi wreszcie ktoś napisał opowiadanie SW. Może niedługo zamieszczetu swoje ale muszę jeszcze trochę popracować tytół roboczy to "łowca".Czekam na next parta :!:
_________________ Lord Draco
"Niech Moc Cię Prowadzi"
Joined: 13 Jan 2004 Posts: 204 Location: Stare Siedliszcze
Posted: Wed Apr 14, 2004 5:06 pm
Kolejna część...
- Muszę przyznać, że szło mi całkiem dobrze. Nauczyłam się sporo, ale moje lekcje zostały przerwane brutalnie przez wojnę.
-Ile czasu spędziłaś w Akademii?
-Dwa lata.
-To niewiele...
-Dla mnie wystarczająco- powiedziała Jinx- ten ich regulamin był godny pożałowania...
-Ta-ak.... Powiedz, co robiłaś potem... oczywiście nim przyłączyłaś się do mnie?
-Jeszcze przed zniszczeniem Świątyni odeszłam. A wszystko przez tamto zdarzenie...
“ - Muszę się spotkać z Radą! To naprawdę ważne! Oni powinni mnie wysłuchać!
-Odejdź! Mistrzowie są zajęci.
Dziewczyna ze złością popatrzyła na młodego Rycerza strzegącego wejścia do turbowindy.
Mężczyzna widocznie się przeraził, bo mruknął przepraszająco:
-Zrozum Jinx. Kazali mi pilnować i nie wpuszczać nikogo. Mistrz Windu po...
-Mam gdzieś, co powiedział ten nerfopas! Mistrzyni Yedllie udzieliła mi pozwolenia.
-Mistrzyni Yedllie nie żyje. Jej słow...
Jinx znowu mu przerwała:
-I co z tego! Jesteś od niej niższy stopniem. Jej słowo powinno być święte dla ciebie. Cholera, co ja tu jeszcze robię. Przekaż im tę wiadomość:
‘Gdzie była legenda tam stanie się prawda. Zbyt mroczna, zbyt ciemna, lecz zawsze potężna. Runą mury od stuleci chronione. Nadejdzie nowe zło, nowa śmierć. I nikt jej pokona nawet ci wielcy... Lecz po latach nienawiści przyjdzie kres. Wybraniec Prawdy zniszczy zło, zniszczy śmierć, choć z niej zrodzony...’
-Co ty bredzisz?!
-Jestem Wyrocznią,, głupcze! Widzę to, co było, to, co jest i to, co się wydarzy. Przekaż im moje słowa teraz, nim wydarzy się coś strasznego...
Dziewczyna odwróciła się, by odjeść, gdy Rycerz ją zatrzymał.
-Jaka jest moja przyszłość? Co widzisz?- spytał, ale ona nie spojrzała na niego.
-Co widzę? Zadajesz mi pytanie, na które nie powinnam ci odpowiedzieć- szepnęła- wiesz, co widzę, powiem ci, ale będziesz tego żałował, bo moje oczy widzą tylko śmierć...”
Jeśli uraziłam jakichś Jedi, to wcale nie jest mi przykro... Zawsze miałam ich za ignorantów... hehe...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum