Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Posted: Mon Nov 12, 2007 8:53 pm FreeRice (i inne internetowe akcje charytatywne)
dzisiaj pojawił się artykuł o tym na onecie. może zacytuję:
Quote:
Internetowa gra pomoże nakarmić głodnych
Internetowa gra, w której zawodnik w zamian za poprawną odpowiedź zdobywa ryż, pozwoliła zebrać go tyle, by w ciągu jednego dnia nakarmić 50 tys. ludzi - podał ONZ-owski Światowy Program Żywnościowy (WFP).
Sukces działającej w Internecie od początku października gry FreeRice opisała BBC.
Gra sprawdza znajomość angielskiego słownictwa. Każda poprawna odpowiedź oznacza przekazanie głodnym 10 ziarenek ryżu. Pieniądze na ten cel dają reklamodawcy, a WFP ryż kupuje i zajmuje się jego dystrybucją.
Dotąd udało się zebrać już miliard ziarenek. Pozwoli to przez jeden dzień nakarmić 50 tys. ludzi - poinformował WFP.
Według szefowej WFP Josette Sheeran, gra pokazała, w jaki sposób można wykorzystać Internet do szlachetnych celów.
FreeRice jest wynalazkiem amerykańskiego pioniera w zdobywaniu pieniędzy za pośrednictwem sieci - Johna Breena.
co myślicie o takich akcjach? jakie macie odczucia? swoje zdanie potem wypowiem, nie ma czasu, ale w grze wziąłem udział, z dotychczasową 'wygraną' 120 ziarenek. i mam zamiar grac w wolnych chwilach
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Widać można internet wykorzystać do szczytnych celów-bardzo dobrze że takie pomysły powstają,ze są pieniądze na ten cel,i myślę że ludzie chetnie przyłożą sie do tego i wesprą projekt.
Ja sama oczywiście mam taki zamiar,mimo ze kiepsko z moim angielskim.
_________________ "Nigdy nie zazna ukojenia ten,który poznał piękno i przepych świata gór.
Bo czyż natura ludzka może odczuwać równocześnie tęsknotę i spokój?"
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2579 Location: z Carreras
Posted: Mon Nov 12, 2007 9:24 pm
500 ziarenek, na więcej teraz nie mam czasu (walczę z danymi statystycznymi )
Uważam, że każda akcja społeczna, w której udział nas nie kosztuje, ba nawet nie wymaga wyjścia z domu, jest świetnym pomysłem - oczywiście, o ile jej aktywność przekłada się na realną pomoc
W końcu pomaganie jest fajne
Aczkolwiek z drugiej strony, czasem się zapomina, że klikanie to nie wszystko Bo czasem przychodzą takie myśli "Kliknęłam w Pajacyka, mam dobry uczynek, mam spokój". A to nie chodzi przecież o zagłuszanie sumienia, tylko o realną pomoc
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
_________________ "Nigdy nie zazna ukojenia ten,który poznał piękno i przepych świata gór.
Bo czyż natura ludzka może odczuwać równocześnie tęsknotę i spokój?"
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2572 Location: stamtąd :P
Posted: Tue Nov 13, 2007 12:49 am
Galad wrote:
co myślicie o takich akcjach?
ja systematycznie co jakiś czas klikam na pajacyku i na polskie sztuczne serce czy coś takiego
z całym szacunkiem, ale nie będę klikać na jakiś chińczyków, kiedy kurde w Polsce tyle dzieciaków głoduje!! Polacy zamiast pieprzyć się z jakimiś ziarenkami to by weszli na pajacyka...w tej chwili wyżywiono już 52 dzieciaków dzięki klikom...jeden klik - 5gr, ale nikomu się nie chcę! zobaczycie, za miesiąc sprawa ucichnie...
nie jestem tutaj przeciw takim akcjom, chodzi mi o zaangażowanie Polaków we własny kraj...myśicie, że jakiś chińczyk, portugalczyk czy mieszkaniec kości słoniowej klikałby, by Polskie dzieci miały coś na talerzu? nie...
i możecie mnie teraz potępić, ale takie jest moje zdanie...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
No właśnie, co stoi na przeszkodzie zeby klikac na pajacyka i na ryż? Dla mnie nie ma żadnej różnicy czy człowiek, który głoduje jest Polakiem, Chińczykiem czy Eskimosem. Człowiek to człowiek, głód to głód.
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2572 Location: stamtąd :P
Posted: Tue Nov 13, 2007 4:45 pm
Keira wrote:
A gdzie jest napisane, że to dla Chińczyków?
hmm...na onecie bodajże czytałem, że dla chińczyków, ale jeżeli nie, to w takim razie wywnioskowałem to z ryżu...
Keira wrote:
Poza tym... to nic nie kosztuje. Można klikać i tu, i tam. Co to za wysiłek?
wysiłek taki, że ludzie klikają w coś dla obcych, jednocześnie mając w dupie "swoich" , a za miesiąc w ogóle przestaną...
Nimloth wrote:
No właśnie, co stoi na przeszkodzie zeby klikac na pajacyka i na ryż?
niby żadna, ale zobacz ilu klika Polaków na pajacyka, a ilu klika na ryż...nie chce nikogo urazić, ale tak właśnie jest
Quote:
Dla mnie nie ma żadnej różnicy czy człowiek, który głoduje jest Polakiem, Chińczykiem czy Eskimosem.
a dla mnie jest...bo nasze społeczeństwo bardziej rusza jak się raz na sto lat ogłosi, że wioska w Afryce umarła z głodu niż to, że dzieci nie mają co jeść CODZIENNIE!
tak samo z wojną w Iraku i Afganistanie...kur#$% ! ludzie robią afery, że tam wojna jest, a przecież żołnierz taką ma właśnie pracę! w kraju w którym ginie dziennie kilkadziesiąt ludzi w wypadkach, ludzie boją się wysłać WOJSKO NA WOJNĘ bo tam mogą sobie krzywdę zrobić przecież...większe prawdopodobieństwo jest, że tego żołnierza przejedzie jakiś pijany kretyn na skrzyżowaniu niż, że zostanie ranny...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2579 Location: z Carreras
Posted: Tue Nov 13, 2007 7:49 pm
Mati_00 wrote:
Keira wrote:
Poza tym... to nic nie kosztuje. Można klikać i tu, i tam. Co to za wysiłek?
wysiłek taki, że ludzie klikają w coś dla obcych, jednocześnie mając w dupie "swoich" , a za miesiąc w ogóle przestaną...
A tam. Ja klikam i na Pajacyka, i na ryż.
A ile razy była tragiczna powódź albo inna klęska żywiołowa moja mama zawsze wpłacała pieniądze na akcje PAHu albo PCK. Na Wszystkich Świętych zawsze jest w Tychach zbiórka na hospicjum i też zawsze wrzucamy. 1% z podatku też moja mama przekazuje na organizacje pożytku publicznego.
Mati wrote:
Nimloth wrote:
No właśnie, co stoi na przeszkodzie zeby klikac na pajacyka i na ryż?
niby żadna, ale zobacz ilu klika Polaków na pajacyka, a ilu klika na ryż...nie chce nikogo urazić, ale tak właśnie jest
Mati, a skąd wiesz, ilu Polaków klika na ryż, hm?
Poza tym weź pod uwagę, że w Polsce mimo wszystko rząd też prowadzi jakiś program dożywiania dzieci. Jesteśmy jednak krajem na wyższym poziomie rozwoju niż np. afrykańskie. I uważam, że powinniśmy im pomagać. Szczególnie jeśli to nic nie kosztuje, poza chwilką czasu.
Kiedyś wysyłałam sms-y na akcję szczepień dzieci w Sierra Leone. Bo dlaczego one mają potem chorować i umierać, skoro nasza złotówka może im uratować życie?
Mati wrote:
Quote:
Dla mnie nie ma żadnej różnicy czy człowiek, który głoduje jest Polakiem, Chińczykiem czy Eskimosem.
a dla mnie jest...bo nasze społeczeństwo bardziej rusza jak się raz na sto lat ogłosi, że wioska w Afryce umarła z głodu niż to, że dzieci nie mają co jeść CODZIENNIE!
Mimo wszystko uważam, że w naszym bądź co bądź demokratycznym kraju jest łatwiejszy dostęp do pomocy socjalnej, różnych akcji społecznych niż w krajach afrykańskich. Nie dość, że to są biedne kraje, to często pieniądze mają tylko dyktatorzy względnie armia. Głód, brak wody, wojny domowe, choroby, AIDS. Moim zdaniem w Afryce problemy są na dużo większą skalę. I warto im pomagać. Bo tam też żyją ludzie, bo mają gorzej niż my.
Quote:
tak samo z wojną w Iraku i Afganistanie...kur#$% ! ludzie robią afery, że tam wojna jest, a przecież żołnierz taką ma właśnie pracę! w kraju w którym ginie dziennie kilkadziesiąt ludzi w wypadkach, ludzie boją się wysłać WOJSKO NA WOJNĘ bo tam mogą sobie krzywdę zrobić przecież...większe prawdopodobieństwo jest, że tego żołnierza przejedzie jakiś pijany kretyn na skrzyżowaniu niż, że zostanie ranny...
1. Wojna to inna sprawa.
2. Owszem, żołnierz ma taką pracę, ale po kiego grzyba siedzimy w Iraku i siedzimy? Zauważyłeś żeby nam to przyniosło jakiekolwiek profity, względnie chwałę? Miało nas tam już dawno nie być. Można było zakończyć tę misję wcześniej, zgodnie z pierwotnym założeniem. A nie podlizywać się USA.
3. Ostatnio, jak zginął Polak w Iraku, bodajże min. Szczygło powiedział, że oddał życie za ojczyznę... Czyją, do cholery?!
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Joined: 03 Aug 2005 Posts: 508 Location: a kto to wie ;p
Posted: Tue Nov 13, 2007 9:34 pm
Mati, jak ja cię nie znoszę!
Mati wrote:
ja systematycznie co jakiś czas klikam na pajacyku i na polskie sztuczne serce czy coś takiego
„Systematycznie co jakiś czas”? Wybacz, że się przyczepię, ale to sformułowanie, jest delikatnie, mówiąc wewnętrznie sprzeczne, że już nie wspomnę o czymś tak oczywistym, że na Pajacyka można klikać codziennie.
„czy coś takiego”? W sensie, że nie wiesz na co klikasz? To jakiś nowy sport?
Mati wrote:
z całym szacunkiem, ale nie będę klikać na jakiś chińczyków, kiedy kurde w Polsce tyle dzieciaków głoduje!! Polacy zamiast pieprzyć się z jakimiś ziarenkami to by weszli na pajacyka...w tej chwili wyżywiono już 52 dzieciaków dzięki klikom...jeden klik - 5gr, ale nikomu się nie chcę! zobaczycie, za miesiąc sprawa ucichnie...
A ciebie, kochanie, w szkole statystyk czytać nie nauczyli? Szybki rzut oka na dane zamieszczone na stronie i czego się dowiadujemy?
1. W całym roku 2001 sfinansowano 98327 obiady dla dzieci. Tyle ile mniej więcej teraz finansuje się w przeciągu trzech miesięcy.
2. We wrześniu tego roku sfinansowano 47949 obiady, a w październiku już 54402, czyli o 13% więcej. Moim zdaniem to sporo.
Pajacyk stopniowo zdobywa coraz więcej stałych „klika czy” i ma się dobrze. Nikomu, wbrew temu, co piszesz, się ta akcja nie nudzi, wręcz przeciwnie.
Mati wrote:
nie jestem tutaj przeciw takim akcjom, chodzi mi o zaangażowanie Polaków we własny kraj...myśicie, że jakiś chińczyk, portugalczyk czy mieszkaniec kości słoniowej klikałby, by Polskie dzieci miały coś na talerzu? nie...
Nie można porównywać Polski z innymi naprawdę gorzej rozwiniętymi krajami. I to nie jest kwestia jednej murzyńskiej wioski na sto lat, która ma akurat takie szalone widzimisie, że sobie umrze z głodu. Bieda, głód, brak wody, długotrwałe konflikty zbrojne to naprawdę poważne problemy. Ja sobie nie potrafię wyobraziź sytuacji, że nie mam wody w domu. A są kraje, gdzie brak wody jest normą. I, do diaska, naszym moralnym obowiązkiem jest pomagać tym ludziom w miarę naszych możliwości, a nie zastanawiać się, czy ktoś da nam coś w zamian
[I wiesz, wszystkie nazwy mieszkańców krajów piszę się z wielkiej litery, nie tylko Polaków ]
Poza tym, FreeRice nie zabiera pieniędzy Pajacykowi. Na dobrą sprawę, co ci szkodzi klikać i tu i tu? Ale nie, ty musisz dzielić ludzi na tych swoich, godnych naszej pomocy, i na obcych, którym pomagać nie będziemy. Nimloth dobrze napisała: człowiek to człowiek, głód to głód i naprawdę nie powinno dla nas być ważne, czy ten, któremu możemy pomóc [przy naprawdę minimalnym wkładzie!] mieszka w pod równikiem, pod zwrotnikiem Raka, czy gdziekolwiek bądź.
Mati wrote:
i możecie mnie teraz potępić, ale takie jest moje zdanie...
Ależ spokojnie, nikt cię nie potępia. Ja co najwyżej mam cię ochotę utopić w rozgrzanym oleju rzepakowym i przerobić na biopaliwo
_________________ I po tym wszystkim przybywają jacyś nędzni nowocześni Amerykanie (...) i rzucają mu puszkę na głowę! To nie do zniesienia, żaden upiór w dziejach nie został w ten sposób potraktowany!
niby żadna, ale zobacz ilu klika Polaków na pajacyka, a ilu klika na ryż...nie chce nikogo urazić, ale tak właśnie jest
A zobacz ilu jest głodujących Polaków a ilu Chińczyków. Lekka dysproporcja...:P
Argumentów Kei i Elistir nie bede powtarzac
Mati_00 wrote:
tak samo z wojną w Iraku i Afganistanie...kur#$% ! ludzie robią afery, że tam wojna jest, a przecież żołnierz taką ma właśnie pracę! w kraju w którym ginie dziennie kilkadziesiąt ludzi w wypadkach, ludzie boją się wysłać WOJSKO NA WOJNĘ bo tam mogą sobie krzywdę zrobić przecież...większe prawdopodobieństwo jest, że tego żołnierza przejedzie jakiś pijany kretyn na skrzyżowaniu niż, że zostanie ranny...
oj oj...a widzisz różnice? Zołnierz jedzie na wojne i zabija. I to nie w obronie ojczyzny, tylko w obronie ropy Busha (w przypadku Iraku). Porównywanie tego do wypadków losowych jest odrobinę dziwne
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2572 Location: stamtąd :P
Posted: Tue Nov 13, 2007 11:24 pm
Keira wrote:
A tam. Ja klikam i na Pajacyka, i na ryż.
i chwała Ci za to
Keira wrote:
A ile razy była tragiczna powódź albo inna klęska żywiołowa moja mama zawsze wpłacała pieniądze na akcje PAHu albo PCK. Na Wszystkich Świętych zawsze jest w Tychach zbiórka na hospicjum i też zawsze wrzucamy. 1% z podatku też moja mama przekazuje na organizacje pożytku publicznego.
ale nikt z innych krajów nam nie wpłacał, a jak jest powódź w Indiach, czy gdziekolwiek indziej to od razu zbiórka...
Keira wrote:
Jesteśmy jednak krajem na wyższym poziomie rozwoju niż np. afrykańskie. I uważam, że powinniśmy im pomagać. Szczególnie jeśli to nic nie kosztuje, poza chwilką czasu.
ok, o ile nie będziemy zapominać o tym co się dzieje w naszym kraju...każde kliknięcie na pajacyku to 5gr...ile kosztuje posiłek? powiedzmy, że koło 3zł
"Dzięki dzisiejszym darowiznom możemy nakarmić: 1834 dzieci."
110040 osób musi kliknąć, żeby wykarmić te 1834 dzieci...
Keira wrote:
Mimo wszystko uważam, że w naszym bądź co bądź demokratycznym kraju jest łatwiejszy dostęp do pomocy socjalnej, różnych akcji społecznych niż w krajach afrykańskich.
powiedz to tym dzieciom
Keira wrote:
Afryce problemy są na dużo większą skalę. I warto im pomagać. Bo tam też żyją ludzie, bo mają gorzej niż my.
owszem warto...tylko czy ktoś się przejmuje tym, że niektórzy ludzie przez cały tydzień karmią rodzinę jednym małym garneczkiem zupy? hmm...o takich rzeczach ludzie nie pamiętają z tego co widzę
Keira wrote:
2. Owszem, żołnierz ma taką pracę, ale po kiego grzyba siedzimy w Iraku i siedzimy? Zauważyłeś żeby nam to przyniosło jakiekolwiek profity, względnie chwałę? Miało nas tam już dawno nie być. Można było zakończyć tę misję wcześniej, zgodnie z pierwotnym założeniem. A nie podlizywać się USA.
chodzi o to, że ostatnio przeczytałem książkę o naszych komandosach...wiecie jakie tam panują zasady? łapałem się za głowę czytając, że broń chowano do magazynów i zamykano na kłódki by nikt się przypadkiem nie postrzelił
poza tym nie chodzi mi o to, jaki jest sens siedzenia tam, ale podejścia do ludzi, którzy boją się wysłać profesjonalistów na misję do których są szkoleni, bo w razie gdyby któryś z nich został ranny to posypią się stołki i generalskie pagony bo w tym kraju zasadą jest martwić się o własne 4 litery zamiast zrobić coś dla kraju pozytywnego..nie mówię o wszystkich, ale taka jest mentalność tego kraju...
elistir wrote:
Mati, jak ja cię nie znoszę!
elistir wrote:
że na Pajacyka można klikać codziennie.
klikam codziennie, ale zdarza się, że zapomnę, dlatego użyłem tego dziwnego zwrotu
Keira wrote:
Nikomu, wbrew temu, co piszesz, się ta akcja nie nudzi, wręcz przeciwnie.
pogadamy o sukcesie jak przestaną być konieczne reklamy w tv "co 3 Polskie dziecko głoduje"
elistir wrote:
[I wiesz, wszystkie nazwy mieszkańców krajów piszę się z wielkiej litery, nie tylko Polaków ]
hmm..ups
elistir wrote:
I, do diaska, naszym moralnym obowiązkiem jest pomagać tym ludziom w miarę naszych możliwości, a nie zastanawiać się, czy ktoś da nam coś w zamian
może przesadziłem...fakt...
elistir wrote:
Ale nie, ty musisz dzielić ludzi na tych swoich, godnych naszej pomocy, i na obcych, którym pomagać nie będziemy.
nie dzielę ludzi na "godnych" i "niegodnych"
Keira wrote:
3. Ostatnio, jak zginął Polak w Iraku, bodajże min. Szczygło powiedział, że oddał życie za ojczyznę... Czyją, do cholery?!
żołnierz służy krajowi i jeżeli rząd wysyła go na misję to nie ważne jest czy leci pomagać w Afryce czy niszczyć terrorystów w A-stanie...to rozkaz, to jego praca...i mógłbym się teraz uprzeć i powiedzieć, że zginął służąc krajowi, ale tutaj zgodzę się z Tobą Kei - że pan Sz. przesadził ...
Nimloth wrote:
A zobacz ilu jest głodujących Polaków a ilu Chińczyków. Lekka dysproporcja...:P
a zobacz ilu jest Polaków a ilu Chińczyków...lekka dysproporcja
Nimloth wrote:
Zołnierz jedzie na wojne i zabija.
no wow! na tym właśnie polega wojna - na walce i zabijaniu, a nie jak myśli nasze społeczeństwo - na siedzeniu w koszarach i łapaniu grzybicy
Nimloth wrote:
I to nie w obronie ojczyzny, tylko w obronie ropy Busha (w przypadku Iraku).
ejejejej...żołnierze pojechali tam bo wysłało ich tam państwo, a po co i dlaczego to jest mniej ważne imo
Nimloth wrote:
Porównywanie tego do wypadków losowych jest odrobinę dziwne
chodzi mi o prawdopodobieństwo zranienia
[ Dodano: Wto Lis 13, 2007 11:43 pm ]
Elistir zapraszam do specjalnego tematu, gdzie możesz sobie na mnie nagadać, jaki to ja jestem zły
i nie wyciągajcie broń Boże takich wniosków, że segreguje ludzi na lepszych i gorszych...że tamtym nie pomagajcie...chodzi mi o to by nie przekładać innych krajów nad własny i najpierw starać się Mu pomóc, a w sumie to dokładnie dzieciom, które są najmniej winne a najwięcej cierpią
i po lekkim zastanowieniu przyznam, że macie rację...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2579 Location: z Carreras
Posted: Wed Nov 14, 2007 10:41 am
Mati_00 wrote:
Keira napisał/a:
A ile razy była tragiczna powódź albo inna klęska żywiołowa moja mama zawsze wpłacała pieniądze na akcje PAHu albo PCK. Na Wszystkich Świętych zawsze jest w Tychach zbiórka na hospicjum i też zawsze wrzucamy. 1% z podatku też moja mama przekazuje na organizacje pożytku publicznego.
ale nikt z innych krajów nam nie wpłacał, a jak jest powódź w Indiach, czy gdziekolwiek indziej to od razu zbiórka...
A skąd wiesz?
Znalezione na szybko, na wikipedii:
"Pomoc powodzianom prowadzona była też spontanicznie bez udziału mediów. Na wieść o powodzi, z północy kraju ruszyły konwoje często prywatnych samochodów jadących np. z wodą pitną do Wrocławia czy Opola. Prowadzone były też zbiórki najpotrzebniejszych artykułów w wielu miejscach Polski - np. w Warszawie na Placu Bankowym. Pomoc napływała także spoza granic kraju" - o powodzi 1997 r.
"Z pomocą pospieszyli też mieszkańcy sąsiednich państw. Niemcy zaoferowali wysłanie specjalnej ekipy do poszukiwania zaginionych pod zwałami gruzu osób, jednak władze polskie uznały, iż taka pomoc nie jest potrzebna, gdyż dysponują wystarczająca ilością przeszkolonych ratowników i sprzętu. Słuszność stanowiska władz potwierdził późniejszy przebieg akcji ratowniczej. Czesi wysłali do Katowic 700 litrów krwi w ramach pomocy dla osób poszkodowanych." - o zawaleniu hali MTK.
To w takich dużych sprawach.
Na dłuższą metę trudno oczekiwać, żeby głodem w naszym kraju, a w zasadzie to niedożywieniem, przejmowały się inne kraje. Zresztą... nie sądzę, żeby politykom zależało na chwaleniu się tym za granicami, a bez tego trudno o pomoc zza granicy W końcu skądś musi wyjść informacja, prośba o pomoc
Mati_00 wrote:
ok, o ile nie będziemy zapominać o tym co się dzieje w naszym kraju...każde kliknięcie na pajacyku to 5gr...ile kosztuje posiłek? powiedzmy, że koło 3zł
Na stronie Pajacyka jest napisane, że średnio 2,5 zł
Poza tym ludzie klikają, prawda? A skoro klikają to nie zapominają!
Myślę, że wielu Polaków ma zakodowany w głowie symbol akcji.
Zgodnie z założeniami rządowego programu "Pomoc państwa w zakresie dożywiania" pomoc w formie posiłku wydawanego w szkole przysługuje dzieciom z rodzin, w których dochód na osobę nie przekracza 150% kryterium dochodowego, o którym mówi ustawa o pomocy społecznej (obecnie 316 zł). Rada gminy może podjąć uchwałę o podwyższeniu tego kryterium. Listę uczniów kwalifikujących się do takiej pomocy ustalają dyrektorzy szkół i przekazują do ośrodków pomocy społecznej. W praktyce jednak kryteria te są na tyle sztywne, iż wiele dzieci nie otrzymuje pomocy. Polska Akcja Humanitarna dożywia te dzieci, którym z różnych powodów nie pomagają gminne ośrodki pomocy społecznej.
Więc władze też coś robią. Pewnie za mało, ale jednak.
Nie wiem czy w krajach afrykańskich władza wspiera głodujących mieszkańców choć w takim stopniu...
Mati_00 wrote:
Keira napisał/a:
Afryce problemy są na dużo większą skalę. I warto im pomagać. Bo tam też żyją ludzie, bo mają gorzej niż my.
owszem warto...tylko czy ktoś się przejmuje tym, że niektórzy ludzie przez cały tydzień karmią rodzinę jednym małym garneczkiem zupy? hmm...o takich rzeczach ludzie nie pamiętają z tego co widzę
A ty nie pamiętasz o tych, których poza głodem nękają jeszcze wojny, epidemie, brak lekarzy, szczepień, jedzenia, wody etc.
Popatrz sobie, ile akcji poza Pajacykiem organizuje PAH.
Misja w Afganistanie
Misja w Czeczenii
Misja w Palestynie
Misja w Sudanie
Misja na Sri Lance
Projekty w Iraku
Misja w Libanie
Globalny rozwój
Program Pajacyk
Edukacja Humanitarna
Pomoc Uchodźcom
Pomoc Repatriantom
Program GLEN
Świąteczny Stół Pajacyka
Popatrz w jak dużym stopniu pomagają ludziom poza granicami Polski!
Poza tym jak ludzie w Polsce nie pamiętają, skoro pamiętają
Jak ktoś jest wrażliwy na krzywdę innych to na każdą. I na niedożywienie polskich dzieci, i na brak wody w Darfurze.
Mati_00 wrote:
Keira napisał/a:
Nikomu, wbrew temu, co piszesz, się ta akcja nie nudzi, wręcz przeciwnie.
pogadamy o sukcesie jak przestaną być konieczne reklamy w tv "co 3 Polskie dziecko głoduje"
Zawsze może być lepiej
A pozytywne akcje należy reklamować!
[btw, to Ecik wtedy napisała, a nie ja]
Mati_00 wrote:
elistir napisał/a:
Ale nie, ty musisz dzielić ludzi na tych swoich, godnych naszej pomocy, i na obcych, którym pomagać nie będziemy.
nie dzielę ludzi na "godnych" i "niegodnych"
Nie?
No to dzielisz na tych, o których Polacy teoretycznie pamiętają, a którzy są zagraniczni. I na tych, o których zapominają, a którzy są w Polsce.
W ogóle nie wiem na jakiej podstawie stwierdzasz w jakie akcje Polacy się angażują, a w jakie nie. Moim zdaniem każda pozytywna akcja zasługuje na uwagę, wsparcie. Obojętne, kto jest w tym wypadku potrzebującym.
Mati_00 wrote:
Nimloth napisał/a:
A zobacz ilu jest głodujących Polaków a ilu Chińczyków. Lekka dysproporcja...:P
a zobacz ilu jest Polaków a ilu Chińczyków...lekka dysproporcja
Mati, patrz tu: Głód globalnie
- 40 000 ludzi w Arfyce umiera codziennie z głodu. Szybko policzyłam, ze to daje ponad 14 mln ludzi rocznie. W samej Afryce! Tylko z głodu!
- W Kongo ponad 60% mieszkańców dotyka głód!
Jak to porównywać z 10-25% dzieci niedożywionych w Polsce. Nie mówię, ze to nie jest problem. Jest, ogromny jak na taki kraj jak nasz, kraj w Europie, w UE. Ale nie możemy, nie mamy moim zdaniem moralnego prawa uważać, że u nas to jest problem porównywalny niż w Afryce czy Azji. No i nie wiem czy w takim Kongo, Bangladeszu czy Etiopii są organizacje takie jak PAH. Nie będę tego teraz poszukiwać, ale nie sądzę, żeby w biednych krajach akcje charytatywne miały tak duży oddźwięk jak w krajach dużo lepiej rozwiniętych.
Mapa głodu wg ONZ
Daje do myślenia, prawda?
Mati_00 wrote:
i nie wyciągajcie broń Boże takich wniosków, że segreguje ludzi na lepszych i gorszych...że tamtym nie pomagajcie...chodzi mi o to by nie przekładać innych krajów nad własny i najpierw starać się Mu pomóc, a w sumie to dokładnie dzieciom, które są najmniej winne a najwięcej cierpią
Ale tu nie ma problemu najpierw i potem. Tu można i jedno, i drugie. JEDNOCZEŚNIE. I nie ma kłopotu dzielenia i segregacji.
Dzieci w Polsce cierpią, nie tylko te głodne, to prawda. Dzieci w Afryce też cierpią. I w Azji. I też są niewinne. I też należy im się pomoc. Szczególnie od tych krajów, które są lepiej rozwinięte. W których nie rządzi wojsko. W których dzieci nie są porywane z domu, szkolone na żołnierzy...
Quote:
i po lekkim zastanowieniu przyznam, że macie rację...
I fajnie
Mati_00 wrote:
Nimloth napisał/a:
I to nie w obronie ojczyzny, tylko w obronie ropy Busha (w przypadku Iraku).
ejejejej...żołnierze pojechali tam bo wysłało ich tam państwo, a po co i dlaczego to jest mniej ważne imo
A dla mnie, dla wielu Polaków, dla rodzin żołnierzy i dla samych żołnierzy to pewnie jednak ma znaczenie. Bo skoro masz walczyć to chyba chcesz wiedzieć w imię czego.
Bo to nie jest walka w obronie ojczyzny. To nie jest obrona przed najeźdźcą. To jest walka daleko do kraju, przy boku USA, ginięcie nie za ojczyznę tylko za...? Za spokój w Iraku, którego pewnie nie uda się osiągnąć jeszcze przez wiele, wiele lat?
_________________ Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu. B. Leśmian
Nimloth napisał/a:
Zołnierz jedzie na wojne i zabija.
no wow! na tym właśnie polega wojna - na walce i zabijaniu, a nie jak myśli nasze społeczeństwo - na siedzeniu w koszarach i łapaniu grzybicy
Tak, ale do jasnej ciasnej, Ty to porównałes do wypadków!
Mati_00 wrote:
ejejejej...żołnierze pojechali tam bo wysłało ich tam państwo, a po co i dlaczego to jest mniej ważne imo
wow, czyli ludzie maja jezdzic zabijac gdziekolwiek, kogokolwiek w imie czegokolwiek, bo taka jest ich praca?!
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
śledząc całą dyskusje muszę powiedzieć, że kompletnie Cię nie rozumiem Mati. ale nieważne, nie mam czasu, a nawet ochoty powtarzanie argumentów zacnych pań, z którymi się całkowicie zgadzam.
a na freerice wchodzę w sumie 'systematycznie' i codziennie te 300-400 ziarenek przekazuję. i jestem z siebie w malutkim stopniu, ale jednak dumny, że i ja mogę pomóc. a chyba o to tu chodzi..
_________________ "But long ago he rode away,
and where he dwelleth none can say;
for into darkness fell his star
in Mordor where the shadows are."
Dla jakiej zasady? Wyraziłeś swoje zdanie (co bardzo mi siępodoba ) i które jest dla wielu kontrowersyjne. Może źle się wyraziłeś... Może źle Cię zrozumieliśmy, ale w każdym razie broń swego zdania. Przecież to nie boli Ludzie łatwo poddający się nic nie osiągają.
za co przepraszasz? Za wyrażenie swojej myśli?
_________________ Wielki Optymista
Moje posty nigdy nie wyrażają w całości mojego zdania, gdyż w danej chwili nie wszystko potrafie ubrać w słowa...
Tak, ale zdanie pod wpływem argumentów moze sie zmienic. "Iście" w zaparte i nie przyjmowanie logicznych argumntów, to jest dopiero..khy khy
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...