Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 26 Feb 2004 Posts: 52 Location: Taur-nu-Fuin
Posted: Thu Jun 02, 2005 11:30 am
Uważam,że wielce wyolbrzymiacie tę sprawę. Arwena była ksieżniczką elfow , a Aragorn byl niedoszłym krolem Gondoru. Mało tego - miedzy czlowiekiem a elfem juz wtedy istniala ogromna przepasc, elfowie ludzi sie bali, i wzajemnie. Poza tym nie do pomyslenia byla sytuacja malzenstwa miedzy czlowiekiem a elfem z powodu przeznaczenia tych dwoch ras. Jedno mialo zyc wiecznie a drugie umieralo.. czlowiek zostawilby wiec elfa malzonka w wiecznosci z bolem zlamanego serca i tesknota. Na takie cos Eru godzic sie nie mogl. Byly co prawda trzy przypadki mieszanego malzenstwa,ale one mialy szersze znaczenie i mialy wplyw na historie Środziemia.
Elrond po prostu chcial miec w koncu rodzine razem.Nie chcial,by Arwena od niego odeszla.
W filmie co prawda wyglada tak,jakby sie z Aragornem targowal, sprzedawal Arwene za "stado wielbladow" ktorymi miala byc korona i krolestwo. W ten sposob pokazal gburowatosc i wyzszosc elfow. to mi sie nie podobalo.Liczyly sie dla niego materialne dobra a nie dziedzictwo krwi Aragorna. Pewnie zadajac takiego "okupu" za corke myslal jak Thingol rozmawiajac z Berenem,ze nigdy czlowiek nie zdobedzie tego,co tatus panny zażąda.
Myślę, ze Elrond w koncu dzieki swej madrosci zdobywanej przez tyle lat w koncu zrozumial,że nie moze stanać na drodze przeznaczenia. Pogodzil sie z utrata corki.
Joined: 26 Mar 2005 Posts: 73 Location: Emyn Arnen
Posted: Fri Jun 03, 2005 10:41 pm
ale nawet gdyby Aragorn nie został królem mysle że Arwena zostałaby jego żoną, w koncu bardzo go kochała i nie chciałaby go opuścić, zresztą dokonała wyboru już dawno temu i nawet Elrond nie miałby prawa jej tego odbierać
A ja uważam, że syn Earendila był przygotowany na strate Arweny, choć zapewne liczył, że ona wybierze los elfki i odpłynie z nim za Morze. Nie chciał jej stawać na drodze do szczęścia, więc pogodził się z ich miłością...
Grr, cały ten wątek miłosny strasznie mne irytuje Nie trudno więc wyobrazić sobie jaka była moja rekacja po obejrzeniu filmów Denerwuje mnie, że wszyscy to tak wyolbrzymiają, zwłaszcza po filmie. Gdzieś już wspominałam, że zawsze wyobrażałam sobie Arwenę jako napuszoną królewnę, któr myśli, że jest niewiadomo jak ważna i to tylko dlatego, że 'podobno' (:roll: ) przypomina Luthien... No dobrze, też poślubiła śmiertelnika, ale przeciez nie tylko ona! Były jeszcze dwie pomieszane pary. Wydaje się jej, że dlatego jest wyjątkowa... Aż mnie ze złości ściska, kiedy o tym myślę. A co do Elronda - podobnie, jak Arweny, nie lubię go przypomina mi Thingola. Mimo, że nie cierpię tego wątku to, rzeczywiście, Elrond i jego sprzeciw, były trochę za bardzo podkreślone( biorąc pod uwagę tylko film, bo w książce prawie w ogóle nie był uwidoczniony...) . Rozumiem, że nie chciał rozstawać się z córką, ale bez przesady.
_________________ "Cóż jest większym darem nad miłość kota?"
Karol Dickens
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum