Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Przecież każdy zapamiętał tekst "zarzuć tiktaki bo ci jeedzie!"
Hmm...nie pamiętam tego...jestem inna?
Może po prostu zrobić podział na kino dla koneserów i szukających rozrywki? Byłoby prościej...;)
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Fri Sep 22, 2006 10:43 pm
Jak dla mnie taki podział jest niekonieczny. Filmy rozrywkowe też mogą być dobrym kinem. Każdy film należy rozpatrywac w odpowiedniej dla niego kategorii. Ciężko jest porównać komedię z filmem niezależnym czy z horrorem. Są dobre filmy familijne, dobre dramaty, dobre komedie itp. Te wszystkie filmy składają się na tzw. dobre kino.
Matko! Gdzie jak miała oczy jak czytałam post Kei Przecież piszę dokładnie to samo...Ale przy okazji jeszcze potwierdzę - Keira ma dobry gust!
Jak już mówię o guście...istnieje coś takiego jak subiektywny gust i mam tu na mysli coś co nazywamy dobrym gustem ( umówmy się, że w tej chwili nie mówię o złym). Niektórzy ludzie bardziej lubią dramaty, inni filmy psychologczne i zawsze dany gatunek mogą uważać za lepszy bo się im bardziej 'siedzi'. I tak nie wszystkim muszą się podobać Piraci z Karibów. Mi osobicie podobają się bardzo ( pierwsza część lepsza ale na drugą nie narzekam choć mogło być więcej Deppa mnie Blooma ).
A co do Shreka to nie wiem czy zrobiłby taką furorę gdyby nie polski dubbing. A już na pewno nikt nie cytowałby tekstów z pamięci.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2534 Location: z Carreras
Posted: Sat Sep 23, 2006 12:02 pm
krawczan wrote:
Widocznie dla ciebie dobre kino i dobry film to to samo.
Bo dla mnie cos, co jest dobre, nie moze byc jednoczesnie zle Moze miec dobre pewne aspekty, a zle inne, np. technicznie byc swietnie zrealizowane, a fabula plytka. Ale calosc jest albo taka, albo taka.
Quote:
Dziwię się, ponieważ okreslenie dobre kino pojawia się bardzo często i nie chodzi tu o dobry film.Nawet w telewizji mówią "zapraszamy do super kina".
Wyjasnij mi, bo co post mam odmienne wrazenie - co jest dla ciebie wazniejsze - dobre kino czy dobry film? W pierwszym poscie twoim wydawalo mi sie, ze slowem 'kino' okreslasz cos lepszego. Teraz znowu mam wrazenie odwrotne :p
Poza tym, haslo "Superkino" to R E K L A M A. Ma dzialanie marketingowe, bo primo mowi ci, ze to co obejrzysz jest super, a secundo zaprasza cie do KINA, a kino kojarzy sie z magia, swietna jakoscia obrazu i dzwieku i oderwaniem od codziennosci. Masz sie czuc w domu jak na sali kinowej. To przeciez nie oznacza, ze w tym cyklu beda puszczac same swietne filmy
Quote:
Oczywiście nie da się porównać tych filmów.Ale mi nie chodzi o ich porównywanie!
Jak to nie? Sam napisałeś: Oczywiście film (jak najbardziej) może być w kinie, może to być kubuś puchatek i hefalumpy, omen lub piraci z karaibów.A kino?Dobre kino?Zacznę może od baardzo znanego przykładu - Ojciec chrzesny.Przemyslenia nad tym filmem zostawiam wam, chodzi mi tylko o to by porównać(mniejwięcej) ten film do pozostałych tytółów, które wymieniłem(no oprócz kubusia puchatka - to jest przeznaczone dla dzieci(odrazu mówię, żeby się nikt nie przyczepił:) )).
Quote:
ednak każdy z tych filmów czy to komedia, czy dramat jeżeli są naprawdę dobre to zostawiają coś po sobie.Z komedii śmiejesz się do dziś, chociaż oglądałeś/aś ją dawno temu, o dramacie cały czas pamietasz, jaki na ciebie wywarł wpływ...
No nie wiem... Widzialam filmy, które były uznane za dobre i owszem, moglabym sie do tego przychylic, a nie zostawily po sobie wiele w moim sercu.
Mogę isć do kina, obejrzec film, uznac, ze tak, tak, jest b. dobry, swietnie zrealizowany, mądry, porusza wazne sprawy albo cos w tym stylu, a po godzinie w ogole o nim nie myslec. I to nie zmienia faktu, ze ten film jest dobry
Po prostu na kazdy film mozna patrzec z dwoch perspektyw - obiektywnej i subiektywnej. Obiektywnie rzecz biorąc uwazam, ze "Podziemny krąg" jest świetnym filmem, a subiektywnie owszem, jest dobry, ale nie zachwycił mnie.
Subiektywna ocene filmu ma kazdy widz, do obiektywnej w jakis sposb trzeba dorosnąć. A na to dorastanie sklada sie ogladanie roznych filmow w duzej ilosci. Wtedy zwraca sie uwage nie tylko na to, co ten film mówi do mnie, ale tez na jego szerszy przekaz i kwestie techniczne.
Quote:
Tu nie chodzi o refleksję, bo wiadomo, że nie kazdy film musi ją wzbudzać(i wcale nie prawda, że refleksję wzbudzają tylko dramty i filmy psychologiczne - chyba mało filmów widziałaś...).
Komunikuję ci, ze nadepnąłeś mi na odcisk. Domyśl się, w ktorym miejscu
Poza tym czy ja pisalam, ze tylko dramaty i filmy psychologiczne? To byl przyklad na to, od jakich filmow mamy prawy "wymagać" refleksji. Bo czy idąc na "Gnijącą pannę młodą" wymagam od niej, zeby mnie pobudzila do refleksji? Nie. Wymagam, zeby byla ładną animacją, miala dobry dubbing i, skoro jest tak reklamowana, byla komedią romantyczną z dreszczykiem. A jesli poza tym pobudza do refleksji o zyciu i milosci to tym lepiej. Jesli jednak tego nie ma, nie mam prawa czuc sie zawiedziona.
A jesli ide na dramat spoleczny, to uwazam, ze misją takiego filmu jest pobudzanie do dyskusji. I jesli on mnie do niej nie zachecil, to nie spelnil wymagan swojego gatunku
Quote:
Podałaś bardzo dobry przykład - Shrek - to jest bardzo dobry film - prawie każdy kto obejrzał ten film bardzo dobrze go wspomina i pamięta z niego żarty i teksty.Przecież każdy zapamiętał tekst "zarzuć tiktaki bo ci jeedzie!"
Tylko, ze Shrek poza tym, ze jest filmem, jest w jakis sposób zjawiskiem popkulturowym. Po jednym obejrzeniu jakiegokolwiek filmu nie spamieta sie wielu fajnych hasel. A Shrek... mnoooostwo ludzi z mojego/naszego pokolenia obejrzalo ten film wieleeee razy, stwarzane sa listy najlepszych tekstow etc.
Poza tym i daruj, ze to mówię, ale zainwestuj w tik-taki, bo ci jedzie! Tak. Czepiajmy się dalej
W jakis sposób to film kultowy. Szeroko reklamowany. Z sequelem. Wraca sie do niego. Dlatego te teksty zostają
Tak jak m zostaly np. kwestie z "Czterech wesel i pogrzebu" A film jest baaardzo dobry
Quote:
Rozumiesz różnicę?
Rozumiem. Ale na pamietalnosc tekstów wpływa nie tylko jakos filmów. Ale tez ich popularnosc.
Quote:
Piraci z Karaibów wypadły mi z głowy po miesiącu, a władcę pierścieni, czy chłopców z ferajny pamiętam i przeżywam do dziś.Film ma na ciebie wywrzeć jakiś trwały wpływ.Wtedy to jest dobre kino.
Znam dobre filmy, które nie wywarly na mnie trwalego wpływu. Np. "Edward Nożycoręki". Pięęęęękny film, rewelacyjny wręcz. Ale nie czuję jego wpływu na moje zycie codziennie. Mimo to baaaarrrrdzo go lubię, uwazam za wielkie dzielo. I kiedy go ogladam to sie wzruszam. Podobnież "Filadelfia". Film świetny. Ale nie mam na jego mysl dreszczy
A np. "Pręgi" - film bardzo dobry, mial na mnie wplyw, bo w jakis sposób opowiadaj mi o mnie.
Quote:
Jeszcze jaśniej ?
W pewnym sensie tak.
Ja nie chce, zebys mi tlumaczyl, co to jest dobre kino.
Chce zebys mi wyjasnil w jaki sposob cos moze byc dobrym filmem, a zlym kinem
Z tego co rozumiem - dobry film podoba ci sie tylko w chwili, gdy go ogladasz, a dobre kino zostaje w tobie, tak?
Dla mnie to bardzo twoje i bardzo subiektywne rozróżnienie.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
No nie wiem kto tu jest subiektywny...Edwart nozycoręki?Znowu Johny Depp!Film widziałem i się nim nie przejąłem...Może Jeździec Bez głowy też jest świetnym filmem?Zrozum jak to wygląda w moich oczach - a wygląda to tak, że lubisz poprostu Johnego Deppa.Może jest inaczej - nie wiem, mówię tylko jak to wygląda.
Wiesz nie chce mi się w to zagłębiać, szkoda, że tego nie rozumiesz.
"Z tego co rozumiem - dobry film podoba ci sie tylko w chwili, gdy go ogladasz, a dobre kino zostaje w tobie, tak?"
Mówiąc baaardzo uproszczenie to tak.Szczerze, to coraz mniej chce mi się z tobą tym gadać, bo i tak niegdy nawet w 2% nie przyznasz mi racji, więc po co tyle gadać.Jakbym miał wytłumaczyć to dokładnie jak chłopu ze wsi to bym musiał napisać maturę na ten temat.Takie łapanie za cytaty, wyrwane z kontekstu wyłapywanie słówek, wydaje mi się, że nie ma sensu...
Tak isę też składa, że mam też znajomości z ludźmi z akademii filmowej.Wykładowca w tej szkole jest przyjacielem mojej rodziny i sporo od niego wiem i na pewno nie powiedziałby, że Piraci z Karaibów to świetny film.Oceniłby go na maximum dobry.
Aha i jeszcze jedno - dobre kino zdarza się raz na długi czas, więc trudno się dziwić, że przez cały rok lecą szity, które są skomercjalizowanym kinem.
Pewnie znowu dostanę baty....:/
P.S.Tak się zastanawiałem, ile razy się ze mną zgodziłaś przynajmniej w jednej kwestii...trochę tego mało.Nie mówię, że masz się ze wszystkim zgadzać, ale mogłabyś przystopować z tym czepianiem się każdego zdania...:/ I pewnie mnie teraz znielubisz :DSuper...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2534 Location: z Carreras
Posted: Sat Sep 23, 2006 10:04 pm
krawczan wrote:
No nie wiem kto tu jest subiektywny...Edwart nozycoręki?Znowu Johny Depp!Film widziałem i się nim nie przejąłem...Może Jeździec Bez głowy też jest świetnym filmem?Zrozum jak to wygląda w moich oczach - a wygląda to tak, że lubisz poprostu Johnego Deppa.Może jest inaczej - nie wiem, mówię tylko jak to wygląda.
Wiesz nie chce mi się w to zagłębiać, szkoda, że tego nie rozumiesz.
A. Nigdy nie ukrywalam, ze Deppa bardzo, bardzo lubię [vide moj avatar ] i sadzilam, ze wszyscy na forum to wiedzą
B. W "Filadelfii" i "Pręgach" to się aż roiło od Johnnych Deppów
Wymieniłam "Edwarda..." bo mi akurat przyszedł na myśl. To, że lubię Johnny'ego nie ma nic do rzeczy, bo nie każdy film z jego udziałem mi się podobał [na "Las Vegas Parano" usnęłam, "Ed Wood" mnie męczy, "Człowiek, który płakał" był wielkim rozczarowaniem] i nie każdy uważam za dobry. A to, ze "Edward..." jest świetnym filmem to nie tylko moja opinia. Ale też krytyków. [inna sprawa - doczytaj w jakim kontekscie pisalam o tym filmie,...]
"Jeździec bez głowy" to dla mnie bardzo dobry horror. Ma świetny klimat, dobrze zbudowaną fabułę, jest tez dobrze zagrany. Poza tym muzyka Elfmana i scenografia, jak zawsze u Burtona, magiczna.
Poza tym, nie oskarżaj mnie o to, że przed kazdym filmem z Johnnym padam na twarz, bo to nieprawda. Widać bardzo słabo mnie znasz. Nie jestem 11-letnią, bezkrytyczną panienką, która kocha Johnny'ego, bo w był śmieszny w "Piratach". Owszem, uwazam [i nie jestem w tym odosobniona], ze jest świetnym aktorem [czego dowiódł praktycznie kazdą swoją rolą - popatrz ile mial nominacji do roznych nagrod], a do tego przystojnym facetem, ale to nie znaczy, ze dalabym sie za niego pociac, bo jest tylko czlowiekiem. Utalentowanym facetem, ktory nie dosc, ze gra dobrze to jeszcze najczesciej w dobrych filmach, ktore na moje [nie]szczescie trafiaja do mojego serca i umyslu [co wg ciebie jest chyba ciezkim grzechem ]. Potrafię odróżnić dobry film od złego i nie bronię każdego produktu z moimi ulubionymi aktorami.
Poza tym - to, ze nazwalam twoje rozróżnienie filmu od kina subiektywnym, to nie była zadna obelga, inwektyw albo oskarzenie. Wieć sie tak nie obruszaj
Quote:
"Z tego co rozumiem - dobry film podoba ci sie tylko w chwili, gdy go ogladasz, a dobre kino zostaje w tobie, tak?"
Mówiąc baaardzo uproszczenie to tak.Szczerze, to coraz mniej chce mi się z tobą tym gadać, bo i tak niegdy nawet w 2% nie przyznasz mi racji, więc po co tyle gadać.
Primo - forum jest od dyskutowania
Secundo - ty też nie chcesz mi przyznać racji, zreszta nie o to tu chodzi.
Tertio - mnie tylko zaintrygowała twoja wypowiedz na temat Piratów. I nie dlatego, ze byla wypowiedzią o tym filmie, tylko dlatego, ze zawierala dla mnie pewna sprzecznosc. Teraz juz chyba rozumiem, o co ci chodziło.
Quote:
Jakbym miał wytłumaczyć to dokładnie jak chłopu ze wsi to bym musiał napisać maturę na ten temat.Takie łapanie za cytaty, wyrwane z kontekstu wyłapywanie słówek, wydaje mi się, że nie ma sensu...
Nic nie wyrywam z kontekstu. Odnoszę sie do twoich wypowiedzi prawie zdanie po zdaniu, cytuje dokladnie, zeby nie bylo niedomówien. I nie traktuj mnie jak kretynki, bo moja dociekliwosc nie wynika z tego, ze mam zacmienie mózgu. Tylko z tego, ze piszesz w pogmatwany sposób i nie potrafie sie polapac w twoim rozumowaniu [teraz moze idzie mi to lepiej]. Poza tym - jasne wypowiadanie sie nie wymaga wielkich elaboratów. Bardziej konsekwencji. A ty najpierw stosujesz rozroznienie na "film" i "kino", a potem uzywasz tych slow zamiennie. I jak sie w tym polapac, skoro wlasnie to rozroznienie bylo dla mnie interesujace?
Quote:
Tak isę też składa, że mam też znajomości z ludźmi z akademii filmowej.Wykładowca w tej szkole jest przyjacielem mojej rodziny i sporo od niego wiem i na pewno nie powiedziałby, że Piraci z Karaibów to świetny film.Oceniłby go na maximum dobry.
Wiesz to, ze ma sie znajomosci, jeszcze nie swiadczy o tym, ze ma sie superwiedze, supergust i monopol na nieomylnosc Teoria teoria, a praktyka praktyka.
Poza tym, jak juz mowilam, do filmow podchodzi sie na dwoch płaszczyznach.
I tak - obiektywnie patrzac na "Klątwę Czarnej Perły" to jest fantastyczny film przygodowy, ma wartka akcje, swietne dialogi, bardzo dobre aktorstwo, pomysl i jest nienagannie zrobiony od strony technicznej. Subiektywnie - to jeden z moich ukochanych filmów, bo ma wszystko czego potrzeba do dobrej zabawy. Humor, koloryt, klimat. A do tego mojego ulubionego aktora.
Obiektywnie - "Skrzynia Umarlaka" jest słabsza od czesci 1, ma tendencyjne, hollywoodzkie zakonczenie i bardziej pogmatwana, troche przekombinowaną akcje. Nie jest tak swieza jak "Klątwa...". Ale nadal jest szalonym kinem przygodowym, na ktorym mozna sie dobrze bawic, a o to przeciez chodzi. Aktorstwo jest w porzadku, technicznie film bez zarzutu. Subiektywnie - film bardzo mi sie podobal, mniej niz 1, ale bawilam sie bardzo dobrze. Ma duzo lepszą muzyke, jest swietnie zrealizowany. Aktorstwo bardzo fajne. Nie rozczarowalam sie
Meritum - jesli obiektywnie rzecz biorac film jest dobry, a przy tym trafia w twoj gust, to twoja opinia subiektywna jest zawsze jeszcze lepsza. A jesli widzisz, ze film jest dobry, ale to akurat nie twoja bajka to moze ci sie nie podobac i subiektywnie zanizasz mu ocene.
To chyba normalne, ze jesli film uznawany przez fachowców za max. dobry, jest w moim guscie, to uznam go za lepszy?
Quote:
Aha i jeszcze jedno - dobre kino zdarza się raz na długi czas, więc trudno się dziwić, że przez cały rok lecą szity, które są skomercjalizowanym kinem.
To, ze kino jest komercyjne nie znaczy, ze jest zle. W koncu kino to nie ma byc tylko wysublimowane obcowanie z wysoką sztuką dla wybranców, ale tez rozrywka dla mas. A filmy dla mas mozna podzielic na dobre i na zle. Bo, czym sie rozni angielska komedia romantyczna [chocby takie "Cztery wesela..."] od polskiej [np. Nigdy w zyciu]? Oba sa przeznaczone dla szerokiej widowni. Kwestia tylko, czy maja dobry scenariusz, dialogi, wykonanie i nie sa zanadto polukrowane. IMHO "Nigdy w zyciu" jest do obejrzenia, a "Cztery wesela..." do oglądania.
Nie kazde kino, ktore nie podoba sie tobie lub przyjaciolom twojej rodziny jest do niczego. Nie kazdy film zrobiony dla kasy jest koszmarkiem.
Tak samo nie kazde kino z ambicjami jest dobre, czesto wrecz przeciwnie.
Quote:
P.S.Tak się zastanawiałem, ile razy się ze mną zgodziłaś przynajmniej w jednej kwestii...trochę tego mało.Nie mówię, że masz się ze wszystkim zgadzać, ale mogłabyś przystopować z tym czepianiem się każdego zdania...:/ I pewnie mnie teraz znielubisz :DSuper...
P.S. Widać jesteśmy skrajnie rózni. Ale od razu mówie, ze nie mam w zwyczaju czepiac sie dla zasady
Ja sie nie czepiam kazdego zdania, tylko odnosze do tego, co piszesz. To sie nazywa dyskusja
Nie znielubię cię, bo niby dlaczego?
P.S.2
Wole nie wiedziec jakie jest twoje zdanie na temat Bollywoodu
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Sun Sep 24, 2006 3:14 pm
Myślałam o tym ale nie wiedziałam czy byliby chętni ( oprócz nas dwóch) do dyskusji na ten temat. Ale może na odchodnym pozostawię po sobie taki znak. Ale najpierw obejrze KANK żabym mogła coś opisac na początek.
Wybaczcie, ze ja o nowościach...
Ostatnio miałem okazje skoczyć do kina - padło na Plac Zbawiciela. Tam cos szumialo o tym, ze dobry. Wiecie - nie interesuje sie filmem w zasadzie. Do kina nie mam okazji chodzic, telewizji nie ogladam to i o tych festiwalach wiele nie slysze... Niemniej pamietalem, ze Plac Zbawiciela byl OK, to poszedlem z dziewczyna.
Powiem tak, czasy gdy zachwycalem sie takim kinem na szczescie dawno przeminely. Film jest poprawnie zrobiony. Dialogi, ludzkie reakcje, gra bardzo naturalne - to bardzo duzy atut. Jednak musicie wiedziec, ze jest to film skrajnie smutny. Nie, on jest zajebiście przygnebiajacy! Odczuwalem wrecz niesmak wobec tej perwersji - wyobrazalem sobie, nie biednych chyba, Panstwa Krauzow (za ewewntualnie bledna odmiane przepraszam) ktorzy kibicuja aktorom, by zagrali dana scene jeszcze dramatyczniej. Mozna powiedziec, ze mam zamkniety umysl, ale czulbym sie bardziej komfortowo, gdyby rezyser takiej produkcji nie mial willi w Konstancinie... Pytanie, czy jest to zarzut wobec filmu? Zakladajac, ze kazdy odbiera rozne przezky kulturowe subiektywnie, przepuszczajac przez filrt wlasnych emocji, to u mnie nie wszystko "przeszlo" przez sito mojego gustu...
Pod koniec jest bardzo niefortunny zabieg - by nie zdradzic zbyt wiele - dramatyczna scena, mamy fade to black, 3-5 sekund czekamy w ciemnym kinie i scena z samego poczatku (lubie ten zabieg), ktora dopiero teraz nabiera sensu. Typowe zakonczenie. Okazuje sie, ze do konca jest jeszcze 10-15 minut, a ja ogladam je w blednym przeswiadczeniu... No nie moge sprecyzowac, ze wzgledu na spoiler. Ale domyslicie sie. Jesli to bylo zamierzone, to bylo to glupie, jesli nie - to nieprofesjonalne.
Bo to nie bylo zdziwienie, takie jak w "The Sixth Sense" pod koniec, tylko: "O kurde, to jest tak? Ale czemu??"
Wogole czasami narracja dokonuje pewnych skrotow, i trzeba sobie dopowiadac - to chyba reasumujac najwieszy zarzut.
Nie jestem entuzjasta zakonczen zawieszonych w prozni - a za takie uznaje zakonczenie Placu Zbawiciela.
Sama historia ciekawa, zdziebko tendencyjna - ale to chyba tez byl cel filmu, by jak najwierniej oddac rzeczywistosc. Nie jest to film, ktory nas cudownie zaskoczy pod koniec. Nie znaczy to, ze od poczatku wiadomo, jak sie skonczy.
Reasumujac: Kino traktuje jako rozrywke. Smutne historie - chetnie, jesli sa opowiedziane tak jak Szosty Zmysl. Jesli ktos traktuje kino jako okienko na swiat, ktore ma mu pokazywac jakie jest zycie, jako lapka alarmowa, ze cos zlego sie dzieje i trzeba sie sprzeciwic temu. Wreszcie, jesli uznaje kino ktore ma pokazywac skrajne emocje - niech smialo idzie.
Po napisaniu tego posta nazwalbym "Plac..." Big Brotherem dla wyzszych sfer.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2534 Location: z Carreras
Posted: Thu Sep 28, 2006 11:22 pm
nagg wrote:
Dialogi, ludzkie reakcje, gra bardzo naturalne - to bardzo duzy atut.
Zgadzam się w pełni Realizm sytuacji jest powalający. I kazdy szczegol i element są ze sobą idealnie zgrane. Widac, ze to film dopracowany, a nie nakrecony w tydzien
Quote:
Jednak musicie wiedziec, ze jest to film skrajnie smutny. Nie, on jest zajebiście przygnebiajacy! Odczuwalem wrecz niesmak wobec tej perwersji - wyobrazalem sobie, nie biednych chyba, Panstwa Krauzow (za ewewntualnie bledna odmiane przepraszam) ktorzy kibicuja aktorom, by zagrali dana scene jeszcze dramatyczniej.
Smutny i przygnębiający - owszem.
Dysonansu jednak nie odczulam. Moze dlatego, ze film mi nie nasuwa skojarzen z rzeczywistym losem jego tworców. A moze dlatego, ze sluchalam kilkanascie dni temu wywiadu z Krzysztofem Krauze. Opowiadaj jak powstawal ten film. I bylo w tym cos bardzo madrego, prawdziwego i poruszającego. Zespolowa praca nad materialem. Wspolne tworzenie dialogow.
Quote:
Bo to nie bylo zdziwienie, takie jak w "The Sixth Sense" pod koniec, tylko: "O kurde, to jest tak? Ale czemu??"
Zgadzam sie z tym "O kurde..." Ale zakonczenie zrobilo na mnie wrazenie. Tzn. uwazam, ze z filmwoego punktu widzenia bylo dobre.
Quote:
Wogole czasami narracja dokonuje pewnych skrotow, i trzeba sobie dopowiadac - to chyba reasumujac najwieszy zarzut.
Dla mnie to atut. Bardzo mi odpowiadal montaz i przenikanie scen. Takie niedopowiedzenia. Wszystko wiadomo, a nie jest podane na tacy. Skłania to przemyslen.
Generalnie uwazam "Plac Zbawiciela" za abrdzo dobry, oszczędny w formie film. Smutny, bolesny, ale prawdziwy. A zakonczenie... przejmujące, ale zmiana postawy meza troche mi nie pasowala do niego. Nagle zrobilo sie tak dziwnie...
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Mon Dec 25, 2006 4:36 pm
Widział ktoś "Labirynt fauna"? Ja obejrzałam film w wigilijny wieczór i w zasadzie mi się podobał. Niezbyt skomplikowana fabuła, trochę banalny podział na dobrych i złych ale wizualnie dość ładny. Którtko mówiąc przyjwemnie się ogladało, choć był w pewnych momentach brutalny.
ja nie, tylko zwiastun widziałem, film wydawał się być ciekawy. wniosek - każdy film w zwiastunei wydaje się być ciekawym
ale tak się dziwie, nikt tu o Bondzie nie wspominał... jak by nie było do można podyskutowaćo Craigu, bo zdania na pewno są podzielone..
moje zdanie: film był dobry, zupełnie różny od poprzednich (to nie spoiler! ). a nowy odtwórca? wydaje mi się, że na następne filmy się 'rozkręci'. tu jeszcze niekiedy za sztywny. ale z drugiej strony bardziej pasuje mi do bohatera, który sam rozbije cały oddział przeciwników (ciało Craiga jest baaaaaardzo eksponowane..). do kilku rzeczy można by się przyczepić, ale nie będe tu spoilerował.. do głębszych rozmów nt filmu zpraszam tu: http://www.wladcapierscie...t1460.htm#29377
gal
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2534 Location: z Carreras
Posted: Thu Dec 28, 2006 10:08 am
"Kopia Mistrza" Agnieszki Holland. Film piękny. Pełen genialnej muzyki, cudownych zdjęć. Do tego z humorem, bez patosu.
Śliczna Anna Holz [Diane Kruger lepsza niz w Troi], geniusz i gbur Beethoven [rewelacyjne Ed Harris].
Piękna historia o ludziach muzyki. O muzyce. O geniuszu. Ale także o Bogu, tym jak nas obdarza i co zrobić z jego darami. Oraz o walce o siebie i swój talent.
Świetny film.
[ Dodano: Pią Mar 16, 2007 11:53 pm ]
"Królowa".
Miało być świetnie. TAAAKIE recenzje, ochy, achy, nagrody.
Zawód i to spory.
Początek nie był zły, ale kwadrans po kwadransie robiło się coraz nudniej, bezsensowniej i bezproduktywniej.
I do tego jeleń jako szalenie wyszukana alegoria Diany. Litości.
Bardzo przeciętnie.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
właśnie wróciłem z Batmana nowego...
cholera, świetny film.. a Joker.. moim zdaniem genialny (nie tylko moim zresztą ;D). jest coś takiego jak pośmiertny Oscar? zasłużył.. szkoda go. naprawdę dawno nie widziałem tak realistycznie odegranej roli, a to była niełatwa rola. udało mu się, na pewno zapadnie w pamięć!
jest mrocznie, ale równie znakomicie.
to tak na szybko, jak obejrzycie to się wypowiedźcie
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1253 Location: Beleriand
Posted: Mon Aug 04, 2008 10:41 am
Bardzo lubię mumie, ale niewiem czy zdecyduje się na to, by wywalić pieniądze na bilet. Zwiastun mi się podobał.. Chyba pierwsza częśc i tak pozostaje najlepsza
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum