Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Thu Jul 10, 2003 12:16 pm [O] Moja Przygoda w Śródziemiu
To moje pierwsze opowiadanie poświęcone Władcy Pierścieni bardzo proszę o uwagi dotyczące błędów. Kiepska jestem w ortografi...
Moja przygoda w Śródziemiu
Nazywam się Monika mam czternaście lat, tego ranka nic nie szykowało, że spotka mnie wielka przygoda. Rano jak zwykle o 7:10 musiałam iść do szkoły. Po paru godzinach, wracałam do domu byłam zamyślona, kiedy wróciłam. Porzuciłam plecak i wyszłam, nagle poczułam jak jakaś siła mnie gdzieś przenosi, straciłam na chwile przytomność. Obudziłam się w jakimś dziwnym miejscu, nie wiedziałam gdzie byłam, ale to mi przypominało krajobraz, który opisał, Tolkien. Nie wiedziałam jak tu się znalazłam, ale postanowiłam się przejść, ciekawie było żadnych ulic tylko wszystko było zielone. Wiedziałam jednak, że mogę na kogoś się natknąć miałam nadzieje, że nie na Saurona. Nagle z krzaków wyskoczyli orkowie.
- AAAA! - Krzyknęłam i odskoczyłam tak, że padłam na ziemie.
Ale po chwili się podniosłam i zaczęłam uciekać orkowie rzucili się w pościg nagle wpadłam w ślepy zaułek zrobionego ze skał. To był już koniec, czekałam na śmierć, ale nagle zobaczyłam Legolasa, Aragorna, Boromira i Gimliego. Schowałam się w dziurze i przeczekać aż skończą mordować orków. Po kilku godzinach ostatni ork uciekał w popłochu, poczułam, że nie będę na razie wychodzić. Elf podszedł do miejsca gdzie się ukrywałam nie miałam szans na ucieczkę.
- Nie bój się nic ci już nie grozi - powiedział do mnie Legolas - jak ci na imię.
- Monika - odpowiedziałam, - Dlaczego mi pomogliście.
- Sauron chciał cię dostać chciał zdobyć od ciebie wiele przydatnych informacji by dostać się do Froda i tym sam odebrać mu pierścień - powiedział Aragorn.
- I tak za dużo by się ode mnie nie dowiedział - odpowiedziałam - wybrałabym śmierć niż cokolwiek chamowi powiedzieć.
- Ale i tak łatwo mu każdego zmusić do mówienia - mruknął Boromir - wynośmy się z stąd zanim przyjdą tu kolejni orkowie.
Pobiegliśmy dotarliśmy do Rivendell do domu Elronda ciekawiło mnie, po co Sauronowi ja. Tak na nic mu się bym nie przydała, przecież wiem, że i tak jest przegrany. Elrond wyjaśnił mi, po co Sauron chciał mnie dostać, czyżby sądził, że mu dobrowolnie pomogę. I tak się przeliczy, bo mu nic powiem. Wyszłam na świeże powietrze okazało się, że to było czystym błędem zobaczyłam Sarumana rzucił na mnie urok zanim zdołałam cokolwiek zrobić, pogrążyłam się w głębokim śnie. Obudziłam się w jakimś lochu wisiałam pod sufitem, byłam skuta łańcuchami, okropnie ramiona mnie bolały. Byłam w dramatycznej sytuacji zobaczyłam wielkie czerwone oko. Oko Saurona.
- Witaj, Monika, jak miło cię widzieć - rzekł Sauron, - jeżeli udzielisz mi informacji o Bagginsie uwolnię cię a jeżeli nie poderżnę ci gardło.
Prawie z tymi słowami poczułam ostrze na swojej szyi, nie miałam wyboru zaczęłam mówić wszystko, co wiem. Bardzo się teraz bałam nie wiedziałam gdzie się znajduję, kiedy mu wszystko powiedziałam zostawił mnie w spokoju.
Teraz zaczęłam trzeźwo myśleć jak mam mu uciec, ale dalej czułam ostrze na swojej szyi. Miałam do czynienia z orkiem...
- Zabieraj to ostrze! - Warknęłam ostrym tonem.
Poczułam jak ostrze w bija mi się z całej siły w szyję, zwisłam bezwładnie czując jak krew spływa po mojej szyi. A więc tak miałam skończyć, pomyślałam widząc jak krew skapywała na posadzkę robiąc kałuże purpurowej cieczy. Widziałam w niej swoje odbicie byłam blada jak kreda, nagle drzwi otworzyły się z całej siły i do środka wszedł Legolas. Zobaczył mnie konającą na łańcuchach, na których byłam przykuta. Ten widok go rozzłościł zaatakował orka wbijając mu trzy strzały na ras. Potem wziął mnie w ramiona i szepnął cicho: "Jeszcze mi za to zapłacą"
- Legolasie, Boromir miał całkowitą rację Sauron łatwo wydarł, że mnie wszystkie mu potrzebne informacje - wyszeptałam słabym głosem - Frodo jest w niebezpieczeństwie.
- Zabieram cię do Elronda - powiedziała cicho Legolas - proszę cię wytrzymaj!
Po paru godzinach leżałam w łóżku w domu Elronda, udało mu się wyleczyć tą ranę na szyi. Teraz spałam spokojnie wiedząc, że nic już nie zagraża mojemu życiu. Zastanawiałam się czy kiedykolwiek wrócę do swojego świata, w tym samym czasie Frodo i Sam wrócili do Rivendell. Frodo powiedział wszystkim, że zawiódł, ale Gandalf powiedział, że Sauron zmusił mnie do wyjawienia wszystkiego, co wiem. Frodo wpatrywał się we mnie, kiedy spałam...
- Wiem, że nie chciałaś mu nic powiedzieć, ale cię zmusił nie winię cię za to - szepnął.
Pomimo wszystkiego rana goiła się bardzo szybko i po kilku tygodniach nie było po niej ani śladu. Wiedziałam, że nikt nie pokona teraz Saurona skoro odzyskał swój pierścień to łatwo zapanuje nad tym światem nad moim światem zapanować to dla niego kaszka z mleczkiem. Spędziłam tutaj całe dwa miesiące nauczyłam się jeździć konno tego dnia postanowiłam wybrać się na drobną przejażdżkę. Kiedy tak galopowałam zobaczyłam grupę orków wycinających drzewa nie daleko od Rivendell, żal mi było tych wszystkich drzew, więc zsiadłam z konia i zadałam jednemu z nich cios mieczem. Przywódca to zauważył weszłam zwinnie na drzewo i co jakiś czas zadawałam orkom ciosy mieczem. W końcu jeden z nich złapał mnie za nogę i zwalił z drzewa i w tej samej chwili poczułam kilkaset ciosów nożem w ciała. Całe moje ubranie zabarwiło się krwią, była ona gęsta, ciepła i lepka. Resztkami sił podniosłam się i zaczęłam cioć mieczem na oślep. Kręciło mi się w głowie powoli traciłam przytomność, krew kleiła mi oczy. W końcu opuściła mnie resztka sił i padłam na ziemie. Legolas odnalazł mnie ciężko ranną bardzo się dziwił, że orkowie pozostawili mnie przy życiu, lecz teraz się tym nie przejmował chwycił mnie nie przytomną i pędem pobiegł do Elronda. Po paru dniach odzyskałam świadomość, nade mną pochylał się Legolas, czyli wie o mojej potyczce z orkami.
- Jak się czujesz, Monika? - Zapytał mnie Legolas.
- Bywało lepiej - powiedziałam uśmiechając się.
- Chciałbym wiedzieć, co skłoniło cię do ataku na tak sporą grupę orków - zapytał Legolas.
- Kocham przyrodę a oni ścinali drzewa na terenie Rivendell to tylko, dlatego - powiedziałam.
Legolas objął mnie w ramiona czułam do niego ciepło, które czułam tylko od swojego ojca, zatęskniłam za swoim domem. Nie wiedziałam jak długo tu będę po za tym miałam tylko czternaście lat. Po paru tygodniach po ranach nie było już ani śladu. Nie wiedziałam, co planuje Sauron, ale postanowiłam o tym nie myśleć, chciałam chodź na chwile zapomnieć o troskach. Miałam zawsze miecz w pochwie umocowanej u pasa, nie wiedziałam, kiedy wróg mnie podejdzie. Nagle usłyszałam szelest w trawie...
- Orkowie! - Syknęłam wyciągając powoli miecz.
- Blisko ale ktoś o wiele gorszy - usłyszałam cichy drwiący głos.
Z krzaków wyszedł Sauron w czarnej zbroi był niemal zachwycony, że, mnie spotkał samą w lesie. Wiedziałam, że lepiej będzie próbować jakoś uciec, ale wiedziałam, że byłam dobrze obserwowana. Sauron przeszywał mnie swoim wzrokiem niczym rozżarzony ogień, miałam na szczęście miecz. Nie będę uciekać, pomyślałam czując ogarniający mnie nie pokój, Ciemny Władca najwyraźniej odczytał moje myśli, bo zaśmiał się złowrogo. Nie wiedziałam, co go tak ubawiło po chwili śmiech umilkł.
- Mądrze robisz, że nie uciekasz, bo i tak twoje szanse na ucieczkę są zerowe - szepnął Sauron powoli wyciągając miecz - postaram się to załatwić bez bólu nie opieraj się to będzie szybkie.
Cofnęłam się o kilka kroków i runęłam na ziemie, z rąk wypadł mi miecz, ale nie odważyłam się go już podnieś. Czułam prawdziwy strach wiedziałam, że lada moment poczuję w swoim ciele ostrze. Sauron już unosił miecz by zadać mi śmiertelny cios, na kilka chwil przed tym zamknęłam oczy. Poczułam przeszywający ból w piersi resztkami sił uchyliłam powieki by rzucić spojrzenie na Saurona. Ubranie miałam zabarwione krwią całe lepiło się do mojego ciała czułam się bardzo słabo, wszystko było zamazane ledwo mogłam dojrzeć wyraz twarzy Saurona. Wiedziałam, że to już koniec, krew spływała na trawę ledwo oddychałam. Nagle zobaczyłam Legolasa wziął mnie w ramiona...
- Jak śmiałeś ją dotknąć - syknął Legolas - nie ciesz się że już się jej pozbyłeś jeszcze popamiętasz dzień w którym spotkasz się z Aragornem.
W następnej chwili pozostawił Saurona z okropnym uśmieszkiem i pobiegł ze mną do domu Elronda tam w padł na Aragorna.
- Co się jej stało? - Zapytał Aragorn patrząc na mnie konającą w ramionach Legolasa.
- Sauron - odpowiedział ponuro elf.
- Zaatakował ją - mruknął Aragorn - zabierz ją do Elronda, bo ona się wykrwawi.
Legolas pędem zabrał mnie do Elronda, kiedy ten dowiedział się, co zrobił Sauron zaczął opatrywać moją ranę. Obandażował mnie wtedy Legolas poczuł cudowną ulgę na wieść, że wyjdę z tego.
- Całe szczęście, że, Sauron nie przebił jej serca - mruknął Elrond, - bo wtedy już bym nic nie wskórał. Chroń ją, Legolasie.
Legolas szybko pojął, jakie zagrożenia na mnie czekają, teraz jednak siedział przy mnie gładząc kosmyki moich brązowych włosów. Bardzo się o mnie martwił. Następnego ranka odzyskałam przytomność i próbowałam wyjść z łóżka, ale wciąż byłam osłabiona. Legolas codziennie mnie odwiedzał. Po kilku dniach byłam na tyle silna by wstać z łóżka, poszłam z Legolasem na spacer do lasu. Nagle usłyszeliśmy szelest w krzakach spodziewałam się, że tam są orkowie albo sam Ciemny Władca. Na szczęście to był Gimli sądziłam, że go walnę, ale się powstrzymałam. Na jakiś czas postanowiliśmy zapomnieć, o Sauronie i o jego planach o podbiciu Śródziemia i pozwolić sobie na trochę luzu
Nagle zobaczyłam, że biegnie ku nam Boromir, nie wiedziałam, co nam miał do powiedzenia, ale miałam złe przeczucia...
- Co się stało? - Zapytał Legolas.
- Monika, Elrond prosi cię na chwile samą - powiedział Boromir.
Pobiegłam za nim stanęliśmy nagle na jakieś polanie, Boromir zamienił się w jakiegoś staruszka z laską. Bez problemu go rozpoznałam był to Saruman, byłam wściekła, że tak mnie nabrano. Zobaczyłam, że z lasu wyszedł Sauron i jego orkowie. Stałam kompletnie przerażona wiedziałam, że tym razem zginę, czułam to patrząc w okrutne, brązowe oczy Sarumana. Po paru minutach żmudnej walki zostałam przywiązana do drzewa łańcuchami, wiedziałam, że za kilka chwil zginę jak inni którzy próbowali walczyć z Sauronem...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum