Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
[O] Cos jak Silmarillion ??
Author Message
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Sat Feb 21, 2004 12:34 pm   [O] Coś jak Silmarillion ??

W tym dziale powstało juz wile powieści podobnych do LOTR i Hobbita. Ale nikt nie pokusił sę o napisanie opowiadania w stylu Silmarillion. Postanowiłam spróbować, choć nie mogę się miezyć z mistrzem Tolkienem. Prosze o wyrozumiałość. To piewsza część, będę się starała regularnie dodawać kolejne:

Na początku nie istniało nic za wyjątkiem ciemności i Mvena. Mven był duchem unoszącym się pośród cienia. Nie posiadał on nic poza myślą. Przez miliony lat spoglądał tylko w czerń otaczającą go z każdej strony i rozmyślał. Wyobrażał sobie świat, jaki może istnieć poza granicą wiecznego cienia. Oczom jego wyobraźni ukazywały się istoty wszelkiego rozmiaru i gatunku. Ale nawet jego bystre oczy nie mogły przebić zasłony ciemności. Miał on jednak pewną władzę nad cieniem – wiedzę. Wiedzę, że może zniszczyć cień, stworzyć każdą z wyimaginowanych istot, stworzyć własny świat. Był jednak jeden warunek, który go od tego powstrzymywał – musiał przypłacić to życiem. W zamian za spełnienie jednego z jego życzeń miał opaść na dno ciemności, gdzie skończą się jego myśli i pragnienia, gdzie skończy się jego marny żywot. Mven bał się tego. Bał się ponad wszystko.
W pewnej jednak godzinie w jego wyobraźni zrodził się pomysł bliski ideału. Zawładnęło nim pragnienie, którego nie mógł powstrzymać. Pragnienie silniejsze od strachu. Wtedy podjął desperackie postanowienie. Był gotów oddać za nie swe myśli i swoje życie.

Mven zaczął opadać coraz niżej i niżej aż wreszcie osiągnął dno cienia. W ostatniej chwili swego życia ukazała mu się wizja. Zobaczył, że ciemność się rozjaśnia. Z cienia zaczął wyłaniać się szary ląd, jak wyspa pośród oceanu. Nad lądem unosiło się 12 Duchów Myśli. Miały one absolutną władzę nad wszystkim. Każda z ich myśli stawała się rzeczywistością. Wtedy Mven przeniknął myśli duchów. Ku swojemu przerażeniu spostrzegł straszliwy błąd. Każdy z duchów chciał mieć władzę nad innymi, więc kiedy jeden myślał „Niech ta skała pęknie”, to drugi myślał „Niech żadna siła nie może zniszczyć tego głazu”. Wszystkie, więc duchy były bezsilne wobec siebie. Knuły intrygi i nic nie mogły zdziałać, bo wzajemnie sobie przeszkadzały. Nagle wizja urwała się. W sercu Mvena zrodził się żal, że zaprzepaścił daną mu szansę. W ostatniej swojej myśli nadał nazwę lądowi, nad którym unosiły się Duchy Myśli – Evened, co oznacza „stracone nadzieje”.
 
 
 
Lady Of Orthank 
Lady Sith



Joined: 13 Jan 2004
Posts: 204
Location: Stare Siedliszcze
Posted: Sat Feb 21, 2004 8:06 pm   

Hm... Nie znam się na tym; nie umiem pisać recenzji do cudzych prac. Nie wiem też, co inni myślą o tym tekście, ale mnie osobiście się on bardzo podoba... :)
_________________
Conreeaght von Kampfer - Barvon

TO WSZYSTKO WINA MUNDURÓW! *___*
 
 
 
Lorelay
Czarna Otchłań Morii


Joined: 09 Jan 2004
Posts: 159
Location: wysłanniczka Gwiazd
Posted: Thu Mar 11, 2004 10:38 am   

Aragornko, szczerze mówiąc zadziwiłaś mnie!

Czytałam już wiele najróżniejszych mitologii oraz dzieł na mitologię stylizowanych, jednak Twój pomysł jest niesamowicie oryginalny. Bardzo ciekawa jestem czy z rodził się Twojej głowie, czy czerpałaś inspirację z jakichś źródeł ajeśli tak to z jakich? Szczerze mówiąc poraz pierwszy spotykam się z tego typu podejściem do tematu kosmogonii. Mogłabym na ten temat rozwodzić się jeszcze długo i miałabym wiele do powiedzenia, nie chcę jednak nikogo zanudzać bawiąc się tutaj w badacza literatury. Popracuj jednak jeszcze trochę nad językiem, którym operujesz dość zgrabnie, mógłby on być jednak nieco ciekawszy i bardziej urozmaicony.
_________________
Onen i-Estel Edain, u-chebin Estel anim.
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Thu Mar 11, 2004 11:47 am   

Dzięki za ciepłe słowa :oops:
Pomysł ten zrodził się sam, a jedyną inspiracją był Silmarillion. W najbliższych dniach postaram się napisać dalszy ciąg, niestety narazie jestem przykuta do łóżka (przeziębienie).
Pozdrawiam Aragornka
 
 
 
Lorelay
Czarna Otchłań Morii


Joined: 09 Jan 2004
Posts: 159
Location: wysłanniczka Gwiazd
Posted: Thu Mar 11, 2004 11:52 am   

Quote:
Pomysł ten zrodził się sam, a jedyną inspiracją był Silmarillion.


W takim razie tym większy mój respekt i niższy pokłon Ci składam :)
i życzę zdrowia :wink:
_________________
Onen i-Estel Edain, u-chebin Estel anim.
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Mon Mar 15, 2004 4:57 pm   

Oto napisana jednym tchem dalsza czesc 'Czegos jak Silmarillion' :)

'Tak mijał niezliczony żadną miarą czas.
Mven umierając nie wiedział o jednym – każde stworzenie, nawet najbardziej prymitywne miało odwieczny instynkt, który zrodził się jeszcze przed nim - instynkt pozostawienia potomstwa. Pragnienie to odczuwały także duchy myśl. Kiedy inne duchy zajęte były przeszkadzaniem sobie wzajemnie, jeden z nich odłączył się od reszty, zasłonił swoje myśli przed innymi i stworzył syna, innego jednak niż on i wszystkie inne istoty. Był on zupełnie niewidzialny, przemykał się bezszelestnie i potrafił ukryć swoje myśli przed duchami, które ciągle nie wiedziały jego istnieniu. Potrafił on także badać przeszłość nawet tą odległą o czas, którego dzisiejszy rodzaj ludzki nie potrafi pojąć. On to przebił się przez mrok i ożywił Mvena, choć tylko w swojej pamięci. Sprzeciwił się w ten sposób woli tego który był przed początkiem, ale o którym nic nie wiedział. Ten bowiem pragnął, aby Mven popadł w wieczne zapomnienie i nigdy już nie podźwignął się z wiecznego mroku. Wtedy to kiedy Najmłodszy z Wszelkich Istot dostrzegł Mvena, spłynęły na niego wszystkie myśli jego, w jednym momencie. Dosięgła go wtedy żądza, aby stworzyć coś, czego będzie królem i czego chwałę będzie mógł podziwiać. Wtedy spośród ciemności wyłonił się Świat – Świat w którym żyjemy, ale który został stworzony, tak dawno, ze moment ten popadł w zapomnienie. Świat idealny, bo przemyślany przez Mvena w ciągu jego życia wśród ciemności.
Wtedy jednak zdradę straszliwą dostrzegły inne duchy. Poczuły zazdrość, ze to nie one są twórcami tych wspaniałości i zapragnęły zniszczyć nowo powstały ląd. Wiele jednak z nich zawahało się. Zobaczywszy bowiem wspaniałe rośliny i zwierzęta, stworzenia wszelkiej maści i rodzajów Duchy pokochały świat i chciały oglądać go w chwale i jasności. Część jednak z nich nadal oślepiona była zazdrością i chciała zniszczyć dzieło Nowej Istoty. Tak więc w trwodze i strachu siedem z pośród dwunastu Duchów zdecydowało się zrobić jedyną rzecz jaka dawała bezpieczeństwo Światu – postanowiły oddać życie za Nowy Ląd. W ten sposób pozostałe sześć duchów było bezsilne wobec mocy większości. Tak właśnie powstał Świat i zamknęła się ogromna i długa księga opisująca to co było przed nim. '
 
 
 
Ailinel
Na Drodze Do Bree



Joined: 01 Feb 2004
Posts: 13
Location: z Mithlondu
Posted: Mon Mar 15, 2004 7:58 pm   

:shock: No zatkało mnie poprostu! Gratujuję, Aragornko. To jest piękne :D Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg :D :D:D
_________________
"Even the smallest person can change the course of the future..."
 
 
Lorelay
Czarna Otchłań Morii


Joined: 09 Jan 2004
Posts: 159
Location: wysłanniczka Gwiazd
Posted: Tue Mar 16, 2004 1:01 pm   

Aragornko, wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej fantazji. Co tu dużo mówić...Ciekawa jestem tylko ciągu dalszego, a dokładniej tego, czy to co teraz czytam jest nową mitologią tego samego świata, nowym spojrzeniem na jego powstanie, czy też początkiem zupełnie nowego, niepowtarzalnego świata.
_________________
Onen i-Estel Edain, u-chebin Estel anim.
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Tue Mar 16, 2004 2:18 pm   

Witam :)
Bardzo cieszę się, że innym podoba się moja radosna twórczość :P
Lorelay - sama zastanawiałam się czy tworzyć nowy, odrębny świat czy zająć się 'mitologią' Ziemii. I sama jeszcze do kńca nie wiem. Myślę jednak, że jest to nowe spojrzenie na świat dobrze nam znany i w tym kierunku rozwijać się będzie akcja.
Dalczy ciąg postaram się napisać w najblizszych dniach.
Pozdrawiam Aragornka
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Wed Mar 17, 2004 9:05 pm   

"Na tym jednak nie zakończyły się dzieje świata, a rzec by można, że dopiero się zaczęły. Mven bowiem w swoich wyobrażeniach stworzył wiele istot, które konkurowały ze sobą o byt przez miliony lat, lecz wynik tej walki jest znany i jasny – wygrał człowiek, który jest dziś jedyną istotą myślącą stworzoną ongiś w głębi wyobraźni przez największego ze wszystkich stworzeń - Mvena. W tym bowiem okresie, kiedy świat został stworzony Nowa Istota przyglądając się światu, postanowiła przybrać postać stworzenia najdoskonalszego – Earona. Earony były to duchy blasku. Miały one postawę podobną do człowieka, były jednak wyższe i potężniejsze. Zamiast twarzy, pod nasuniętym kapturem srebrzystego płaszcza błyszczały jasno greaduany – gwiazdy życia. Gdy greudana gasła oznaczało to koniec żywota Earona. Stara jednak legenda, o której wiele powiedziane będzie później, głosi, że każdy Earon, który zginie śmiercią szlachetną odrodzi się w najpiękniejszym ze stworzeń – w Mithendirze* i w jego ciele będzie odbywał dalszą tułaczkę. Lecz nie tak łatwo było zgasić blask Earoński. Minęło bowiem wiele lat pomiędzy zstąpieniem Nowej Istoty, a śmiercią pierwszego z Duchów. Nowa Istota przybrała imię Ehenez i jako twórca wszystkich stworzeń świata ogłosiła ich się królem. Zebrała w jednym miejscu wszystkich Earonów i osiedliła się wraz z nimi u wybrzeży oceanu. Duchy jednak były stworzeniami przedziwnymi. Nie zmieniały one świata, jedynym bowiem ich pokarmem był blask słońca. Całymi więc dniami krążyli po lasach i ponad powierzchnią oceanu ciesząc się z życia jakie zostało im zaszczepione. żyły w spokoju i harmonii z naturą i światem – wspaniałym i idealnym.

*Mithendir – [Mith] – piękny, wspaniały – [Endir] – istota, stworzenie. W dalszych częściach ‘Czegoś ja Silmarillion’ duuuużo, dużo więcej na ich temat. "
 
 
 
Lady Of Orthank 
Lady Sith



Joined: 13 Jan 2004
Posts: 204
Location: Stare Siedliszcze
Posted: Thu Mar 18, 2004 4:35 pm   

Aragornko, ścięło mnie z nóg poprostu jak to przeczytałam i nie moge się pozbierać... :D
Gratuluję pomysłu, fantazji etc. i czekam na ciąg dalszy... :D :D
_________________
Conreeaght von Kampfer - Barvon

TO WSZYSTKO WINA MUNDURÓW! *___*
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Fri Mar 19, 2004 9:59 pm   

"Earonowie żyli bez trosk i w pokoju, nieświadomi istnienia innych stworzeń władających myślą. Tylko Ehenez, który znał wszystkie przemyślenia Mvena, wiedział o ich istnieniu. Jako ojciec Świata miał także dar jasnowidzenia, przepowiedział, więc, że coś zagrozić może Earonom. Była to jednak wizja odległa i niepewna.
Tymczasem wezwał wszystkie Duchy Blasku nad wybrzeże i na ich oczach zanurzył się w wodzie oceanu, ongiś nie tak wzburzonej jeszcze jak teraz. Było to nowością dla Earonów, nigdy, bowiem żaden z nich nie dotknął nawet powierzchni wody, zawsze, bowiem unosili się ponad nią. Ehenez zrobił to jednak, a wróciwszy, w rękach trzymał dziesięć błękitnych ogników, maleńkich i tlących się powoli. Zaniósł je wtedy do jednej z grot, jakich wiele było na skalistym wybrzeżu. Grota ta miała kształt idealnej kuli, na której dnie błyszczały wszelkimi kolorami przepiękne klejnoty. Zatopione były w ciepłej wodzie. W tym właśnie miejscu Ehenez je złożył, gdzie unosiły się one tuż nad wodą.
Od tej pory wszyscy Earonowie zaczęli doglądać magicznych płomyków. Nie wiedzieli, jakie istoty z nich się zrodzą, wiedzieli jednak, że są to ogniki życia, które przeistoczą się w żywe stworzenia. W pewnej jednak godzinie Ehenez zabronił wchodzenia do groty, w której znajdowało się nowe życie. Dał w ten sposób nowym istotom czas na dalszy rozwój samotnie i w spokoju.
W czasie jednego z odpływów wieczną światłość* ujrzało dziesięć nowych stworzeń. Kiedy Ehenez dowiedział się o tym, ponownie zebrał wszystkich Earonów, aby ci mogli oglądać piękno nowego życia. Istoty te były podobne do Duchów Blasku, twarze ich jednak bardziej przypominały ludzkie, o barwie niebieskiej. Stworzenia te były piękne ponad wszystko inne i Duchy pokochały je od razu. Ehenez nazwał je ‘Geanami’, co człowiek przetłumaczył jako ‘kobiety’. Ze względu na miejsce, w którym się narodziły, kochały ponad wszystko chłodne groty, w których mogły odpoczywać, klejnoty, które podziwiały i wodę, której się nie bały i często zanurzały się w niej. Geany kochały także Earonów i dlatego połączyły się w raz z nimi w związki. Największa i najpiękniejsza z kobiet wybrała władcę Świata – Eheneza, a pozostałe dziewięć pokochały innych z Duchów. Wszystkie jednak miłowały swych wybranków i prędzej oddałyby własne życie, niż przecierpiały śmierć ukochanego.

* W tamtym okresie, pomimo braku słońca, nad Światem panował wieczny dzień, a niebo miało kolor złoty. "
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Mon Mar 22, 2004 5:48 pm   

"Tak żyli długie lata w harmonii i miłości, a że byli nieśmiertelni, nie musieli martwić się o nic. Kochali się bardzo nawzajem i wiele z kobiet spłodziło potomków, wśród których był Emened, syn Eheneza i Mildany – najpiękniejszej z Gean. Tak więc Earonowie mnożyli się prędko, aż zaludnili ogromną dolinę zwaną później Beaną – „Domem Króla”. Rozciągała się ona od błękitnych wód oceanu, po pasmo Gór Królewskich na północy, Rzekę Złocistą – Meanedę na zachodzie i granicę Lśniącego Lasu na południu.
W pewnej jednak godzinie coś zakłóciło ich spokój i ład. Coś czego Ehenez z dawna się obawiał. Jeden z młodych Earonów przyprowadził bowiem przed jego oblicze istotę nieznaną dotychczas Duchom. Był to mężczyzna jakiegoś nieznanego gatunku, odziany w skórę zwierzęcą, niższy od Earonów co najmniej dwukrotnie z długimi włosami sięgającymi za ramiona. Nie potrafił on czytać w myślach, za to Ehenez przeszył jego pragnienia wszelkie bez problemów, pomimo, że on posługiwał się nieznanym językiem. Zebrał wtedy wszystkich Earonów nad wybrzeżem i tam odbyła się narada nad dalszym losem dziwnego stworzenia. Najpierw przybysz opowiedział o sobie i swoim ludzie, a mówił wiele. Każde jednak słowo coraz bardziej dziwiło i bulwersowało Earonów, kochających naturę i piękno. Lud bowiem z którego pochodził przybysz, nazwany Endalanem, co oznacza „Poseł złej nowiny” znacznie różnił się od Duchów. Zmieniał on naturę na swoją korzyść, budował domy, zrywał owoce i zabijał zwierzęta. Za to znienawidzony został przez Earonów, którzy nie chcieli pozwolić na niszczenie i zabijanie. Wśród wszystkich najbardziej gwałtowni byli młodzi, a przywódcą ich stał się Erendel. Przemawiał on takimi oto słowami
- Czy nam, między którym jest ojciec tego Świata, godzi się zezwalać, aby te karły niszczyły i bezcześciły to, co powstało w zamysłach Mvena ? Ten oto lud, gotów jest przelać krew nie tylko zwierząt, ale też innych stworzeń tego świata, a nawet nas – największych z żywych! Nie możemy na to wyrazić zgody !!! Dla dobra Earonów, wszystkich stworzeń żywych i całego Świata musimy zniszczyć ten lud niepokorny, który szpieguje nasze poczynania i zakrada się na granice Błogosławionego Królestwa !!
Na to Ehenez, widząc poparcie jakie zyskuje Erendel odpowiedział
- Obłąkańcy !! Czy śmierci przedwczesnej szukacie ?? To może i karły, ale walki i zabijania są nauczone. Wy jesteście szlachetni w pełni i zawahacie się podnieść rękę, nawet na największego nieprzyjaciela. Oni zaś od małego są uczeni jak szybko i skutecznie uśmiercić swoją ofiarę. Mówicie, że zagrażają innym stworzeniom ? A czy oni sami nie zostali powołani do życia w myślach Mvena ? Ja jestem jedyną istotą, żyjącą na tym świecie, której Wielki Duch nie jest autorem !! A czy zwierzę dzikie nie niszczy natury, depcząc po trawie i pijąc wodę z rzeki ?? Wiec może dobry uczynek czynią karły, skoro je zabijają ??
- Bluźnisz – krzyknął Erendel, a wraz z nim krzyczeli wszyscy Earonowie. Ehenez chciał coś odpowiedzieć, ale nikt go nie chciał już słuchać. Wszyscy za wyjątkiem kobiet i dziewięciu Królowi najwierniejszych mężczyzn, ruszyło na wojnę. Ehenez przywołał do siebie Endalana i nakazał ostrzec jego współplemieńców o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Ten pognał przez lasy niczym zając goniony przez myśliwych.
Earonowie nie przyzwyczajeni do długi i forsownych biegów, dużo później przybyli do królestwa przeciwników, niż ci się tego spodziewali. Straże jednak dostrzegły ich z daleka, więc obrońcy przygotowani byli do bitwy. Nie brakowało im uzbrojenia ani wojowników, bowiem na co dzień trudnili się myślistwem i używali włóczni i łuków z zatrutymi strzałami, a także krótkich mieczy, okrągłych tarcz z drewna i lekkich pancerzy ze skóry.
Nieświadomych, zbyt zuchwałych i pewnych siebie Earonów złapali w zasadzkę, niczym dzikie zwierzęta. Droga bowiem Duchów prowadziła poprzez głęboki wąwóz wzdłuż którego ukryli się myśliwscy. Gdy więc tylko Earonowie weszli w kanion posypał się na nich grad strzał i zsunęły się ogromne głazy. Obrońcy zaczęli ześlizgiwać się ze ścian stoków i nacierać na nieprzyjaciół. Wtedy dopiero rozgorzała prawdziwa bitwa, którą do dziś opisują pieśni. Walka była zażarta i wyrównana i wynik pozostawał niewiadomą, aż do ostatnich chwil, szala bowiem przechylała się raz to na jedną, raz to na drugą stronę. W końcu jednak pomimo ogromnych strat zwycięstwo odnieśli myśliwcy, którzy od tej pory władali wschodnim wybrzeżem, przez długie jeszcze lata. "
 
 
 
Lady Of Orthank 
Lady Sith



Joined: 13 Jan 2004
Posts: 204
Location: Stare Siedliszcze
Posted: Tue Mar 23, 2004 3:52 pm   

Poproszę więcej... :D :D
_________________
Conreeaght von Kampfer - Barvon

TO WSZYSTKO WINA MUNDURÓW! *___*
 
 
 
Mojso 
Lord Sith


Joined: 12 Jan 2004
Posts: 526
Posted: Tue Mar 23, 2004 4:17 pm   

Nigdy Slimarlionu czy jakoś tak nie czytałem ale to jest zajebiste. Poprosimy o więcej.
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Tue Mar 23, 2004 6:54 pm   

Wielkie dzięki :P Załączam nieco krótszy fragment:
"W momencie, gdy od strzały myśliwca padł ostatni z Earonów, Świat ogarnęła nieprzenikniona ciemność, a zwycięzcy skryli się między głazami. Wtedy to zobaczyli jak zgasłe już greudany – gwiazdy życia zabłysły białym światłem, skupionym w jednym, maleńkim punkcie i wzbiły się w stronę ciemności nieba. Zawisły na piedestale i do dziś przypominają nam o najszlachetniejszych z pośród istot, które sprzeciwiły się swemu władcy i zadecydowały o losie całego plemienia.
Myśliwcy tymczasem przerażeni, pobiegli do Błogosławionego Królestwa oczekując pomocy od Eheneza. Nie byli już dumnymi ze zwycięstwa tryumfatorami, lecz niczym pies łasi się u nóg swego pana, tak oni padli na twarz przed Królem, błagając go o przebaczenie i przywrócenie światła. Na to im jednak tylko tyle odpowiedział:
- Nie proście mnie, abym wam przebaczył popełnionych czynów, nie po waszej stronie jest bowiem wina, i to ja powinienem paść przed wami na kolana, abyście wybaczyli moim współplemieńcom i pozostawili przy życiu mnie i mi najwierniejszych. Nie mogę jednak przywrócić dnia wiecznego, tak bowiem został Świat stworzony w zamyśle Mvena i nie potrafię panować nad dniem i nocą. Mam jednak dar jasnowidzenia, więc powiem wam, że sami zostaniecie Seherodami - twórcami światła. Nic więcej objawić nie mogę.
- Niech tak będzie – odrzekł jeden z myśliwców, podnosząc się z ukłonu – Przebaczamy tobie i twojemu plemieniu wszelkie winy, ale będziesz musiał opuścić swój dom i udać się za Ocean.
- Spełnię waszą wolę – Tymi oto słowami zakończyła się rozmowa jaką odbył Król Świata z najmniejszym z najmniejszego plemienia. Wtedy to Ehenez przywołał do siebie wszystkie kobiety, które schroniły się w lesie, czekając wyniku bitwy. Przestraszyły się ciemności, ale jednocześnie bardzo je pokochały, nie wiedząc jeszcze, że to greudany ich bliskich rozświetlają im drogę do nawołującego Króla. Stanęły przed nim, a on przemówił
- Mężowie wasi przegrali bitwę. Ich gwiazdy błyszczą pośród ciemności. – Słysząc to Geany popadły w straszliwą rozpacz i jedna za drugą rzuciły się w wzburzone wody oceanu, które tak kochały. Jeden z dziesięciu pozostałych przy życiu powiedział „Tak oto zakończyły się losy szlachetnego plemienia, nie ma bowiem kobiet, które mogły by płodzić dzieci.” Na to jednak Ehenez odpowiedział jedynie milczeniem. Poprowadził on sobie najwierniejszych ponad falami oceanu i pożegnał ukochaną krainę. Na wieki. "
 
 
 
Lady Of Orthank 
Lady Sith



Joined: 13 Jan 2004
Posts: 204
Location: Stare Siedliszcze
Posted: Sun Apr 04, 2004 5:27 pm   

Krótki fragment, ale mnie ździebko przygnębił.... Czy to już koniec, czy też nie? Mam nadzieję, że nie...
_________________
Conreeaght von Kampfer - Barvon

TO WSZYSTKO WINA MUNDURÓW! *___*
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Sun Apr 04, 2004 8:08 pm   

W planach to nie miał być koniec, ale ostatnio nie mam jakoś ochoty pisać dalej. Na świeta wyjadę, więc znów nic nie napiszę. Moze w drugiej połowie kwietnia wezmę się za dalszy ciąg ...
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
fanfiki, anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów