Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Hehe, próbowałam kiedyś. Nie jogi, ale relaksacji wg. Batesa....nawet działało, ale ostatnio jakoś nie mam czasu...ale to faktycznie bardzo dobry sposób na doła...
super_girl wrote:
wizualizacje (wyobrażanie siebie w wymarzonej sytuacji)
też próbowałam...i kiedy nic z tych "marzeń" nie wyszło i przejrzałam na oczy, że nigdy się tak nie stanie, dopiero wtedy (czyt.-wczoraj) wpadłam w takiego doła,jakiego dawno nie miałam...a to wszystko przez faceta!Grrr...
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
A ja właśnie wymyśliłam co mogę robi dzisiaj byłam na kursie salsy i tak jestem zmęczona, że mam problemy z racjonalnym myśleniem. Polecam - oczyszcza umysł, no i jeszcze dobrze robi na talię
Zazwyczaj albo zamykam się sama (zazwyczaj to jeszcze bardziej niektórych) jak wszystko przemyśle to dopiero mogę wyjść na światło dzienne.
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Fri Jan 20, 2006 11:25 pm
Quote:
wizualizacje (wyobrażanie siebie w wymarzonej sytuacji)
też próbowałam...i kiedy nic z tych "marzeń" nie wyszło i przejrzałam na oczy, że nigdy się tak nie stanie, dopiero wtedy (czyt.-wczoraj) wpadłam w takiego doła,jakiego dawno nie miałam...a to wszystko przez faceta!Grrr...
Zgadzam się. To zabójcze. Ja od miesiąca wyobrażam siobie, że od wrzesnia będę mieszklała za granica, a prawda jest taka, że szanse na to sa nikłe. Przeżywam takiego stresa i doła jak nigdy w życiu a wyobrażanie sobie wymarzonej sutuacji zapewne nie pomoże mi gdy się okaża, że z moich marzeń nic z tego. Za to ta opcja z salsa jest na pewno dobra. Jak się zmęczę to jestem szczęśliwa. A tak najlepiej to byłoby na końskim grzbiecie.
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sat Jan 21, 2006 11:07 am
Ayleen wrote:
A ja właśnie wymyśliłam co mogę robić dzisiaj byłam na kursie salsy i tak jestem zmęczona, że mam problemy z racjonalnym myśleniem. Polecam - oczyszcza umysł, no i jeszcze dobrze robi na talię
O tak, to dobry sposób . Wysiłek fizyczny świetnie wpływa na dobre samopoczucie. Ja polecam też zwykłą gimnastykę, w TV są różne programy z przykładami ćwiczeń. Ja po ćwiczeniach czuję się zmęczona i usatysfakcjonowana.
Nimloth wrote:
też próbowałam...i kiedy nic z tych "marzeń" nie wyszło i przejrzałam na oczy, że nigdy się tak nie stanie, dopiero wtedy (czyt.-wczoraj) wpadłam w takiego doła,jakiego dawno nie miałam...a to wszystko przez faceta!Grrr...
Przykro mi, że to tak wyszło (Jezu, wpędzam ludzi w jeszcze większego doła!! ). Piszę to także do Nienor (ostatni post). Jednakże zrobiłam wielki błąd, bo źle napisałam o wizualizacjach, ale nie wiedziałam jak to ująć. Pisząc "wymarzone sytacje" miałam na myśli wyobrażanie siebie, jak udaje ci się coś zrobić, czego dotychczas się nie odważyłaś. To co Wy sobie myślałyście, to marzenia, przecież to nie jest tak, że jak wyobrażę sobie, że jutro wygram w Totolotku to tak się stanie. Wizualizacje to coś innego, wtedy wyobrażasz siebie jak np. TY zagadujesz faceta swoich marzeń. że się na to odważasz. Wyobrażasz to sobie, widzisz dokładnie każdy swój ruch. Wyobrażasz sobie, że jesteś w świetnym humorze. Wyobrażasz SIEBIE, to co TY chcesz zrobić, a nie wyobrażasz sobie wymarzone sytuacje, na które przecież nie masz wpływu. Masz wpływ tylko na siebie, a takie wyobrażanie ma Ci pomóc się ośmielić, bo skoro w myślach to zrobiłaś, to czemu i nie w rzeczywistości?? Aha, i tego też nie traktujcie tak, że wyobrażę siebie i wszystko z głowy. Przecież jeśli wyobrazisz siebie jak np. jesteś mistrzynią pływania to nie oznacza, że JUż nią jesteś, to ma Ci tylko pomóc w ciężkim trenowaniu pływania, a takie wyobrażanie ma Ci TYLKO POMÓC. Kurde, wszystko zagmatwałam, ale chyba kapujecie o co mi chodzi. Z resztą zajrzyjcie do książek Ewy Foley "Zakochaj się w życiu" i "Powiedz życiu TAK!!", tam jest to wyczerpująco napisane. Poza tym już od samego czytania się robi ciepło na sercu!! Sorki, że to tak wyszło.
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Sat Jan 21, 2006 11:28 am
Tak, trochę się nie zrozumiałyśmy. Zresztą ja nie mam problemu z realizacją swoich zamierzeń bo nie mam odwagi. Przynaniej w tym przypadku, o którym mówię teraz. Ja zrobiłam wszystko co możliwe z mojej strony ale teraz sprawa leży w rękach biurokratów uczelnianych. A że za rok kończę studia to jest to dla mnie ostatnia szansa na wyjazd na wymianę studencką.
A to o czym ty piszesz. To sięłatwo mówi - "powiedz życiu tak" i tym podobne ale jedni ludzie mają predyspozycje do tego a inni po prostu będą sobie wyobrażać jak "zagadują faceta swoich marze" ( ładny przykład - podoba mi się ) ale nigdy tego nie zrobią. Nigdy. Bo nie mają wystarczającej siły charakteru.
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sat Jan 21, 2006 11:42 am
Podstawy NLP:
Jeżeli jedna osoba potrafi coś zrobić, każdy może się tego nauczyć.
Ludzie posiadają cały potencjał, jakiego potrzebują.
Ludzie posiadają wszelkie zasoby wewnętrzne, żeby móc odnieść sukces.
Tak więc KAżDY może zrobić, jeśli tego chce. Charakter można zmienić, jeśli się chce. Jeśli powiesz: nie zrobię tego, bo nie mam tyle odwagi, to idziesz na łatwiznę, bo tak można zawsze powiedzieć. A przecież jeśli bardzo chcesz, to co stoi na przeszkodzie żeby to zrobić?? Takie jest moje zdanie. Ja staram się zawsze myśleć pozytywnie i jakoś sobie radzę. Ja też uważam, że nie mam w ogóle odwagi. Często nie umiem wyrazić swojego zdania. Ale staram się z tym walczyć, bo mi z tym źle. I wierzę, że mi się uda.
PS. Wszystko, co tu piszę jest zaczerpnięte właśnie z tych książek.
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
wtedy wyobrażasz siebie jak np. TY zagadujesz faceta swoich marzeń. że się na to odważasz.
Właśnie to zrobiłam, i przez to mam tego doła... to był błąd...
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 03 Jan 2004 Posts: 715 Location: Granatowe Góry
Posted: Sat Jan 21, 2006 3:19 pm
super_girl wrote:
Podstawy NLP:
Jeżeli jedna osoba potrafi coś zrobić, każdy może się tego nauczyć.
Ludzie posiadają cały potencjał, jakiego potrzebują.
Ludzie posiadają wszelkie zasoby wewnętrzne, żeby móc odnieść sukces.
Tak więc KAżDY może zrobić, jeśli tego chce. Charakter można zmienić, jeśli się chce. Jeśli powiesz: nie zrobię tego, bo nie mam tyle odwagi, to idziesz na łatwiznę, bo tak można zawsze powiedzieć. A przecież jeśli bardzo chcesz, to co stoi na przeszkodzie żeby to zrobić?? Takie jest moje zdanie. Ja staram się zawsze myśleć pozytywnie i jakoś sobie radzę. Ja też uważam, że nie mam w ogóle odwagi. Często nie umiem wyrazić swojego zdania. Ale staram się z tym walczyć, bo mi z tym źle. I wierzę, że mi się uda.
PS. Wszystko, co tu piszę jest zaczerpnięte właśnie z tych książek.
Z książek czy nie - dla mnie to tylko gadanina - owszem, takie słowa pokrzepiają, dobrze jeśli ktoś ma takie podejście. Ale jeśli ta książka kogoś przekona czy zmotywuje do działania, ja nadal uważam, że są ludzie, którym nic to nie pomoże bo nawet jeśli postanowia coś zmienić w swoim życiu to nadejdą przeszkody, na których się zatrzymają. Oczywiście wiem, wiem, nie należ się poddawać ale czasami kolejnych porażek nie da się wytrzymać bo życie bywa okrótne a niektórzy ludzie bywają naprawdę słabi.
Pewnie w wieku 18 lat jeszcze bym wierzyła w takie rzeczy ale teraz wiem, że w życiu są naprawdę sprawy nie do przeskoczenia a sztuka polega na tym, żeby umić być szczęśliwym mimo to.
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sun Jan 22, 2006 1:01 pm
Ech, wiem, że gadam jakbym zeżarła wszystkie rozumy i jeszcze jeden. Ale mnie te książki pokrzepiają na duchu, więc chcę i innym jakoś pomóc. Już sama nie wiem... Ja i tak wierzę, że wszystko co przeżywamy po coś jest. że wszystko co nam daje Bóg nie jest dla naszego zła...
Nimloth wrote:
Właśnie to zrobiłam, i przez to mam tego doła... to był błąd...
Nimloth, nie wiem co Ci napisać jeszcze, ale pamiętaj: moc Czarownicy jest z Tobą!!
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
Nimloth, nie wiem co Ci napisać jeszcze, ale pamiętaj: moc Czarownicy jest z Tobą!!
Heh, dzięki e, tam...widocznie nie jesteśmy sobie przeznaczeni...trudno...może jakoś przeżyję bez mojego pięknego blondaska..
Też uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo...tylko zawsze tak jest, że im bardziej czegoś chcę, tym mniejsza jest szansa, ze to się stanie...
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
No Nim bo to jest tak: im bardziej tego chcesz tym mniej dostajesz, bo tak skupiasz się na dążeniu do celu, że o nim zapominasz i zamiast się nim cieszyć gubisz go. Luzzz
Ja tak mam - tak bardzo chce zagrać, że mi nie wychodzi. Nie-do-znie-sie-nia!
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sat Feb 04, 2006 1:48 pm
No czeko... czeko... czekolada poprawia humorek. Nawet ma jakąś substancję, która poprawia nastrój, "hormon szczęścia" czy jakoś tak. Tylko potem przybywa trochę tłuszczyku, który znowu też może w dołka wpędzić.
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
Joined: 15 Aug 2004 Posts: 2496 Location: stamtąd :P
Posted: Sat Feb 04, 2006 3:19 pm
Boze widzisz i nie grzmisz...jedna czekolada i juz KALORIE KTORE TRZEBA ZRZUCIC...ja pierdole...co sie z Wami dzieje??? nie zjem czekolady bo kalorie...nie zjem batonika bo bede gruba... dajcie sobie spokoj...i tak Was wszystkie dziewczyny Kochamy...
_________________ "Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."
Joined: 01 Jan 2006 Posts: 111 Location: z Blocksbergu
Posted: Sat Feb 04, 2006 4:14 pm
O rany . Przecie ja nie napisałam, że nie jem jednej czekoladki, bo kalorie, kalorie, kalorie. Ba, ja nawet jem za dużo i kit. Chodziło mi o to, że niektórzy mają doła, zajadają go ciągle czekoladą, a potem wpadają w jeszcze większego doła: "Boże, jaka ja gruba jestem!!" No i o to mi chodzi. że to przegięcie. A co do manii dziewczyn na temat własnej figury, to może by chłopcy przestali się śmiać z tych grubych i wpędzać je w kompleksy, co?? Ja w klasie mam parę takich, którzy śmieją się z takiej jednej grubej. A są też takie typki, które "z grubymi broń Boże się nie umówią!!". To chłopaków wina. Nie wszystkich, ale tacy już Wy jesteście. W każdym razie, Mati, dziewczyny też Cię kochają.
_________________ "Świat dzieli się na tych, którzy czytali Hobbita i Władcę Pierścieni, i tych, którzy dopiero ją przeczytają." SUNDAY TIMES
Chodziło mi o to, że niektórzy mają doła, zajadają go ciągle czekoladą, a potem wpadają w jeszcze większego doła: "Boże, jaka ja gruba jestem!!"
Uch, całe szczęście ja nie mam takich problemów...raczej wszyscy mi mówią, że powinnam przytyć, co też na dłuższą metę potrafi być wkurzające. Takie komentarze w stylu: "Boże, jaka ty chuda jesteś!" jakbym lustra w domu nie miała...
ale wyglądem przestałam się przejmować już jakiś czas temu, tzn. nie mam z tego powodu dołów. nie muszę być od razu miss świata, przynajmniej nie jestem szpetna na wygląd po prostu nie narzekam, przyzwyczaiłam się już do siebie
A na doła słodycze naprawde są dobre! zawsze jak mam skopany humor, coś sobie zajadam. kiedyś czekoklade i jakieś batoniki, a teraz raczej mandarynki
I w ogóle postanowiłam już nie mieć dołów z byle powodu. A już na pewno nie przez chłopaków. Po prostu nie warto
_________________ Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami.Widzi się je jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty,żeby samemu też znaleźć się gdzie indziej,żeby pobiec za nimi i zobaczyć,gdzie się kończą...
Joined: 02 Jun 2003 Posts: 2511 Location: z Carreras
Posted: Sat Feb 04, 2006 9:58 pm
Nimloth wrote:
[raczej wszyscy mi mówią, że powinnam przytyć, co też na dłuższą metę potrafi być wkurzające. Takie komentarze w stylu: "Boże, jaka ty chuda jesteś!" jakbym lustra w domu nie miała...
Witam w klubie
Też tak mam. Choc przynajmniej tutaj moja mamuś jest po mojej stronie. Zawsze mówi, ze jak ma mnie pod ręką to uwaza, ze jest ze mną wszystko w porządku. Dopiero jak stanie koło mnie kolezanka to okazuje sie chuchrem Spoko mamuta, przytyc zdążę. Lepiej przytyc i ważyć normalnie niz wpasc w nadwagę Póki co to mi nie grozi
A na doła to Johnny
_________________ Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć K. I. Gałczyński
Posted: Sat Feb 04, 2006 10:22 pm Kilka użytecznych pkt. widzenia
super_girl wrote:
Podstawy NLP:
Jeżeli jedna osoba potrafi coś zrobić, każdy może się tego nauczyć.
Ludzie posiadają cały potencjał, jakiego potrzebują.
Ludzie posiadają wszelkie zasoby wewnętrzne, żeby móc odnieść sukces.
Tak więc KAżDY może zrobić, jeśli tego chce. Charakter można zmienić, jeśli się chce. Jeśli powiesz: nie zrobię tego, bo nie mam tyle odwagi, to idziesz na łatwiznę, bo tak można zawsze powiedzieć. A przecież jeśli bardzo chcesz, to co stoi na przeszkodzie żeby to zrobić?? Takie jest moje zdanie. Ja staram się zawsze myśleć pozytywnie i jakoś sobie radzę. Ja też uważam, że nie mam w ogóle odwagi. Często nie umiem wyrazić swojego zdania. Ale staram się z tym walczyć, bo mi z tym źle. I wierzę, że mi się uda.
PS. Wszystko, co tu piszę jest zaczerpnięte właśnie z tych książek.
Bardzo fajnie napisane. Dodam małą korektę. Podstawy NLP dotyczą przede wszystkm umiejętności, ponieważ NLP jest nazywane "sztuką doskonałości ludzkiego doświadczenia" opartą na modelowaniu, czyli uczeniu się poprzez naśladowanie innych osób, które mają doskonałe wyniki w wybranej dziedzinie, którą modelujemy. Zwraca uwagę, fakt, że to nie jest całokształ życia, który jest postrzegany przez osoby modelujące czyjeś zachowania i umiejętności.
"charakter można zmienić" - hmmm - idea stojąca za tym zdaniem słuszna, jednak osoby czytające muszą mieć świadomość, że słowo "charakter" jest bardzo obszerne. Na charakter składa się WIELE elementów od emocji, intelektlu, sposobów bycia, zachowań. Każdy z tych elementów podlega swojej specyfice zmiany i rozwoju. Przykładem jest np. kształtowanie umiejętności emocjonalnych tzw. inteligencja emocjonalna = rozwój panowania/kierowania nad przeżywaniem emocji co znajduje odbicie w zmianie cech charakteru.
Tyle rozważań, a teraz trochę praktyki
Tzw. doły mogą być symptomem (czyli widocznym objawem) wynikającym z wielu często różnych często różnych u różnych osób podstaw.
Jeżeli ktoś prowdzi mało aktywny tryb życia to 'dół' będzie wynikiem braku aktywności a to co osoba będzie mówiła, że 'nie mam sensu, nie mogę się odnaleźć etc.' będzie tylko nieuświadomioną projekcją mającą wytłumaczyć dysfunkcję psycho-fizyczną osoby.
Po ludzku - brak ruchu powoduje brak endorfin (hormon odpowiedzialny za dobre samopoczucie wydzielany w wyniku wysiłku) - właśnie dlatego osoby uprawiające regularnie sport dobrze się czują i mają wiecej energii. Konkluzja i ćwiczenie:
Polecam pochodzić na coś regluarnie co jest umiarkowanym wysiłkiem fizycznym - poobserwować reakcje - ponotować spostrzeżenia w pamiętniku - czerpać radość z tego.
Skuteczność wysoka!!! Ważne: Nie robić ćwiczeń bo: schudnę (gdy do tej pory próbowałem a niechciało mi się), będę "super" bo pokażę innym - choć z drugiej strony nie chcę. Ćwiczyć bo: aby zrobić sobie przyjemność, zadbać o siebie - zatroszczyć się o siebie.
Brawo dla uprawiającej Salse
Było o aspekcie fizycznym życia. Kolejny poziom to psychika. ehh tu dużo rzeczy się będzie mieścić. Bez dobrego rozpoznania ciężko jest dobrze trafić. Spróboję pokazać główne elementy, na które warto zwrócić uwagę. "Dół" jest tylko reakcją na pewien stan umysłu. TO już jest efekt a nie powód. Jeśli nie czytam książek, nie stawiam sobie własnych celów, nie próboję poznawać nowych ludzi, sytuacji, umiejętności, to:
mam to co mam - a to nie jest to chcę - bo przecież nie robię tego co mam i umiem z radością życia;
Często 'dół' jest właśnie symptomem nieświadomej części nas że mamy marzenia, potrzeby, chęci, pragnienia. W snach, właśnie marzeniach o mogą one docierać do świadomości, aby osoba PODJĘłA kroki w kierunku ich osiągnięcia.
Tutaj właśnie z pomocą przychodzą wizualizacje, ale też właśnie często ludzie na tym etapie się zatrzymują bo od samego OSWOJENIA się z tematem, którego często wcześnieje nie akceptowali na świadomym poziomie, a nie ma kolejnego kroku czyli....
DZIAłANIA
Wyobraźcie sobie dwie dziewczyny - obie z dołkiem i obie nieśmiałe. Dziewczyna A marzy o poznaniu kogoś na kursie tańca. Dziewczyna B to samo. Obie startują od wizualizacji marzenia. Wyobrażają sobie kurs. W realu nie wiedzą jeszcze jaki kurs, nie wiedzią jak im się tańczy, czują pulsujące emocje stresu że wogóle mają iść gdzieś między ludzi bo przecież "nie umieją się ruszać", "wyglądają strasznie" etc.
Tydzień 1
DZ.B - wizualizuje sobie kurs i doświadcza WYOBRAżENIA, że jest fajnie na kursie bo poznaje nowe znajomości, zaczyna akceptować siebie do dobrze tańczy.
DZ.A - wizualizuje sobie kurs i doświadcza WYOBRAżENIA, że jest fajnie na kursie bo poznaje nowe znajomości, zaczyna akceptować siebie do dobrze tańczy.
Tydzień 2
DZ.B - wizualizuje sobie kurs i zaczyna CHCIEĆ coś zrobić. Szuka informacji o kursach. Czuje emocje, typu radość, wstyd, niepewność (próboje zaangażować koleżankę) ciekawość. Cały czas sobie robi wizualizacje, ale JUż coś działa w realu.
DZ.A - wizualizuje sobie kurs i zaczyna CHCIEĆ coś zrobić. Też, szuka informacji o kursach. Czuje emocje, typu radość, wstyd, niepewność (próboje zaangażować koleżankę) ciekawość. Cały czas sobie robi wizualizacje, ale JUż coś działa w realu. Jednak na moment uświadamia sobie, że to jednak stresujące, bo ludzie bo coś.
Efekt: DZ.B ma cały czas bilans emocjonalny na + i nadal chce, DZ.A - ma bilans emocjonalny lekko na - nie rozwija działania.
Tydzień 3
DZ.B - idzie na kurs i DOŚWIADCZA, czyli konfrontuje się z wyobrażeniami. Ludzie są fajnie ale też niektórzy tacy sobie. Instruktor jest dobry więc nauczy, ruszanie daje frajdę (endorfiny więc tylko ćwiczyć, ale zniechęca bo nie będę gwiazdą parkietów w tydzień.
Wizualizacja może wejść w nową fazę - wsparcia motywacji do ćwiczenia trudnych układów lub nowych celów np. dobrego tańca z partnerem.
DZ.A - Cały czas wizualizuje sobie kurs i wciąż CHCIE coś zrobić. Cały czas, szuka informacji o kursach. Czuje emocje, typu radość, wstyd, niepewność (próbuje zaangażować koleżankę) ciekawość. Na tym etapie wybiera MIłE wizualizacje kontra NIEDOKO?CA miłe fakty bo przecież, [tłumaczenie] np. nie ma dobrej szkoły tańca, nie ma pieniedzy, nie z kim etc. Faktycznie na razie nie doświadczyła jeszcze na czym polega przyjemność z kursu tańca - doświadczyła SWOICH wyobrażeń. Prawdopodobnie na tym etapie jeśli koleżanka (osoba zaufania, bliska) by ją wyciągnęła na taki kurs i przekonała.
Tydzień 4
DZ.B - poszerzyła swoje doświadczenie o nowe doznania. Teraz wymaga to czasu aby zweryfikować czy jest to To coś co spełnia oczekiwania.
DZ.A - {...} może doszła do wniosku, że warto spróbować - oby tak było. Jeśli zamkęła się w wizualizacji - to dalej będzie doświadczać WYOBRAŹNI o czymś czego nie przeżyła faktycznie.
Konkluzja: DZ.A - nadal może mieć doła, mimo, że przecież próbuje - DZ.B. też może mieć doła albo nie a na pewno nie tak często.
To mam na myśli mówiąć o potędze wyobraźni. Zdecydowanie pomaga!!!! Jednak jak wszystko z umiarem - życia nie zastąpi.
Wnioski końcowe:
Warto traktować 'dół' jako informację, podpowiedź, czego chcę nowego w swoim życiu. A nie jako Cechę NAS samych. (ech to jest inny temat tutaj w kwestii ograniczających przekonań).
Bardzo ograniczające jest założenie, że dobre życie to życie bez 'dołka'. TO jak oczekiwanie, że zawsze świeci słońce - bez chmur i deszczu. Efekt takiego stanu pogody to pustynia.
Celowo nie umiesczam tutaj większego kontekstu nlp jako takiego a koncentruję się na praktycznym podejściu z wykorzystaniem elementów bo w praktyce tak jest właśnie dobrze używać technik samorozwojowych, treningu psychologicznego, etc.
Cel: Satysfakcja z życia! 100 x tak!
P.S. O celach i założeniach NLP chętnie dalej można dyskutować. Polecam jednak nie opierać się tylko na wybiórczych cytatach bo można zejść na manowce.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum