Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
chyba na prawdę się wypalam...jak taka gwiazda na niebie...powoli, powoli, niezauważalnie...potem tylko BACH i koniec...i po jakimś czasie ktoś to zobaczy...mała garstka osób...ale wtedy będzie już za późno
Podpisuję się wszystkimi kończynami.
Quote:
Milva, spójrz na świat nieco bardziej optymistycznie, a wtedy będziesz miała mniej pecha
Ha. Łatwo mówić. Coraz gorzej jest.
Quote:
niezadowolona z siebie i o czym nie pomyśle wydaje mi się bezsensowne i nic nie warte...
Podpisuję się.
Bożżżże. Byle do 21. Byle do 21. Byle do 21. Byle do 21...
szlag by trafił, jeszcze mi się mp3 zepsuła!!!!!!
Ale jesteśmy maruudy !
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Joined: 28 Nov 2006 Posts: 387 Location: z wioski podlaskiej
Posted: Tue Dec 04, 2007 8:31 pm
a ja mało co nie dostałem od bandy łysoli ja chcę do Wa-wy! nie wytrzymam na tej prowincji Białostockiej jeśli nie zwiększy się tolerancja ludzi! czemu przez wieki ludzie mogli w Bstoku żyć współnie: żydzi, ukraińcy, ormianie, niemcy, polacy, rosjanie, białorusini, litwini... czemu tu przed wojną powstało esperanto które miało łączyć ludzi a teraz dostajesz wpierdol za byle co!
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2511 Location: z Carreras
Posted: Tue Dec 04, 2007 9:07 pm
A ja chcę, żeby ktoś ode mnie zabrał obowiązki.
Jutro mam egzamin, a zamiast się uczyć ślęczę drugą godzinę nad poszukiwaniem ostatniej, 50, pozycji bibliograficznej Takie widzimisię pani dr. W czwartek mam prezentację na ingliszu, która wprawdzie zrobiłam, ale jej nie umiem. I jeszcze 2 inne zadania z angielskiego i strona ćwiczeń. I analiza na turyzm.
Nie zdążę. No. A jeszcze jutro 11 godzin w kampusie...
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Nie nie, moja droga, życie jest wiewiórzaste. A to coś innego
A ja mialam próbną maturę z polaka o. Głupia matura
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
czyli w zależności od nastroju, wiewiórzasto to dobrze, albo źle
Nie, ani dobrze ani zle. To jest szczegolne okreslenie na szczegolny stan
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
[ Dodano: Pon Gru 17, 2007 10:16 pm ]
I jeszcze perspektywa trzech sprawdzianów pod rząd tuż po Nowym Roku.
_________________ "Lecz tak właśnie najczęściej bywa z czynami, które obracają koła świata:
dokonują ich małe ręce, na małych spada ten obowiązek,
gdy oczy wielkich zwrócone są w inną stronę."
J.R.R.Tolkien
Trzy zastrzyki w tygodniu, antybiotyk + witaminy. Po świętach badania krwi, których wyniku boję się potwornie.
Ale przynajmniej je i nie muszę go karmić.
A weterynarze to durnie.
EDIT.
Nieprawda. Wcale nie chce jeść. Jedynie czasem się napije. Boje się, że to nerki... Cholerna białaczka. Trzeba mu zrobić testy, jeśli wynik będzie dodatni to znowu czeka nas walka. Ja się zastrzelęęę. Dlaczego spotyka to mojego kota? Jadę jutro do najlepszego weta w Krakowie, jak on nie pomoże to ja nie wiem. Lucek powłóczy nogami, smutny, osowiały, chce mi się na jego widok ryczeć, cały czas śpi albo leży zwinięty w kłębek. Jeszcze ja się pochoruję ze strachu. Nienawidzę bezsilności. No bo co ja mam zrobić, jeśli po weterynarzach włóczymy się od kilku dobrych lat i jeden mówi, że to jakaś choroba immunologiczna, drugi, że to białaczka, trzeci, że to tylko "jakiś wirus", czwarty, że nie wie.
Zaraz zacznę beczeć. To wszystko, te leki, choroby skrócą mu życie. A ja bez tego kota życia sobie nie wyobrażam.
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Ja już nie mam siły się trzymać.
Dzisiaj rano pojechaliśmy do weta, Lucek dostał dwa zastrzyki, jeden na gorączkę, drugi na odporność.
Wróciliśmy do domu, wszystko wyglądało ok, kot nawet wstał. Ale nagle się wywrócił, zaczął miauczeć, potworrrnie miauczeć, prychać, sapać. Ja niemalże zemdlałam, dzwonimy do lekarza, okazuje się, że to niby normalne, że mógł od tej szczepionki, gorączki i szoku dostać takiego ataku.
Oczy mnie bolą od płaczu, matka się wydziera.
A kot ledwie przytomny. Śpi. Nic nie je.
Niech mnie ktoś stąd zabierze, wyśle na jakąś bezludną wyspę, potem uśpi. I chcę się obudzić, jak już się to wszystko skończy, a kot wyzdrowieje.
RATUNKUUUUU.
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Chlip. Jest lepiej, nie ma gorączki, dostał zastrzyk, kroplówkę. Ale nic nie je. Cała jestem w gotowanym karpiu, bo próbowałyśmy z mamą wcisnąć mu go trochę. Niby zjadł, ale niewiele. Zaraz znowu spróbujemy, tym razem mielone mięso uformowane w kluki i obtoczone w żółtku... Jak z dzieckiem. Nawet gorzej niż z dzieckiem .
No, ale znalazłam sensownego (chyba?) weta, a raczej lekarkę, która najwyraźniej wie, co robi. W czwartek badania, dowiemy się, co mu jest. Ale najprawdopodobniej nerki.
Płakać mi się chce, modlę się żeby zaczął jeść, wtedy będzie już lepiej...
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
Hmm... Tylko nie przesadzajcie z tym jedzeniem... bo może mu się w żołądku poprzewracać... Może to lekarstwo już to zrobiło. Nie wiem... W każdym razie (według mnie) nic mu na siłę nie wciskać... Przynajmniej nie narazie...
_________________ Wielki Optymista
"Dwie zasady gwarantujące sukces:
1. Nigdy nie mów nikomu wszystkiego"
[ Dodano: Czw Gru 27, 2007 3:19 pm ]
Bóg nie istnieje. Przestaję w niego wierzyć.
Nie ma Kici.
Niechaj światłość wiekuista mu świeci.
Cała rodzina płacze.
Był najwspanialszym, najśliczniejszym, najcudowniejszym stworzeniem jakie znałam. Mój i całej mojej rodziny, najlepszy przyjaciel.
Tato zrobił mu już trumienkę. Robiąc ją, płakał. Pochowamy go w ogródku. Pod krzaczkiem, pod którym uwielbiał się wylgiwać.
Już wiem, co to znaczy stracić ukochaną, najukochańszą osobę.
Ale pewnie teraz tarza się we fiołkach na jakiejś niebiańskiej łące.
Mój Lucuś. Moja kiciunka.
Otruty prawdopodobnie, zmarły w męczarniach. Bo lekarze, a raczej banda popierniczonych konowałów wolała zbijać kasę niż pozwolić mu odejść w spokoju, uśpić go.
Nie wiem, co teraz zrobić. Czuję pustkę.
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum