Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Thu Feb 22, 2007 6:45 pm Kilka świeżych wierszy :)
Najpierw coś o miłości - mądrze
Deska do krojenia, wszystko wie o miłości
Związek zna od podszewki, początek, środek i koniec
Wie, kto kogo odwiedzil i kto u kogo gościł
W kłótni nigdy nie była po żadnej zwaśnionej stronie.
Gdy padło pierwsze spojrzenie, i rozbudziło serce
Wtedy poznała smak jabłek, drożdży i cynamonu
Potem, gdy zaszło to dalej - dewolaja w panierce.
Pierwsza doświadczyć musiała smaków tego wieczoru.
I nadszedl czas namiętności, czerwonych papryk chili
Zielonego pieprzu, grzybków, ubranych w wina bukiet
Z czasem ich kolor przybrała, barwy ulotnej chwili
gdy nóż kroił raz za razem strączki marne i kruche.
Skończyły się dobre czasy, ona to wiedziała
Zamiast papryki zaczęły pojawiać się cebule
i łzy, zmieszane z jej sokiem, ona je poznawała
Po słonym smaku, cieknące, prosto na białą koszulę.
A gdy ktoś wreszcie zrozumiał, ile ona wiedziała
Ze doswiadczała wszystkiego, aż do końca - nicości.
W kuble na śmieci z łoskotem w chwili wylądowała
Jako ostatnia pamiątka po tej minionej miłości.
Potem, uwaga uwaga! pierwszy wiersz biały w karierze Ozza
Szelest płaszcza. zryw
patrzę. spoglądam.
to nie ty.
zdecydowanie nie ten nos.
i uśmiech tak jakby się nie zgadza.
Mija czas. parasolem
czyjaś zasłonięta twarz.
wołam! - nie.
nie jesteś brunetką.
Pada deszcz. mgła.
patrzę.
ktoś biegnie wśród skrzydeł gołębi.
czy jesteś nią? - pytam.
nie. to nie ty.
Z zimna drżącym wzrokiem
spojrzenia dzikie rzucam dokoła.
i pytam
każdej kropli spadającej z nieba:
-widziałyście ją? -
nie. nie ma.
Zwątpiony spoglądam w taflę
kałuży z nutą westchnienia.
z nadzieją spotkania twego
prosto z ruczaju spojrzenia.
jednak uparcie! nie i nie ma!
co za złośliwość chwili!
czemu ten czas tak wolno płynie?
Oh, powietrza.
Coś o wiośnie
Zazieleni sie krzew agrestu i bzu
Zoltym pierwiosnkiem pokryje sie laka
I dolina mlodosci mojej, jak ze snu
Kolorowa, szczesliwa zimowa rozlaka
Nastapi nareszcie i zejdzie snieg
Wiatr letni przez lasy, rad będzie biegl.
Zazieleni sie brzoza i buk, kwiat jasminu
Won swoja pogodna będzie roznosił
I dni szczescia nastana i nigdy nie miną
Natury dar, z serca, o ktory nie prosił,
Nikt, lecz co roku w tej porze przychodzi
By zycie umilic, ubarwic, oslodzić.
Z czubkow drzew puch zniknie, i slonce zaswieci
Oplatajac promieniem zielone pastwiska
Tak mocno, ku twarzy usmiechnietych dzieci
Ktore wsrod traw i lak znajda swoja przystan.
W kielichach nasturcji i w tulipanach,
Blagam, wiosno nadejdz, blagam na kolanach.
Zazieleni sie jablon i grusza, lecz teraz
Szaro jest za oknem i mroz namalowal
Na szybie mej mozaike, widzialem ja nie raz
I choc piekna, to dosc już! Niech dzialaja slowa
Moje, sprawcza niech sile zyskaja
I zimy mi znudzonej szybko postradaja.
Impresja, bo koleżanka wyjechała
W czym tkwi owa tajemnica,
że pożegnań smutnym czarom
Oprzeć się nie potrafimy
W żadnym razie, żadną miarą?
że gdy przyjdzie czas rozłąki
Choć chwilowej - uciążliwej
Wciąż zbieramy łzawe strąki
Kwiatów doli nieżyczliwej.
Może to ulotność życia?
I świadomość, że nie wiemy
Czy nie skończy się czas bycia
Tu, w tym ciele, czy umrzemy
Nagle, jutro, i już teraz
Chwila, która między nami
Wspominana będzie nieraz
Rzewnie, ze szczerymi łzami.
Człowiek zawsze ma nadzieje,
że kolejne pożegnanie,
Z myśli czasu wiatr wywieje
Gdy nadejdzie spoglądanie
Sobie w oczy tak głęboko
Po uścisku takim mocnym
Myśl pofrunie gdzieś wysoko
W łez potoku bezlitosnym.
Me spojrzenie roztargnione
Dojrzy na końcu chodnika
Inne oczy rozognione.
Serce w pierś uderzy z cicha.
Gdy rozłąki czas już minie
I wybuchnie z iskry szczęściem
Powiem cichym, lekkim głosem:
Cieszę się, że w końcu jesteś.
I miłosna szmira na koniec
Noc bezsenna za mną, dzień rozpaczy czeka
Bez miłości ranek, samotna pobudka
Bez Twych spojrzeń oddech, każda chwila krótka
Jest tak pusta - niby ta wyschnięta rzeka.
łez na mych policzkach rzezbione koryta
Zostawiaja slady, przez czas niezatarte.
Wniosek w myslach jeden - zycie nic nie warte,
pozostaje boleść, we wnetrzu ukryta.
Poniewaz powodem jest i jednym sprawcą
bólu największego, największej radosci,
najgorszego zimna, wielkiej namiętności -
ona - jest opoka, ona - jest oprawcą.
Czymze zycie bez niej? To namiastka tylko.
Czymze jest smierc bez niej? Rozpaczą największą.
Czym jej posiadanie? Tego nie upiększą
najwspanialsze słowa - czymże one? - chwilką.
Pozdrawiam miśki
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2593 Location: z Carreras
Posted: Fri Feb 23, 2007 1:20 pm
No no. Nieźle
Pierwszy mi się bardzo podoba ze względu na pomysł. Cała kulinarna metaforyka... Mmm
Wiersz nr 2... Za bardzo mi się narzuca przy nim tekst piosenki Myslovitz "Kraków"
Widocznie jesteś stworzony dla rymów
Nr 3 jest dla mnie za długi i przeladowany To wyłącznie kwestia mojego gustu, ale wolę wiersze krótsze, przy których łatwiej się zatrzymać. I łatwiej nie przedobrzyć z iloscią epitetów i całej reszty środków stylistycznych
Nr 4 i nr 5 - zgrabne
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum