Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Śmierć... Od tego nikt z nas puki co nie ucieknie... Nawet lepiej, bo gdybyśmy byli nieśmiertelni, po jakiś 2000 lat wreszcie by nam to sięznudziło... To działa w dwie strony: jesteś śmiertelny, chcesz być nieśmiertelny, jesteś nieśmiertelny masz tego dość i chcesz umrzeć... Ja śmierć traktuję jako coś nieuniknionego, ale to nie jest końcem... Dochodzę do wniosku i wierzę w to, że po śmierci nasza świadomość w jakiś sposób pozostaje poza cialem... Tylko nie wiem co dalej się z nią dzieje: albo gdzieśidzie, albo zostaje, może przemieszczać się z nieograniczoną szybkością, możnaby rzec, że może się"teleportować" za pomocą takiej myśli... Istnieje też druga alternatywa, że to koniec...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2540 Location: z Carreras
Posted: Mon May 24, 2004 10:36 pm
Śmierć to tylko przejście. To nie koniec lecz początek nowego życia. Tylko ze to życie duszy, a nie ciała.
Czasami boję śię smierci. Ale nie smierci jako takiej. Nie chciałabym umrzeć głupio, w wypadku, po chorobie Chciałabym odejsc ze starości, we śnie,z e swiadomoscia ze przezyłam życie wartościowo, pozostawiłm coś po sobie.
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
*Myslovitz*
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
No, ja to genealnie mam przekichane, bo nie wierze w dusze, etc. Smierc, to smierc. Nie wierze, ze jak zabije biedronke, to ona leci do krainy wiecznych biedronek - tak samo jest z czlowiekiem. Szast prask, i koniec imprezy. Dlatego pamietajcie - carpe diem!!
Był kiedyś taki film czy cuś (wiecie, nie ta pamięć, zresztątego cusia nie oglądałem, jedynie tytuł zasłyszałem) "życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową"... I taka jest brutalna prawda... W dużym skrucie można powiedzieć, że rodzimy się by umrzeć... Prędzej czy później, ale kiedyś... I nikt od tego nie ucieknie... Swoją drogą, tak jak nagg kiedyś wierzyłem, że to koniec, nie ma już nic... Ale przyszła mi potem ta chora myśl, że to jednak nie koniec, świadomość w jakiś sposób pozostaje... Tak samo działa zjawisko duchów itp. Znaczy chodzi o to, że to wszystko jest "naturalne"... Czasami mówi się, że widziało się duchy, które walczyły, czyli że widziało się jakąś starożytną bitwę. Możliwe, że w naturze zostaje obraz pewnych gwałtownych wydzarzeń, coś w stylu nagrania wideo tyle, że w 3D, takie jakby hologramy... Można to zobaczyć, ale nie można z tym wejść w interakcję, tzn. jeżeli coś powiesz np. do dowódcy, ten Ci nie odpowie, bo ani Cię nie widzi, ani jest do końca realny... To tylko obraz... Są równieżpostacie bezcielesne, które w jakiś sposób wpływają na otoczenie. Przecieżile razy słyszy się, że coś się rozbiło, mimo iż było zabezpieczone, że coś się poruszyło ze swojego miejsca... Włąśnie można to interpretowaćna dwa sposoby: działa na to świadomość kogoś nie zyjącego, nawet niekoniecznie zdającego sobie z tego sprawę, albo siła woli kogoś z żyjących, kto nawet nie wie, że za pomocą własnej siły woli działa na coś... Sprawa paranoralna, ale całkiem możliwa... Przecieżnie panujemy nad całym potencjałem naszego mózgu, panujemy bodajże nad 10%... To bardzo możliwe, że są osoby o większym potencjale, nawet nie zdające sobie z tego sprawy...
Dobra, już nie truję więcej, pewnie uważacie, że jestem albo zbyt podatny na sugestie, albo jestem nawiedzony... Raczej to drugie
"Gdyby śmierć była błogosławieństwem, bogowie chętnie umieraliby sami" Ganialna myśl z którą zgadzam się w 100%
Kiedyś nie wierzyłam w "życie po życiu". Jednak mama - zdecydowana 'zwolenniczka' reikarnacji, mocno mnie zaraziła. W domowaej biblioteczce mam całą maaaasę parapsychologii, ale jescze nigdy nie sięgnęłam po zadną z tych pozycji...
Hmmm Śmierć traktuję jako pewnien etap w życiu każdego człowieka... Jest to rzecz potworna ale nieunikniona... Zdecydwanie większy sens ma w świecie Tolkiena, gdzie istnieją także istoty nieśmiertelne. Odróżnia w pewien sposób człowieka, daję mu tą unikalną cechę, której jednak napewno nie nazwiemy pozytywną.
Z drugiej jednak strony konieczność odejścia "na tamten świat" wymusza na człowieku aktywne działanie, skłania go aby wykorzystał je jak najlepiej. Pozwala także zachować 'świeżość ', nie możemy zaznać znudzenia zyciem. Wolałabym być jednak w sytuacji kiedy mam wybór kiedy opuścić ciało (zawsze mozna opełnic samobójstwo).
Jest jeszcze jeden aspekt wiążący się z nieśiertelnością - przeludnienie.
Musimy spojrzeć też na to z innej strony - na naszym świecie człowiek ciągle się rozwija. Jeśli więc uznamy inteligencję za cechę wrodzoną, to ludzie średnowiecza nie daliby sobie rady w dzisiejszych czasach. Poza tym rodzone przez nic dzieci też byłyby mało błyskotliwe (wiele pokoleń trwa proces "mądrzenia").
Trudno więc nie dojść do wniosku, że o nieśmiertelnych elfach dobrze się czyta, ale nieśmiertelność nie jest możliwa w dzisiejeszym świecie. Jak się jednak domyślam, kiedyś człowiek i tak się stanie nieśmiertelny. Ale wtedy znikie problem przeludnienia (mamy do dyspozycji całą galaktykę), a ludzie podzielą się na różne szczepy, różiące się ze sobą 'pozomem'
Pozdrawiam ...
Joined: 25 May 2004 Posts: 14 Location: Tol Eressea
Posted: Wed May 26, 2004 1:06 pm
Ja też nie boje sie śmierci. To jakiś ciąg dalszy. To że nie wiemy jaki jeszcze nie jest powodem do leku. Nawet jeżeli mają racje materialiści - bo skoro nawet świadomośc rozpłynie sie i już jej nie bedzie - to tak naprawde życie trwa dalej. Może po prostu staniemy sie cześcia innych stworzeń - trawy, drzew - wszystkiego co wchłonie nasze atomy.
A jeżeli coś tam dalej jest - to tylko lepiej. Rzeczywistośc - powiedzmy - materialna - czyli ta której najsilniej doświadczamy - nie jest - moim zdaniem - najlepiej zaprojektowana...
A może po śmierci spotyka nas to czym pozamaterialnie żyjemy teraz? Może wszyscy spotkamy si na Ei?
_________________ ... powaga jest obrządkiem ciała
wymyślonym by pokryc niedostatki ducha...
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Wed May 26, 2004 7:08 pm
Teraz mówić bedzie autor Zaczne od końca. Tzn. jak chciałbym umrzeć. W sumie to na 2 sposoby. Albo w wieku, ok. 60 lat, na zawał lub na dragi (to troche wczesniej, ze 20 latek) NA SCENIE Wiecie z czym to sie wiarze. Gdyby jednak nie dane mi bylo zostac w miare sławnym muzykiem, to chciałbym tak ładnie, kameralnie, u boku ukochanej osoby, w tym samym czasie przez sen Aaaale mam pomysły... Co do życia po... To nie wiem, czasem wierze w reinkarnacje, czasem w nieswiadomosc własnego istnienia (vel. Nim), a czasem moze nawet i w Boga. Bo nie jestem przesadnie wirzacy, praktycznie nie jestem w ogole, ale "Trudno nie wierzyć w nic". Wiec pewny nie jestem, czasem mysle, jak mysle, ze to co minelo, juz nie wróci, ze caly czas sie starzejemy, zmierzajac nieublagalnie do konca troche mnie doluje. ale jedno jest wazne - najwazniejsze. Zostawic po sobie cos, tak ze i za stol lat beda o mnie pamietali
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Joined: 25 May 2004 Posts: 14 Location: Tol Eressea
Posted: Sun May 30, 2004 12:08 am
Ozz:
Quote:
jak mysle, ze to co minelo, juz nie wróci, ze caly czas sie starzejemy, zmierzajac nieublagalnie do konca troche mnie doluje. ale jedno jest wazne - najwazniejsze. Zostawic po sobie cos, tak ze i za stol lat beda o mnie pamietali
A ja czasami - i chyba dzisiaj jest taka noc - myśle sobie, że chciałabym zniknąc bez śladu - tak żeby nawet bliscy po prostu mnie zapomnieli, żeby - gdy przestane istniec - nikt już nie pamietał, że w ogóle byłam... żeby świat został taki, jakbym w ogóle przez niego nie przeszła...
Pewnie to dołek, depresja hormonalna albo co... Ale nic nie poradzę na to, że czasem bierze mnie taki nastój. Może dlatego, że bardzo mi się nie podoba to co robimy ze światem - i gdyby mniej w nim było ludzkich śladów - może byłby lepszy...
Mam nadzieję, ze nie zarzynam topika - mam ku temu wrodzony talent, a nie lubię tak robic...
_________________ ... powaga jest obrządkiem ciała
wymyślonym by pokryc niedostatki ducha...
Ja zdecydowanie podzielam, stanowisko Ozza. Wspaniale byłoby zstawić coś po sobie... Moze to być drobnostka, ot choćby to, aby grobowiec podpisany jako 'grób nieznanego żołnierza'. Mój grobowec. Nikt nie musi znać mojego imienia... Ważne jest tylko to aby ludzie mieli choć trochę szacunku, bo tego najbardziej mi brakuje w życiu... Zwykłego szacunku od innych
Śmierć, koniec końców, kres ostateczny... nie potrafię określić, czy się tego boję. Wydaje mi się, że to raczej jakiś niepokój, obawa przed nieznanym. Ludzie chyba bardziej boją się tego, że nie zdążą dokończyć zaczętych spraw, zrealizować planów i marzeń, niż samej śmierci.
Pozostawić coś po sobie? Tak, owszem, ale nie pragnę pomników, sławy, błyskającej fleszami pamięci w umysłach fanów, czy miejsca w podręcznikach historii. Moim zdaniem sztuką jest przeżyć życie tak, by zasłużyć sobie na miłość i pamięć bliskich mi osób, nie zaś na "wojenną chwałę".
Ja boje się smierci. Moze nie aż tak samego faktu ze umrę, ale tego, co zostaje na ziemi. A mainowice ciała. Chyba cierpie na nekrofobię (nawte trupa na zywo nie widziałam [i nie chcę!!!!!!!!!!!!] a juz się boję...)
A co do mojej smierci-chcę umrzeć ze starości, majac poczucie satysfakcji z powodu udanego życia. Chce umrzeć wtedy we śnie (kładę się spać i budze sie amrtwa) po śmeirci mnie musza spalc, bo inaczej bede ich straszyc
Opcja wszlekiej innej śmierci mnie przeraża. I nie umiem teog wytlumaczyc. Ja po prostu chcę zyc, chcę dożyc starosci! Chcę! (no chciec to ja sobie moge )
Uwazma ze czlowiek ma dusze. I po śmierci ta dusza oddziela sie od ciała i juz nigdy nie neiog nie wraca. Duszy błądzi po świecie, po wszechswiecie aż trafia (nie zawsze) w przeznacozne spobie miejsce. Ja mam taka cichą andizeję ze dla mnie miejscem tym bedize Raj... chyba logiczne.
Ale po śmeirci moje ciało MUSI zostac spalone, po nie dopuszczę do siebie mysli ze zgnije i mnie robaki zeżra... Chcvę byc spalona a urna z moimi prochami niech jest:
a)prochy rozsypane gdizes, hen... (romantycnze, ale ejst jeden ból-nic po mnie nie zostanie)
b) urna dana rodiznie do przehcowanai (niestety nie zawsze moz.na polegac na rodiznie)
c) (chyba najlepsze wyjście) pochowana na cmentarzu urn... Njalepiej kolo (jak bede go miala) ukochanego...
Siemka!
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
Ja boje się śmierci i uważam że Bóg jest okrutny skazując człowieka na śmierć. Niewiem czemu ale już teraz (mam 15 lat!!!) czuje że czas ucieka i nie moge go marnować (co ja robie przed kompem?! Ide ratować świat!). Tak samo uważam że sen jest marnotrawieniem czasu który został nam dany ale niestety bez snu sie nie da. Wiele razy wyobrażałem sobie, że żyje wiecznie albo przynajmniej 10 razy dłużej (w najlepszych warunkach dożyłbym 1000 lat) - ale bym był szczęśliwy.
To tyle jeśli chodzi o moje zdanie.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Ja zawsze krzyczę i robię awanturę jak ktoś się wcześnie obudził ale mnie to juz zbudzić nie łaska... Dlaczego? Bo przesypiam życie. Za sobą ponad 1 trzecia mojego życia to sen. Kilka lat snu. Te kilka lat bym mogla wykorzystac na coś innego... Siedzenie przed kompem, telewizorem, spanie... No cóż. Zycie jest niestety krótkie (no coż-w naszych warunkach od ok. 60 do 90 lat, ale maximum jest ok. 120-pare lat życia) i żyje się tylko raz... Z drugiej strony jeśli np. ja miałabym być niesmiertelna to musiałabym byc wiecznie młoda (teraz wyobraźcie sobie nieśmeirtelnego który przez tysiace lat ciągle sięstarzeje...) ja jestem jeszcze dzieckiem a juz sie boję smierci. JNie chcę byc zabita w jakikolwiek sposób, nie chce sama sie zabic, nie chcę zachorować, zatruc się,dostac zawału... I nie chcę umrzeć młodo bo szkoda. I chcę coś po sobie pozostawić, zeby po ilkus tam latach ludize wciąż pamietlsi mnie... (tak jak Cezara, Klkeopatrę, Ramzesa II, Aleksandra Wielkiego, Napoleona, Tolkiena ...
Siema!
_________________ "Masz świra to go hoduj" John Irving-Hotel New Hampshire.
Kleopatrą to ty nie będziesz najwyżej kuropaywą :D:D . Ja ja nie chce zginąć śmiercią naturalną! Jak będe miał sto ileś lat to może mnie potrącić samochód (odpukać) albo mógłbym zginąć w jakimśszlachetnym czynie np. kogoś ratująć. Ale nie chce żeby moje "zejście" było ze starości bo to będzie wyglądało jakbym sie poddał światu.
_________________ "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Tue Aug 31, 2004 9:47 am
Quote:
Uwazma ze czlowiek ma dusze. I po śmierci ta dusza oddziela sie od ciała i juz nigdy nie neiog nie wraca. Duszy błądzi po świecie, po wszechswiecie aż trafia (nie zawsze) w przeznacozne spobie miejsce. Ja mam taka cichą andizeję ze dla mnie miejscem tym bedize Raj... chyba logiczne.
Jesteś heretyczką w takim razie i trzeba Cie spalić na stosie
A na poważnie to jesteś po prostu heretyczką, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. Po śmierci jest od razu sąd, a potem piekło/czyściec/niebo, jeżeli żyjesz w duchu swojej religii
Pozdrf.
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum