Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Tue Apr 06, 2004 6:39 pm
Oj ałaaaa.... Ja ci wspułczuje... Przerąbane. Nie chce cie straszyc, ale to mendziarnia jakich malo i w ogóle... Kurde no, niefajnie. A co do inncyh tam rzeczy to sie zgadzam z Keirą Tylko z tym kwiatem, jak to ladnie napisałas to ytlko tak ladnie sie mowi, a rzadko tak jest naprawde. Po przyjazni takiej samej z sibie niestety rzadko cos tak wychodzi. Chyba by to musialo z 10 lat bez przerwy trwac, zeby. A co do tych 12 latków i 10, to ja taki byłem, prosze sie nie smiac
EDIT
Zeby nie bylo, ze nabijam, czy cos Nie no, tak po prostu. Edit po przecyztalem zkladke druga, i musze napisac, ze bardzo sie zgadzam z Nimrodel Albowiem wiosen mamy tlye samo i wiem o czym ona mowi. O wysluchiwaniu kolezanek to jak najbardziej. Jescze jak bylem totalnym glabem i kretynem i idiotom zachowujacym sie jak ostatni kretyn (cyt. ok. pol roku temu), to w ogole bylem dziwny, przyjazn traktorwalem jak zdobycz, jak ktos mi sie zwierzyl, to odchaczyc ze zalczone... Ale bylo-minelo, wtedy to tak sie nasluchiwalem, ze skzoda gadac.. I rzeczywiscie jest teraz ciezko, ma sie ochote czasem powiesci, czlowiek ma mase problemow takiej natury... Emocjonalnej chcialoby sie rzec. I to chyba jest wlasnie odpoiwednie slowo. Jeszcze mala poprawka odnosnie tego z wiekiem i zakochaniem, a raczej wyjasnienie. W klasach 4-6 bylem tragicznie zakochany w jednej dziewczynie. Nie wiem ile to lat, chyba jakos 11-13, ale przez 3 lata sie meczylem, to jak to tlumaczyc? W ogole jesli chodzi o milosc(takie slowo casem trudno napisac, i trudno przez gardlo przechodzi) to jaj etsem w sumie wymierajacym typem romantyka Takie rzeczy jak wiersze, listy i w ogole. A najwieksza przyjemnoscia, taka duchowa, bo inne to wiecie, to jest dla mnie danie kwiatka, jednego - rozy, czerownej dziewczynie. Bywa. Taka choroba fajna, nie wiem jak to nazwac...
To chyba najdluzszy post jaki napisalem! Sami widziicie, mozna o tym pisac i pisac. Aha, i zakladam nowy temat!
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Last edited by Ozz on Tue Apr 06, 2004 7:16 pm; edited 1 time in total
Elblag to zad****? No wiesz, to ty jeszcze malborka nie widziałeś. Totalna wiocha! Ale to czyni M-k po prostu... Moim kochanym krzyżackim miastem.
Legolasiku-gdyby we mnie zakochał isę chłopak to moze byłabym okrutna ale powiedizalabym mu :"nie" ty takze odmów, takie czekanie jest bez sensu, moze tylko pogorszyc sprawę...
A ta druga która ci sie podoba-na twoim miejscu nie robilabym nic dopoki bym si nie przekonała ze ta osoba cos do mnie czuje. Chociaz ni byłam i mam nadizeje nie będe nigdy w takiej sytuacji...
A co od tematu-mój dół-BUDA. A raczej więzienie-nie dosć, ze więżą nas tam bez naszej zgody, to jeszcze mamy kraty w oknach...
Drugi dół-poradźcie mi cos na lenistwo i nudę... Bo u mnie to już się robi nieznosne. Jak nie jestem przed kompem to leżę na kanapie przed telewizorem. i tak w kółko, ledwie wracam z budy. Oj, niedobrze ze mna...:D
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Tue Apr 06, 2004 8:00 pm
Ellifane wrote:
Oj ałaaaa.... Ja ci wspułczuje... Przerąbane. Nie chce cie straszyc, ale to mendziarnia jakich malo i w ogóle... Kurde no, niefajnie. A co do inncyh tam rzeczy to sie zgadzam z Keirą Tylko z tym kwiatem, jak to ladnie napisałas to ytlko tak ladnie sie mowi, a rzadko tak jest naprawde. Po przyjazni takiej samej z sibie niestety rzadko cos tak wychodzi. Chyba by to musialo z 10 lat bez przerwy trwac, zeby. A co do tych 12 latków i 10, to ja taki byłem, prosze sie nie smiac
Ekhm... ja po 5 m-cach przyjaźni zamieniłam ją na coś więcej i nie żałuję. Widac takie było nasze przeznaczenie :wink: I jest pięknie, romantycznie. I w sumie im krótsza a szczersza ta przyjaźń tym łątwiej ją zmienić w miłość. Potem człowiek bardziej się przywiazuje i trudniej popatrzyć na druga osobę jak kogoś więcej. Ale wszystko jest mozliwe...moze to sprawa rozegrania pewnych spraw, z czym bardzo młodzi ludzie nie radzą sobie. Miłośc to cięzka sprawa...
Wiesz co Ellifane. Listy, długie rozmowy, spacery, pełen romantyzm. To jest cudowne
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Ja mam lekkiego dola zawsze po rozmowie z moim klasowym kolegą atistą. Nic mu na siłę nie wmawiam, wymieniamy się tlyko poglądami, ale ja widocznie nie mam tak dużej wiedzy, żeby go nawrócić, gdyż on zawsze coś wynajdzie, co nie mogę mu wytlumaczyć musze się chwile zastanowić (żeby to do niego dobrze dotarlo), a my nie zawsze najdujemy czas, żeby ze sobą pogadać.
Prawda jest taka, że ateisty nie nawrócisz... A przynajmniej nie tak łatwo... To samo tyczy się żyda, muzułmana, buddysty i jakiejkolwiek wiary... I mówię, nie ma sensu próbować... Ateiści są tacy, iż prędzej sprawią, że chrześcijanin przestanie wierzyć, niż sami się nawrócą... Ja przynajmniej taki jestem... Również niechcący sprawiłem, iż moi koledzy coraz mocniej zastanawiająsięnad sensem swojej religii... Jeden nawet przestał wierzyć... Nie chwalę siętym i nie chcętego pochwalać, ale moje argumenty są mocne... Jedyne co je może obalić, to wiara w to, że Biblia jest spisana przez człowieka, a on pewne rzeczy sam zmienia, usówa, dodaje... Tylko, że niektórzy sątak religijni, iż wierzą, że sam Wszechmogący ją podyktował... I wtedy moje słowa łamiąw nich ducha.. Ja tego nie chcę, ale tak niestety jest...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Mon May 10, 2004 4:20 pm
Ostatnio mnie dopada załamka, jak słucham Dżemu. pewnie ci od Nirvany tez tak mają. Chodzi o to, ze jakl slyszy sie jak Rysiek RIedl spiewa, z jaka emocja i w ogole, i jak sobieczlowiek uswiadamia, ze ju go nie ma. to sie robi niefajnie On umarl wlasnie wtedy keidy Kobayn, znaczy w tym samym roku. Sluchanie Listu do M, gdy sa slowa "Samotnosc, taka straszna trwoga"... Ile on w to wkladal emocji. Szkoda go jak cholera Przez drugi jeah bunny'e...
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Ehhh... Ja już się przyzwyczaiłam i nie odczuwam tak mocno śmierci Kurta ... Stał sie dla mnie swego rodzaju symbolem ... Kupuje sobie podkoszulki z jego zdjeciem, mam jakieś plakaty, zdjęcia. Najgorsze jest to, że nie wiadomo co się z nim stało, że policja nie chce wszcząć kolejnego śledztwa. A ja bym gołymi rękami udusiła jego zabójcę ... Smutek przychodzi wtedy, kiedy z innego powodu masz doła, kiedy wszystko jest beznadziejne. Mozna się nawet rozpłakać ... Bardzo chicałabym być kiedyś na koncercie Nirvany. To moje marzenie, niestety nigdy się nie spełni. Z drugiej strony cieszę się, ze kiedy zaczęłam słuchać N. Cobain był juz po tamtej stronie. Nie wiem jakbym zniosła wiadomość o jego śmierci (ledwo wytrzymałam Milewicza...)
Co do Dżemu, bardzo lubię 'Whisky' i jest to jedyna piosenką Dżemu jaką znam Ściągnę sobie z Kazy 'list do M'.
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Thu May 13, 2004 1:01 pm
a po co wam taka wiedza. Nauczylibyście się pierwszej pomocy
Ja mam w ten weekend tyyyyle do zrobienia. Chciałam jechać na Juwenalia do Krakowa ale niestety....trzy prace do napisania miedzy innymi mi na to nie pozwalają.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Thu May 13, 2004 4:38 pm
Nienor wrote:
a po co wam taka wiedza. Nauczylibyście się pierwszej pomocy
.
My się uczymy...niby.. sprawdziny z bandażowania, ale w sumie to nie wiadomo który na jakie urazy
Ale sprawdzian pisameny z pierwszej pomocy tez będzie..blee
Ja mam doła... moje kółko przyjaciólek sie sypie. Jedna oskrażyła mnie, że olewam ją i jeszcze jedną z nas. Dwie dziewczyny sa po mojej stronie, przynajmniej mają to samo zdanie. A ja nie wiem co mam zrobić. Cenzuruje swoje wypowiedzi coby tamtej parki nie urazć. Ech..
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Thu May 13, 2004 4:52 pm
eh no jak sa twoimi prawdziwymi przyjaciółkami to jakoś przeżyją to, że nie masz dla nich czasu. Na tym to polega. Sama tak miałam przez kilka lat jak moja przyjaciółka wiecznie nie miała czasu dla mnie na małe spotkanko raz na jakis czas, a miała go ciągle dla swojego faceta. Za to ja zawsze miałam czas dla mniej jak się coś stało złego. To jest przykre ale nikt nie mówi, że w przyjaźni wszystko jest różowe. Przyjaźń to głównie poświęcenie.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Thu May 13, 2004 4:57 pm
Tylko że ja mam dla nich czas. Naprawdę to mam sporo czasu. Jasne spędzam częśc wollnego z moim facetem, ale nie odstawiłabym przyjaźni na boczny tor. Tylko jak ona, Kasia, mówi ze nie idzie z nami (czyli reztą kólka) do kina bo nie lubi. A teraz nagle czytam na blogu przyjaciólki je tekst, ze za tydzien kino to coś tu nie gra. Ja nie mam niby czasu, choć mam go sporo i naprawde moge go spędząc z nimi. Ale jak ktos nie ma co robic to towrzy problemy.
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Thu May 13, 2004 5:04 pm
eee...to nie wiem o co chodzi...wiesz każdy ma jakieś wahania nastrojów trwajace dłużej bądź krucej, czasem trzeba dać sobie trochę czasu, nie wiem, różnie to bywa.
Myślę, ze z pewymi rzeczami trzeba się pogodzić. Nie mozna samemu walczyć z wiatrakami. I myślę, ze popierdolone życie, to coś takiego do czego się trzeba przyzwyczaić. Odkąd dojrzałam do takiego przekonania, nie miałam praktycznie żadnego większego doła...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Wed Jun 30, 2004 5:01 pm
Wiesz, spoko, ja mam takie podejście do życia, że większość rzeczy mam gdzieś, w takim sensie, że leje na to. Ale jak nagle coś Cie uderza z punktu z którego najmniej się spodziewasz, to się po prostu nie da. Wtedy się stwierdza, że życie jest popierdolone i nie rozumie się zachowania niektórych osób.
Pozdro -----> Ozz
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Joined: 19 Jun 2004 Posts: 213 Location: Mordownia
Posted: Fri Jul 23, 2004 7:47 pm
Mam doła bo mój kretyński młodszy brachol chciał mnie popchnąć jak schodziłam ze schodów i w kostce pękł mi woreczek stawowy (czy jakoś tak) i mam założony gips do kolana. DLACZEGO TO TAK BOLI!?
_________________ here I am
everybody accept me
everybody love me
or just fuck off...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Fri Jul 23, 2004 8:12 pm
Ja Cie nie chce martwić, ale jeżeli żaden z Twoich starszych nie jest lekarzem, i nie wiedizał co zrobic... To masz bardzo duże szanse na 7% kalectwo, jeśli nie gorzej... I niespecjalnie tutaj żartuje. Trzymam kciuki, żebys miała szczęście...
Pozdro...
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Joined: 19 Jun 2004 Posts: 213 Location: Mordownia
Posted: Sat Jul 24, 2004 7:36 pm
Dzięki Ozz, ty to potrafisz człowieka pocieszyć Ale ja się nie martwię. Moja mama też miała pękniętą kostkę (twierdziła, że umie jeździć na łyżwach, a nie umiała) ale teraz jest spoko.
_________________ here I am
everybody accept me
everybody love me
or just fuck off...
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum