Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
Haldir czy Legolas? ...i spory na temat Legolasa

Haldir czy Legolas?
Haldir
30%
 30%  [ 12 ]
Legolas
27%
 27%  [ 11 ]
Obaj sa wspaniali
30%
 30%  [ 12 ]
Obaj sa do bani ;p
12%
 12%  [ 5 ]
Voted : 13
Total Votes: 40

Author Message
Corialote 
Mallorny Lothlórien



Joined: 11 Mar 2004
Posts: 227
Location: nowa era: Imladris
Posted: Wed Sep 15, 2004 11:11 pm   

Haaaaldir :roll:

oh...

tzn.. ja wybrałam bo aktor mi się bardziej podobał :)
to takie ludzkie ;)

wybaczcie mi :D
_________________
Scoia'tael nae essaamin.
_________________
 
 
 
Tamaya
Wodogrzmoty Rauros



Joined: 12 Sep 2004
Posts: 296
Location: Mszana Dolna
Posted: Thu Sep 16, 2004 12:30 pm   

Zdecydowałam się na obu, bo skupiam się na postaciach, a nie na samych aktorach, a jako elfy mi się tak podobają. Bardziej mi się mógłby co prawda podobać Legolas. Może dlatego, że dużo się udziela i więcej rzuca w oczy, ale sam aktor bez chrakteryzacji już nie ma dla mnie tego uroku, więc próbuję myśleć o samej fabule i tak wychodzi.
_________________
Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
 
 
 
Guest

Posted: Mon Sep 27, 2004 2:02 pm   

Legolas jest bardziej... elficki :twisted: emanuje z niego delikatność, magia i spokój.Haldir natomiast kojarzy mi się z brutalnością i twardością.Zresztą... w filmie nie odegrał zbyt znacznej roli, więc gdyby oceniać za całokształt, zostałby całkowicie znokautowany przez Legolasa, który jest jednym z głównych bohaterów.Biorąc pod uwagę jedynie wygląd wizualny, też bezapelacyjnie Legolas.

I wnioski wyciągnięte... L E G O L A S to jest to ! :twisted:

haldir bardziej agresywny? :) )
nie wiem skad ten wniosek ;)
 
 
Visenna
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 15 Sep 2004
Posts: 16
Posted: Mon Sep 27, 2004 2:04 pm   

To ja pisałam tamten post... ale do gwinta, przecież byłam zalogowana :/
 
 
Faithfulrain
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 09 Oct 2004
Posts: 16
Location: Warszawa
Posted: Sat Oct 09, 2004 9:13 pm   Haldir

No ja musze sie przyznac do mojej fascynacji Haldirem, bo dla mnie to on byl takkki (wybaczcie slowo) meski. A Legolas to taki lalus choc trza przyznac ze Bloom wyglada ladnie tylko jako Legolas, normalnie to jakby mu glowe uciac to ujdzie. A craig Parker ktory gral Haldira, jest o wiele ladniejszy w normalnie, midzio. No ale i tak Haldir jest wedlug mnie poprsotu naj nja:) ale debilny post. No ale co tam
_________________
Faithful
 
 
Visenna
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 15 Sep 2004
Posts: 16
Posted: Sun Oct 10, 2004 9:23 pm   

Jeżeli zeszliśmy już na temat Orlanda, to nieomieszkam zaznaczyć swojego stanowiska w tej sprawie.Otórz sądzę, że to naprawdę bardzo profesjonalny (zażucano mu np. że zagrał Parasa, czy też Willa , jak 'ciota'.Tak dla podkreślenia, to zarówno jeden boahater jak i drugi mieli być 'ciotami'- więc chyba należą mu się ukłony,że tak doskonale to oddał) i przystojnym aktorem (bezapelacyjnie!)...od kiedy Orli zagrał Turnera, modne zrobiło się opluwanie go ze wszystkich stron i to mnie denerwuje.Zauważyłam, że kiedy coś robi się komercyjne, odniesie sukces, to polacy wyznają zasadę- trzeba to opluć, zniszczyć ,zmieszać z błotem.Oczywiście nie jest to żadna aluzja do ciebie, każdy może mieć swoje zdanie.
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Sun Oct 10, 2004 10:44 pm   

Przesadzasz :P Orlando jako Legolas jest OK, dużo wrogó przysporzył mu scenariusz i te wszystkie akrobacje :P :P :P No ale nie jest winny :twisted: Nawet lubiłam Legolasa, szczególnie w FotR, w RotK juz mi sie przejadł :? WPiratach to jak dla mnie zagrał na razie najlepiej,t yle ze Johnny Depp go przyćmił pod kazdymw zgledem. Wcale nie grał jak "ciota", nie wiem skad takie głosy. W tym filmie najbardziej go trawię :lol: No ale w Troi mi sie nie podobał :green: Wyglądał beznadziejnie, grał beznadziejnie, w ogóle rola Parysa ejst dosc niewdzięczna bo chłoptaś był troche nierozgarnięty. Co do urody Orlanda...taaa..przystojny to on jest, szczególnie dobrze sie zapowiada jego buźka w nowym filmie, tym o krucjacie :D No ale co do profesjonalizmu.... :hmm: Kazda rolę gra tak samo :/ Jako Parys mówił niektóre kwestie tonem uduchowionym, którego uzywał jako Legolas. Brrr :green: Talent to on moze ma, ale juz czas go dorpacować :D ładna buzia to nie wszystko. No i mam alergię na jego fanki...nie wszystkie, tylk te które na LotR poszły Eru raczy wiedziec po co i wyniosły z niego tylko zachwyt dla LEgolasa i nie robi im róznicy czy to Legolas czy Lovelas. Takie przygłupawe panienki...cóz zdarza się. Ale to mu psuje opinię :P Mój kolega z neta prowadzi swoistą krucjate antybloomową własnie rpzez te tłumy nawiedzonych fanek, które gotowe byłby sie pokroic za jego papier toaletowy. Cóz...wiem ze takie są dzieczyny ze uwielbiaja aktorów, ALE jak uwielbiają ich tylko za pyszczek to to dosć płytkie :? Moze akurat jestem odosobnionym przpadkiem ale moje zauroczenia aktorami zazwyczaj dotyczyły ich klasy, talentu a uroda tylko szła w parze z owymi przymiotami. Howgh, troche to chaotyczne i długie, ale własnie wróciłam z kina i mam mętlik w głowie. Polecam "Pręgi", a szczerze to pana żebrowskiego uwielbiałam swego czasu a ta rola jest genialna. Tyle OT :green: Mam nadzieje, ze Mod mnie nie pokroi :lol:
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
Last edited by Keira on Mon Oct 11, 2004 3:55 pm; edited 1 time in total  
 
 
 
Faithfulrain
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 09 Oct 2004
Posts: 16
Location: Warszawa
Posted: Mon Oct 11, 2004 7:46 am   

Mam nadzije ze za ta ciote to nie do mnie bo ja napisala lalus:) (a juz nie pamietam kto co pisal) nie no ja nie mowie ze on jest zlym aktorem, tylko, ze no te jego loczki... jakos tak zle wygladaja, glowe mu zmniejszaja:)
_________________
Faithful
 
 
Tamaya
Wodogrzmoty Rauros



Joined: 12 Sep 2004
Posts: 296
Location: Mszana Dolna
Posted: Mon Oct 11, 2004 12:41 pm   

Keira_Metz wrote:
ALE jak uwielbiają ich tylko za pyszczek to to dosć płytkie :? Moze akurat ejstem odosobnionym przpadkiem ale moje zauroczenia aktorami zazwyczaj dotyczyły ich klasy, talentu a uroda tylko szła w parze z przymiotami ducha i talentu.

Rzeczywiście na miejscu aktora wolałabym być ceniona za talent, a nie tylko za wygląd, który najczęściej jest efektem zabiegów kosmetycznych i za parę lat przeminie.
_________________
Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi."
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Mon Oct 11, 2004 5:46 pm   

Lekki offtop, ale co tam :)
U aktora, jak i u każdego mężczyzny, najbardziej dla mnie liczy się to coś :) Ten błysk w oku, męskość. I oczywiście to w jakim stopniu mnie przekonał do swojej roli. Jakoś nie wyobrarzam sobie, abym miała zadłuzyć się w aktorze, który gra beznadziejnie ;)

Co do Haldira i Legolasa. Trudno ich porównywać, bo zarówno w książce jak i filmie postacie pełniły zupełnie inne role. Legolas to jeden z głównych bohaterów, Haldir - postac raczej epizodyczna. O jednym wiemy prawie wszystko, o drgim prawie nic.
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Mon Oct 11, 2004 9:47 pm   

Aragornka:) wrote:
Lekki offtop, ale co tam :)
U aktora, jak i u każdego mężczyzny, najbardziej dla mnie liczy się to coś :) Ten błysk w oku, męskość. I oczywiście to w jakim stopniu mnie przekonał do swojej roli. Jakoś nie wyobrarzam sobie, abym miała zadłuzyć się w aktorze, który gra beznadziejnie ;) .


W kwestiach "duchowych, ekumenicznych i gramatycznych" [to z Piratów :P ] to chyba zadurzyła a nie zadłużyła :D


No panowie Haldir i Legolas to w ogóle dla mnie w ksiażce nie zaistnieli. Legolasa pamiętam tylko z dwóch momentów. Pierwszy to pod Caradhrasem gdy biegł po Słońce :P a drugi kiedy na stepach rohanu mówi co widzi i Aragorn komentuje: Bystre są oczy elfa. W filmie pan Legolas był na ekranie i nawet gdy nic nie mówi to go widziałam, wiec zaczęłam go zauważac :D [ksiazka ma to do siebie, ze gdy bohater nic nie mówi, ani o nim nic w danym fragmencie nie ma to sie go traktuje jak niewidzialnego, niebyłego itp. ] Taaak... no więc w FotR zauważyłam LEgolasa i nawet mi spasował :lol: TTT gorzej, aczkolwiek poza wydumanymi hasłami o smierci i czerwonym słoncu, był znosny :P [tamte fragmenty mnie raże głownie przez styl mówienia Orlisia :P ]. W RotK poza cyrkowymi sztuczkami Legolas nie miał nic do przekazania. A nie, przepraszam... na samym końcu pojawia się w gustownej piżamce i druciku na głowie :D W tym momencie, na koronacji, wygląda najorzej od początku filmu, przynajmniej dla mnie :green:
Haldira z ksiązki praktcyznie nie pamietałam. Tzn. kojarzyłam kim był, ale nic wiecej. Craig Parker coś wydobył z tej postaci a i scenariusz był dla niego łaskawy. Zagrał postac która oczarowała gromadkę osób, wpadła w oko płci pięknej. Pokazał się i jak dla mnie jego głos, wygląd, zachowanie pasują do tolkienowskich elfów. Kwintesencja bycia elfem. Dostojenstwo i jakas magia. No i jego smierc wzruszająca. Moment smierci istoty niesmiertelnej [brzmi nielogicznie, ale wiadomo ;) ] napawa jakims dziwnym smutkiem. Taaak... Parker stworzył Haldira, zaistniał na ekranie bardzo pozytywnie i dlatego lubie jego bohatera bardziej.
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Visenna
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 15 Sep 2004
Posts: 16
Posted: Tue Oct 12, 2004 3:08 pm   

" Przesadzasz Orlando jako Legolas jest OK, dużo wrogó przysporzył mu scenariusz i te wszystkie akrobacje No ale nie jest winny "

I po co ten sarkazm ? :/ oczywiście to jest w pewnym sensie wina Orlanda, bo to on ma głos decydujący - wybiera role.Nie mniej jednak wywiązuje się z tego doskonale, obojętnie czy gra mężnego Legolasa, czy też przesłodzonego i głupawego Parysa.Oddaje klimat postaci bezbłędnie.

"Nawet lubiłam Legolasa, szczególnie w FotR, w RotK juz mi sie przejadł WPiratach to jak dla mnie zagrał na razie najlepiej,t yle ze Johnny Depp go przyćmił pod kazdymw zgledem"

Johnny wszystkich w tym filmie przyćmił!Orlanda,Keire, Barbossę... był niesamowity, ale to już inna sprawa :green: nie można porównywać profesjonalnego i obytego aktora ze świerzym mięskiem show-biznesu.


" Wcale nie grał jak "ciota", nie wiem skad takie głosy. W tym filmie najbardziej go trawię "

Bądź co bądź takie głosy są, głównie po wejściu na ekrany kin "Troi".Nie dziwie się, bo bohater, w którego wcielił się Orli- taki właśnie był.Nie mniej jednak i tutaj też oklaski dla samego aktora się należą- Parys miał być głupim dzieciakiem, był gupim dzieciakiem.

" Wyglądał beznadziejnie, grał beznadziejnie, w ogóle rola Parysa ejst dosc niewdzięczna bo chłoptaś był troche nierozgarnięty."

Grał bardzo dobrze tego "beznadziejnego" Parysa.Zresztą , patrz wyżej.

" Kazda rolę gra tak samo Jako Parys mówił niektóre kwestie tonem uduchowionym, którego uzywał jako Legolas. Brrr Talent to on moze ma, ale juz czas go dorpacować "

Nie widzisz zasadniczej różnicy między Joe'm, a Willem, lub Legolasem, a Parysem ?Nie należy także zapominać, że to początkujący aktor, który po pierwszej poważnej roli został rzucony na głęboką wodę.

" ładna buzia to nie wszystko "

bezapelacyjnie

" No i mam alergię na jego fanki...nie wszystkie, tylk te które na LotR poszły Eru raczy wiedziec po co i wyniosły z niego tylko zachwyt dla LEgolasa i nie robi im róznicy czy to Legolas czy Lovelas. Takie przygłupawe panienki...cóz zdarza się. Ale to mu psuje opinię Mój kolega z neta prowadzi swoistą krucjate antybloomową własnie rpzez te tłumy nawiedzonych fanek, które gotowe byłby sie pokroic za jego papier toaletowy "

Rety, bez przesady.To w 3/4 13-16 latki ślepo zapatrzone w swojego idola.Chyba każdy kiedyś to przychodził... np jak ja z Lukiem Skwalkerem z "Gwiezdnych Wojen" :roll:

" Cóz...wiem ze takie są dzieczyny ze uwielbiaja aktorów, ALE jak uwielbiają ich tylko za pyszczek to to dosć płytkie "

To takie wiek- wyrasta się z niego.

" Moze akurat jestem odosobnionym przpadkiem ale moje zauroczenia aktorami zazwyczaj dotyczyły ich klasy, talentu a uroda tylko szła w parze z owymi przymiotami "

Nie jesteś odnosobnionym przypadkiem.. ale rozumiem aluzję.Orli ma talent i klasę- tego nikt mu nie odmówi.Uwielbiam go za całokształt tego, czym popisał się w świecie filmu.

" Mam nadzije ze za ta ciote to nie do mnie bo ja napisala lalus:) "

Nie odwoływałam się do Twojego przypadku ;)
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Tue Oct 12, 2004 4:15 pm   

Visenna wrote:
" Przesadzasz Orlando jako Legolas jest OK, dużo wrogó przysporzył mu scenariusz i te wszystkie akrobacje No ale nie jest winny "

I po co ten sarkazm ? :/ oczywiście to jest w pewnym sensie wina Orlanda, bo to on ma głos decydujący - wybiera role.Nie mniej jednak wywiązuje się z tego doskonale, obojętnie czy gra mężnego Legolasa, czy też przesłodzonego i głupawego Parysa.Oddaje klimat postaci bezbłędnie.



Sarkazm? W mojej wypiowiedzi nie ma sarkazmu. Stwierdzam co myślę. Nie mam nic do Orlanda, a jego rola, to co mu zadał rezyser ma wiele momentów, które raczej śmieszą i nie porywają tolkienistow.
Co do oddawania klimtu postaci...dojdę do tego za jakis czas... :?

Quote:
"Nawet lubiłam Legolasa, szczególnie w FotR, w RotK juz mi sie przejadł WPiratach to jak dla mnie zagrał na razie najlepiej,t yle ze Johnny Depp go przyćmił pod kazdymw zgledem"

Johnny wszystkich w tym filmie przyćmił!Orlanda,Keire, Barbossę... był niesamowity, ale to już inna sprawa :green: nie można porównywać profesjonalnego i obytego aktora ze świerzym mięskiem show-biznesu.


No przepraszam bardzo, wielu debiutantów potrafi zachwycić i od pierwszej roli zyskac uznananie krytyki.

Quote:
" Wcale nie grał jak "ciota", nie wiem skad takie głosy. W tym filmie najbardziej go trawię "

Bądź co bądź takie głosy są, głównie po wejściu na ekrany kin "Troi".Nie dziwie się, bo bohater, w którego wcielił się Orli- taki właśnie był.Nie mniej jednak i tutaj też oklaski dla samego aktora się należą- Parys miał być głupim dzieciakiem, był gupim dzieciakiem.

" Wyglądał beznadziejnie, grał beznadziejnie, w ogóle rola Parysa ejst dosc niewdzięczna bo chłoptaś był troche nierozgarnięty."

Grał bardzo dobrze tego "beznadziejnego" Parysa.Zresztą , patrz wyżej.


Khe, khe.... Nie uważam aby rola Parysa zachwycała albo pokazywała geniusz aktora :/ Orlando nie musiał sie za bardzo przykładac do tej roli i to widać. Jest zagrany słabo i ta słabosc pasuje do tego bohatera. Uważam jednak, ze to nie był jakis zamierzony efekt, po prostu nic lepszego Orli nie potrafi pokazać. Z trudniejszą rolą nie dałby w tym filmie rady. Bezradnośc, słabosc i inne cechy charakteru Parysa sa słabo ukazane, wynikają raczej ze słabosci aktora niz z jego chęci i talentu. A gdy przychodzi mu zrobic cos ambitniejszego niz przylgnąc do nogi Hektora albo postrzelac z łuku [to mu wszak wychodzi, moze PJowi dziekowac :green: :green: ] to wygląda szalenie nieprzekonywująco. Nie dziwie sie ze go ignorowała rada Troi. Mizerna rólka.

Quote:
" Kazda rolę gra tak samo Jako Parys mówił niektóre kwestie tonem uduchowionym, którego uzywał jako Legolas. Brrr Talent to on moze ma, ale juz czas go dorpacować "

Nie widzisz zasadniczej różnicy między Joe'm, a Willem, lub Legolasem, a Parysem ?Nie należy także zapominać, że to początkujący aktor, który po pierwszej poważnej roli został rzucony na głęboką wodę.


Oczywiscie ze widzę róznice, nie wiem skad ten zarzut. ;o Tyle ze Orlando jako Parys jak zaczynał niektóre gadki to jakby zmaknac oczy nie wiadomo byłoby co to za bohater :/ Owszem William się wyróżnia na tym tle. Piraci to dosc lekki film i lżejsza rola, nie miał tam zasadniczo patetycznych przemów i legolasowatosci nie pokazał. Ale jak Parys co chwila mówił jak elf, ten uduchowiony ton doprowadzał mnie na przemian do rozpaczny, smiechu i politowania. Jak na utalnetowanego aktora ma małą paletę modulacji głosu.


Quote:
Rety, bez przesady.To w 3/4 13-16 latki ślepo zapatrzone w swojego idola.Chyba każdy kiedyś to przychodził... np jak ja z Lukiem Skwalkerem z "Gwiezdnych Wojen" :roll:


Jasne, rozumiem to, ale w uzasadnionych przypadkach. Jak ktos czytał ksiazke, wie o czym mowa, a nie poszedł an film tylko dlatego ze wszyscy ida i jedyne co wyniósł to zachwyt nad Legolasem. To cholernie płytkie. Wystarcza mi taka dyskusja Brrr... aż mnie trzepie jak to czytam. I włąsnie takie głupawe nastolatki sprawiają że wiele osób ma uraz do Orlanda. Wiem, ze w tym nie ma jego winy, że on nie odpowiada za posiadanie takich fanek, aż mi go żal czasem. Tak czy ianczej syndorm Lovelasa z Szelmowego Jaru już obrósł legendą w niektórych środowiskach :P
Aha...co do wieku, mam minimalnie więcej niz podany przez ciebie przedział i jak jstem w stanie zrozumiec rozchichotane fanki w wieku gimnazjalnym tak później to juz mnie to nie bawi, bardziej przeraża, ze mozna byc tak ograniczonym [taaa...ostre słowa - byc moze za ostre, ale nie chce mi sie szukac grzecznych wersji tego co chce powiedziec. ]


Quote:
" Moze akurat jestem odosobnionym przpadkiem ale moje zauroczenia aktorami zazwyczaj dotyczyły ich klasy, talentu a uroda tylko szła w parze z owymi przymiotami "

Nie jesteś odnosobnionym przypadkiem.. ale rozumiem aluzję.Orli ma talent i klasę- tego nikt mu nie odmówi.Uwielbiam go za całokształt tego, czym popisał się w świecie filmu.


Nie odmawiam mu talentu ale braku oszlifowania. Nie bron go nieobyciem, mała iloscią ról. Wg mnie on sie nie rozwija aktorsko. Dowodem chocby ten uduchowiony głos :P Orlando nie spełnia moich wymagań, jak idzie o talent. Musi go udowodnic, a okazju ku temu ma sporo. Może potrzebowałby roli wspólczesnej? Poza tym nie znam jego kreacji teatralnych, a one w duzym stopniu ujawniają talent. Przykładem aktora który mnie zauroczył był Michał żebrowski. Jego pierwsza duza rola w filmie, w "OiM", była świetna, Tadeusz był słabszy, ale tez rola tytułowa była własciwie drugoplanową. Podoba mi sie w miarę to co z nią zrobił, choc stac go było na wiecej. W Wiedźminie był jednym z niewielu jasnych punktów, a przynajmniej pokazał, ze potrafi. Teraz w "Pręgach" udowadnia ze jest szalenie utalentowanym i wszechstronnym aktorem. Jego role teatralne chocby w "Miłosci i gniewie" albo "Świętoszku" były bardzo dobre. Cenię go jako aktora i jako człowieka. Orlando wzbudza we mnie sympatię, ale nie dostrzegam jeg aktorskiej klasy. Może czas to zmieni czego sobie życzę.

Ekhem... moze Mod by to wydzielił, ajko temat o Orlandzie :P
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Faithfulrain
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 09 Oct 2004
Posts: 16
Location: Warszawa
Posted: Tue Oct 12, 2004 4:42 pm   

BUEHEHEHEHE:

"Moim zdaniem, to idealny aktor do roli Legolasa, a przy tym jest ładniutki i spodobał mi sięęę. Śmieszne ma ujęcia :D Fajne było jak była ta wojna o szelmowy jar (czy jakos tak ) i Legolas wyciągnął jakąś tarcze w kształcie listka i zjechał po niej po schodach :D hehe to było zabójcze :D ja chyba idę jeszcze raz na film :) )) wiem, wiem... jestem stuknięta :D "


a to z linka Metzki:D sie mi spodobalo..... hehehe

No ja chcialam tylko powiedziec ze nie przeczytalam calosci wypowiedzi Metzki ale zgadzam sie co do glosu Orlanda, a moj Boszzz.... jak powiedzial pierwsze zdanie w filmie to parsknelam smiechem.....potem sie przyzywczilam, no ale glos mial wyjatkowo dramatyczny..... no nie no dla mnie to bylo za duzo i te loczki....smiech.

I ja nie mowie ze on jest zly, bo powiem szczerze ze nie mam zielonego pojecia czy on jest niby taki utalentoawny i mu wyszlo jak mialo wyjsc czy jest slaby i wyszlo nie chcacy, moze za malo sie znam:)

ale sie dyskusja rozpetala tak na marginesie....:D
_________________
Faithful
 
 
Visenna
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 15 Sep 2004
Posts: 16
Posted: Tue Oct 12, 2004 7:58 pm   

' Sarkazm? W mojej wypiowiedzi nie ma sarkazmu. Stwierdzam co myślę. Nie mam nic do Orlanda, a jego rola, to co mu zadał rezyser ma wiele momentów, które raczej śmieszą i nie porywają tolkienistow.
Co do oddawania klimtu postaci...dojdę do tego za jakis czas...'

Jeśli mylnie zinterpretowałam Twoją wypowiedź-przepraszam.Tak w ogóle, to o której roli mówisz ? :hmm:

"No przepraszam bardzo, wielu debiutantów potrafi zachwycić i od pierwszej roli zyskac uznananie krytyki."

...tak jak Orli w roli Legolasa :tak:

" Khe, khe.... Nie uważam aby rola Parysa zachwycała albo pokazywała geniusz aktora Orlando nie musiał sie za bardzo przykładac do tej roli i to widać. Jest zagrany słabo i ta słabosc pasuje do tego bohatera"

Moim zdaniem nie można zagrać słabo w sposób adekwatny do charakteru bohatera, tylko wcielić się postać z tzw. duszą, oddając jej klimat (co już zresztą mówiłam :/ )

" Uważam jednak, ze to nie był jakis zamierzony efekt, po prostu nic lepszego Orli nie potrafi pokazać "

Jestem oczarowana rolą Orlanda we 'Władcy Pierścieni' i 'Nedzie Kelly'.To co zaprezentował w tych filmach świadczy niebywale o jego talencie aktorskim...niezaprzeczalnie.

" Z trudniejszą rolą nie dałby w tym filmie rady "

Myślę, że Orli spokojnie nadawałby (oczywiście po wcześniejszej charakteryzacji) do roli Hektora.

" Bezradnośc, słabosc i inne cechy charakteru Parysa sa słabo ukazane"

Słabo ukazane? :/ akurat bezradność i słabość były najbardziej widoczne w tym bohaterze.

" Mizerna rólka. "

Myślę, że to nie jest tak całkiem mizerna rólka... i sądzę, że przy największych staraniach Scott Speedman, czy Jason Behr nie byliby w stanie jej zagrać (chociaż 2 uwielbiam...oni po prostu nadają się do poszczególnej szufladki z napisem FANTASTYKA i nie powinni się spoza niej wychylać)

" Oczywiscie ze widzę róznice, nie wiem skad ten zarzut. Tyle ze Orlando jako Parys jak zaczynał niektóre gadki to jakby zmaknac oczy nie wiadomo byłoby co to za bohater Owszem William się wyróżnia na tym tle. Piraci to dosc lekki film i lżejsza rola, nie miał tam zasadniczo patetycznych przemów i legolasowatosci nie pokazał. Ale jak Parys co chwila mówił jak elf, ten uduchowiony ton doprowadzał mnie na przemian do rozpaczny, smiechu i politowania. Jak na utalnetowanego aktora ma małą paletę modulacji głosu. "

Cały czas kręcimy się wokół roli Parysa, którego Orlando zagrał dokładnie tak, jak miał zagrać.Dzieciak,roztrzepany lowelas.To wszystko słychać było min. w jego głosie.

" Jasne, rozumiem to, ale w uzasadnionych przypadkach. Jak ktos czytał ksiazke, wie o czym mowa, a nie poszedł an film tylko dlatego ze wszyscy ida i jedyne co wyniósł to zachwyt nad Legolasem. To cholernie płytkie"

To charakterystyczne dla nastoletnich dziewczyn.Tak jak już powiedziałam : z tego się wyrsta, one jeszcze mają na to czas.Tym czasem niech się cieszą, oddychają młodością, biorą z życia to co najlepsze, zamiast martwić się, że kategorie myśleniowe ;Orli jest boski i już' są złe.Same do tego dojdą.Bez przesady!

" włąsnie takie głupawe nastolatki sprawiają że wiele osób ma uraz do Orlanda"

To niezbyt dobrze świadczy o poziomie intelektualym tych osób.... czy gdyby nagle w powietrzu zaczął unosić się młodzieńczy zachwyt nad Jimem Morrisonem, to też oznacząło by to, że trzeba go opluć?

" Wiem, ze w tym nie ma jego winy, że on nie odpowiada za posiadanie takich fanek, aż mi go żal czasem "

Gdyby nie te fanki, to Orlando nie byłby tym, kim jest.Dalej grałby w jakichś podrzędnych, niskobudżetowych filmikach.


" jak jstem w stanie zrozumiec rozchichotane fanki w wieku gimnazjalnym tak później to juz mnie to nie bawi, bardziej przeraża, ze mozna byc tak ograniczonym "

Nie spotkałam się jeszcze z osobą starszą, która reagowałaby tak histerycznie.Zresztą, nawet jeżeli... inni dojrzewają wcześniej, inni później :twisted:

" Orlando nie spełnia moich wymagań, jak idzie o talent. Musi go udowodnic, a okazju ku temu ma sporo"

Jak dla mnie dobrze wywiązuje się ze swoich ról... cóż, zależy jakimi kategoriami się kierujesz.Prawda jest taka, że gdyby Bana zagrał Parysa też uważałbyś go za marnego aktora... bo zagrałby tego lovelasa, co po jakimś czasie przylgnełoby do niego.

" Orlando wzbudza we mnie sympatię, ale nie dostrzegam jeg aktorskiej klasy. Może czas to zmieni czego sobie życzę. "

Podpisuje się pod tymi życzniami. :twisted:
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Tue Oct 12, 2004 9:21 pm   

Nie mam teraz czasu odpowiadac na wszytsko, zresztą czuje podskrónie że i ak sie nie zgodzimy, bo u ciebie Orlando wywołuje zachwyt u mnie jedynie sympatie do swojej osoby.

1. Jak idzie o sarkazm, sama mnie o niego oskrażyłas, cytując moją wypoiedź w swim poprzednim poscie, przeczytaj, nie chce mi sie przytaczać.

2.
Quote:
"No przepraszam bardzo, wielu debiutantów potrafi zachwycić i od pierwszej roli zyskac uznananie krytyki."

...tak jak Orli w roli Legolasa tak)


Pokaż mi krytyka [bo o nich mówiłam], który z zachwytem i entuzjazmem wspomniał o jego roli :P :P To, ze zyskał po niej od groma fanek, a sporo osób wypowiada sie o nim z sympatią to jeszcze nie swiadczy o zachwytach nad jego grą i kunsztem aktorskim. Pasował fizycznie do Legolasa, ale aktorsko ta postać mogła by ć bardziej rozbudowana. No ale tej roli moge sie nie czepiac, bo to faktycznie był debiut, a Legolas co by o nim nie mówic, nie jest jakas wielką rolą.

3. Wątpię, aby Legolas był dobrym Hektorem. Choćby ze względu fizycznego, ale także aktorsko. Ta kreacja wymaga od aktora sporo, choćby charyzmy, która objawia się w głosie. Tego Orlando nie ma, nie rpzekonasz mnie. Kropka :twisted: Jego Parys nie tyle był słaby, ale żałosny, śmieszny. On bardziej powinien budzić litosć, a na koniec objawić się jako męzczyzna, dla mnie tego nie zrobił. Nie wzbudza u mnie ani pozytywnych ani negatywnych cuzuc, najbardziej mnie cieszy jak go nie musze oglądać ani słuchać... Był nieprzekonywujący i to nie ejst moja odosobniona teoria. Parys był bezradny i słaby, ale te cechy mozna ukazac róznie. Orlando ograniczył się do czołgania i robienie głupich, załosnych min. Nie wiem, mioze się starsznie czepiam, aczkolwiek wątpię bo naprawde nie mam nic do Orlanda, ale ta rola jest bardzo słaaaabaaa, szczególnie zazywszy na towarzystwo :)

4. Nie mów mi ze w głosie Parysa było słychać dzieciaka, ja tam miałam uduchowiony, patetyczny ton, który za grosz nie pasował do głupawej miny, tekstu, głos.... Legolasa [powtarzam się, wiem...]. Ta rola nie jest wygrana.

5. Jim Morrison a Orlando to spoooora róznica. To porównanie ejst dla mnie nie na miejscu. Muzyka jest czym innym niż gra aktora. I czasy mamy inne. U wokalistów najbardziej liczy się głos, bo to z nim obcujesz na codzien, teraz moze troche zmieniają się proporcje zachwytu nad muzykami, bo mamy ere obrazu, wideoklipów, ale wciaz piosenkarza stwarza głos. Tak jak aktora rola! A fanki Orlanda nie widzą słabosci w jego kreacjach, które nie są najwyzszych lotów, widzą tylko och, ach jaki on sliczny.

6. I za to cenię Johnny'ego Deppa, ze przez długie lata grał w "podrzednych, niskobudżetowych filmikach" jak to raczyłaś nazwać. Nie jest dla mnie wazny budzet filmu tylko to co niesie ze sobą, a dobry, utalentowany aktor zawsze coś osiągnie. To człowiek tworzy kreację aktorską a nie pieniądze. A w filmach niszowych można się rozwinać i pokazac wielki talent.

7. Nie wiem jak Bana zagrałby Parysa, ale wiem, że Bloom nie zagrałby tak Hektora. Wątpię, aby wzniósł się na wyzyny, skoro nie zrobił tego w łatwiejszych rolach.

8. Ja naprawdę lubię Orlanda, a dyskusję traktuję jako wielką przyjemnosć, szczególnie ze nie wymaga ode mnie szargania swoich emocji :) Po prostu nawet u ukochanych aktorów trzeba umiec dostrzec słabe strony. Lepiej chyba mówić że lubię go jako faceta niz jako aktora. W kazdym razie tak ja traktuję monsieur'a Blooma.
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Visenna
Pod Rozbrykanym Kucykiem



Joined: 15 Sep 2004
Posts: 16
Posted: Sun Oct 17, 2004 9:57 pm   

" Pokaż mi krytyka [bo o nich mówiłam], który z zachwytem i entuzjazmem wspomniał o jego roli "

Nie prowadzę pamiętnika, ani notatek z tym związanych :/

" To, ze zyskał po niej od groma fanek, a sporo osób wypowiada sie o nim z sympatią to jeszcze nie swiadczy o zachwytach nad jego grą i kunsztem aktorskim."

Masz rację- to nie świadczy o niczym, nie mniej jednak jedno nie wyklucza drugiego.

" Pasował fizycznie do Legolasa, ale aktorsko ta postać mogła by ć bardziej rozbudowana"

Wydaje mi się, że Orli dał w tej kwestii z siebie wszystko i dla mnie Legolas jest taki jak należy.

" Wątpię, aby Legolas był dobrym Hektorem. Choćby ze względu fizycznego, ale także aktorsko."

Apropo aktorstwa, to mamy co do tego inne zdanie, patrzymy na nie z zupełnie innych perspektyw, także dyskusja na ten temat nie ma większego sensu.

"Tego Orlando nie ma, nie rpzekonasz mnie. Kropka"

Nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać, chcę tylko żebyś potrafiła spojrzeć na Blooma z innej perspektywy, niż przez pryzmat oszalałych fanek..

" Jego Parys nie tyle był słaby, ale żałosny, śmieszny"

Nie będę się powtarzać, swoje zdanie odnośnie Parysa wypowiadam w każdej notce.

" On bardziej powinien budzić litosć, a na koniec objawić się jako męzczyzna, dla mnie tego nie zrobił"

Nie, Parys od początku do końca powinien być cipą.Zresztą jeśli chodzi o niezgodność scenariusza z filmem, to jest ona widoczna nie tylko w kwestii Parysa, ale także Pitta i ogólu.

" Nie wzbudza u mnie ani pozytywnych ani negatywnych cuzuc, najbardziej mnie cieszy jak go nie musze oglądać ani słuchać"

Więc go nie oglądaj i nie słuchaj

" Nie mów mi ze w głosie Parysa było słychać dzieciaka, ja tam miałam uduchowiony, patetyczny ton, który za grosz nie pasował do głupawej miny, tekstu, głos.... "

Nie zauważyłam tego 'uduchowionego' głosu.

" Jim Morrison a Orlando to spoooora róznica. To porównanie ejst dla mnie nie na miejscu. Muzyka jest czym innym niż gra aktora"

Podałam ten przykład tylko po to , żeby uświadomić Ci, jakim tokiem myślenia kieruje się nasze społeczeństwo i że dopasowywanie się do niego ,zatracając przy okazji siebie- jest głupotą.Gdyby Morrison i Cobain żyli w dzieisjeszych czasach zostali by bezapelacyjnie opluci.Niezależnie od tego, co przekazywali by swoją muzyką.Polacy uważają , że trzeba zniszczyć wszystko co odnosi sukces...

" I za to cenię Johnny'ego Deppa, ze przez długie lata grał w "podrzednych, niskobudżetowych filmikach" jak to raczyłaś nazwać. Nie jest dla mnie wazny budzet filmu tylko to co niesie ze sobą "

Z tym się zgodzę, ale nie zapominaj, że duże produkcje filmowe nosią za sobą pewne środki finanoswe,popularność.Do tego dąży 3/4 naszego społeczeństwa.Zresztą, wolałabym grać np we "Władcy Pierścieni" - co napawaloby mnie dumą, niż w filmie "Czekolada".

" Ja naprawdę lubię Orlanda, a dyskusję traktuję jako wielką przyjemnosć, szczególnie ze nie wymaga ode mnie szargania swoich emocji Po prostu nawet u ukochanych aktorów trzeba umiec dostrzec słabe strony. Lepiej chyba mówić że lubię go jako faceta niz jako aktora. W kazdym razie tak ja traktuję monsieur'a Blooma."

Ja traktuję Orliego przede wszystkim jako aktora.To, jaką jest odobą- kompletnie mnie nie interesuje.
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Mon Oct 18, 2004 9:15 am   

1.
Quote:
" Pokaż mi krytyka [bo o nich mówiłam], który z zachwytem i entuzjazmem wspomniał o jego roli "

Nie prowadzę pamiętnika, ani notatek z tym związanych


...czyli miałam rację.

2.
Quote:
Nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać, chcę tylko żebyś potrafiła spojrzeć na Blooma z innej perspektywy, niż przez pryzmat oszalałych fanek..


Nie patrzę na niego tylko przez pryzmat oszalałych fanek. Patrzę na niego przez jego role, o których już wystarczająco szeroko sie wypowiedziałam. Patrzę na niego jako na aktora i choć z całego serca chciałabym żeby jego talent i kunszt dorównywały walorom fizycznym, to jak na razie tego nie widzę. ;) Ale liczę, ze kiedyś dostrzegę wspaniała grę :P


3.
Quote:
Nie, Parys od początku do końca powinien być cipą.Zresztą jeśli chodzi o niezgodność scenariusza z filmem, to jest ona widoczna nie tylko w kwestii Parysa, ale także Pitta i ogólu.


Nie zgadzam się. Parys jest głupkowaty, ale w końcu staje się meżczyzną. Zabija Achillesa, walczy. Film sprowadził jego rolę jako faceta do dwóch zdań i łuku, a PArys i tak pozostał naiwnym, żałosnym chłoptasiem.
Nie wiem czy możliwa jest niezgodnośc filmu ze scenariuszem :green: :green: Rozbroiłaś mnie.... scenariusz to przeciez film tylko na papierze i nie da sie osiągnąć takowej niezgodnosci :P

4.
Quote:
Niezależnie od tego, co przekazywali by swoją muzyką.Polacy uważają , że trzeba zniszczyć wszystko co odnosi sukces...


Generalizacja. Poza tym kto powiedział, ze niszczymy Orlanda? On ma w Polsce rzesze fanek. Prowadzimy konstruktywną dyskusję, czy Orlando ejst dobreym aktorem czy nie. Ni zauważyłam abym go opluła. Nie spotkałam się z hasłami typu Bloom na szubienice albo cos w tym stylu... Krytyka w ramach grzecznosci jest normalna. To ze nie lubię jego histerycznych fanek, wynika z tego że w ogóle nie lubię przejawów tego typu: ach kocham go, jak on moze byc z inną, wydrapie jej oczy, och, ach...
Sama mam koszmarną obsesję Deppowa :green: I też momentami zachowuje sie jak takie fanki :P Tylko ze mnie zaurczoła najpierw gra, a uroda potem. I nie zaczęłam za nim szlaec po hitowych "Piratach..." tylko wczesniej.

5.
Quote:
Z tym się zgodzę, ale nie zapominaj, że duże produkcje filmowe nosią za sobą pewne środki finanoswe,popularność.Do tego dąży 3/4 naszego społeczeństwa.Zresztą, wolałabym grać np we "Władcy Pierścieni" - co napawaloby mnie dumą, niż w filmie "Czekolada".


Buahahaha, smieszy mnie to. Przykro mi, ale nie dzielę filmów na fajnie i niefajne, warte zagrania i nie tylko poprzez wielkosc ich budzetu. LotR jest filmem praktycznie kultowym, bo ksiązka była kultowa. Niesie popularnosc, ale zagranie w nim przeciętnej roli nie ejst niczym lepszym niz zagranie mądrej i wywazonej kreacji w filmie nawet offowym. Przykładowo żebrowski grając w superprodukcjach zdobył popularnosc i szufladę - aktor od filmów kostiumowych, amant. I grał równo, na poziomie, choc filmy były na róznym poziomie. I dopiero film wspólczsny, baz megabudzetu ujawnił jego talent. A popularnosc mozna zdobywac nie tylko łądnym ciałkiem ale tez ciekawymi rolami. A budzet filmu jest ostatnia sprawą jakia ma wpływ na jakosc roli. Lepiej byc zauwazonym po roli w mniejszym filmie, niz zauwazonym tylko dlatego ze film był kasowy i szły na niego tłumy. A stąd sie w najwiekszym stopniu wzieła popularnosc Orlanda. Co do tego w którym filmie wolałabym zagrac to nie wiem.... Jedna rzecz to ksiazka mojego zycia, druga rzecz to Johnny :lol: :lol: :lol: Warta rozwazenia kwestia :P Z każdej roli mozna byc dumny, jesli jest dobra :)
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
opowiadania, forum anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów