Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 21 Feb 2003 Posts: 1256 Location: Beleriand
Posted: Sun Nov 13, 2005 11:26 pm Gospoda II.
moze.. by ruszyc ponownie z Kucykiem? Nieprzemyslane, sponatniczne zwroty akcji pelne swojego uroku. Tego nie da się odebrac .. ruszamy..?
#######
Na ponurych i podmoklych ulicach Bree zapadał mrok.. Gdzieniegdzie swiatła niewielkich latarni i pochodni uwieszonych na scianach odbijały swiatlo w niewielkich kaluzach nadając wyjątkowo nieprzyjemny wyglad miasteczku. Cóz, trzeba bylo przyzwyczaic się do tego, niemalze codziennego widoku. Tak bowiem wyglądało Bree prawie Zawsze. Dzien w dzien, rok w rok. Moze latem i zimą bylo mniej przygnebiająco. tylko wtedy miasto bylo albo białe, albo w miarę zielone. Tym razem była jednak wybitna jesien. Gdyby tylko byloby to mozlwie, to zapewne całe miasteczko rozmyło by się we mgle...
miasteczko to, było wybitnie i w kazdym mozliwym calu ludzkie. Ludzkie budowle, ludzkie stragany, ludzkie narzędzia. owszem mozna było spotkać tez hobbita, ale pólelfów widywano tu rzadko. Takie bylo też zdziwienie gdy z drzwi karczmy z łoskotem wyleciała niewielka kobieta.. spadła z 5 schodów, potkneła się i upadła turlając się po blocie. Wstała niezdarnie, otrzepując się brudne od blota spodnie jeszcze brudniejszymi od nich dlonmi.
kobieta odgarneła leniwie usmolone włosy za ucho i siegneła torbę lezącą u jej stóp.
- I żebys mi się Tu wiecej nie pokazywała!- krzyknał wysoki barczysty męzczyzna stojący w progu. Zapewne to on ją wyrzucił. Po chwili dodał z lekkim zadufaniem - Bo jesli tak to.. Bedziesz miala doczynienia ze mna!
Kobieta usmiechneła się wesolo i zawadiacko. Niewiele robiąc sobie z tych słow wcisneła sakiewkę za pas, zarzuciła torbę na plecy i ruszyła w stronę kolejnej karczmy. Zwiedziła ich juz parę dzisiaj.. Odetchneła glęboko. To mnie była jej wina, ze jej zawodem bylo sprzedawanie towarów i nakłanianie do tego ludzi. Ma inne powołanie. Wiedziała o Tym.. Nienawidziła tego zajęcia.. Chwila nieuwagi i zamyslenia wystarczyła by potknąc się i znów wylądować twarzą w blocie.. Podniosla wzrok by cos powiedziec, zapewne odburknąc i zobaczyła nogi. Męskie, przyobute w rozchodzone obuwie. -Wędrowiec? poszukiwacz przygód?- pomyslała. I nagle usłyszała calkiem znany jej głos. lekki ale i szorstki. Zdecydowany i przyjemny.
;- No Nimrodell.. Myslalem, ze twoj zawód juz wymarł- powiedział męzczyna a pólelfia kobieta jak wskazywaly jej uszy, których nie udało się ukryc spod mokrych i przebloconych wlosów, poczuła jak przeszywa ją wzrok owego czlowieka od stóp do glow. Po chwili dodal:- Jak tak dalej pojdzie, nie pomogą Tobie najlepsze leki. Ba! Elfie zaklęcia. moja Rada?. zmien zawód..
Nagle, jakby znikąd pojawił się wysoki, młody mężczyzna w znoszonym, skromnym odzieniu obwieszonym licznymi paskami, sakwami i innymi przedmiotami. Jego kruczoczarna czupryna była niechlujnie roztrzepana, a usta otwarte w szerokim, nieopanowanym uśmiechu. Dość duże piwne oczy tego młodzieńca mówiły: "bezustannie coś knuje". W jego stroju dominowała czerń uzupełniona innymi bardzo ciemnymi kolorami. Nie posiadał żadnej widocznej broni, co nasuwało jedną myśl: "zapewne posiada cały arsenał ukrytych broni".
Spojrzał na usmarowaną błotem leżącą kobiete, następnie na stojącego nad nią mężczyzne i parsknął śmiechem.
- Faceci - wymamrotał pod nosem bardzo przyjemnym, zachrypniętym głosem.
Bez zastanowienia wykonał wyjątkowo zręczny manewr w jej strone równocześnie wyciągając do niej dłoń.
- Pozwól sobie pomóc, Nimrodell - na wpół wyśpiewał, a na wpół powiedział głosem przesyconym wyjątkową charyzmą osobnik, którego niska kobieta dobrze znała. To był Noor, który właśnie czekał na jej reakcje.
Po chwili, gdy go poznała, wyciągneła dłoń w jego strone by pomógł jej stanąć na nogi. Co błyskawicznie uczynił. W czasie gdy ona otrzepywała się z błota, Noor wyciągnął ręke do stojącego obok osobnika o wyjątkowo gęstych brwiach i zaroście niemal wykrzykując powitalnym tonem:
- Wołają na mnie Kociak!! - uśmiechnął się zawadiacko - Ponieważ wspinając się, biegając i skacząc wykazuję się kocią zręcznością!! Oczywiście nie jest to moje prawdziwe imie, ale tego z kolei nie podaje byle komu!! - urwał na chwile - Bez urazy!!
Uścisneli sobie dłonie, a po minie wąsatego osobnika widać było zniesmaczenie.
- Ależ oczywiście, że się nie uraziłem - odparł wąsacz przesadnie grzecznym tonem mierząc Noora wzrokiem od stóp do głowy - Jestem Rimmardoth, ale wołają na mnie Rimm. Z akcentem na "m". Koniecznie pamiętaj o akcencie. Nieznosze, gdy się go pomija.
Noor ignorując fonetyczny wykład Rimma, zwrócił się w strone Nimrodell pytając:
- Co tu robisz? Dasz się zaprosić na kufelek jak za dawnych czasów? No i czy Ty znasz tego... - urwał na chwile powstrzymując się od użycia obelg - ... całego Rimmardoth'a? - dokończył zupełnie tak jakby było tam conajmniej z dziecięć "m".
_________________ "Witam cię, byś wiedział, że jesteśmy cywilizowanym ludem. Kiedy spotkałem niejakiego Jarona Wiecznego rzekł mi: Wraz z wielką mocą i władzą przychodzi, rzecz jasna, wielka odpowiedzialność. Gdy ujrzałem deformacje jego ciała, uwierzyłem." - Młot Świtu.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum