Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Nie, nie miałaś racji.To,że nie piszę notatników ani nie zbieram wycinek z prasy nie oznacza, że wyssałam sobie z palca zachwyt krytyków nad rolą Legolasa.
" Nie patrzę na niego tylko przez pryzmat oszalałych fanek. Patrzę na niego przez jego role, o których już wystarczająco szeroko sie wypowiedziałam. Patrzę na niego jako na aktora i choć z całego serca chciałabym żeby jego talent i kunszt dorównywały walorom fizycznym, to jak na razie tego nie widzę. Ale liczę, ze kiedyś dostrzegę wspaniała grę"
Ja tam wolę podziwiać grę aktorską Orlanda, niż jego wygląd .Dla mnie to rzeczywiście bardzo przystojny facet, ale bez przesady.Jest wiele aktorów którzy mają o wiele lepsze warunki fizyczne.Zresztą to dla mnie drugoplanowa sprawa.
" Nie zgadzam się. Parys jest głupkowaty, ale w końcu staje się meżczyzną. Zabija Achillesa, walczy. Film sprowadził jego rolę jako faceta do dwóch zdań i łuku, a PArys i tak pozostał naiwnym, żałosnym chłoptasiem.
Nie wiem czy możliwa jest niezgodnośc filmu ze scenariuszem Rozbroiłaś mnie.... scenariusz to przeciez film tylko na papierze i nie da sie osiągnąć takowej niezgodnosci "
Pomyłka.Chodziło mi o niezgodność scenariusza z książką.Odnośnie Parysa to nie będę się powtarzać.
" Generalizacja. Poza tym kto powiedział, ze niszczymy Orlanda? On ma w Polsce rzesze fanek "
I co z tego? Wiśniewski też miał rzesze fanek, które go 'olały' ponieważ wszyscy (większość)na niego pluli , a przyznanie się do słuchania Ich Troje uchodziło (i nadal uchodzi) za wielką porażkę.
" Prowadzimy konstruktywną dyskusję, czy Orlando ejst dobreym aktorem czy nie. Ni zauważyłam abym go opluła. Nie spotkałam się z hasłami typu Bloom na szubienice albo cos w tym stylu..."
Zdarzają się wyjątki od regóły.Jeśli zaś chodzi o nadmienione przez Ciebie hasła- ja się z takimi spotkałam... tylko nieco 'wyostrzonymi'
" Krytyka w ramach grzecznosci jest normalna. To ze nie lubię jego histerycznych fanek, wynika z tego że w ogóle nie lubię przejawów tego typu: ach kocham go, jak on moze byc z inną, wydrapie jej oczy, och, ach"
ah kocham go, jak on może być z inną, wydrapie jej oczy ohh ohhhhhh
"
Sama mam koszmarną obsesję Deppowa I też momentami zachowuje sie jak takie fanki Tylko ze mnie zaurczoła najpierw gra, a uroda potem. I nie zaczęłam za nim szlaec po hitowych "Piratach..." tylko wczesniej. "
Ze mną jest podobnie, tylko, że nie podniecam się wyglądem zewnętrznym Orlanda PRAWIE ( )wcale.
" Buahahaha, smieszy mnie to. Przykro mi, ale nie dzielę filmów na fajnie i niefajne, warte zagrania i nie tylko poprzez wielkosc ich budzetu"
Ja dzielę filmy na fajne i niefajne.Dobrze jest odróżnić to, co dobre od tandety.
" LotR jest filmem praktycznie kultowym, bo ksiązka była kultowa. Niesie popularnosc, ale zagranie w nim przeciętnej roli nie ejst niczym lepszym niz zagranie mądrej i wywazonej kreacji w filmie nawet offowym. "
Tu się nie zgadzam.Ja byłabym niezwykle dumna, że mogę chociaż w minimalnym stopniu przczynić się do powstawania takiego niesmowitego osiągnięcia w dziedzinie filmu jakim jest 'LOTR'.I sprawiłoby mi to większą satysfakcję niż gra w ' mało znanym, nisko budżetowym filmiku' nawet głównej roli.
Sorkis, że zdania są lekko nieskładne(muszę się zmywać), ale myślę że powiedziałam to, co miałam zamiar.
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Tue Oct 19, 2004 4:46 pm
Quote:
" Buahahaha, smieszy mnie to. Przykro mi, ale nie dzielę filmów na fajnie i niefajne, warte zagrania i nie tylko poprzez wielkosc ich budzetu"
Ja dzielę filmy na fajne i niefajne.Dobrze jest odróżnić to, co dobre od tandety.
Wydaje mi się, że się nie zrozumiałyście, w sęsie Visenna nie zrozumiała Kei. Bo wiem, że Kei potrafi rozróżnić dobry film od tandety, ale nie robi tego patrząc na budżet.
A co do tego czy wolałabym zagrać w WP czy w fantastycznym ambitnym niskobudrzetowym filmie...hmmm...Praca przy WP byłaby fajną przygodą i zabawą, a praca nad jakąś trudną rolą w ambitnym filmie, wielkim wyzwaniem. Nie wiem czy zwyciężyło by we mnie dziecko, które ciągle we mnie siedzi i chcęć przeniesienia się na trochę do Śródziemia czy moja artystyczna dusza i chęć angażowania się w niebanalne sprawy. Na szczęście nie muszę takich dylematów rozwiązywać.
Ale jeśli patrzyć prez pryzmat ojego być może przyszłego zawodu ( patrz scenograf) to wolałabym pracować przy WP.
A co do całego sporu odnośnie talentów Orlando, nie mam ochoty się wypowiadać szerzej, bo wszystko zostało powiedziane. Może tylko dodam, że krytycy nie zachwycali się grą aktroską ogólnie rzecz biorą. Poza tym zgadzam się z Kei.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2594 Location: z Carreras
Posted: Tue Oct 19, 2004 7:22 pm
Ech...
1. Primo Nienor ma rację, krytycy zasadniczo nie zachwycali się rolami w LotR, aczkolwiek [tu secundo] czytało sie o dobrych rolach McKellena, Hilla czy Beana. Orlandem sie nie zachwycano, bo to nie tylko nie jest rola wybitna, ale też w filmie sprowadzona w duzej mierze do nadnaturalnych wybyrków, podrasowanych przez komputer. Gdzie w tym wybitne aktorstwo?
2.
Quote:
" Buahahaha, smieszy mnie to. Przykro mi, ale nie dzielę filmów na fajnie i niefajne, warte zagrania i nie tylko poprzez wielkosc ich budzetu"
Ja dzielę filmy na fajne i niefajne.Dobrze jest odróżnić to, co dobre od tandety.
Nien już odpisała, ale ja też chcę Cóż, wedle twojego podziału to ja wnioskuję [byc mzoe błednie], że uznajesz to co drogie za super, a to co tanie lub offowe za tandetę? Zresztą ja nie powiedziałam ze nie dzielę filmów. Owszem na dobre i złe, ale nie wg budżetu, ale innych czynników: gry aktorskiej, spraw technicznych, ciekwaego scenariusza.... Np. "21 gramów". Nie podejrzewam, zeby miało ogromnaisty budżet, a film jest świetny
3. Nie mówiłam o głownej roli w niskobudzetowym filmie. Tylko, ze lepiej się wybić w filmie niekasowym, zachwycic, a potem zarabiac kasę w superprodukcjach [byle nie kiczowatych ], niż zbłaźnić się [nie mówię o Bloomie] w superextramegacooltrendy filmie, z niebotycznym budżetem, nachapac sie kasy, zachłysnąc popularnoscią spowodowaną wyglądem i nic poza tym. Mimow szystko dla mnie aktora tworzy rola, talent, a nie budżet jego filmów.
4. Cóż, myslę że dobry aktor da sobie rade zarówno w filmie kasowym, jak i ambitnym, chocby o minimalnej oglądalnosci. Ale jak juz grac w filmie miary LotR to nie dla kasy, nie dla popularnosci,a le dla dobrego wykonania roboty. Według mnie liczą się pobudki, które nas skłaniają do wyboru takiej, a nie innej roli. Jak przeznaczone aktorowi zabłysnąc i wybić się to predzej czy później to zrobi. Nieśmiertleny przykłąd Deppa. Małymi kroczkami, w róóóżnych filmach, rozwijając talent, az do filmu za który kocha go publicznosc żeńska [o męskiej sie nie wypowiadam ]. Dla fana LotR rola w ekranizacji ukochanej ksiązki to jest spełnienie marzen, ale ilu aktorów PJ-a nie znało wczesniej "Władcy...". Prawdopodobnie pokochali potem książkę, ale nie zagrali w tym filmie juz ja kochajac
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 12 Sep 2004 Posts: 296 Location: Mszana Dolna
Posted: Wed Oct 20, 2004 11:34 am
Keira_Metz wrote:
Cóż, myslę że dobry aktor da sobie rade zarówno w filmie kasowym, jak i ambitnym, chocby o minimalnej oglądalnosci. Ale jak juz grac w filmie miary LotR to nie dla kasy, nie dla popularnosci,a le dla dobrego wykonania roboty. Według mnie liczą się pobudki, które nas skłaniają do wyboru takiej, a nie innej roli. Jak przeznaczone aktorowi zabłysnąc i wybić się to predzej czy później to zrobi.
Też tak uważam. Wielu zaczynało od ról epizodycznych i zrobili karierę, bo umieli zainteresować ludzi swoją grą i dobrze oddać przedstawianą historię. Myślę, że niektórzy mało utalentowani aktorzy stają się popularni z powodu chwilowej mody i to wcale nie jest trwałe skoro rozsławił ich jeden wysokobudżetowy film. Wystarczy, że później ta szansa sie im nie powtórzy i powoli odchodzą w zapomnienie, a wtedy widać, kto jest aktorem z prawdziwego zdarzenia.
_________________ Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
Skoro usiłujecie mi na siłę wmówić, że sobie ubzdurałam, iż ogólnie sypią się ze strony krytyków pozytywne opinie odnośnie roli Legolasa, to jest mi bardzo przykro.Bynajmniej nie wymyśliłam sobie tego na potrzeby napisania postu.Odnośnie filmów- nie uznaję tylko tego, co drogie za rewelacyjne- usiłuję tylko powiedzieć, że w dzisiejszym świecie liczą się przede wszystkim role w wielkich produkcjach.Stawką jest popularność, pieniądze.Poza tym uważam grę w takim filmie jak 'Lotr' za dużo bardziej wartościową, może przez wzgląd na to, co reprezentował swoją twórczością Tolkien.Apropo podorząnia jakimiś wytyczonymi drogami w sensie gustu- sama przyznałaś, że na początku Orli podobał Ci się jako Legolas, ale od kiedy dziewczyny zaczęły się nim zachwycać- patrzysz niego inaczej.Spójrz, przez jaki ty pryzmat oglądasz całą sytuację.Przeanalizuj to i powiedz, co pomyślałabyś na moim miejscu.Ja uważam, że wszystko, co z miejsca wybije się i staje bożyszczem ludzi, dziewcząt itd. jest twoim zdaniem złe.Chcesz być na siłę orginalna, a nie jest to dobra droga.Trzeba obstawać przy swoim i nie zmieniać się pod presją otoczenia.
"Nie mówiłam o głownej roli w niskobudzetowym filmie. Tylko, ze lepiej się wybić w filmie niekasowym, zachwycic, a potem zarabiac kasę w superprodukcjach "
Niewielu aktorom się to udaje.Powiem więcej- jest z nimi tak jak z muzykami, którzy najpierw muszą grać komercyjne kawałki, a później- gdy wytwórnia ich zauważy, a oni zbiją popularność- będą mogli sami zdecydować o tym, co chcą grać... i każdy im to wyda.Niezależnie od tego, czy to pop, czy też rap.To wszystko kwestia inwestycji.
Zresztą ja wam nie karzę lubić Blooma, po prostu kiedy wszyscy zaczynają go 'opluwać', szlag mnie trafia.Uwielbiam go za to, co robi i jak to robi.Jest dla mnie jednym z najlepszych aktorów i takim pozostanie.Ta dyskusja nie ma sensu, gdyż i tak nikt nie przekona drugiej strony.
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2594 Location: z Carreras
Posted: Fri Oct 22, 2004 10:20 pm
Visenna wrote:
Skoro usiłujecie mi na siłę wmówić, że sobie ubzdurałam, iż ogólnie sypią się ze strony krytyków pozytywne opinie odnośnie roli Legolasa, to jest mi bardzo przykro.Bynajmniej nie wymyśliłam sobie tego na potrzeby napisania postu.Odnośnie filmów- nie uznaję tylko tego, co drogie za rewelacyjne- usiłuję tylko powiedzieć, że w dzisiejszym świecie liczą się przede wszystkim role w wielkich produkcjach.Stawką jest popularność, pieniądze.Poza tym uważam grę w takim filmie jak 'Lotr' za dużo bardziej wartościową, może przez wzgląd na to, co reprezentował swoją twórczością Tolkien.Apropo podorząnia jakimiś wytyczonymi drogami w sensie gustu- sama przyznałaś, że na początku Orli podobał Ci się jako Legolas, ale od kiedy dziewczyny zaczęły się nim zachwycać- patrzysz niego inaczej.Spójrz, przez jaki ty pryzmat oglądasz całą sytuację.Przeanalizuj to i powiedz, co pomyślałabyś na moim miejscu.Ja uważam, że wszystko, co z miejsca wybije się i staje bożyszczem ludzi, dziewcząt itd. jest twoim zdaniem złe.Chcesz być na siłę orginalna, a nie jest to dobra droga.Trzeba obstawać przy swoim i nie zmieniać się pod presją otoczenia.
1. Nie usiłujemy Ci wmawiać niczego tylko my nie spotkałyśmy sie z pochwałami tej roli. Nie mamy wiec dowodu a ja np. chciałabym to zobaczyć Bo jakos nie jestem w stanie w to uwierzyć a'priori
2. Liczą się "duże" filmy, ale tylko ze względów marketingowych. Dla mnie liczy się takze wartość artystyczna. Wczesniej poruszałysmy inne tematy, np. wartosc ról w filmach niekomecyjnych, które trochę zdeprecjonowałaś. A szkoda...
3. Ekhem... Chyba sie nie zrozumiałysmy. Orlando podobał [i podoba] mi sie jako Legolas w FotR i nie zmienią tego tłumy okropecznych, histerycznych, małoletnich fanek. Po prostu z każdą częścią filmu jego rola traciła dla mnie na magii, ale to juz zarzut do scenariusza. Pisałam o tym. Mówiłam, ze wg mnie jego naj rola to William Turner [wniosek: fanki mnie nie zraziły do niego ], a jako Parys po prostu mnie zdegustował. Ale szło jedynie o kreacje, o role, o powielanie schematów, a nie presję fanek...!! Jego zagorzałe fanki moga mnie irytowac, ale nie mam z nimi do czynienia [uffuff], więc nie sądzę, zeby zmieniły moje zdanie co do jego talentu. Po prostu stwierdzam, ze dla nich liczy sie tylko jego uroda, czesto nie maja pojecia o LotR, Tolkienie, ale zachwycaja sie jaki Legolas jest słodziuuuutki, ojeeeeej. A nie są w stanie powiedziec o nim nic wiecej, zero merytorycznych argumentów. Z Toba mogę przynajmniej podyskutowac o jego rolach a nie kształcie posladków , co nie zmienia faktu, ze sie nie zgadzamy Na sytuację patrzę jedynie przez pryzmat moich wymagan co do ról, na podstawie których mogę uznać że aktor jest według mnie dobry. Nie odczuwałam żadnej presji, która kazałaby mi zmieniac poglądy!
Poza tym, nie generalizuj! Nie wbijaj się w rolę osoby, która wie co ja myslę i co uważam. Możesz odnosić wrażenie, ze to co sławne jest dla mnie złe, ale już ci mówię, ze tak nie jest. Wielu sławnych ludzi cenię, lubię, ubóstwiam, nie uwazam ich pozycji za zło. Takoż samo jak i popularności Orlanda, wolałabym jeno aby zdobywał ją talentem a nie mordką i budżetem/popularnością filmów! chętnie zobaczyłabym go w czyms nieskobudżetowym, ale ambitniejszym.
Nie chcę być na siłe oryginalna. Wykładam ci moje poglądy szczerze i jasno. Krok, po kroku, daje argumenty, ogólne prawdy o moim ocenianiu aktorów. Nie rozumiem po kiego orka miałabym byc na siłę oryginalna. Nie odczuwam takiej dzikiej żądzy. Nie rozumiem dlaczego mnie tak oceniłas...
co do ostatniego zdania powyzszego cytatu, dzięki za rade w tej dyskusji ciągle wprowazam ją w życie
4. Nie musisz nam kazac go lubić, rzynajmniej ne mnie. Ja go lubię, cio pisałam juz setki razy Lubie, ale widze jak gra i potrafie to na chłodno ocenić
5. Dla ciebie jest jednym z najaktorów, dla mnie nie. Do pięt nie dorasta tym, których uważam za świetnych technicznie. Oby dorósł! A póki co ocenianie jego ról to sprawa gustu.
A dyskusja jest bardzo przyjemna, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Chętnie bym ją kontynuowała. Moze jednak bys mnie przekonała, bo ze ja ciebie to wątpię Tak czy siak, sporo sie o Bloomie dowiedziałam ciekawych rzeczy . Skoro nie chcesz dyskutowac, to byc moze brakło ci argumentów, nie wnikam. Pozdrawiam
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Lubię obydwóch, ale Haldir jest rzeczywiście bardziej elfowy. Jednak Legolas mi się także podobał. To inne postacie, odgrywające różne role w fabule i każda jest dobra.
_________________ Memoriał:
Zabić go mógł tylko feniks...
żałuję tylko, że Haldir zginął w Helmowym Jarze. Szkoda go było, tak samo jak elfów z Lorien, które poginęły. (A może to dla nich szczęście?). Elfy z Lorien były cudowne. W filmie także dobrze je zrobili.
_________________ Memoriał:
Zabić go mógł tylko feniks...
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Fri Feb 04, 2005 8:13 pm
Co to znaczy zdechł.. wypraszam Sobie ten Zwrot ))))
?Umarł,... Zginał powimy grzeczniej i mniej napastliwie )
LEgolas przeginał troche na tle popisowym.. tarcza i olifant czy tam mumakil... ;p
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2594 Location: z Carreras
Posted: Sat Feb 05, 2005 11:36 am
blazej wrote:
ja tam myślę że legolas ale tylko z powodu lepszych umiejętności wojennych.haldir zdechł w skale rogu a legolas przeżył znacznie dużej
Huehuehue.... Juz widzę co by sie działo jakby PJ usmiercił Legolasa Fanki by go zagryzły Legolas przeżył bo musiał, a Haldira Tolkien opiał na tyle mętnie, ze scenariusz zrobił z nim co chciał
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
wadług mnie filmowy Haldir jest lepszy od filmowego Legolasa, lecz w książce pszoduje Legolas. W książce Legolas jest bardziej elficki i za to bardzo go lubię. Za to filmowy Haldir...trudno powiedzieć To jego opanowanie...
_________________ Jeżeli nie zapanujesz nad swym gniewem, twój gniew zapanuje nad tobą!
Ja lubię obydwu, i Haldira i Legolasa. Jackson nieco przesadził z tymi popisami Legolasa, ale nie mam co do tej roli większych zarzutów. Haldir zaś był dla mnie bardzo elfim elfem. A za jego śmierć w Helmowym Jarze PJ-a na szafot
_________________ Na b??d l?n pant laur e gw?Šn…
-----------
http://www.forum-arda.prv.pl/ <--- Elves in Black czekają...
Joined: 21 Feb 2005 Posts: 7 Location: Stare Królewstwo
Posted: Wed Feb 23, 2005 4:33 pm
Więć ja zagłosowałam na Haldirka, chcoiaż na samym poczatku bardziej wolałam Legolasa. Teoretycznie Legolas powinien mieć ciemne włosy, ale to tylko szczegół. W książce Legolas nie udzielał się tak bardzo, ale to tylko taki kolejny szczególik. Co więcej w ksiażxce Haldirek wcale nie umiera ale to tylko takie małe nieścisłośc. Dobra ja i tak wybrałam Haldirka bo jakoś bardziej go polubiła.
Haldir Był jakby dojrzalszy...(Starszy, bardziej doświadczony, dostojny..), ale Legolas był z Drużyną Pierścienia więc musiał miec odwagę i to "cos". Legolas ze względu na faubularne upodobanie,; większą role w bieg wydarzeń (wiodczną rolę).
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum