Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2613 Location: stamtąd :P
Posted: Sun Mar 06, 2005 10:27 pm Konsekwencje
Uciekali, do końca nie wiedzieli przed czym, ale biegli ile mieli sił. Już od tygodnia są ścigani przez te istoty.
Wszyscy byli zmęczeni i głodni, ale nie mogli sie zatrzymać. Przed nimi rosła ściana lasu, na jego granicy zatrzymali
sie na krótki odpoczynek, ponieważ uznali, że narazie nie ma żadnego niebezpieczeństwa w pobliżu.
- Jestem panięty!!
- To kłać sie i śpij, bo długo nie będziemy odpoczywać.
- Taa, a te stwory znowu przyjdą w nocy i nas zaczną wyrzynać!
- Pss, nie krzyczcie tak!! -Wtrącił sie przywódca grupy M??rim?Žd?´. - Jak będziecie cicho to może pozostaniemy niezauważeni.
- Ty sie nie odzywaj, to wszystko twoja wina i tej twojej błyskotki. Gdybyś tak nie rozpowiadał na całym świecie, że masz
jakiś magiczny pierścień to pewnie byśmy teraz spotkajnie siedzieli w domu.
- Keladz?´r ma racje. Po co ogłaszałeś to wszystkim. Teraz mamy jakieś potwory na plecach.
- M??rim?Žd?´ a gdybyśmy tak zaatakowali ich? Jest nas 23 a ich tylko 9. Mamy przewage liczebną.
- To ty chyba nadal nie orientujesz sie w tym co sie wczoraj stało. Było nas 50 a ich 9. I co? Nie
pomogła nam przewaga liczebna. Zostaliśmy wybici jak muchy.
Położyli sie spać. Ale tak naprawde to spało może tylko kilku żołnierzy, bo reszta była w zbyt wielkim strachu żeby
wogóle zmrużyć oczy. Cały czas mieli w głowie widok dziewięciu wysokich postaci wynurzających sie z cienia.
Potem była potyczka całego 50-osobowego oddziału. I cisza, w powietrzu unosiły sie jedynie jęki rannych,
oraz odgłos upadających kropel w kałuże krwi. Nikt dokładnie nie wiedział co sie wtedy stało. Ci którzy byli ranni, ale
przeżyli, mówili coś o potworach bez twarzy, które szły przez obóz i mordowały dzielnych i silnych żołnierzy jakby to były
dzieci. A potem raptem znikły. Ci co byli bliżej lasku z którego się te stwory wynurzyły słyszeli tupot kopyt i kilkanaście
strasznych pisków, które przeszyły serca wojowników na wylot pozostawiając po sobie głęboki ślad.
- Teldaeion, ty chyba jedyny wiesz kim są postacie, które nas zaatakowały. Jesteś w końcu elfem, a elfy
mają ogromną wiedze. - Powiedział M??rim?Žd?´.
- Wiem kim one są, i opowiem wam o nich. Ale to troche zajmie czasu.
- Spokojnie, mamy straże i one w razie czego nas ostrzegą.
- A więc dobrze. Znacie opowieść o Jedynym Pierścieniu?
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami.
- A więc Sauron wysłał swoje sługi zwane Nazgulami, aby odszukały ten Pierścień. A ty chwaliłeś sie
wszędzie że masz jakiś magiczny Pierścień, tak więc Nazgule ruszyły tym tropem. Uwierz mi, dopóki
nie dostaną tego pierścienia, który nosisz przy sobie nie zostawią was w spokoju. - Te ostatnie zdanie powiedział
tak cicho, aby tylko dowódca oddziału usłyszał to. - Nazgule były kiedyś królami.
I tak opowiadał im o nich. Jak Sauron ich zniewolił. Ogromna rozpacz i smutek zagościła w sercach podróżników.
A więc to Nazgule, wielu z nich przeczuwało, że to właśnie one, ale wolał odsunąć od siebie tą myśl. Nadchodził zmrok
i grupka żołnierzy postanowiła uciec z obozu i ratować skóre. Ośmiu ludzi szybko wbiegło w las i znikło pomiędzy drzewami.
Nazajutrz reszta oddziału ruszyła ich śladem, gdyż za tym właśnie lasem był ich dom. Tam mogliby sie schronić i żaden
Nazgul ich nie ruszy. Cisze marszu przerwał nagły krzyk jednego z żołnierzy z przodu. Gdy reszta tam podbiegła zobaczyła
siedem martwych ciał, całych we krwi. W pobliskich krzakach coś sie ruszyło.
- Kto tam jest?!
-T-t-to jaaa...to ja Keladz?´r.
- Co tu sie stało?
- To oni. To te przeklęte Nazgule. - Jęczał Keladz?´r cały sie trzęsąc. - Raptem zza drzew wyskoczyło czterech albo pięciu
i trafiło mieczami N?ťlum?? i Kitaban??. Gdy zaczeliśmy uciekać to z tyłu wyskoczyły pozostałe i dokończyły.
- A ty jak sie uchowałeś?
- Kiedy ci z tyłu wyskoczyli, dostałem mieczem w głowe, ale uchronił mnie hełm. - Pokazał wszystkim ślad na czole. - I wpadłem
w krzaki.
W tym momencie wzniósł sie straszliwy pisk. Wszyscy z przerażeniem staneli w kółko, plecami do siebie. Tak sie zagadali, że
nie spostrzegli nawet, że wokół podniosła sie mgła i że juz jest ciemna noc. Usłyszeli szelest liści zza drzewami.
- Spokojnie panowie, gdy tylko sie wynurzą i nas zaatakują, to każdy niech próbuje sie przebić przez nich i niech ucieka
do domu! Zrozumiano?
- Tak jest! - Odpowiedzieli chórkiem.
Zapadła cisza, każda sekunda wydawała sie godziną. Serca waliły jak szalone. To będzie druga potyczka z Nazgulami,
wcześniej jedynie ich słyszeli i widzieli. Podążały za nimi przez cały tydzień. Zamęczyli konie na śmierć bo myśleli,
że uciekną, ale sie mylili. Ponad połowa padła ze zmęczenia w szalonej ucieczce, a gdy myśleli, że juz naprawde uciekli,
Nazgule ich zaatakowały. Teraz mało kto wierzył, że zobaczy jeszcze dom. Stali już tak niecałą godzine. Czuli ogromny
ciężar na swym sercu. Kolejny pisk doszedł do nich z drugiej strony. Niektórzy widzieli cienie chodzące wśród drzew.
Kolejna chwila ciszy.
- Stoimy już tak z dwie godziny i nic.
- Oni tam są, widziałem ich między drzewami. Pewnie szykują atak.
- Pewnie taa...
Nagle pomiędzy drzewami pojawiło sie dziewięć postaci ubranych w czarne długie szaty. W rękach mieli
miecze. Szli powoli w kierunku żołnierzy. Większość z nich odrazu padła na kolana i zaczęła błagać o litość, której
nie otrzymali. Zbijali sie w mniejsze koło zostawiając tych co klęczeli. Spotykała ich szybka śmierć. Niektórzy, Ci
bardziej odważni lub Ci którzy nie chcieli się już męczyć to atakowali Dziewięciu. Niespodziewanie wycofały sie.
- Uciekają!
- Keladz?´r przelicz ilu nas jest.
- Tak jest!...1..2...3...4...5...jest nas pięciu.
- Dobra! Uciekamy szybko!
- Czekajcie! - Krzyknął Teldaeion. - Gdzie uciekniecie? Wprost w ręce Nazguli.
- A jak tu będziemy czekać to nas nie pozabijają?
- A jak myślisz?
Siedli wokół rozpalonego ogniska i milczeli. Nagle ich myśli przyćmił jakiś cień i ogarnął ich niepokój. Gdy sie odwrócili
zobaczyli dziewięciu Nazguli.
- Oddaj Pierścień... - Usłyszeli głos wydobywający sie z miejsca gdzie powinna być twarz upiora. - Oddaj Pierścień!
- A oszczędzisz nas?
Nie usłyszeli odpowiedzi, lecz ponowne żądanie pierścienia. Zaczeli pomału sie cofać.
-Jak powiem "już" to zaczniecie uciekać dobrze? - W odpowiedzi pokiwali głową.
-Dobra...już!!
I skoczył z mieczem na wroga, lecz niepotrzebnie przelał krew w celu odwrócenia uwagi. Jego kompani i tak sie nie
ruszyli z miejsca, ponieważ sparaliżował ich strach. M??rim?Žd?´ oparł sie o drzewo, czuł jak odchodzą z niego płyny życiowe.
Dziura po mieczu wyglądała okropnie. Przez zachodzące mgłą oczy widział jak Nazgule mordują jego czterech ocalałych przy
życiu towarzyszy. Podszedł do niego po chwili jeden z upiorów.
- Oddaj mi Pierścień!
- Jest w kieszeni...weź go sobie.
- Nie bądź taki sprytny bo jeszcze pożałujesz jak cie nie zabije.
Wyciagnal z kieszeni pierścień i podał go Nazgulowi. W odpowiedzi usłyszał tylko pisk i poczuł ból w brzuchu. W głowie
zaczęło mu sie kręcić, padł na ziemie. Poczuł w ustach słodki smak krwi. Z dwoch ran wypływał czerwony płyn i zalewał trawe.
Obrócił głowe w prawo i spojrzał wprost w martwe obserwujące go oczy Teldaeiona. Czuł, że serce bije mu coraz wolniej
i wolniej, aż w końcu całkowicie zatrzymało sie.
koniec
_________________ It's not the east or the west side.
No it's not!
It's not the north or the south side.
No it's not!
It's the Dark side
Joined: 03 Feb 2005 Posts: 217 Location: Skąd? Dokąd?
Posted: Mon Mar 07, 2005 4:11 pm
Mi się chyba tylko koniec podoba. Mati trzeba przyznać że ten "strach" udało ci się oddać. Ale te błędy...
_________________ Tu jest potrzebna mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć
Joined: 20 Jan 2005 Posts: 126 Location: Tarnobrzeg
Posted: Mon Mar 07, 2005 10:56 pm
nie śmieje się z twojego blędu ale z tego że napisałeś "nie pamiętam jak to sie pisze" heheeheh . Pewnie że każdy może się pomylić :p, uczymy się na błędach
Joined: 12 Sep 2004 Posts: 296 Location: Mszana Dolna
Posted: Tue Mar 08, 2005 11:51 am
Sam tekst rzeczywiście brzmi ciekawie, chociaż to zakończenie jak dla mnie takie mało efektowne.
_________________ Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum