Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.
Joined: 12 Aug 2003 Posts: 820 Location: z miasta artystow...
Posted: Wed Feb 21, 2007 11:27 am Charaktery, konkurs o indeks :)
Temat jak wyżej. Piszę pracę na konkurs o indeks z magazynu Charaktery - tak, żeby mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa w razie nieudanej matury
I tutaj w sumie zwracam się do was trochę o pomoc, a dokładniej o podsunięcie czegoś, do czego sam nie doszedłem
Temat brzmi mniej więcej tak, że: o ile byłoby to możliwe fizycznie, największą karą dla człowieka byłoby całkowite wyizolowanie od społeczeństwa tak, żeby jednostka była przez nie niezauważana. Co o tym sądzisz?
No i tak, żeby się nie powtarzać i bezpłodnie nie pisać, może wkleje swoje chaotyczne notatki, też jako wskazówki do dalszych dywagacji na ten temat Ogólnie można to potem przetransformować w rozmowę o alienacji, o.
Notatki:
Jednostka - co potrzebuje od ludzi?
po co człowiek człowiekowi?
Afiliacja - podstawowa potrzeba człowieka - poczucie bezpieczeństwa.
Rozmowa, dzielenie się myślami, spostrzeżeniami, radość - bo gdy nie ma z kim jej dzielić to lipa, smutek -
bo samemu można nie dawać sobie rady, problemy - w pojedynke arcytrudne, w gronie ludzi łatwiejsze do
rozwiązania, szczescie, bo prawdziwego szczescia doznamy dopiero wtedy, gdy bedziemy je dzielic z drugą
osobą, społeczeństwo nadaje wartości - akceptuje, lub nie zachowania, kto nas trzyma w ryzach, nasze
człowieczeństwo? Społeczenstwo. Gdyby go nie bylo, bylibysmy małpami. dzieki spoleczenstwu wznieslismy sie
na wyzszy poziom:> Nie wiedzielibysmy kim jestesmy naprawde, nie znalibysmy siebie, bo tyle o sobie wiemy,
ile nas sprawdzono
ludzie albo wybierają samotność, albo są na nią skazani - więzienia, skrajna kara - karcer, odosobnienie.
z wyboru -
tyllko jesli jest to ze względów religijnych, duchowych
coś ponad nami
ah, az do tego w japonii, hikkimori
to jest własnie fenomen
że czujemy się najbardziej samotni
gdy wokoł jest wiele osób
bo wtedy najbardziej czujemy
ze jestesmy osamotnieni ze swoimi problemami
i że nikt nie wie co mamy w sobie
alienacja, od czasów Hegla, wystepuje w odniesieniu do jednostki osamotnionej w spoleczenstwie przemyslowym.
Człowiek bez człowieka - nie moze kochać, nie zna uśmiechu, serdeczności, czułości, altruzimu, ciepła,
poczucia przynależności, bliskości - cechy ludzkie.
Człowiek bez człowieka staje się zwierzęciem, bo skoro nie ma ograniczeń, to zaczynają nim rządzić jedynie
namiętności, przyziemne rzeczy. Człowiek przestaje posiadać cele w życiu. Sensem staje się przeżycie - jak w
dżungli.
Często osoby osamotnione w tłumie mówią, że ich dusza krzyczy, woła, do innych, chce do ludzi, ale boi się
odrucenia, braku akceptacji i w związku z tym dusi problemy w sobie.
ekskluzja jednostki - wykluczenie z życia społecznego.
Zyciowe przykłady, jako najstraszniejszej kary-
a. zmiana miejsca zamieszkania - osamotnienie wsrod tlumów ludzi, wsrod spoleczenstwa na nowym osiedlu, w
nowej szkole, adaptacja zwykle bywa bardzo trudna - okres przejsciowy jest dramatyczny, samotnosc sie
nasila.
b. wiezienie - odosobnienie siłowe, skrajna forma - karcer, Ludzie w więzieniu stają się nieludzcy, sławny
eksperyment P.Zimbardo, jak bardzo zmienia się człowiek za kratami, jak działa to na psychikę.
c. przykład niemożności porozumienia się - gdy ktoś umrze, mówimy sobie, ze tak bardzo chciałoby się z tą
osoba porozmawiać, a jednak nie jest to możliwe - jeden z filarów, psychologicznych aspektów załamania po
smierci bliskiej osoby
Literatura, idealny przykład, Raskolnikow, którego alienacja, odosobnienie, odrzucenie świata i życia społecznego pchnęło na skraj przepaści - choroby psychicznej.
Na razie tyle, pozdrawiam [/b]
[ Dodano: Sob Lut 24, 2007 7:28 am ]
Karanie jednostki, jako wytwór społeczeństwa, konsekwencja ustanowionych praw, zasad i norm moralnych, jest jego nieodłączną częścią od momentu powstania – do dzisiaj. Ludzie od wieków prześcigali się w wytwarzaniu coraz to nowszych i bardziej okrutnych metod wymierzania kar, od średniowiecznego łamania kołem, aż do chińskiej tortury „kropli wody”, w konsekwencji doprowadzającej skazanego na nią człowieka do szaleństwa. Jednak razem z postępem cywilizacyjnym, podejście ludzi do karania stawało się bardziej ludzkie, humanitarne, mniej fizyczne, bardziej duchowe. Szafot zastąpiono więzieniem, karę śmierci – dożywociem. William James, żyjący na przełomie XIX i XX wieku filozof i psycholog sformułował teorię, że najbardziej okrutną karą dla człowieka, gdyby było to fizycznie możliwe, byłoby całkowite wyizolowanie go od społeczeństwa. Człowiek ów miałby być całkowicie i zupełnie niezauważalnym dla reszty ludzi. Jest to ciekawa hipoteza, co prawda raczej niemożliwa do urzeczywistnienia, jednak mająca w sobie istotne przesłanie i głęboki sens. Izolacja od reszty ludzi ma miejsce w więzieniu. System penitencjarny jednak nie pozwala na całkowite pozbawienie człowieka kontaktu z resztą świata – byłaby to kara zarazem okrutna, co wykarze poniższa praca, jak i niepotrzebna, w związku z konsekwencjami, mogącymi doprowadzić człowieka do obłędu. Analizując zdanie Jamesa należy zadać sobie kilka istotnych pytań. Dlaczego byłaby to kara najbardziej okrutna? Co wynikałoby z pozbawienia człowieka możliwości kontaktu z resztą społeczeństwa? Co by stracił, w związku z powyższym? Jakie byłyby dla niego konsekwencje psychiczne i duchowe? Poniższa praca ma na celu podanie odpowiedzi w związku z tymi istotnymi zagadnieniami i rozstrzygnięcie kwestii, czy hipoteza Williama Jamesa faktycznie może być prawdziwa?
Afiliacja, dążenie do kontaktu z innymi ludźmi, łączenie się w grupy, poszukiwanie akceptacji jest podstawową potrzebą każdego z nas – człowieka, jako jednostki i istoty społecznej. Konsekwencją niemożności realizacji tej naturalnej, psychicznej potrzeby jest utrata poczucia bezpieczeństwa. Człowiek wyizolowany, samotny, wyrzucony poza nawias społeczny, nie mogący, lub nie potrafiący skontaktować się ze światem czuje ciągły, permanentny strach – konsekwencję braku oparcia w innych ludziach. Zaczynając analizę psychiki osoby „ukaranej”, trzeba wziąć pod uwagę stan emocjonalny, towarzyszący jej przez cały okres odbywania ów kary, który
jest pewną niezmienną stałą. Lęk towarzyszy wyalienowanej jednostce od początku. Nie jest on irracjonalny, swoje podstawy ma w braku oparcia
w innych ludziach. W związku z tym, zajmę się teraz pytaniem: co traci osoba pozbawiona możliwości kontaktu ze społeczeństwem? Lub, bardziej ściśle – do czego tak naprawdę człowiekowi „potrzebny” jest człowiek? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele i są one dość złożone. Zacznę może od najbardziej, zdawałoby się, naturalnej czynności w relacjach międzyludzkich, mianowicie rozmowy. Służy ona wymianie myśli, poglądów. Konwersacja, pozornie banalna i niepozorna, jest niezbędna człowiekowi do życia w społeczeństwie. Nie bez powodu ludzie niemi stworzyli język migowy – porozumiewanie się z innymi jest naszą, zaraz po fizjologicznej, podstawową potrzebą. Osoba wyizolowana, „ukarana”, nie jest w stanie spełnić potrzeby oparcia. Według hierarchii Masłowa niezaspokojenie potrzeby niższego rzędu wiąże się z niemożnością zaspokojenia potrzeby wyższego rzędu. Tak więc osoba, która nie ma możliwości rozmowy i kontaktu z ludźmi, nigdy nie zaspokoi potrzeby szacunku i uznania, czy samorealizacji. Jest to możliwe tylko w społeczeństwie, a jednostka, o której mówimy, jest z niego wykluczona. Człowiek pozbawiony możliwość kontaktu z ludźmi, nie może dzielić radości z inną osobą – jej istota traci sens. Zostaje sam na sam ze swoimi problemami, które, nawet te małe, wydawałoby się błahe, konfrontowane w pojedynkę mogą urosnąć do wielkich rozmiarów. Nawet osoby, uważające się za indywidualistów potrzebują pomocy z zewnątrz – co jeżeli nie mogą jej uzyskać? Powraca tutaj potrzeba afiliacji i konsekwencja utraty poczucia bezpieczeństwa. Narastające problemy wywołują strach. Bez obecności innych ludzi, człowiek nigdy nie zazna szczęścia. Prawdziwe możliwe jest tylko wtedy, gdy dzielimy je z innymi. W pojedynkę nic nic nie smakuje tak samo, jak w towarzystwie. Pozbawieni rodziny, znajomych, tracimy możliwość doznania uczucia miłości i przynależności. Osoba „ukarana” nigdy nie zazna prawdziwego smaku życia. Wspomnienia dotyczące przeszłości staną się jedyną pozostałą pożywką dla duszy. Nigdy więcej nie doświadczy czułego dotyku dłoni ukochanej osoby na twarzy. Nie poczuje ciepła i bliskości w kontaktach z innymi ludźmi. Będzie skazana sama na siebie. Trudno wyobrazić sobie gorszą karę, niż krańcowa izolacja.
żyjąc w odosobnieniu, bez wpływu innych ludzi na nas samych, powoli tracimy swoją ludzką mentalność - jako takie człowieczeństwo. Gdy zostajemy wykluczeni z życia społecznego, tracimy rygor wartości, praw, norm. Powoli wytarta obyczajowość, zasady, znikają z naszej świadomości, zatraca się superego. Biorąc pod uwagę stwierdzenie, że najpierw było społeczeństwo, a dopiero potem człowiek - istota rozumna, można łatwo dociec, że utraciwszy ten punkt odniesienia, zbliżymy się do zwierząt, a oddalimy od ludzi. To życie w gromadzie zaprowadziło nas wyżej w łańcuchu ewolucji, gdy zostaniemy jej pozbawieni – wrócimy z powrotem na dół. Izolacja prowadzi do odczłowieczenia. A skąd wiemy jacy jesteśmy naprawdę? Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono – mówi poetka. To w życiu społecznym poznajemy siebie. Możemy patrzeć na własną osobę przez pryzmat swojego wyobrażenia – i tak też czynimy, ale prawdziwy obraz siebie poznajemy doświadczając sukcesów i porażek w życiu codziennym. Pozbawiony tej możliwości człowiek zatraca własną indywidualność. Nigdy nie dojdzie do tego, kim jest naprawdę.
Ekskluzja ze społeczeństwa, wbrew pozorom, ma jednak miejsce w naszym świecie, także jako kara. Namiastką takowego odosobnienia są zakłady karne, w których ludzie może nie są odizolowani od całego świata, ale jednak żyją w wąskim gronie osób, tworząc własną mini-społeczność więzienną, która, tak jak i hipotetyczne całkowite odosobnienie, degeneruje człowieka. Trudno tutaj nie wspomnieć słynnego „eksperymentu stanfordzkiego” Philipa Zimbardo, który dość dokładnie opisany jest w książce pt Psychologia i życie. W grupie studentów, podzielonych na więźniów i strażników zauważalna stała się stopniowa patologizacja zachowań społecznych, mogąca być namiastką i przykładem tego, co potrafi uczynić z człowieka życie w odosobnieniu. Częściej jednak ludzie są wykluczani z życia społecznego ze względu na ich odmienność, lub po prostu alienują się sami – z przekonań religijnych, duchowych, światopoglądowych.
Często słyszy się o samotności w tłumie, przyjmującej nawet chroniczną postać. Temat alienacji po raz pierwszy poruszony został przez Hegla. Brał on pod uwagę społeczeństwa industrialne, przemysłowe. Osoba otoczona przez innych ludzi czuje się wyobcowana. Im większa ilość ludzi znajduje się wokół, tym większe jest poczucie odrębności. Ma to związek z narastającymi problemami. Konsekwencją jest utrata poczucia własnej wartości i niezdolność do kontaktu z resztą świata. Wyalienowana jednostka czuje się osamotniona w walce z problemami, z którymi sobie nie radzi. Nie otrzymuje wsparcia od innych ludzi, gdyż nie potrafi o nie poprosić. Czuje wtedy to samo, co mogłaby czuć osoba „ukarana” - strach, niepewność w związku z brakiem wsparcia i przytłoczeniem problemami. W innym przypadku życiowego odzwierciedlenia niektórych aspektów „kary”, mamy osobę, która zmieniwszy środowisko, miejsce zamieszkania, straciła społeczny grunt pod nogami. W nowym otoczeniu nie zna nikogo, jest zagubiona. Bez wyciągniętej ręki często popada w depresję, stan załamania psychicznego i trwa w tej alienacji od świata. W gorszej sytuacji jest dziecko, które, jako „nowe”, często odrzucane jest z łona klasy. Bez wsparcia, nie realizując potrzeby afiliacji, nie potrafi się zaadaptować. Co czuje? Strach, niepewność, narastającą nienawiść do nowej szkoły. Kończy się to różnie – nieraz wiadomości podają informacje o samobójstwach nastolatków. W spojrzeniach innych ludzi, te osoby przeważnie nie były towarzyskie, raczej introwertyczne, zamknięte w sobie, nie potrafiące włączyć się w życie towarzyskie. Niewykluczone, że osoba „ukarana” sposobem Williama Jamesa, po pewnym czasie popełniłaby również samobójstwo. Sama sobie wymierzyłaby tak straszny los.
Chęć rozmowy, pragnienie porozumiewania się z innymi, których to potrzeb ukarany nie mógłby spełnić, najlepiej obrazuje zachowanie ludzi, którzy utracili jakąś bliską osobę. Po jej śmierci, standardowe myśli obracają się wokół chęci rozmowy ze zmarłym. Brak kontaktu i niemożność komunikacji jest tutaj największym problemem, w związku z którym odczuwamy dyskomfort psychiczny. Z takich powodów ludzie uciekają się do
najróżniejszych metod, włączając w to wróżki i wszelkiego rodzaju szamanów, żeby tylko uzyskać jakikolwiek kontakt. Pragnienie rozmowy jest niebagatelne – pozbawiony jej człowiek „ukarany” z pewnością próbowałby zwrócić sobie tę możliwość na wszelkie możliwe sposoby. Nieudane próby pogłębiłyby tylko stan załamania psychicznego spowodowanego izolacją. Bardzo dobrze zostało to zobrazowane w filmie Roberta Zemeckisa „Poza światem”, gdzie grający główną rolę Tom Hanks jako towarzysza rozmów wykorzystał piłkę do siatkówki, nazwawszy ją jej marką – Wilson i domalowując twarz. Człowiek potrafi uciec się to wszelkich sposobów, tworząc nawet substytut rozmówcy, byleby tylko zwyczajnie mieć z kim pogadać.
Zdarza się, że ludzie sami wybierają życie w samotności, i nie wynika to wcale ze spatologizowanego postrzegania świata, czy zaburzeń psychicznych. Niektóre zawody, jak leśniczy, albo drogi życiowe – jako asceta, dajmy na to, buddyjski, wymagają życia w odosobnieniu. I o ile osoba posiadająca cel duchowy radzi sobie bez ludzi dobrze, gdyż powodem i celem jest tutaj coś stojącego ponad nią, coś wyższego i godnego poświęceń, o tyle osamotniony leśnik powoli ulega takiej samej społeczno-światopoglądowej degeneracji jak więźniowie, czy osoby wyizolowane w nowym środowisku.
Pora przejść do konkluzji. William James, wypowiadając swoje zdanie na temat kary, swoją hipotezę – te naprawdę mądre słowa, wykazał się przenikliwością i wnikliwą obserwacją stosunków międzyludzkich. Stawia go to w szeregu protoplastów psychologii społecznej i humanistycznej, wyprzedzając o przynajmniej pół wieku swoich kolegów po fachu. Pozbawienie człowieka innych ludzi, uniemożliwienie mu kontaktu z resztą świata, jest z pewnością najbardziej okrutną i najgorszą karą jaka mogłaby go spotkać. Razem ze społeczeństwem, osoba ukarana traci szanse na miłość, przyjaźń, zawiązywanie więzi, odczuwanie serdeczności i ciepła. Nie jest w stanie podzielić z nikim swoich myśli, odczuć. Nie będzie mogła otrzymać pomocy w nurtujących ją problemach. żyjąc w permanentnym strachu, lęku, w chronicznym osamotnieniu, człowiek traci sens swojego istnienia. Jesteśmy istotami społecznym, jak powiedział Elliot Aronson. Pozbawienie nas tej przydawki, pozbawia nas naszej ludzkiej natury. W takim wypadku, nawet śmierć jest łaskawsza. William James miał rację. Nie da się wymyślić bardziej okrutnej kary.
Wrzucam. Może kogoś ciekawi co naskrobałem Troche truizmów, ale suma sumarum jestem zadowolony.
Pozdrawiaaam
_________________ Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You can attach files in this forum You can download files in this forum