Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[O] Ooma Earen [1]
Author Message
Nimrodel 
Szara przystań



Joined: 21 Feb 2003
Posts: 1256
Location: Beleriand
Posted: Thu Oct 02, 2003 4:32 pm   [O] Ooma Earen [1]

Był ciepły wiosenny wieczór a ostatnie promienie słońca z utęsknieniem przeglądały się w strumieniu. Wszystko było jak w bajce, ptaki śpiewały żegnając kolejny udany dzień a drzewa zawodziły swą pieśń.
Nagle z oddali zdało się słyszeć kroki...Zrazu tak delikatne i lekkie, że trzeba by było wyraźnie wsłuchać się w leśną ciszę, a potem wyraźniejsze i szybsze.
Nagle zza pobliskiego krzewu wyskoczyła jakaś osoba. Sądząc po jej drobnej budowie i lekkich ruchach była kobietą. Bez wątpienia też należała do szlachetnego rodu elfów.
Coś lub ktoś goniło ją długo, bo wyraźnie okazywała oznaki skrajnego wycieńczenia…
Co chwilę zatrzymywała się by spojrzeć czy ktoś podąża jej tropem i co chwilę, nagle zrywała się do dalszej ucieczki. Mimo ostatków sił, lekko odbijała się od trawy i nie zostawiała na niej żadnych znaków. Biegła tak zdyszana, przez knieje, ostępy i grzęzawiska.
Biegła tak byle by ujść z życiem i zgubić jej prześladowców…
Wreszcie wybiegła na jakąś polanę i potknęła się o wystający korzeń. Skuliła się trzymając za pokaleczoną stopę i chciała zerwać do dalszego biegu, gdy stwierdziła ze już nikt jej nie goni… Odetchnęła z ulgą, aczkolwiek jeszcze przez moment stała w niepewności nasłuchując
Frapujących jej szelestów.
z wolna i ostrożnie podeszła do pobliskiego drzewa. Oparła się o nie i zupełnie bez sił osunęła się na ziemię. Wyglądała wręcz beznadziejnie…
Jej włosy niegdyś koloru brązu teraz były splatane i brudne. Twarz ongiś jaśniała nieprzemijalnym blaskiem, teraz była brudna i uwięziona w błotnistej masce..
Ręce jak i nogi były pokaleczone i poranione a z ran broczyła krew..
Jej suknia dawniej lazurowa była teraz węglowo czarna z porozrywanymi szwami i wiszącymi bez czucia strzępami, które pomiatane były przez najdelikatniejszy nawet powiew wiatru…
Jej oczy, które błądziły po niebie utkwiły w jednej z gwiazd… I tak zostały, aż zamknęły się same pod wpływem nagłej senności.. Usnęła w niebiańskim śnie by zapomnieć o tym, co było…by wytrwać jutra..
Słonce wzeszło i śmiało oświetliło jej oblicze. Dziewczyna, która w człowieczym znaczeniu mogła mieć, co najwyżej 19 lat przeciągnęła się i westchnęła. Jednak nie otworzyła oczu…
Wiatr subtelnie zaczął muskać jej twarz.. Wtedy otworzyła oczy i ujrzała nad sobą niebo..
Wpatrywała się w nie. Nagle Szybko i żywo zerwała się i jęła rozglądać wokoło. Nie wiedziała gdzie jest.. Była skołowana..
Nie potrafiła złapać balansu. Obolałe stopy pod wpływem rosy lekko przestały piec. Jednak każdy krok by coraz trudniejszy i tkliwszy.
Zrezygnowana usiadła i zaczęła masować obolałe miejsca. Próbowała naprawić sukienkę jednak nie miała na to środków…poza tym.. Był to kiepski pomysł na odnalezienie jakiejkolwiek drogi.
Przymknęła oczy… wsłuchała się w żałosne pomrukiwanie liści…i mowę zwierząt..
Nagle posłyszała coś, co wyrwało ją z zadumy. Wstała i obejrzała się wokół.. Nie widziała nikogo…Może tylko się przesłyszała?..
Przycupnęła ponownie, gdy nad swoją ręką, którą uniosła ku niebiosom ujrzała grot strzały. Bez wątpienia była wycelowana na wprost w nią. Nabrała tchu jednak nie przejęła się za bardzo tym widokiem…wiedziała ze nadejdzie czas na to by skonać..
Nie wznosząc oczu na atakującego rzekła gorzkim półgłosem:
-Jeśli chcesz mnie zabić …to proszę zrób to teraz…
Czekała na ten strzał, lecz nic nie nastąpiło.
Podniosła wzrok na strzelca, który okazał być się elfem. Miał na sobie szary płaszcz i kilka zapasowych strzał w kołczanie. Nie dostrzegła wyraźnie jego twarzy, bo kaptur zasłaniał jej zarysy.
-Kim jesteś? -Zapytała pozwalając sobie na poufałość.
Elf zdjął kaptur. Miał jasne włosy, które samowolnie tańczyły w podrygach wiatru.
Jego twarz nie poruszyła się. Dziewczyna siedziała w niepewności i strachu przed tym, co może teraz nastąpić. Elf podszedł bliżej i odsłonił włosy z uszu. Gdy zrobił to, wstał i cofnął się do tyłu.
- Powiem ci wtedy,…Kiedy ty mi powiesz, kim jesteś i co tutaj robisz…
Rzekł nagle, całkiem znienacka. Dziewczyna niespecjalnie znała ten język a była to, quenya.
Mimo tego, że należała w większej części do rodu elfów to tylko kilka razy w jej życiu, zdarzyło się zobaczyć leśnego elfa w pełnej krasie.
- Moje imię brzmi Legode... Sama nie wiem, co tutaj robię.. Od wczorajszego poranka uciekam przed orkami.
Elf podniósł łuk i niepewnie wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny. Ona natychmiast wstała i oparła się dłońmi o pień.
- W tych czasach jesteśmy bardzo ostrożni i nieufni… jak wiesz orkowie i szpiedzy panoszą się płazem po tych lasach.. Wybacz.. Moje imię brzmi Arlehil. Nasz obóz jest niedaleko. Tuż za tym zalesionym wzgórzem.
Mówił elf pokazując na położony niedaleko pagórek. Gdy ruszył w tamtą stronę ona poszła za nim. Jej nogi były tak pokaleczone, że po drugim kroku opadła na ziemię. Arlehil zatrzymał się i podbiegł do elfki widząc, co się stało.
- Nie znam się na ranach tak dobrze jak inni współplemieńcy… Dasz radę dojść?
Spytał się Legode. Dziewczyna cicho szepnęła cicho:
- Nie…
Elf wstał i zagwizdał przeciągle a to echo odbijało się miedzy drzewami.
Głos Arlehila wydał się jej melodyjny i piękny.
Usłyszała tętent końskich kopyt. W ich stronę biegł koń o jasnym umaszczeniu.
- to Brego. Niesie lekko jak wiatr.. Chodź.. Przekonasz się.
Legode podeszła ciężko i popatrzyła na to piękne zwierze. Nigdy nie widziała tak pięknego rumaka. Grzywa świeciła złocistym blaskiem, a sierść mieniła się blaskiem gwiazd. Ojciec opowiadał jej kiedyś o koniach, które są białe jak śnieg.. i tylko królowie je dosiadają.. bo są tak wytworne. Pomyślała tak chwilę i wdrapała się niezdarnie na konia. Nie miał uzdy, wędzidła ani siodła.
Elf wsiadł przed nią. Złapała się połów jego płaszcza, gdy ten pognał konia ku wzgórzom…
Słonce oświetlało jeźdźców i konia, który niemalże nie tykał kopytami ziemi..
Miał rację.. Niesie lekko jak wiatr..

ciag dlaszy nastapi..postaram się by był lepszy niż ten.. :roll:
_________________

"Everybody lies"

Gregory House

http://wirtualni.wp.pl/uid,51845,wizytowka.html
http://madammewendy.bloog.pl
 
 
 
Eldereth
Strażnik Północy



Joined: 10 Jan 2004
Posts: 131
Location: Westernesse
Posted: Fri Jan 16, 2004 12:24 pm   

No, muszę powiedzieć, że nawet, nawet. Może być, popracuj nad końcem.
_________________
"All we have to decide is what to do with the time that is given to us.

And I come back to you now at the turn of the tide.

 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
recenzje anime, fanfiki
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów